Dodaj do ulubionych

Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstwo?

24.04.04, 15:19
Poniewaz prawie caly dzien siedze w domu, brak mi osob, z ktorymi moglabym
porozmawiac, czesto zagladam tutaj, bo jakos tak mi sie cieplej na serduszko
robi, jak ktos cos napisze, czy moze poradze cos komus. Moze mozna by bylo,
tak, zeby kazdy dzien byl sloneczny (bo wkoncu zaczyna sie ciepelko), aby
opisywac swoj kazdy kolejny dzien. Nie wiem, czy to jest fajny pomysl, ale
mozebysmy sie wtedy lepiej poznali, mielibysmy oparcie w kims (czego czesto
nam przeciez brakuje) i cieszyli sie tak poprostu z tego, ze jestesmy.
Co Wy na to? Czy jest taka mozliwosc? Czy spodobala sie Wam ta wizja? Jesli
nie to przepraszam, ze zawracam glowe... a jesli tak to dzis jest... SOBOTA
Obserwuj wątek
    • patja SOBOTA 24.04.04, 15:19
      • rumiankowa Re: SOBOTA 24.04.04, 16:27
        Pomysl calkiem fajny :) Jesli to kogos zacheci to ja sprobuje napisac o swoim
        dniu.
        Spalam dluuugo, do 11.00, obudzil mnie tel "kochanej mamuski", ktora znowu cos
        tam chciala. Zanim umylam zeby poszlam na stadion, zrobilam tylko 2 kolka, bo
        na biezni trenowali jacys mlodzi pilkarze i glupio mi bylo tak miedzy nimi
        przebiegac sapiąc i trzesac posladkami. Wysapujac sie na tapczanie zapisalam
        kilka wrazen do swojego dziennika. Potem toaleta, sniadanie z soczewicy z
        warzywami i zieloną herbatą (plus magnez z B6 i wit C). Potem wbilam sie w
        rekawice foliowe i godzine przesadzalam trzykrotke, nie mam wprawy, nie znam
        sie, wiec zrobilam to "na czuja", lazienka byla zasypana ziemią, a kwiatek
        wyglada jak po napalmie. Jednak dobrze mu zycze i mam nadzieje, ze to przezyje.
        Jak juz czyscilam lazienke z tych gruzow ziemi to i umylam podloge w korytarzu
        i kuchni, troche ogarnelam stol itd. A potem..... moglam juz zajac sie
        czytaniem maili, forum i newsow :)

        Tak to bylo ekscytujaco :)

        Rumiankowa
        • uri_ja Re: SOBOTA 24.04.04, 16:39
          obudziłam się wczesnie rano, żeby zasnąć. na dobre wstałam dopiero teraz
          (wcześniej jakieś działania pozorowane...)i zastanawiam sie co zrobić z resztą
          tak kiepsko zaczętego dnia. głowa mnie boli, humor mam podły, ale deszcz zdaje
          się tego nie zauważać. rano "wstawiłam" ręczniki do prania, ale dojrzewam
          dopiero teraz do rozwieszenia ich...jedynęeco dzisiaj zrobiłam od początku do
          końca to 2 spacery z psem, a raczej psią, zaraz czeka mnie trzeci. w przerwach
          naprawdę spałam...i nawet nie pamietam co mi się śniło... myślę, że to skutek
          intensywnej pracy przez 2 tygodnie (pełne, bez wolnego dnia)i pogody, raczej
          nie nawrót choroby,bo nie czuję ani smutku, ani lęku (odpukać). jeśli udami sie
          dzisiaj nie zasnąć i cos przezyć to dopiszę...
      • cptniamo piątek 24.04.04, 16:31
        Podejmuje wyzwanie, zaczynam od wczoraj.
        Poszłam spać o 5 nad ranem, pijana jak bela, bo przyjechali znajomi - wiadomo.
        Rano miałam iść na badania, a potem do Warszawy miał przyjechać mój ojciec -
        chce mi pomóc, bo ja nie zawsze umiem wyjść z domu, coś załatwić... Przyjechał,
        a ja zapuchnięta, nieumyta zwlekłam się dopiero z wyra. Wygrzebałam się i
        pojechaliśmy metrem na uczelnię. W dziekanacie pokazałam skierowanie na
        leczenie i spytałam, co muszę przynieść, by dostać dziekankę. Pan powiedział:
        właściwie to nic, napisał za mnie podanie i kazał się podpisać, napisał sam
        komentarz i powiedział: "już pani jest na urlopie zdrowotnym. Do lutego zajmuje
        się pani tylko swoim zdrowiem. Zyczę powodzenia." A ja myślałam, że to będzie
        takie straszne!
        A potem, wdzięczna ojcu (którego nie cierpię), zabrałam go na kampus, żeby
        zobaczył gdzie się uczyłam, potem na rynek, do kościoła św. krzyża, do mleczaka
        na obiad, do katolickiej księgarni, bo chciał jakąś książkę spod znaku o.
        rydzyka (rodzice są radiomaryjowi, a ja - ateistka). Świeciło słońce, a ja na
        obcasach i w skórzanym płaszczyku czułam się jak największa laska (bo też
        jestem laską). Po 5 godzinach wróciliśmy metrem i tata pojechał do domu. Chyba
        wycieczka była dla niego udana: dobrze się bawił, gadał z każdym, z kim się
        dało, podejrzewając u mnie kaca kupował mi picie, kupił mi chleb do domu...
        Dopiero gdzieś na campusie przestałam być pijana, a kac złapał mnie pół godziny
        przed tym, jak wyjechał (o 16-tej). Myślałam, że nie wytrzymam i zwymiotuję,
        ale dałam radę. Jak pojechał, to walnełam klina...
      • cptniamo SOBOTA vol 1 24.04.04, 16:53
        Dziś wstałam jeszte troszkę wcięta i napalona. Najpierw leżałam na łóżku naga,
        machałam w górze nogą i mówiłam Pawła, który siedział przed kompem: ale mam
        grube uda, ale jestem gruba, a on wściekał się, bo byłam nieumyta i nie
        mogliśmy się kochać. Potem w koszulce zrobiłam dla wszystkich (przyjechała
        znajoma para z Łodzi) śniadanie, posiedziałam z nimi, ale nie byłam głodna,
        potem pograłam chwilę w grę Neverhood (robiona techniką plastelinkową) i w grę
        samorost (polecam!), zrobiłam obiad dla wszystkich i obejrzałam film gości od
        South Parku "Orgazmo". Ciągle jestem nieumyta i w koszulce, ale już jestem
        pijana.
      • cptniamo Re: SOBOTA 24.04.04, 16:56
        A teraz Paweł i jego kumpel, który przyszedł w międzyczasie, wzięli jakiś speed
        znaleziony u współlokatora i za pół godziny ich kopnie, a ja siedzę praed
        kompem i słuchamy nowej płyty Johna Frusciante. A link do samorosta (gra w
        necie, prosta, zrobiona przez kogoś z czeskiego ASP):
        analogik.com/mm_rev_samorost.asp
        • randybvain A masz bloga? 24.04.04, 17:02
          Bo fajnie piszesz:))))))))
          • uri_ja Re: A masz bloga? 24.04.04, 17:10
            i sznur se też fajny kręcisz...
            • cptniamo Re: A masz bloga? 24.04.04, 17:35
              A po diabła?! Kto by to czytał? Nawet pamiętnika nie pisuję. Nic nie piszę.
              Fakt, że jestem laureatką olimpiady polonistycznej (max punktów, hehe), ale
              piszę tylko jak muszę. No, ostatecznie zrobię sobie z tego bardzo pomysłowego
              wątku blog-forum :) Pozdrawiam i dziękuję za uznanie.
              • randybvain Ja bym czytał 24.04.04, 17:49

                • cptniamo Re: Ja bym czytał 24.04.04, 21:23
                  hm, proponuję wpisać na forum gazeta w wyszukiwarce na forach, około setki
                  moich postów na forum "kino" i "filmy ciekawe..." i "kawiarenka filozoficzna"
                  i "anoreksja" ;) cóż, chyba durny net jest moim nie-pamiętnikiem... bo nawet
                  zapominam, co i gdzie napisłam...
    • randybvain Nie zdążyłem nikogo oświecić 24.04.04, 16:48
      Obudziłem się rano o wpół do piętnastej pełen emocji i przez następną godzinę
      wślepiałem się w monitor, po czym pomyślałem, że chyba trzeba cos zjeść. Po
      drodze poszedłem do toalety i wróciłem do komputera. No, tak, co ja miałenm
      zrobić? Aha, śniadanioobiad... Tylko jeszcze zajrzę na jedną stronkę.
      • randybvain Pocieszyłem dwie osoby 24.04.04, 22:36
        Koleżance wyprorokowałem, że odniesie sukces w pracy, a koledze, że nie
        odniesie od razu. Jasnowidz? Poniekąd. Aha, i zjadłem śniadaniobiadokolację.
        Poza tym nuda i palatalizacja. Ściągnałem sobie "Mury" Kaczmarskiego i puszczam
        sobie naprzemian z "Obławą".
    • patja Dziekuje kochani... tak wiec teraz moja sobota... 24.04.04, 21:36
      Dziekuje Wam, ze napisaliscie, bardzo mnie to humor poprawilo, bo kiepski jest
      ten moj dzisiejszy dzien, ktory na szczescie sie juz konczy.
      Wstalam wczesnie rano tak okolo 7, bo moj krolis chial jesc i byl tak uparty,
      ze musiala wstac i nasypac mu pokarmu. Pozniej z pol na pol otwartymi oczyma
      przespalam jeszcze 3 godzinki, tak dla pewnosci, ze jestem wyspana. Zaraz po
      przebudzeniu poszlam zapalic papieroska, po czym myjonko i sniadanko. No i
      historia sie powtarza, bowiem czulam sie tak zle, ze musialam sie polozyc - nie
      wiem, czy to wina pogody, czy juz Seronil nie dziala, trudno powiedziec, czulam
      sie strasznie. Ogladalam sobie telewizje glownie TVN same powtorki, ktore juz
      widzialam, ale czym sie zajac, kiedy nic sie nie chce... No i wkoncu moj
      chlopak zrobil mi niespodzianke i przyjechal do mnie. Bylam szczesliwa, jednak
      euforia nie trwala dlugo, gdyz poklocilismy sie i po 15 minutach on odjechal.
      Straszliwie to przezylam, gdyz powiedzial, ze mam s... i myslalam, ze znowu
      odejdzie i bede sama. Wzielam wiec garsc tabletek nasennych typu Pramolan i
      poszlam sie polozyc. Zasnelam tak, ze nawet nie wiem, co sie doookola mnie
      dzialo. W kazdym razie czuje sie nienajlepiej, chociaz pogodzilam sie z moim
      ukochanym, taka jakas pustka.

      Jeszcze raz dziekuje za odpowiedz na moja propozycje. Moze to sie uda i bedzie
      to jakis sposob na codzienne zycie.
      Pozdrawiam i buziaczkuje - Patrycja
      • mr_hyde Sobota. 24.04.04, 22:23
        Dobra to kolej na mnie.A miałem dziś b.pechowy dzień.Około 6-7,pora nieludzka
        pies skoczył mi na klate i zaczoł lizać mnie po gębie domagając się wiadomo
        czego.Odgoniłem bydlaka choć wiedziałem czym to się może skończyć.Wstałem o
        10.00,gówno czekało już na mnie leżąc z wyrzutem pod drzwiami wyjściowymi.
        Nie mam maski gazowej,więc owinąłem twarz ręcznikiem ostro spryskanym perfumami
        i sprzątnąłem.Byłem niemożebnie wkurwiony.Wyszedłem z nim na spacer i rzucił
        się od razu na pierwszego napotkanego psa i zaczoł go napierdalać.Jak
        rozdzielałem hołote zostałem ugryziony w ręke nawet nie wiem przez
        którego.Potem zgodnie z planem(nie moim)przez pare godzin robiłem za
        gońca,sekretarke ,kierowce itp.Potem zjadłem chińską zupkę z torebki.Zjawili
        się rodziciele i zaczęli jak zwykle stosować na mnie mobbing żebym zrobił sobie
        Vise i pojechał na wakacje do brata w usa jebać na budowie za dolary czy coś
        równie fajnego robić.Potem pojechali w cholere na wieś.Wcześniej jeszcze
        uraczyli mnie wiadomością że jutro przyjedzie rodzinka w dużym składzie na
        obiad i zostanie dłużej.Tragedia.Już kombinuje gdzie się wynieść na ten
        czas.Potem pojechałem do Tesco po nową klawiature bo starą zalałem przedwczoraj
        niechcący piwem i się nie nadaje do niczego a szkoda bo to był fajny Logitech.
        W kolejce do kasy stałem z 15 minut bo jakiś gruba panna z galaretowatym tyłkiem
        w biodrówkach i ze stringami na plecach miała problemy z kartą.Na parkingu
        dopadł mnie znajomy którego dawno nie widziałem.Od razu jak zawołał to udałem
        że nie słysze i przyśpieszyłem kroku ale mnie dogonił i jak tam,co tam słychać?
        Więc powiedziałem że ogólnie to jest spoko,w pyte i kolorowo i szybko pożegnałem
        bez żalu.W domu zrobiłem sobie pizze i wypiłem do niej 2 kupione w Tesco piwa
        marki Imerator(10% alk. 2,55 zł. sztuka).Potem obejrzałem nagrany z wczoraj
        na wideło film "Oczy szeroko zamknięte".Dawno się tak nie wynudziłem,przewijałem
        prawie cały czas aż wyskoczyły napisy.Może dobrze że Kubrick już nie żyje.Potem
        podłączyłem klawiature i odpaliłem kompa.Posprawdzałem poczte,m.in.odebrałem
        PUSTY EMAIL od Niamo ale wiem przynajmniej że się cieszy.Znowu wyszedłem z psem
        i to tyle.Dodatkowo inernet cały czas mi przerywa i czuje że się znowu zawiesi
        i to pewnie na pare dni jak zwykle.Poza tym zasnąłem wczoraj w soczewkach i
        cały dzień bolą mnie oczy.A jutro kolejny dzień świstaka.I jeszcza ta cholerna
        rodzinka na obiedzie.Pzdr.
        • cptniamo sobotni nocny poranek 25.04.04, 02:12
          Grzańce z wiśniówki (5 zł) i miodu, jaranie stuffu (najlepszy po ekstazi), "On"
          Bunuela, a potem "Deszczowa piosenka". Zjarani zachwycali się tą choliłódzką
          produkcją, ja nie, bo nie paliłam. Paweł śpi, a ja idę do znajomych, bo tam
          jest podobno fajnie wesoło, disko jak to disko, zajebiste wszystko, ręce w górę
          podnosimy, bardzo dobrze się bawimy. Niedługo coś dopiszę.
          Gratulacje za udany pomysł z tym blogopodobnym wontkiem.
        • patja Panie Hyde 25.04.04, 12:18
          Jestem doprawdy poruszona Pana reakcja na moj pomysl. Czesto Pan krytykuje, jak
          rozwniez wyraza swoje zdanie w nieprzyjemny dla odbiorcy sposob, a tu jakgdyby
          aprobata?! To naprawde bardzo mile i dziekuje. Mam nadzieje, ze innym sie
          spodoba, a moze inaczej dadza upust swoim codziennym zmaganiom z problemami
          dnia codziennego.

          Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam.
          Milego dnia
        • enika11 Re: Sobota. 07.05.04, 17:22
          ze tak powiem... wpyte... juz dawno sie tak nie usmialam czytajac cos na
          forum! Fajny gosciu z ciebie panie Hyde!
    • zoltanek Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 24.04.04, 22:08
      Moim zdaniem poroniony pomysł. Nie jesteście małymi dziećmi by opisywać każdy
      swój dzień:

      8:00 zjadłem kawe
      9:00 wypiłem obiad
      10:00wyszedłem z psem
      11:00zrobiłem kupe

      Czy to nie żałosne? Wiem, że wszyscy jesteśmy tu lekko psychiczni i potocznie
      mówiąc pojebani, no ale bez przesady.

      Pozdrawiam
      • cptniamo metablog + blog 25.04.04, 06:21
        Zoltanku! Zaufaj mi, bo mądra baba ze mnie, a nawet ładna, no, może trochę
        pijana. Odwołam się TYLKO do swojego doświadczenia. Jak nie, to niech devil
        wykasuje mój post. Ja z zaciekawieniem przeczytałam zamieszczane posty, tyle
        uwagi nie poświęcam prawie żadnym wątkom. Miło zrobiło się, że nawet mr_hyde
        opisał (w bardzo, bardzo fajny sposób:)) swój dzień. Cały czas czuję się
        najbardziej pojebana i przegrana (chociaż wiem, że innie mają jeszcze gorzej),
        a kiedy czytam, że dla mr_hyde'a problemem był psi klocek pod drzwiami i jak go
        sprzątnął... Cieszy mnie to, bo dowiaduję się, że nie tylko ja toczę wojnę z
        trzema schodami (i pięcioma piwami). I może się wyleczę. Jeśli nie chcesz, to
        nie pisz. BTW, uważam że to jest żałosne bo ja jestem żałosna, wielu innych tu
        pewnie tez, może nawet bardziej, jeśli nie jesteś - ukryj wątek. Ja tu będę
        pisała, bo to mnie cieszy i poprawia mi nastrój, dobrze działa na moje libio,
        układ trawienny, figurę i inne decyzje życiowe (czy dziś wystawię nos z
        czterech ścian). Nie mówię złośliwie, po prostu jesteś innego zdania. Ale nie
        pisz, że jestem żałosna, bo jest mi przykro. Tak często to słyszę... buuu.
        Skoro pojawił się ten pomysł i został podjęty przez wielu ludzi - zostaw to w
        spokoju, nie zaglądaj tu. Ty masz rację. Ale ja też. Umowa stoi?
        Pozdrawiam, kapitan blog-Niamo
        • zoltanek Re: metablog + blog 25.04.04, 09:59
          ok, ok, spoko, spoko, zwracam honor. rzeczywiście masz racje.
          • zoltanek Re: metablog + blog 25.04.04, 10:01
            Twój post tak na mnie zadziałął, że nawet opisze swój wczorajszy dzień, dla
            ciebie, tylko dla ciebie kurde, za chwilke tylko
            • zoltanek Re: metablog + blog 25.04.04, 10:22
              8:00 Obudziłem się z ogromnym bólem i zawrotami głowy. Spojżałem na zegarek. Po
              jakiś 5 minutach moje zmęczone oczy złapały ostrość i uświadomiły mi, że jest
              godzina 8:00 i że spałem dopiero 3h. Zasnąłem.

              12:00 Obudziłem się znowu. Z trudem wstałem, zapaliłem papierosa, włączyłem
              telewizje. Nastruj miałem straaaaaaszny, 100 x gorzy nić zwykle. Kac,
              niewyspanie i wspomnienia z wczorajszej nocy wycisnęły z mojego mózgu ostatnie
              zasoby serotoninki. Czułem się jak zarzygana i zasrana wycieraczka do butów.

              14:00 Spojżałem na swój burdel w pokoju i poczułem się jeszcze gorzej.
              Kontynuowałem oglądanie beznadziejnie kretyńskiej telewizji.

              15:00 Poszedłem do apteki. Resztkami woli udałem chorego i wybłagałem i
              aptekarki pewien lek na recepte.

              15:30 Wziąłem całe opakowanie, 10 krotnie przekraczając dozwoloną dawke i
              popiłem wygazowaną coca-colą.

              15:30-16:00 Myśli w stylu. Co ty kurwa znowu zrobiłeś, staczasz się na dno
              idioto

              16:00 Świat odwrócił się o 180 stopni. Euforia, spokój, poczucie sensu, pełny
              chillout. Czułem się po prostu bardzooooo dobrze. Gdy wszedłem na to forum
              straciłem wszelką empatie do Was. Czyłem się tak dobrze, że Wasze posty nic dla
              mnie nie znaczyły, nie mogłem się z nimi utożsamiać i stąd ten mój post za
              który bardzo przepraszam.

              17:00 Przyszli moi rodzice i rodzeństwo. Pierszy raz od dawna, gdy ich
              zobaczyłem nie pomyślałem w myśli. "Kurwa, znowu przyszli jebańcy" i nie
              uciekłem do swego pokoju. Ładnie się z nimi przywitałem i zaprosiłem wszystkich
              na obiad w restauracji. Troszke się zdziwili.

              18:00 Obiad upłynął w bardzo przyjemnej atmosferze.

              20:00 Porwót do domu i powrót do zwykłego stanu świadomości. Znów wszystko jest
              Bleh. Włączam telewizje i oglądam ją w letargu do około 12:00 kiedy trace
              świadomość w błogim śnie.

              To był mój zasrany dzień. Papka
        • patja Dziekuje Ci Cptniamo 25.04.04, 12:15
          Dziekuje za to, ze moj pomysl przypadl Ci do gustu, moze nie byl super ekstra
          przemyslany, ale mnie dal duzo - wiare. No i dziekuje za odpowiedz na zarzuty
          Zoltanko - to bardzo bardzo mile z twojej strony, no i ladnie to ujelas hehhee.
          Pozdrawiam Cie i duza buzka za pomoc
          • cptniamo Dziekuje Ci Patja i Zoltanku 26.04.04, 04:34
            Bo odkąd tu jestem, nie było jeszcze takiego wątku jak ten - nawet się nie
            kłócimy... wątek ku pokrzepieniu serc, no no...I miło mi,zoltanku, że
            zaakceptowałeś to co mówię.
            Pozdrawiam.
            • patja Ctpnimo to ja dziekuje! 26.04.04, 15:43
              No coz poslodzmy sobie troche, inni tego nie lubia, ale ja to szczerze mowiac
              uwielbiam jak ludzie sa dla siebie mili, to przeciez takie wazne.
              Ciesz sie, ze jestes i ze inni tez bywaja, bo mnie to niebywala radosc sprawia,
              ze zrobilam cos dla innych, ze innym sie podoba moj pomysl (pewnie mogloby byc
              to lepiej zorganizowane, ale coz moze w przyszlosci, kiedy wiecej osob sie
              przekona do tego, ze to moze byc pomocne)
              Duza buzka dla Ciebie za mile slowa. Pozdrawiam i zycze milego dnia
      • cptniamo blog 25.04.04, 06:22
        Jest tak źle, że nawet nie chce mi się o tym pisać. Jeszcze nie śpię, siorbię
        piwo, a było już tak dobrze. nie myłam się... dziś jeszcze.... wczoraj nie
        pamiętam... fuck.
        • mar_lena Re: blog 25.04.04, 06:43
          Ja tez jeszcze nie spie. Jestem wykonczona, a za oknem juz dzien.
        • zoltanek Re: blog 25.04.04, 10:28
          Ta, dzisiejszy dzień nie zapowiada się najlepiej. Co do mycia się, to ja
          naprawde nie moge sobie przypomnieć kiedy to było.....chyba dawno.
      • patja Zoltanku... 25.04.04, 12:12
        Przede wszystkim dziekuje za Twoje zdanie, choc nie przychylne. Nie uwazam sie
        za osobe zalosna (to przykro slyszec w moim stanie), ale jak juz wczesniej
        napisalam opinia jest Twoja....
        Chcialam sprobowac zrealizowac swoj pomysl, ktory przyszedl mi do glowy, kiedy
        bylam wczoraj w kompletnym dolku. Moze to nie rewelacja, ale wiesz co chcialam,
        zeby kazdy mogl cos napisac, wyrzucic z serducha te dobre i zle rzeczy, ktore
        mu sie przydazyly. Ja na przyklad usmiechnelam sie, kiedy zobaczylam, ze tyle
        osob odpowiedzialo i wiesz co zrobilam kroczek w gore. Moze komus tak jak mnie
        to pomoze, ja nie mam znajomych, ale mam Was i to mnie dodaje sily i otuchy.
        Oczywiscie, jesli uwazasz, ze to glupota ok, przeciez mozesz ominac ten temat.

        Pozdrawiam i zycze samych milych chwil
        • zoltanek Re: Zoltanku... 25.04.04, 12:31
          teraz ja czuje się żałosny. zmieniłem zdanie. już wytłumaczyłem dlaczego
          napisałem ten post w opisie swojego dnia. jeżeli ci to pomaga to super.
          • patja Przepraszam 25.04.04, 13:39
            Nie wiem, co jeszcze moge napisac, ciesze sie, ze tu jednak zagladasz i moze
            spodobal Ci sie choc troszke moj pomysl. Ja dzieki niemu mam ochote zyc, cos z
            soba robic, bo nie jestem sama.

            Pozdrawiam
            • zoltanek Re: Przepraszam 25.04.04, 14:03
              Myśle, że zostaniemy wirtualnymi przyjaciółmi
              • patja Zoltanku... 25.04.04, 14:26
                To bardzo mile z Twojej strony i mysle, ze jest taka ewentualnosc. Ja kilka
                miesiecy temu, kiedy pojawilam sie na tym forum (wlasciwie przez przypadek)
                poznalam swietna dziewczyne i mysle, ze zostalysmy przyjaciolkami. Dzieki niej
                moj swiat sie upiekszyl, ona nauczyla mnie wielu rzeczy przede wszytskim
                patrzec na swiat innymi oczyma. Niestety teraz ona nie ma dostepu do komputera
                i straszliwie za nia tesknie.
                Nie wiem czymoge napisac cos o sobie, bo to nie o to chodzilo, choc mozna by
                bylo dodac taka opcje - moj dzien no i cos o sobie hehehe. Nie chce tylko, zeby
                inni poczuli sie nie komfortowo, ze sie rozpisuje na wlasny temat, bo to forum
                dla wszystkich. Nie wiem wiec, czy moge, nie chce, zeby ktos odszedl z mojego
                powodu. Zastanowie sie...
                Pozdrawiam
    • patja NIEDZIELA... ciekawe co przyniesie? 25.04.04, 12:20
      Dzien dobry wszystkim! Milego dnia!
      • fermina84 Re: NIEDZIELA... ciekawe co przyniesie? 25.04.04, 13:01
        nie wiem czy mogę tu pisać, bo depresji nie mam zdiagnozowanej jako takiej.
        bylam u lekarza - dostalam pigułki na poprawienie myślenia. Hehe, mają też
        bojowe zadanie - zniwelować uczucie ospałości, zmęczenia itp... na razie
        skutkują, albo może ja sobie wmawiam, że skutkują...

        więc jesli nie macie nic przeciwko, może dorzucę parę zdań...

        u mnie niedziela zapowiada się pracowicie. muszę napisać pracę roczną. Ale
        najpierw wybieram się w 'teren' - obserwacje, zdjęcia, notatki... szczerze
        powiem - nie chce mi się straszliwie. na nic nie mam siły. ledwo wstałam rano.
        sniadanie - wmusiłam w siebie, żeby ojcu nie było przykro, bo wymyslił nowego
        rodzaju potrawe (makaron z jogurtem, jajkami, pomidorami, zapiekane wszystko z
        żółtym serem i przyprawami). mama przeżywa wczorajszą wizytę przyjaciółki ze
        studiów - nie chcę tego słuchać. dobrze, ze nie marudzi, że mam się ocknąć,
        podstawiając mi pod nos hektolitry kawy. od niedawna jest lepiej, bo
        przynajmniej nie jestem już tak bardzo śpiąca jak to ostatnio bywało. dzięki
        małym, pomarańczowym tabletkom jakoś w miarę przytomnie funkcjonuję.
        teraz tylko pozostaje wziąć się do pisania. a tu zonk - brak mobilizacji :/

        na razie kończę, bo muszę pomóc siostrze w kolorowaniu czegoś tam.
        "kolorowe kredki, w pudełeczku noszę... "
        pozdrawiam
        • patja Femino... 25.04.04, 13:43
          Dziekuje, ze sie pojawilas i postanowilas cos naklikac. Oczywiscie, ze nie mam
          nic przeciwko, wrecz przeciwnie zapraszam i mozesz pisac o czym tylko sobie
          zapragniesz. Wlasnie dlatego pomyslalam i zaproponowalam taki sposob na kontakt.
          Nie jest super bardzo wyszukany, ale jestesmy razem i moze bedziemy mogli jakos
          sobie pomoc, kto wie, nie wiem...
          Dobrze, ze myslisz, iz tabletki dzialaja, ja o tym zapomnialam i nie czuje sie
          od kilku tygodni dobrze.
          Zycze Ci duzo sily na przezycie tego pracowitego dzionka. Powodzenia
          Pozdrawiam -Patrycja
          • zoltanek Re: Femino... 25.04.04, 14:10
            Patia. Skoro postanowiłaś prowadzić internetowy blog, opisując w nim swoje
            codzienne zmagania z rzeczywistośći to może powiesz wstępnie coś o sobie?
      • patja NIEDZIELA... 25.04.04, 14:33
        Juz prawie 14.30, wiec mniej wiecej jest srodek dzisiejszego dnia, wiec moge
        juz cos naklikac :-)
        Wstalam bardzo pozno, bo o 11.30, gdyz ciezko mi bylo zasnac, caly czas wielkie
        ilosc mysli krazyly mi po glowie (a wiecie, ze gdy sie mysli to trudno zasnac,
        wyciszyc sie). Zaraz po przebudzeniu nakarmilam mojego Kicusia, bo bardzo byl
        glodny i zly, ze wstalam tak pozno. Pozniej papierosek i kapielka, ale taka
        krociotka, bo dzis mi sie nie chcialo chlapusiac. Pozniej posprzatalam
        krolisiowi w klateczce (powyciagalam nocne bobki, a jak zawsze bylo ich
        troche :-) no i w swoim pokoju (tzn. poscielilam lozko i poskladalam ciuszki).
        Na sniadanko nie mialam jakos ochoty, wiec postanowilam zjesc tylko obiad,
        przed chwilka go skonczylam.
        Wczesniej obralam i pokroilam pieczarki, przynajmniej mialam sie na kim wyzyc
        heeheehe...
        Teraz siedze przy komputerku, moze zaraz sprobuje przejechac Francje w
        Collinie, a pozniej bede czekac na pogodzenie sie z moim chlopakiem (mam
        nadzieje, ze takowe bedzie.
        Dziekuje Wam wszystkim za obecnosc tutaj i goraco pozdrawiam (buziaki tez sle,
        a co mi tam)
        • zoltanek Re: NIEDZIELA... 25.04.04, 14:50
          Jaki masz najlepszy czas w USA na pierszej trasie?
          • patja To nie temat na to forum... 25.04.04, 14:55
            Zoltanku wybacz mi, ale jak juz pisalam Ci powyzej nie chce zmieniac konwencji
            tego "blogu?". Nie chce tu pisac o sobie, chyba, ze sie wszyscy zgodza na taki
            dodatek, a a propos Colina to napisze Ci na Twoj adres pocztowy gazety, moze
            byc?
        • patja NIEDZIELA...ciag dalszy 25.04.04, 16:58
          Mialo byc tak fajnie, a tu znowu beznadzieja. Od kilku dni nie bylam na dworze,
          ale nawet tam mi sie nie chce. Myslalam, ze moj ukochany bedzie wczesnie, wtedy
          moze wspolny spacerek, albo jakis filmik, tak poprostu cokolwiek, zeby blisko.
          Niestety powiedzial, ze bedzie dopiero wieczorem, kurcze w niedziele :-(, wiec
          siedze i gram w Colina i wcale nie udaje mi sie przejchac Francji w dobrym
          czasie uffffffff. Pozatym boje sie, bo on powiedzial, ze musimy porozmawiac, a
          to zawsze sie nie dobrze konczy (oczywiscie dla mnie heheh).
          No coz siedze i czekam dalej...
          Czekam na Was wszystkich, co u Was dzis sie wydarzylo, ale pewnie dopiero
          wieczorkiem cos klikniecie - buziali
          • carlabruni Re: NIEDZIELA...ciag dalszy 25.04.04, 18:27
            droga patjo u mnie w domu jest dziś bardzo wesoło. Mama ma dziś strasznie dobry
            chumor. Ostatni raz w takim nastroju widziałam ją jakieś 3 lata temu.Od 8 lat
            mama moja choruje na jelito. Jest po 5 operacjach. Od 3 lat wścieka się
            dosłownie na wszystko. Mimo iz jest osobą bardzo silna psychicznie i znosiła
            przez tych durnych lekarzy straszne męki to jakoś to przeszła i dzisiaj
            dosłownie cały dzień poprostu aż sika ze smiechu ahahahaha. Mnie tez to
            strasznie bawi, bo przez te osiem lat naprawde działo sie u mnie w domu nieraz
            bardzo źle przez te jej nerwy. mało tego mamy własną działalnośc gospodarczą,a
            ona oprucz tego, że leżała w szpitalu na operacjach to w domu nigdy nie
            położyła sie do lóżka. Odrazu szła do pracy. Tymbardziej więc ciesze się, że
            jest dzis w tak doskonałym nastroju i że wreszcie tyłek boli ją troche mniej.
            Wyobraż sobie, że 2 lata temu była operowana przez najlepszego specjaliste w
            kraju w tej dziedzinie i ten wszystko spiepszył.porobił mojej mamie dziury w
            jelicie. To wszystko musiał po nim poprawiac zwykły lekarz u nas w szpitalu.
            Ale się rozpisałam. Sorry. Już kończę. Straszną ulgę czuje. Serdecznie Cie
            pozdrawiam.
          • patja No i dzionek minal... 25.04.04, 22:10
            Zaraz sprobuje sie polozyc spac, ale pewnie znowu sie nie uda i bede sie
            meczyla przez kilka godzin. Wlasnie przed chwila odjechal moj ukochany, no
            niestety bez placzu sie nieobeszlo i nieprzyjemnych slow, oczywiscie w stosunku
            do mnie. Po wczorajszej klotni cos drgnelo niedobrego, ale moze dzieki temu cos
            zrozumiemy. Choc ciezko, ja wiem, jest zyc z kims, kto jest "chory" i widzi
            wszystko w czarnych kolorach. Uslyszalam dzisiaj nawet, ze jesli bede
            szantazowala??? go smiercia to juz wiecej go nie zobacze.
            Dobra koncze na dzis, bo sie rozpisalam.
            Dzisiaj malo ludzi tak wogole napisalo :-( i troszke tak samotnie sie czuje, a
            moze pomysl nie byl dobry... zobaczymy jutro tez jest dzien

            Dobrej nocki. Pozdrawiam wszystkich.
            • carlabruni Re: No i dzionek minal... 25.04.04, 22:18
              Droga patjo.
              pomysł jest bardzo dobry. Odnośnie Twojego chłopaka to nie stety musze przyznac
              mu rację. Nie powinnas go szantarzowac Twoją śmiercią.Wszystko tylko nie to. Po
              takiej rozmowie jemu jest nie przyjemnie i przede wszytkim Ty czujez sie
              nienajlepiej. Człowiek nawet w depresji powinien troszke panowac nad swoimi
              emocjami. Rozmawiaj z nim dużo. Krzycz płacz, gdy jestes sama. Staraj sie robic
              to jak najrzadziej przy nim. On itak tego nie zrozumie choćby nie wiem jak sie
              starał. Pozdrawiam.
              • patja Carlo... 25.04.04, 22:25
                Przede wszystkim dziekuje, ale wiesz co musze tez przyznac Ci racje. On nie
                zrozumie, bo nie czuje sie tak jak ja, a ja jedynie bede go obarczac rzeczami,
                ktore beda tylko dodatkowym ciezarem. Czasami tylko nie potrafie zapanowac nad
                uczuciami i wtedy mam pretensje, rzucam sie i denerwuje, a zdarza sie rowniez
                wymyslanie roznych glupolkowatych rzeczy!
                Pozdrawiam Cie i duza buzka. Spij slodko
            • fermina84 Re: No i dzionek minal... 25.04.04, 22:25
              Droga Patjo!
              A propos spania, to ja mogłabym obdarować snem wszystkich na tym forum! ciągle
              chodzę nieprzytomna, mogłabym leżeć zawinięta w kołderkę w ciepełku i pozwalać
              Morfeuszowi 'obejmować' mnie non-stop :P ... teraz już jest lepiej, ale to, co
              wyprawiałam kiedyś (chodzi mi tu o czas mojego spania), to doprawdy
              mistrzostwo!:]
              Niestety nie potrafię pomóc Ci w sprawach z chłopakiem, bo jestem w trochę
              innej sytuacji-od jakiegoś czasu prowadzę samotny żywot 'sercowy'. Nie chcę się
              wypowiadać w kwestiach, w których są wiarygodniejsi ode mnie. Jedyne, co mogę
              dla Ciebie zrobić to po prostu wysłuchać (wyczytać? :]).
              Nie przejmuj się tym, że mało ludzi pisze w Twoim wątku. to się jeszcze może
              rozkręci. na mnie możesz liczyć :] (jeśli chcesz, żebym się tu w ogóle
              pojawiała czasem).
              pozdrawiam ciepło!
              trzymaj się!

              ---------
              • patja Femino... 25.04.04, 22:30
                Dziekuje, ze tu jestes i ciesze sie, ze piszesz, no i oczywiscie chce, zebys
                sie pojawiala, jak tylko bedziesz miala taka ochote lub potrzebe. Chcialam to
                zrobic po to, zeby kazdy mogl sie wyzyc na klawiaturze i napisac co mu sie
                przytrafilo szczegolnie pozytywnego (bo wtedy mozemy sie wszyscy cieszyc)
                Rozumiem, ze nie chcesz sie wypowiadac w kwestjach, w ktorych moglabys nie byc,
                jak to napisalas "wiarygodna", ja tez tak zawsze robie, nie wtracam sie do
                rzeczy, ktorych nie przezylam, badz tez nie czuje tego co osoba to [piszaca, bo
                to tylko moze zaszkodzic.
                Caluski Ci przesylam i moze faktycznie obdarujesz mnie snem :-)
                Slodkich snow
    • randybvain Początek poniedziałku:| 26.04.04, 01:10
      Wy to przynajmniej macie o czym pisać, a u mnie wieje nudą tak bardzo, że nie
      potrzebuję wentylatora. Dzisiaj mały sukces! Przypomniałem sobie o pralce i
      wyjąłem wreszcie uprane trzy dni temu rzeczy ze środka. Nawet podeschły. Ciekaw
      jestem, kto by zdobył palmę pierwszeństwa w abnegacji - ja czy cptniamo:P
      • cptniamo NiedzielnePopołudnie+poniedziałkoweNocnePopołudnie 26.04.04, 05:07
        No no! randyvbrain, ja dziś zrobiłam barszcz biały (biały żulek, chociaż lepiej
        byłoby "zielony żulek) :P i obejrzałam pół "Flasha gordona". A co do tego
        prania, to powąchaj, czy nie nadgniło, bo może już śmierdzieć i może trzeba
        jeszcze raz od początku uprać...
        Zwlokłam się z łóżka po 3 godzinach snu o 10 rano z myślą, że muszę udać się do
        toalety na poranną kackupę, a że nie lubię defekacji, przeciągałam to jak
        mogłam siedząc przed komputerem. W końcu skapitulowałam i poszłam. Wróciłam,
        włączyłam sobie jakąś muzykę i przejrzałam kilka charakterystyk reżyserów, bo
        musiałam uspokoić się po tym szoku (defekacyjnym). Od rana nosiło mnie: czuję
        się ostatnio świetnie. W końcu nastawiłam wywar na barszcz, przygotowałam
        wszystko do niego i poszłam się myć. Już wiem, ile dni się nie myłam, ale nie
        powiem, bo się wstydzę. Ostra gabka, szczoteczka i pumeks, szuru buru... Dziś
        nawet makijaż zrobiłam. Potem, koło 14:00 wszyscy zaczęli się budzić: najpierw
        Ilona, potem Bartek, wreszcie Paweł, a na końcu - piotrek. Barszczyk już był.
        Oglądaliśmy Jackassa jedząc zrobione przeze mnie kanapki, a ja biegałam i
        wygłupiałam się. Potem Looney Tunes, zaśmiewaliśmy się oglądając wielkie młoty
        miażdżące Kaczora Donalda... W końcu Bartek i Ilona zaczęli się zbierać na
        pociąg, odprowadziłam ich, potem łaziłam po dworcu w poszukiwaniu kiosku z
        lufą, bo stara stłukła się rano. W metrze czytałam nawet, szczyt
        konstruktywizmu jak dla mnie, potem poszłam do Tesco, bo przy nim mieszkam,
        kupiłam jakieś jedzenie i od razu podjadłam, bo strasznie głodna. Wróciłam,
        zaczęłam chlać, zrobiłam Pawłowi i Piotrkowi obiad - Piotrek to lubiący dragi
        brak cioteczny Pawła, śpi tu już 2. noc :) Potem włączyliśmy Flasha Gordona,
        ale nie obejrzałam do końca, bo chciałam obejrzeć w TV "American Buffalo", a
        wcześniej pójść po papierosy. Po fajki nie poszłam, a na filmie usnęłam i
        strasznie zmarzłam. Spałam chyba 5 godzin od 23:30 do teraz, piątej :) Już
        jestem na nogach... W międzyczasie gadałam jeszcze z ojcem przez telefon, mam
        dziś iść podbić legitymację studencką. Hm...
        Jednak dobija mnie mój maniakalny nastrój. Ciągłe wygłupy, zachowanie jakbym
        miała ruję, śmianie się, skakanie. Teraz dopiero wyglądam jak świr. Nie umiem
        dogadać się ze sobą..
        Szalony Kapitan Niamo
      • patja Początek i jak dla mnie koniec PONIEDZIALKU 26.04.04, 15:36
        Dzien dobry Wszystkim milusinskim, ktorzy sie tu pojawiaja.

        Moj dzionek zaczol sie superascie, prawie skakalam z radosci. Okolo godzinki
        10.30, jeszcze sobie smacznie spalam, kiedy zadzwonil domofon i byl to moj
        chlopak. Zrobil mi niespodzianke, czulam sie tak fajnie, jak kiedys, kiedy
        miszkalismy razem. Zjedlismy sobie sniadankowa jajeczniczke, a ja z tej euforii
        prawie zapomnialam (tak jak wczoraj) wziac moj Seronilek (od dzis jem juz tylko
        jedna tabletke, bo biore 2 mg). Pozniej wzielismy naszego Kiculka (no bo to
        wlasnie byl powod Jego wizyty u mnie) do weterynarza. Ale byl przestraszony,
        ale ja chyba bardziej - jak zawsze. Okazalo sie, ze wszystko jest wporzadku,
        tylko troche urosl od ostatniej wizyty i wazy 1,5 kg. Pozniej jeszcze poszlismy
        kupic jedzonko, zwirek i kuwetke, bo do starej sie nie miesci - bo tak wogole
        to Kicek zamiast robic w niej kupki to spi sobie.
        No niestety moj ukochany juz sobie pojechal i nie bedzie go. Ja ide sie polozyc
        z nadzieja, ze uda mi sie przezyc reszte dnia. No moze od czasu do czasu
        zagladne na forum, zeby sie przekonac co u Was dzionek przyniosl.
        Pozdrawiam i duza buzka
    • evavere Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 26.04.04, 17:24
      Podeszlam do tego wątku z miesznymi uczuciami, ale z czasem się wciągnęlam.
      Pozwólcie zatem się przylączyć.
      Zatem: mimo budzika wyjącego o 8:00, zwloklam sie z wyrka o dziewiątej,
      przerażona perspektywą pójścia na zajęcia, na które nic nie umialam.
      Postanowilam pomyśleć o tym później, a póki co usiadlam przy kompie aby
      skończyć pewną pracę, którą dziubię od miesięcy. Skończylam, wydrukowalam,
      odetchnęlam z ulgą, że już koniec, po czym powrócila kwestia zajęć. Aha-
      zapomnialam, że w tak zwanym międzyczasie ze dwa razy bylam na papierosie (a
      najbliższe mi miejsce do tego przeznaczone jest wielkości pudelka zapalek -
      klaustrofobii dostaję jak tam wchodzę). No więc co do zajęć, to postanowilam je
      olać - decyzja, która zawsze przychodzi zbyt latwo. Aby udać sama przed sobą,
      że wykorzystuję ten czas po bożemu, sięgnęlam po rozpoczętą ostatnio książkę,
      ale niestety nawet blyskotliwa fraza Pilcha nie byla w stanie zwalczyć mojej
      senności (jestem z tych, co mogą przespać życie, nie wiem, czy to leki czy co).
      No i zlapalam zgona. Z największym trudem wstalam o 16, bo o 17 mialam mieć
      nagranie. Pięć minut przed tymże zatelefonowala koleżanka, że nagrania nie ma.
      Nie żebym się zmartwila... Teraz siedzę i zastanawiam się, co zrobić z tak
      pięknie rozpoczętym popoludniem. Może pójdę poćwiczyć? (Bynajmniej nie
      brzuszki, lecz grę na fortepianie, moi drodzy). A wieczorem wpadnę do koleżanki
      (tej od nagrania), pogadamy, wypalimy papierosów co niemiara i potem pójdę
      spać, bo co jak co, ale spać mogę ostatnio bez umiaru. Pozdrawiam - Evavere.
      • patja Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 26.04.04, 17:55
      • patja Evavere 26.04.04, 17:59
        Dziekuje, ze mimo Twoich mieszanych uczuc przylaczylas sie. Bardzo sie ciesze i
        zapraszam...
        A propos tego co kliknelas to ja tez kiedys gralam na fortepianie na zajeciach,
        a w domku na pianinie (bo na fortepian nie bylo mnie stac :-)). Szczerze mowiac
        to bardzo Cie podziwiam, bo ja juz nie mam zadnych zainteresowan. Moze kiedys
        cos jeszcze mnie zaciekawi, ale nie wiem, czy w moim stanie, jest mozliwe sie
        czyms zajac. Prawie caly czas leze w lozku albo bawie sie z moim Kicolkiem (o
        to jest moje zainteresowanie hehehe znalazlam cos).
        Pozdrawiam
    • randybvain I 26.04.04, 18:42

    • randybvain I rzuciłem te robotę w diabły. 26.04.04, 19:11
      Dzisiaj pojechałem zobaczyć co się dzieje z moją podopieczną. Po półgodzinnej
      pogawędce o niczym wyciągnałem z niej, że znowu odstawiła leki... a, bo coś tam
      przeczytała w gazecie, a w ogóle to jest zdrowa, się dobrze czuje, a po chwili
      wpadła w histerię, że chyba chłopak ją zdradza, bo nie przysłał jej dzisiaj
      SMSa. Zaczęła ryczeć, stwierdziła, że nic z tego nie będzie. Kazałem jej wziąć
      prochy i przestać panikować (dla oburzonych - taki sceny są notoryczne i nie
      psuły stosunków między mną a Pauliną), ale tym razem obudziła się w niej jakaś
      przekora feministyczna, bo powiedziała, że żaden facet nie bedzie jej mówił, co
      ona ma robić, a w ogóle to ona sama wie najlepiej, że on ja zdradza i że
      wszyscy są przeciwko niej. Ponieważ takie gadanie to tylko gadanie, potem
      zawsze przeprasza, nie wzruszyło mnie. Poszukałem jej tabletek i postawiłem
      przed nią, a ona w tym czasie stukała smsy do swojego. Ponieważ nadal nie
      odpowiadał, musiałem przeczekać kolejną scenę zazdrości, histerii i kupy
      nieszczęścia. Na końcu jednak jej odbiło zupełnie, bo rzuciła we mnie szklanką
      z wodą i kazała się wynosić. Teraz przeholowała, powiedziałem jej o tym i zaraz
      zadzwoniłem do naszej psychy. Psycha chwilę z nią gadała, nie wiem o czym, bo
      wyszedłem do łazienki, a potem powiedziała, że mam ją zostawić, bo ona już
      kwalifikuje się nie na psychoterapię a na szpital (chyba Paulinie też to
      powiedziała, bo znowu zmieniła się w kupę nieszczęścia). Pożegnałem się i
      wróciłem do domu.
      I tak w ogóle to mam na długo dosyć kontaktów z wszelkimi zaburzeniowcami.
      Większośc z nich miała traumatyczne dzieciństwo i teraz na siłę chce w to
      dzieciństwo wrócić, nie przyjmuje do wiadomości że ma dwadzieścia kilka lat i
      ma żal do całego świata, gdy coś od nich się chce, bo to nimi trzeba się
      zajmować (piszę o ludkach, z którymi się znałem). Część z nich rzeczywiście ma
      patologiczne rodziny, samotne matki, chlejących ojców - i tacy szybciej sobie
      radzą z rzeczywistością. Ale tacy jak droga Paulinka to w depresję wpadli, jak
      dostali na studiach pierwszą w życiu tróję albo tata nie dał pojeździć
      samochodem, a chłopak nie chciał się non stop przytulać tylko ten seks... Na
      zewnątrz niby dorosły, mądry, oczytany, konkretny człowiek, a wewnątrz
      jedenastolatek. Życie w wiecznym zakłamaniu, ukrywaniu swoich psychicznych
      stanów albo odwrotnie, epatowanie nimi na każdym kroku i chwalenie się, że jest
      się innym, psychicznym... Święta wiara w bzdury, które się samemu wymyśliło
      (Paulina do dziś jest przeświadczona, że ojciec jej nienawidzi i w tym guście
      buduje jego wizerunek - a wszystko zaczęło się od tego samochodu, teraz to już
      ona przypomina sobie, że on ją molestował, albo, że wyjeżdżał na całe miesiące,
      nie kochał jej i inne perełki, a omija zupełnie fakt, że to on jej finansuje
      studia i w ogóle facet jest spoko). I wielka tragedia, jak się od nich czegoś
      chce. Sami nie potrafią egzystować w społeczeństwie, są takimi bluszczami
      potrzebującymi żywiciela, na którym można się wesprzeć, ale broń Boże, aby
      żywiciel chciał coś od nich, przecież oni są tacy malutcy i nic nie potrafią i
      nic nie mogą... i takie tam.
      Poobmawiałem trochę Paulinę i mam żal do siebie, że się nie udało przerobić jej
      na mały procent normalności. Zobaczymy, co jeszcze powie mi psycha. Ale na
      razie mam dosyć.
      • mr_hyde Re: I rzuciłem te robotę w diabły. 26.04.04, 19:23
        Szczerze mówiąc to chyba Paulina ma szczęście że nie będziesz już jej szkodził,
        cyt."przerabiał ją"(co to wogóle za pomysł) itp.Ale pewnie w swej chęci
        niesienia pomocy jednak nie dasz jej spokoju i wrócisz do tego,zresztą
        chyba trochę ci się nudzi.
      • patja Re: I rzuciłem te robotę w diabły. 26.04.04, 19:46
        Szczerze mowiac to wspolczuje Ci choc to pewnie nie pomoze, ale Paulinie
        rozniez. Tak mi sie wydaje, ze ona sama nie wie czego chce i jak sobie radzic.
        Pewnie Ty jej miales pomagac, ale wiadomo, nie w zyciu i nie przez caly czas.
        Z drugiej strony mysle sobie, ze to calkiem fajna sprawa miec
        swojego "opiekuna", choc jak dla mnie przyjemniejsze by bylo
        miec "podopiecznego". Wtedy moglabym sie czyms zajac i nie myslec o tym jak to
        mi jest zle. Moze chociaz kogos innego moglabym "wyleczyc".
        Pozdrawiam i zycze milszych dni
    • fermina84 Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 26.04.04, 19:26
      Dzisiaj mama zwlokła mnie z łóżka o 7mej. Obiecałam wczoraj, że pomogę jej w
      pracy. Głupio było odmówić. Ale mimo ciepełka kołderki i bardzo ciekawie
      rozwijającej się historii sennej, podniosłam się, doprowadziłam do stanu w-
      miarę-używalności, zjadłam płatki z mlekiem, popiłam zieloną herbatą i
      pojechaliśmy.
      Zrobiłam to, co obiecałam, ale tak naprawdę to wykonałam tylko pół zadania. Nie
      chciało mi się więcej :] Zabrałam więc swoje rzeczy i pognałam do fryzjera,
      gdzie miła pani przycięła moje włosy jak zwykle na długość 'do brody'.
      Pozostawiła je niedosuszone, żeby się ładnie skręciły (bo mam naturalne loki,
      nie chwaląc sie) i chyba będę przez to znowu chora :/ Po południu byłam
      umówiona z kumplem. Ale to, że pani fryzjerka szybko się uporała z moją
      czupryną, spowodowało nieplanowaną godzinę wolnego czasu. Poszłam do mojego
      liceum, akurat niedaleko. Tam spotkałam kolegę z klasy, później koleżankę a w
      metrze jeszcze jedną. Wszystkich zupełnie przypadkowo. Porozczulaliśmy się nad
      starymi,dobrymi licealnymi czasami... Tsaaa. W zabarykadowanym deskami,
      blachami i barierkami centrum się rozdzieliliśmy. Wszędzie policja, straż
      miejska, samochody w korku, kurz i tłok. Z kumplem przegadałam trochę czasu.
      Potem pojechałam odebrać siostrę ze szkoły. Piszczała w samochodzie, bo jej
      pragnienie słuchania po raz milionowy "szwagierkolaski" spotkało się z moim
      sprzeciwem, bardzo stanowczym. Łaskawie więc zgodziła się na włączenie radia.
      Ale to też nie było dobre wyjście, bo śpiewała na cały głos przy otwartym
      oknie - bez względu na znajomość tekstu, machała rękami, tańczyła... no a gdy
      prawie dojechaliśmy do domu, okazało się, że drogę zablokowała wielka cięzarówa
      z piachem. No i znowu wrzask siostrzyczki - nie obejrzy ulubionej telenoweli!
      Wszystko skończyło się dobrze - ciężarówka odjechała, siostra uspokoiła się
      przed włączonym na maksymalną głośność telewizorem.
      Ale ja znowu nie mam mobilizacji do napisania tej cholernej pracy.. a do tego
      musze jeszcze jakieś głupoty na angielski zrobić. Przygotować się na zajęcia
      tez powinnam a nawet nie wiem z czego... Bleee :/
      uu rozpisałam się. to tyle ode mnie na dzisiaj.
      pozdrawiam!
    • vinja Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 26.04.04, 19:44
      Okazuje się , że ten wątek mnie przerasta , nie dałabym rady opisywać tu
      swojego dnia...
      pt-bla bla bla
      sob-bla bla bla
      niedz-bla bla bla
      pon-bla bla bla

      więcej na razie nie potrafię...
      • patja Vinja... 26.04.04, 19:50
        Tak czy owak milo, ze zagladnelas i cos napisalas. To fakt, ze kazdy dzien moze
        byc "bla bla bla", ja bym mogla napisac "oj oj oj", pewnie inni pokrotce tez by
        mogli cos takiego wystukac. Dlatego tez ten pomysl, mozna pisac wszystko co sie
        chce, najwazniejsza jest swiadomosc, ze nikt nie jest sam, choc wiekszosc, a
        przynajmniej ja tak sie czasami czuje.
        Pozdrawiam i zycze "blablowych" dni, a moze wrecz przeciwnie!
    • cptniamo imitacja bliskości 26.04.04, 20:52
      Wstałam o czwartej w nocy, już nie położyłam się spać. Rano do wyrka z
      chłopakiem, wygłupy, nastrój maniakalny, seks dwa razy, wygłupy, kazałam mu
      zrobić sobie zdjęcie na golasa, wyszłam po papierosy, ubrana tylko w płaszcz i
      buty, jak na filmach, tryskałam humorem, wróciłam, żrobiłam frytki, Paweł i
      Piotrek wyszli szukać ekstazy, mamy dziś wyjść na miasto po tabletkach, każdy z
      discmanem na uszach. Ja biorę Moloko - nawet to lubię, takie afirmacyjne.
      Zobaczymy. Oni poszli, ja usnęłam, obudziłam się w fatalnym nastroju, zjadłam
      coś, ale tak niedobrze mi się zrobiło, że zwymiotowałam, palić chce mi się jak
      diabli, całą paczkę już dziś wyjarałam, dół. Ojciec zadzwonił. Skłamałam, że
      dziś cos załatwiłam.

      Na początku dobrze czytało się ten wątek. Jednak przy 60 poście okazuje się, że
      nasze dni są fatalnie chujowe. Ble ble ble, Patja... dokładnie. I już nawet
      nikomu nie będzie chciało się przeczytać mojego dnia dzisiejszego. Bo po co. A
      ja wyczekuje jak sęp przed kompputerem, by na którymś forum ktoś odpowiedział
      na mój post, pochwalił mnie, alebo żeby coś napisał. Żałosne, Paweł ma rację...
      • patja Cptniamo... 26.04.04, 20:59
        Napisalas... "Na początku dobrze czytało się ten wątek. Jednak przy 60 poście
        okazuje się, że nasze dni są fatalnie chujowe. Ble ble ble, Patja... dokładnie.
        I już nawet nikomu nie będzie chciało się przeczytać mojego dnia dzisiejszego.
        Bo po co. A ja wyczekuje jak sęp przed kompputerem, by na którymś forum ktoś
        odpowiedział na mój post."
        Ja przeczytalam co napisalas i zawsze czytam, bo usmiecham sie wtedy wiesz, ja
        rzadko sie usmiecham. W Twoim dniu chociaz cos sie dzieje, a u mnie nigdy nic.
        Na powietrze nie wychodze, na uczelni nie daje rady, wiec tez olewam i siedze
        sobie w domku i czekam, az ktos cos napisze na forum, bo wiesz co czuje
        bliskosc z Wami wszystkimi (no moze z tymi, z ktorymi mam kontakt). Gdyby nie
        Wy to chyba bym zwariowala, to glupie wiem, ale co mam zrobic pograzyc sie
        calkowicie.
        Fakt faktem nasze dni nie sa jakies mega wyjatkowe, ale moze kiedys sie taki
        zdarzy, a my na niego zaczekamy... Nie chcialabys przeczytac wkoncu, ze ktos ma
        sie dobrze, ze jest usmiechniety i chce mu sie zyc...
        Pozdrawiam i duza buzka. Milej nocki
        • cptniamo Patja... ;) 26.04.04, 21:02
          Dzięki. Poprawiło mi humor to, co napisałaś. Sama nie wiem czemu. Może dlatego,
          że w tej sytuacji nie zrezygnuję z opisywania wam swoich narkomańskich dni? ;)
          Pozdrawiam.
          • patja :-) 26.04.04, 21:06
            Alez sie ucieszylam, ze od razu przeczytalas i naklikalas. Widzisz to nie jest
            takie zle... No i ciesze sie, ze potrafie komus poprawic humor, to rzadko mi
            sie zdarza hehhehe.
            Przepraszam, ze pytam, ale chcialabym sie dowiedziec, jesli mozna oczywiscie,
            dlaczego "bawisz" sie z narkotykami? Chodzi o to, ze wydaje mi sie po tym co
            piszesz, iz to nie jest jakas recepta na zycie, a jednak... Przepraszam, ze Cie
            urazilam, ale pytam dlatego, ze ja juz skonczylam choc nie do konca ten etap.
            Buziaczki
            • cptniamo Re: :-) 26.04.04, 21:12
              Jak śpiewa Brian Molko: "'cause there's nothing else to do"... Nie zależy mi na
              tym. Być może wciągnę się w któryś z nałogów, z moją do tego skłonnością do
              nałogów (każdy nowy drag poznaję metodą "tygodniowy ciąg") . Nie szukam tam
              absolutu, to wszystko chujowe. Jeśli dragi przychodzą do mojego mieszkanie w
              całkiem sympatycznej postaci małego skejta, bardzo grzecznego i fajnego (sic!),
              to próbuję. A co. Jakby nie przyszły, to nie chciałoby mi się nawet załatwiać.
              A naszą "receptą na życie" jest chyba Prozac ;) chociaż ja Asentrę biorę - 100
              mg, pewnie dlatego czasem brykam po ścianach...
              Respect, patja
              • patja Cptniamo... 26.04.04, 21:27
                Ja biore Seronil, ale wiesz co procz tego, ze nie moge spac wieczorami (wtedy
                Pramolanek zapijam woda) to chyba nie bardzo dziala. Jestem troche silniejsza,
                odwazniejsza, ale to przeciez nie o to chodzi.
                Przez 0,5 roku "bawilam" sie w upiekszanie swojego zycia w taki wlasnie sposob,
                dzien w dzien, tylko po to, zeby nie myslec, ale wiesz co z perspektywy czasu
                (bron Boze nie chce Cie pouczac, czy nawracac...) uwazam, ze to nie jest zadne
                wyjscie, wyjsciem jest ZYCIE... Tego trzeba sie chyba nauczyc, bez pomocy
                roznych srodkow.
                Pozdrawiam
          • mr_hyde Re: Patja... ;) 26.04.04, 21:07
            Oczywiście że ten wątek jest z lekka żenujący vide mój wpis.Ale nie przeszkadza
            mi to za bardzo.To chyba jedyny wątek który przeczytałem w całości.
            • patja Oj Panie Hayde... 26.04.04, 21:09
              Chyba Pana polubie, choc wczesniej mialam z tym problemy, gdyz jest Pan
              wszedzie i nie zawsze milo bywa. Ehh to juz bylo...
              Ciesze sie, ze Pan bywa i czyta, no i cos dopisuje :-) Moze i jest zenujacy,
              ale tylko z lekka, prawda?

              Pozdrawiam
              • cptniamo pan hyde... 26.04.04, 21:17
                to taki ładny malutki kaktusik z wielkimi kolcami i ślicznymi kwiatkami. Choć
                często się z nim nie zgadzam, zawsze go rozumiem, a zresztą się w Nim
                zakochałam, ja Mu ślę maile że ładna jestem i przenoszę się do jego miasta, a
                On nic nie odpisze ;)))
                • mr_hyde Re: pan hyde... 26.04.04, 21:23
                  cptniamo napisała:

                  > to taki ładny malutki kaktusik z wielkimi kolcami i ślicznymi kwiatkami. Choć
                  > często się z nim nie zgadzam, zawsze go rozumiem, a zresztą się w Nim
                  > zakochałam, ja Mu ślę maile że ładna jestem i przenoszę się do jego miasta, a
                  > On nic nie odpisze ;)))


                  Malutki kaktusik???Ja Ci dam! ;-)To ja tu czekam na email a dostaje pustą
                  (lakoniczną) informacje pt.jezujaksięciesze i zero tekstu do tego o co
                  już się tu upominałem zresztą.
                  • cptniamo ahaaa!!!!!! 26.04.04, 21:26
                    to już drepczę do Ciebie literka lewa - literka prawa - literka lewa - literka
                    prawa - raz literka - dwa literka - trzy literka - cztery literka (wódki cztery
                    literka!!!)
    • patja PONIEDZIALEK... jeszcze tylko 2,5 godziny 26.04.04, 21:39
      Wole napisac juz dzis, bo jutro nie bede wstanie, az sama sie boje, wlasciwie
      to nie wiem czego dokladnie, ale okreslmy, ze wszystkiego. Musze pojechac na
      uczelnie - przede wszystkim oddac podanie z prosba o kolejne przedluzenie
      karty, chyba napisze prawde, ze przechodze zalamanie, czy cos takiego (oni i
      tak jak zawsze nie zrozumieja, tylko chichrac sie beda w glebi siebie), no i 2
      godzinne zajecia, oraz podbicie legitymacji. Nie sadze, zeby cos mi sie udalo
      zalatwic, wiec pewnie kompletnie sie zalamie i nie bede miala sily sie tutaj
      pojawic, ale mysle, ze gdyby tak sie stalo to mi wybaczycie i pociagniecie to
      za mnie. Czekam na sms'ka od mojego chlopaka, zeby tylko napisal, ze pojedzie
      ze mna, ze nie bede sama... bo jak jestem sama to glupie rzeczy mi do glowy
      przychodza.
      Zycze Wam wszystkim pozytywnego dnia, a dzis przyjemej nocy. Kurcze ja spac
      znowuz nie moge.
      Dobra juz nie zanudzam...
      • cptniamo Oj patja... 26.04.04, 21:53
        to jest ból. Ja też muszę iść podbić legitkę, brrr, na szczęście jestem na
        dziekance.
        Co do chłopaka, to mój nie chciał nawet w krytycznym momencie pójść ze mną do
        psychiatry - "wiesz monia, to straszne być w szkole/mieście cały dzień, raz tak
        byłem i źle to wspominam" - a wtedy ja wychodziłam codziennie do szkoły o
        siódmej i wracałam o 21, bo szłam jeszcze kupić chleb i takie tam do Tesco. To
        co powiedział wtedy było tak rozbrajające, że nawet się nie wściekłam...
        Życze powodzenia i jutro trzymam kciuki (chyba że będę spała, ale jak
        powiedziałam, też muszę podbić... jeśli studiujesz na UW, może się gdzieś
        miniemy na Krakowskim przedmieściu...)
        • patja Ctpniamo - dziekuje! 26.04.04, 22:04
          Ja tez jestem po dziekance i jakos nie moge sie z tym pogodzic, to przez te
          glupia "chorobe" i ciagle mury w zyciu, ktore trudno mi pokonac. Sms'a jeszcze
          nie dostalam, wiec coraz bardzie sie martwie, a zasnac nie moge, a moze moge
          tylko sie boje (ciezko stwierdzic).
          A studiuje na Politechnice Slaskiej w Gliwicach na Wydziale UWAGA - Gornictwa i
          Geologii... to prawda, moze ktos sie dzieki temu posmieje, bo to smieszne :-)
          Dziekuje za twoje slowa to milusie z Twojej strony. ja za Ciebie rowniez bede
          trzymala kciuki i zeby dzionek przyniosl Ci cos wyjatko dobrego. Buzka
          • cptniamo e tam śmieszne... 27.04.04, 14:11
            moja siostra z depresją zrezygnowała (sama!) po zaliczonej pierwszej sesji na
            prawie, a potem... zdała na tzw. "ścieki" na polibudzie. Oczywiście nie z
            przekonania, ale z braku laku i przez lekką sugestię rodzicielską.
      • fermina84 Re: PONIEDZIALEK... jeszcze tylko 2,5 godziny 26.04.04, 22:15
        Miałam wprawdzie dziś nic już nie pisać (oprócz mojej pracy rocznej, która sni
        mi się po nocach i dniach), ale czuję, że muszę...Ostrzegam, że będę teraz
        gadać smętnie, więc jeśli nie chcecie się dołować / nudzić (właściwe skreślić)
        to nie czytajcie dalej. No chyba, że macie trudności ze spaniem to ja po
        pierwsze moge oddać sporą część mojej senności, a po drugie może uśniecie w
        trakcie czytania tego, co poniżej:

        Generalnie rzecz ujmując to, co mnie najbardziej w tym całym moim wegetowaniu w
        półśnie boli to to, że jestem praktycznie sama. Niby mam rodzinę, przyjaciół,
        znajomych itd. Ale to nie jest tak jak chciałabym żeby było.
        Dla ojca jestem tylko studentką, która musi się dobrze uczyć i to jest
        najważniejsze. On ciągle myśli, że ja jestem jego małą córeczką. Ciągle mi mówi
        co mam robić, co myśleć...a jak chcę coś zrobić sama - eee to jest przecież
        totalnie źle! nie tak! głupia jesteś!
        Mama nie potrafi ze mną rozmawiać. No może oprócz o dobieraniu koloru nowego
        obicia fotela, albo ułożeniu kwiatków w ogródku. Czasem ma przebłyski i
        rozmawia ze mną, ale jakoś tak dziwinie, jakby się wszystkiego wstydziła.
        Siostra ma zespół Downa. Jest bardzo kochana, ale czasem potrafi nieźle dać w
        kość. Ale to, co najważniejsze to, że zawsze jest po mojej stronie, nie wazne
        co się dzieje.
        Przyjaciele? Niby mam parę kumpel, z którymi znamy się z 10 lat, ale one mnie
        czasem zupełnie nie rozumieją. Wszystkie mają tych swoich 'miśków', związki z
        kilkuletnim stażem, a ja co? no sama. jak się spotykamy to jest nieparzyście.
        Nie chodzi o to, że nie miałam nigdy faceta. Mialam. Ale jeden doprowadził mnie
        prawie do anoreksji, inny zraził się odległością (10 km), reszta to też jedna
        wielka porażka. Mam kolegów z którymi się nieźle dogaduję, ale kurde czasem
        chodzi o to, żeby czuć, wiedzieć, że jest taki ktoś do kogo możesz się
        przytulić zawsze, czekać cały dzień by rzucić się mu na szyję po zajęciach...
        tego mi brakuje. teraz jest wiosna, mam dość patrzenia na przytulające się
        pary. niedobrze mi się czasem robi na ich widok...

        Poz tym nie potrafie podejmowac decyzji. to jest najgorsze. nie potrafie zająć
        nigdy stanowiska, trudno mi wyrażać opinię, MOJE OSOBISTE ZDANIE, bo boję się,
        że powiem coś źle, że zostanę skrytykowana tak, jak to robi mój ojciec
        zazwyczaj, czyli wciska mnie w ziemię. I wtedy to ja staję się rzeczywiście tą
        małą córeczką, którą można dyrygować jak się chce. No bo to takie malutkie,
        bezbronne, nie umie nic jeszcze przecież...

        Do tego narobiłam sobie zaległości ale nie mam siły tego nadrobić, nic mi się
        nie chce, i do tego to spanie (które wróćiło, niestety)
        Jeśli doczytaliście do tego zdania to Was podziwiam.
        A jeśli nie to cieszę się że pomogłam zasnąć - polecam się w tej materii na
        przyszłość.
        Pa
        • patja Oj oj oj Feminko... 26.04.04, 22:26
          Przeczytalam do konca i wiesz co wcale nie zasnelam. I to nie dlatego, ze nie
          potrafie zasnac tylko to wcale nudne nie bylo. To znaczy moze i bylo, bo
          przechodze przez podobne rzeczy i podobnie sie czuje, ale to chyba tutaj
          normalne.
          Przede wszystkim wiem co znaczy "ojcowska otoczka", bo tak mysle, ze mozna to
          nazwac. Jesli chodzi o druga strone to tez z mama nie rozmawiam, bowiem ona
          zawsze chce byc moja przyjaciolka, a ja nie chce, chce mamy, tak poprostu.
          Rodzenstwa nie mam, wiec jestem sama, tzn z babcia, bo z nia mieszkam, zeby byc
          blizej chlopaka. I co, glupie to wszystko???!!! Moze juz zasnelas :-) Czuje sie
          strasznie, podle i wogole beznadziejnie. Nie mam przyjaciol, bo nikt mnie nie
          chce, choc ponoc to ja wszystkich odrzucam.
          A propos decyzji to szkoda mowic, potrafie ja podjac, kiedy ktos jest blisko
          mnie i znajde w kims oparcie. A tak wogole to duzo pisania, a nie chce sie
          rozpisywac, bo to nie o to przeciez chodzi.

          Wybacznie mi wszyscy, ale nie moge spac, naprawde boje sie zasnac, a moze to
          boje sie jutra.

          Pozdrawiam Cie Femino i trzymaj sie cieplo
      • patja Cos fajnego dla :-) 26.04.04, 22:17
        fun.drno.de/flash/gecko.swf
        Mam nadzieje, ze dobry adres podalam. Mnie sie strasznie podoba i chcialam Wam
        dac cos milusiowatego. Moze sie komus spodoba, mam taka nadzieje.
    • patja WTOREK... 27.04.04, 14:03
      Oj wszyscy jakos zapomnieli, zeby mnie odwiedzic. Ja mialam dzisiaj nie pisac,
      ale nie bylo tak zle, tzn przemoglam sie, dotarlam na uczelnie, ale NIC nie
      zalatwilam, bo nie mialam swojego "opiekuna zyciowego". Tak wogole to caly
      dzien do teraz byl popaprany. Najpierw dostalam sms'a od mojego bylego
      (przejsciowego, kiedy moj ukochany mnie zostawil na pol roku), ze mi gratuluje,
      bo poczta pantoflowa dotarla do niego wiesc, iz bede mamusia i bardzo mi
      gratuluje. No coz ta poczta jakos slabo dziala, gdyz ja jako glowna
      zainteresowana nic nie wiem na ten temat, ale przynajmniej sie usmialam :-)
      Czekajac na zajecia (ktorych oststecznie nie bylo, ale mnie nikt nie
      poinformowal) spotkalam kilku znajomych, z ktorymi chodzilam do grupy, kiedy
      jeszcze nie bylam po urlopie. No coz troszke mnie rozbawili i oczywiscie nie
      omieszkali mnie pytac o moje postepy na uczelni... a pozniej slowa - oj Ty to
      chyba nigdy tego nie nadrobisz. Smutek i zal w sercu, no i lezki w oczach, bo
      przykre to. Wracajac do domu - oczywiscie autobusem - tylko sie wsciekalam
      jeszcze bardziej. Co prawda siedzialam, ale tumany kurzu unoszace sie, dziwne
      zapachy i przeciag moga czlowieka wyprowadzic z rownowagi.
      Teraz ide sie wykapac, bo brudna jestem, a pozniej sie poloze i zaczekam na
      ukochanego, ktory stwierdzil, ze przyjedzie, pod warunkiem, ze bedzie cos
      dobrego do jedzenia, np pizza. No coz czego to sie nie robi dla milosci, jestem
      ulegla, jak nigdy przedtem. Ehhhhh szkoda gadac.

      Pozdrawiam i duza buzka ode mnie i Kicolka, ktory caly czas zaglada na to forum
      przez moje ramie :-)
      • cptniamo WTOREK. znów dupa zbita. Vol 1 27.04.04, 14:21
        SŁONECZNY DZIONEK, HOP SA SA
        Zaczęło się pięknie. Wstałam koło ósmej czy jakoś, ucieszyłam się że może uda
        się dziś spotkać z ludźmi z forum, potem kochałam sięz moim chłopakiem "na
        śpiocha", żeby go dobudzić ;) (naprawdę fajna rzecz). Za pół godzinki zaczęły
        się skosy: mdli mnie, brrr... Postanowiłam bohatersko się nie dać, strzelić
        klina i pójść podbić legitkę, bo jak wrócę do domu? No i wbić dziekankę do
        indeksu (a umyję się jak wrócę, pomyślałam). Przed wyjściem jeszcze zjadłam 2
        jabłka na śniadanie...

        RZYG
        i się porzygałam. No a że już późno było, nie zdążyłabym. Zresztą mnie mdliło,
        porzygałabym się w metrze i co? Znów zawaliłam sprawę... Jestem leniwa i
        stacjonarna... Nienawidzę wychodzić... To zbyt skomplikowane.

        A TERAZ...
        A teraz muszę iść do Tesco, pierdolę to wszystko i zaraz znów sklinuję, poza
        tym nie mam nic do jedzenia oprócz cholernego dżemu i wstrętnego
        przedwczorajszego chleba marki Tesco. Aha, i jeszcze muszę zabrać ze sobą
        jakieś 20 butelek do sprzedania, bo nie mam za co zrobić zakupów. No, to muszę
        się ładnie ubrać i umalować, żeby pani nie pomyslała że jestem alkoholiczką ;)
        A może przebiorę się za banana albo włożę maskę Jezusa: "twój zbawiciel kocha
        naszą matkę ziemię i pomaga w odzyskiwaniu szkła i segregacji śmieci" :)
        • zoltanek Re: WTOREK. znów dupa zbita. Vol 1 27.04.04, 14:53
          cptniamo napisała:

          > porzygałabym się w metrze i co? Znów zawaliłam sprawę... Jestem leniwa i
          > stacjonarna... Nienawidzę wychodzić... To zbyt skomplikowane.


          Spoko, spoko. Nie przejmuj się. Ja też się w metrze pożygałem :). Fajnie się
          potem ludzie rozbiegli do krańców wagonu, by być jak najdalej ode mnie :)


          > A TERAZ...
          > A teraz muszę iść do Tesco, pierdolę to wszystko i zaraz znów sklinuję, poza
          > tym nie mam nic do jedzenia oprócz cholernego dżemu i wstrętnego
          > przedwczorajszego chleba marki Tesco. Aha, i jeszcze muszę zabrać ze sobą
          > jakieś 20 butelek do sprzedania, bo nie mam za co zrobić zakupów. No, to
          muszę


          HEHEHEH. Ja też właśnie ide do Tesco po jakieś piwko, bo już ze sobą nie moge
          wytrzymać. Pewnie spodkamy się przy półce z piwem. Ja zwykle stoje przy tych
          najtańszych. Jak mnie poznasz? Taki mały uginający się pod ciężarem koszyka
          wypełnionego po brzegi piwskiem.


          > się ładnie ubrać i umalować, żeby pani nie pomyslała że jestem
          alkoholiczką ;)

          Chyba też zmieżam w tym kierunku. Ale czy 19 latek może być alkoholikiem? Chyba
          nie więc NA ZDROWIE!

          • cptniamo czekaj zoltanku! 27.04.04, 14:56
            rozpoznasz mnie po długim płaszczu skórzanym jasnobrązowym i długich nogach i
            krótkich włosach z wystajacymi spomiędzy nich długimi kłakami, które są dość
            śmieszne i zwisają na twarz. Choć pójdziemy na jedno piwko w lesie! potem
            pójdziemy chlać samotnie do domów... co ty na to? masz moje gg 4808703,
            skontaktuj się ze mną jeśli pomysł się podoba... ale to natychmiast...
      • zoltanek Re: WTOREK... 27.04.04, 14:47
        zaczekam na
        > ukochanego, ktory stwierdzil, ze przyjedzie, pod warunkiem, ze bedzie cos
        > dobrego do jedzenia, np pizza. No coz czego to sie nie robi dla milosci,
        jestem

        eeeee, chciałem tylko powiedzieć że Cię czytam. no! Jaka ty pełna poświęcenia
        jesteś! Nawet mrożoną pizze mu włożysz do mikrofalówki. Oczywiście żartuje.
        • patja Zoltanku... 27.04.04, 15:40
          Ciesze sie bardzo, ze jestes, bywasz i czytasz. Wiesz jakie to pozytywne
          uczucie spotykac takich ludzi, oj oj, ale slodze...
          A propos pizzy to mikrofalowki nie mam, ale mam prodiz i wierz mi, ze bardzo
          bym chciala wlasnie wlozyc i wyjac gotowa. No niestety Tele Pizza ma byc i juz!
          Ale przed chwila, bo zadzwonilam, dowiedzialam sie, ze tez cos dostane, to co
          najbardziej lubie, ciekawe co?

          Duza buzka i pozdrowionka
      • randybvain Re: WTOREK... 27.04.04, 15:31
        Znasz to uczucie? Siedzisz sobie w autobusie albo kolejce a powietrze wokół
        gęstnieje, jakiś niepokój wisi w powietrzu, jakies cisze przemykają pomiędzy
        ludźmi, coś dziwnego się dzieje, ale niewiadomo co. Niby wszystko OK, nawet nie
        wygląda to na atak klaustrofobii, ale jakiś nagły lęk, ze za chwilę COŚ SIĘ
        WYDARZY... A nic się nie dzieje, tylko adrenalina skacze jak zając.
        Rozdziawiłem gębę, jak przeczytałem o tej Geologii i Górnictwie. Co jest w tym
        tak ciekawego?
        Pozdrowienia dla cię i Kicusia.
        Randybvain
        • patja Randybvian... 27.04.04, 15:49
          Znam to uczucie, od dziecka jezdze Autobusami Komunikacji Miejsciej, o kurcze
          wlasnie sobie przypomnialam, ze wczesniej PKS-ami podrozowalam.
          A propos GiG to nie dziwie sie, ze jak to ujoles: "rozdziawiles gebe". Coz jest
          w tym ciekawego? Nie wiem od 5 lat ucze sie tego samego.
          Historia pojawienia sie tam: Bylam po Liceum Ekonomicznym i bardzo chcialam
          pojsc na Psychologie (ze wzgledu na siebie), ale kiedy zobaczylam 11 osob na
          jedno miejsce przestraszylam sie. Wtedy zajrzalam do informatora Politechniki
          Slaskiej i znalazlam specjalizacje: Technika i Organizacja Bezpieczenstwa i
          Higieny Pracy, gdzie byly przedmioty takie jak: psychologia, socjologia, prawo,
          choroby zawodowe itd. No wiec poszlam i zlozylam papiery. Nie pomyslalam,
          jednak o tym, iz oprocz tych przedmiotow spotkaja mnie takze: Mechanika
          gorotworu, Wentylacja i klimatyzacja, Gornictwo, Przerobka kopalin stalych i
          wiele wiele innych (mam nadzieje, ze po tych kilku nazwach usmiech Ci sie
          pojawil na twarzy). Tak czy owak dostalam sie i jestem juz tam 5 lat (wlasnie
          bym konczyla, gdyby nie ten pieprzony urlop). Mam nadzieje, ze troche Ci
          rozjasnilam historie moich studiow hehhehee.

          Dziekuje za pozdrowienia i Kiculek rowniez.
          My takze pozdrawiamy - Patrycja i Kicek
      • patja Re: WTOREK... 27.04.04, 19:11
        Jestem odwazna i mili Panstwo wychodze z domku. Ide na spacerek, a dokladniej
        na laweczke w parku na jednego no moze dwa papieroski, zeby nie przesadzic z
        iloscia wdychanego swiezego (o kurcze jakiego swiezego, jestem w miescie
        wojewodzkim, a park obok ulicy).
        Jesli juz sie dzis nie zjawie to na pewno jutro znowu bede (jesli bedziecie
        chcieli mnie jesczcze po takiej ilosci liscikow).
        Trzymajcie za mnie kciuki, ja za Was tez trzymam.

        Milego wieczorku. Duza buzka
        • fermina84 Re: WTOREK... 27.04.04, 20:03
          Cześć

          Patjo! ta śpiewająco-tańcząca jaszczurka czy inny gekon jest po prostu
          genialna/y/. Tylko szkoda, że nie mogłam go zabrać ze sobą w kieszonce na
          zajęcia. Bo może pomógłby mi wytrwać. Niestety, nie było go przy mnie - a ja
          stchórzyłam i uciekłam. Do domu i hop pod kołderkę. To już kolejny raz. Ale nie
          dałam rady. Słaniałam się, nie wiedziałam co się dzieje, czułam się jak w
          bańce. Wszystko było poza mną. Tak jakbym stała obok.

          Miałam dwa okienka między zajęciami, (w sumie ~3,5 h) później jeszcze ćwiczenia
          i wykład. W planach bylo wyspanie się w czasie tej przerwy i powrót. No ale ...
          zaspałam :/

          Magiczne tabletki przepisane przez panią doktor przestały być magiczne. Nie
          działają. A było już tak dobrze! Będę je jeszcze łykać przez jakiś czas.
          Później, jeśli nic sie nie poprawi, odwiedzę lekarza.

          Ciągłe zmęczenie, brak motywacji, brak chęci do wszystkiego praktycznie, nie
          mówiąc o sile na cokolwiek... Staję się wegetującą roślinką.

          Dziś nie będę się rozpisywać, bo kiepsko sie czuję.
          Starałam się pisać krótko i zwięźle - żeby Was nie zanudzić. Ale jeśli macie
          kłopoty z zaśnięciem - ponawiam propozycję - czytajcie moje posty lub/ i
          zabierzcie sobie tego Morfeusza ode mnie. Tyle, ile chcecie. Dla wszystkich
          wystarczy!

          Pozdrawiam
          • patja Feminko... 27.04.04, 21:43
            Ciesz sie bardzo, ze gekon Ci sie spodobal. Chcialam Wam "dac" cos pozytywnego
            od siebie, tak z serducha.
            Jesli chodzi o Twoj dzionek to wiesz co, ja tez tak wlasnie robie, boje sie,
            ryzykuje, tchorze i wracam pod kolderke.
            A tabletki nie sa magiczne, moze i sa kiedy w nie wierzysz. Kiedy zaczelam
            watpic w ich skutecznosc, od razu przestaly dzialac i pograzylam sie w swoim
            stanie... tym zlym stanie mojego ciala i umyslu. Tak do konca tego nie
            rozumiem, jak to jest z tymi "szczesliwymi pigulkami". Trzeba jednak wierzyc w
            ich moc, a na pewno wierzyc w samego siebie, ze uda sie pokonac wszystko.
            Zycze Ci przyjemnej nocki, a jutro dzionka. Mam nadzieje, ze bedziesz sie
            lepiej czula.
            Duza buzka
      • patja Kochani mam nadzieje, ze mi wybaczycie... 27.04.04, 21:59
        ale musze napisac cokolwiek, bo zaraz mnie rozerwie. Wszystko mnie boli -
        serce, glowa, miesnie, mysli sie skupiaja, trzese sie i zyc mi sie nie chce.
        Kurwa mac (przepraszam za te slowa, nie obrazcie sie prosze), ale nawet nie mam
        do kogo zaklnac. Jestem sama, czuje sie opuszczona i w nic juz nie wierze.
        Jeden problem ok daje rade, drugi jest gorzej, ale trzeciego nie daje rady
        przyjac z pierdolonym usmiechem na twarzy. Znowoz wpadam w dolek, a chyba
        wiecie jak ciezko z niego sie wydostac.
        Przepraszam, ze pisze i pisze ciagle i wciaz, juz koncze ide sie schowac i
        poplakac, bo coz mi pozostalo.
        • nevada_blue Re: Kochani mam nadzieje, ze mi wybaczycie... 27.04.04, 22:11
          patja napisała:

          > Przepraszam, ze pisze i pisze ciagle i wciaz, juz koncze ide sie schowac i
          > poplakac, bo coz mi pozostalo.

          pisanie..

          pozdrawiam serdecznie,

          [nevada]
          • patja Nevado... 28.04.04, 08:23
            Przede wszystkim dziekuje za liscik. To fakt tylko mi pisanie pozostalo, bo
            przynajmniej na to jeszcze mam sile i to mi sprawia przyjemnosc.

            Pozdrawiam i milego dzionka
            • nevada_blue Re: Nevado... 29.04.04, 14:41
              patja napisała:

              > Przede wszystkim dziekuje za liscik. To fakt tylko mi pisanie pozostalo, bo
              > przynajmniej na to jeszcze mam sile i to mi sprawia przyjemnosc.
              >
              > Pozdrawiam i milego dzionka

              nie tylko, ale to dobry początek :)

              również pozdrawiam
        • fermina84 Re: Kochani mam nadzieje, ze mi wybaczycie... 27.04.04, 22:30
          Droga Patjo!
          właśnie wróciłam spod prysznica. Teraz muszę trochę posiedzieć przed komputerem
          i udawać chociaż, ze coś piszę (moja praca roczna jest nietknięta jeszcze).
          Zaraz wskakuję znowu pod kołdrę. Oczy mi się kleją, mimo, iż spałam w dzień 3
          godziny. Łóżko to najbardziej przyjazne miejsce dla mnie.

          A propos tego Twojego przeklinania - klnij ile chcesz! A jak nie masz do kogo
          to do królika może spróbuj :) To pomaga rozładować emocje, do tego jeszcze
          polecam walenie w poduszki :]

          Pisz wszystko, co Ci leży na wątrobie, po to jest ten wątek przecież! I całe to
          forum. Nie wiem co by było, gdyby nie istniały...

          Ja jestem myślami z Tobą. Reszta forumowiczów myślę, że również. Zawsze
          wysłuchamy i coś poradzimy. A teraz hop pod kołderkę - nie ma co się męczyć,
          trzeba się wygrzać! Przytul królisia, postaraj się usnąć...
          Jutro też będzie dzień, może lepszy.
          Trzeba chociaż spróbować powalczyć. A razem będzie o wiele łatwiej

          pozdrawiam ciepło!
          • patja Feminko... 28.04.04, 08:29
            Alez Ci dziekuje - z calego serduszka, tak bardzo, bardzo mocno. Wlasnie sie
            obudzilam i Twoje slowa poprawily mi moj popsuty od wczoraj nastroj.

            "Ja jestem myślami z Tobą. Reszta forumowiczów myślę, że również. Zawsze
            wysłuchamy i coś poradzimy. A teraz hop pod kołderkę - nie ma co się męczyć,
            trzeba się wygrzać! Przytul królisia, postaraj się usnąć...Jutro też będzie
            dzień, może lepszy.Trzeba chociaż spróbować powalczyć."

            Po takich slowach nawet taki smutas jak ja zbiera sily do waliki z nowym dniem.
            Moze faktycznie znowu wyolbrzymiam i wszystko bedzie dobrze, o kurcze jakie
            dobrze, moze byc tylko lepiej.

            Caluje Cie mocniusio, pozdrawiam cieplusio i sciskam. Pozdrowionka i buziaczki
            od Kicka, ktory caly czas jest przy mnie
    • randybvain I Paulina zadzwoniła 27.04.04, 15:26
      Przepraszać mnie oczywiście. Tyle, że mi już przeszło, a siniak po szklance
      jest prawie niewidoczny. Tyle, ze to psycha zdecydowała się dać jej skierowanie
      do szpitala, a nie ja. Będę ją odwiedzał.
      A w ogóle to jestem pod wrażeniem rozmowy gg z cptniamo, zanim poleciała
      spotkać się z zoltankiem przy półce z piwem. Cptniamo, jeszcze raz powtarzam -
      masz talent! A teraz jadę dokształcać się z zadań optymalizacyjnych...brr.
      Posłucham sobie jeszcze Vondy shephard i nightwisha na zachętę.
      • zoltanek Re: I Paulina zadzwoniła 27.04.04, 15:56
        Do spodkania nie doszło. Nadal utrzymuje bezpieczną odległość 100m. Cptniamo ma
        talent, bez dwóch zdań. To humanistka, a takie zawsze mnie onieśmielały.
        Zazdroszcze Wam sztuki słowa. Mnie bozia niestety obdarowała tylko
        beznadziejnie niepotrzxenym talentem matematycznym. jestem taki malutki :).
        Jakie zadania robisz? Może będe umiał pomóc?
    • uri_ja niedziela_wtorek 27.04.04, 20:12
      chyba w sobote poniósł mnie cos nadmiernie optymizm...nastrój i ospałość
      zwaliłam na pogodę i przerobienie...dziś juz ledwo stukam w klawiaturę i ledwo
      pamietam poranek.sprawność -1000, windą do piekła...za chwilę będę znowu
      odjechana. jutro jade do lekarza.jak Tewie pytam: czy zburzyłabym Ci Twój Boski
      plan?mam nadzieję, że się kiedyś spotkamy ( o ile w ogóle istniejesz...), ale
      na Twoim miejscu Panie G.L.bałabym się tego spotkania...
      kurwa mać (że się po zawodach wyrażę), mam tego wszystkiego dosyć, moja oporna
      na farmakologie głowa płata mi figle, ciało także niepokorne...zaczynam wątpić
      w logikę i sens czegokolwiek
      • nevada_blue Re: niedziela_wtorek 27.04.04, 20:17
        uri_ja napisała:

        > zaczynam wątpić
        > w logikę i sens czegokolwiek

        bo to wszystko nie ma sensu Uri.. - żadnego
        a nasz błąd polega na szukaniu tego, czego nie ma..
        po prostu..
        trzymaj się dzielnie :)
        przytulam ciepło :)
        • zoltanek Re: niedziela_wtorek 01.05.04, 15:21
          łap jeszcze jeden :)
      • patja Uri_ja... 27.04.04, 21:38
        Dziekuje, ze sie pojawilas w tym watku. To mile z twojej strony, ze zawitalas,
        jesli bedziesz miala ochote to wpadaj, kiedy tylko Cie najdzie ochota, jesli
        takowa bedzie.
        Masz racje, ze wszystko jest bez sensu, dla mnie cale zycie sensu nie ma. Bo
        jaki sens jest w tym, ze zamiast zycia wegetuje... same doly, brak uniesien...
        ach szkoda gadac...
        Pozdrawiam Cie cieplo i zycze pozytywnej energii na spotkanie z lekarzem
        • abdon do Nevady_blue 29.04.04, 21:51
          To nie ja się obraziłem. Uraziłaś godność miejscowego logika (mam legitymację)

          (Dla niezorientowanych. W sztuce Ionesco "Nosorożec" występował Miejscowy
          Logik. Każdemu obcemu przedstawiał się słowami "jestem miejscowym logikiem. Oto
          moja legitymacja" i pokazywał legitymację. Moją legitymację mogę pocztą
          przesłac wszyskim zainteresowanym)
          • nevada_blue Re: do Nevady_blue 29.04.04, 21:54
            wobec tego przepraszam Miejscowego Logika :)
            Ionesco.. - czytałam..
            ale kiedy to było?..
            ech.. :)
    • abdon Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 27.04.04, 22:29
      uri_ja napisała
      zaczynam wątpić
      w logikę

      Jako miejscowy logik (mam legitymację)poczułem się urażony.
      • nevada_blue Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 27.04.04, 22:32
        logika - twór matematyczno-abstrakcyjny..
        • angharad Re: Mam pomysl, co o nim myslicie Szanowni Panstw 27.04.04, 22:35
          nevada_blue napisała:

          > logika - twór matematyczno-abstrakcyjny..
          >



          LOGIK - PO - twór matematyczno-abstrakcyjny?
        • cptniamo szczyt w Warszawie... 28.04.04, 06:09
          ... no i doszło do spotkania z Zoltankiem na szczycie. Nie taka straszna
          jestem! wczoraj schlaliśmy się razem i było zajebiście. Tuż po Twoim wyjściu,
          Zoltanku, padłam na wyro, zaraz usnęłam i wstałam z potwornymi mdłościami koło
          piątej rano... Patrzę za okno i myślę: co to, jeszcze wieczór? :)
          • patja Re: szczyt w Warszawie... 28.04.04, 08:39
            Gratulacje! Ale Wam zazdroszcze, teraz poniekad mozna powiedziec, ze macie
            siebie...
            Pewnie, ze nie jestes straszna, ale gupotale wypisujesz...
            Milego dzionka. Pozdrawiki i buziaki
            • zoltanek Re: szczyt w Warszawie... 28.04.04, 08:57
              cmok
          • zoltanek Re: szczyt w Warszawie... 28.04.04, 08:57
            ......ja ledwo trafiłem kluczem w dziurke, doczołgałem się do swojego pokoju.
            nie mogłem spać z powodu mdłości więc oglądałem telewizje która skakała mi po
            całym pokoju jak oszalała. jednym słowem fajnie było:)
            • zoltanek Re: szczyt w Warszawie... 28.04.04, 08:58
              p.s chyba już działa :) hehehhe
        • nevada_blue do Abdona... 29.04.04, 12:47
          mam nadzieję, że nie obraziłeś się za tę logikę..
          jeśli tak to przepraszam..
    • emanon Wtorek 27.04.04, 23:35
      Jak zwykle zaspałem na zajęcia o 8:30.
      Jechałem jak zwykle zawalonym busem, który dodatkowo jechał objazdami.
      Prowadzący był wyrozumiały i wpisał mi obecność.
      Na kolejnych zajęciach gość powiedział co zrobić i poszedł se na kawę.
      (Przeminęło z wiatrem)
      O 12 zaczął się cyrk tzn. wybieranie specjalizacji. Kumple mieli lepsze średnie
      i dostali się razem. A ja jestem SAM. Już wiem że będą kłopoty.Ale staram się
      nie myśleć o tym jeszcze.
      Potem okienko i jeszcze dwa zajęcia. W domu o 18.
      Zadzwoniłem do Dziewczyny i umówiliśmy się na przechadzkę.
      Na przechadzce ponarzekaliśmy i wiemy że jest przewalone i u niej i u mnie.
      Teraz jeszcze trzeba będzie się mniej spotykać bo idzie sesja.

      Był to dzień który wytworzył we mnie wiele obaw. Naszczęście zamówiłem też
      sobie i dziewczynie lekkie leki uspokajające.Jakoś przeżyjemy.

      Mogłoby się wydawać że ściemniam ale tak właśnie było.

      -

      Tylko spokój uratuje
    • uri_ja środa (podobno-tak mam w kalendarzu) 28.04.04, 08:15
      niestety, ze mna kochani coraz gorzej. dziś 15 wyrok. a już miałam nadzieje, że
      będzie dobrze. nikt mi juz nie wmówi, że cokolwiek zalezy od pozytywnego
      nastawienia. ja tak byłam pozytywnie nastawiona do leczenia (wszelkiego) przez
      10 lat (mam nadzieję, że nikogo tym nie zdołuję-nie wszyscy są tacy oporni,
      znam takich co wyleczyli się w dwa lata i nic im nie jest do tej pory, a
      zaczynali ze mna!), ostatni lek "afirmowałam",zdrowo sie odżywiam, dużo sie
      ruszam...a raczej ruszałam do soboty...ja oprócz depresji zachoruję na
      wściekliznę, zaczne toczyć piane i będą musieli mnie odstrzelić!jak zacznę
      pieprzyć to dajcie mi znaki, dobra! chyba najwyższy czas położyć się do
      szpitala!
      Pozdrawiam Was wszystkich!
      Uri.
      • patja Uri_ja... 28.04.04, 08:37
        Sloneczko czy jest, az tak zle? Przede wszystkim nie pieprzysz, pomysl sobie,
        ze ja to dopiero sie rozpisuje o glupotach, a Twoj stan jest dla wszystkich
        bardzo wazny. Po to tu jestesmy, zeby byc "blisko". Chcialabym Ci jakos
        poprawic nastroj i polepszyc samopoczucie, a nie wiem jak, bo ja tez mam sie
        nie najlepiej w dzisiejszym dniu, a to chyba nie dobrze, kiedy ktos kto ma dola
        pomaga wyjsc z niego komu innemu. W kazdym razie ja tam wierze, ze sie poprawi,
        bo wkoncu zawsze sie poprawia (choc niestety tylko na troche), a jak na razie
        pamietaj, ze sama nie jestes - jestesmy My, ja sciskam Cie mocniusio i
        przesylam same sloneczka, zeby Ci swiecily nad glowka.

        Moj Kiculek przesyla Ci swojego kroliczego buziaczka i troche Cie lize po
        pyszczku.
        • uri_ja Patju 28.04.04, 08:52
          bardzo Ci dziękuję, nawzajem (tylko u mnie nie Kiciuś a Piesia).
      • patja SRODA... 8.41 rano 28.04.04, 08:46
        Dzien dobry wszystkim! Musialam wstac wyjatkowo rano, gdyz moj tatulek
        przyjechal, bo idzie jakies sprawy zalatwiac. Alez mi brakowalo tulonka i
        usciskow. No, ale nie o tym chialam pisac...
        Dziekuje Wam kochani, za to, ze moj watek przekroczyl 100 wypowiedzi (to nic,
        ze moich wlasnych jest pewnie ponad polowa :-), nawet nie macie pojecia jak sie
        ucieszylam, cos mojego, wlasnego komus sie spodobalo (przeciez to niemozliwe).
        Dola mam nadal zaraz zjem tabletki moze to pomoze. Jesli bedzie bardzo zle to
        zjawie sie z prosba o pomoc.

        Zycze Wam wszystkim milego dnia, pelnego sloneczka i usmiechow. Buziaczki
        • fermina84 ŚRODA 28.04.04, 18:19
          Cześć!

          Po prawie 12-tu godzinach snu zostałam zmuszona przez moją mamę do wypełznięcia
          spod kołdry. Zjadłam jak zwykle płatki z mlekiem, popiłam zieloną herbatą...
          Pomogłam się ubrać mojej siostrze, dostalam smsa od kumpla, ze mam sie zbierać,
          bo za półtorej godziny będzie po mnie i jedziemy na działkę do koleżanki. Nie
          miałam tego wypadu zupełnie w planach - chciałam wreszcie zabrać się za pisanie
          pracy...

          Moi rodzice zaczęli się straszliwie kłócić, wrzeszczeć na siebie, trzaskać
          drzwiami, szafkami itp. Nie miałam już wtedy wątpliwości - jadę! W takim
          hałasie i stresie nic i tak nie napiszę. Spakowałam manatki i nie minęło pół
          godziny jak byliśmy na działeczce.

          Wprawdzie była tylko garstka znajomych, reszta bała się wychodzić z domu (fakt
          faktem - korki i objazdy w Warszawie utrudniają wszelki transport), ale i tak
          było jak zawsze miło. Pograliśmy w ping-ponga, scrabble... atmosferka
          sielankowa, jak na wakacjach. Odstresowałam się trochę. Takie spotkania mają na
          mnie jednak dobry wpływ. Oczywiście prawie zasnęłam w pewnym momencie (a tego
          nie chciałam), ale na ratunek kumpele przyniosły mi mega mocną kawkę mrożoną.

          Podwieźli mnie pod sam dom. Ojciec nawet nie zauważył, że przyjechałam, słowem
          się nie odezwał. Zjadłam zimnego grillowanego kurczaka, rzodkiewki i pomidora
          na kolację. Teraz mam zamiar zacząć wreszcie pisać tą pracę. Łyknę jeszcze moje
          tabletki, żeby w miarę kontaktować. Tsaaa, najchętniej położyłabym sie spać,
          uciekłabym od tego wszystkiego jak najdalej tylko się da...

          Pozdrawiam ciepło!
      • nevada_blue Re: środa (podobno-tak mam w kalendarzu) 29.04.04, 02:06
        Uri - myślami jestem z Tobą :)
        poradzisz sobie, jesteś baaardzo dzielna :)
        nie wiem, co mogę zrobić dla Ciebie - przytulić mogę, wirtualnie :)

        "kiedyś wszystkie czarne dni obrócimy w dobry żart.." - na pewno
    • cptniamo ŚRODA 28.04.04, 14:18
      Moja hipomania gdzieś się podziała. Chłopak na mnie nakrzyczał, ojciec dzwoni
      od rana i każe mi przyjeżdżać do domu, a ja nawet nie mam siły dostać się na
      dworzec, poza tym dobija mnie dezorganizacja komunikacji miejskiej. Wydzwania i
      wydzwania, a ja muszę to odbierać, bo on nie przestanie dzwonić. Już zebrałam
      ochrzan za nieodbieranie. Poza tym dowiedziałam się że jestem bardzo chora na
      coś jeszcze jednego oprócz depresji i miliardów innych syfów, że jest bardzo
      źle, a potem zebrałam jeszcze kilka ochrzanów. Czuje sie jak smiec.
      • uri_ja Re: ŚRODA 29.04.04, 07:56
        cptniamo napisała:

        > Moja hipomania gdzieś się podziała. Chłopak na mnie nakrzyczał, ojciec dzwoni
        > od rana i każe mi przyjeżdżać do domu, a ja nawet nie mam siły dostać się na
        > dworzec, poza tym dobija mnie dezorganizacja komunikacji miejskiej. Wydzwania
        i
        >
        > wydzwania, a ja muszę to odbierać, bo on nie przestanie dzwonić. Już zebrałam
        > ochrzan za nieodbieranie. Poza tym dowiedziałam się że jestem bardzo chora na
        > coś jeszcze jednego oprócz depresji i miliardów innych syfów, że jest bardzo
        > źle, a potem zebrałam jeszcze kilka ochrzanów. Czuje sie jak smiec.
        ??? no to nie wiem co Ci napisać...nie ma czegoś takiego co nie zabrzmiałoby
        śmiesznie...po prostu POZDRAWIAM CIĘ CPTNIAMO!szczerze i serdecznie.
      • nevada_blue Re: ŚRODA 29.04.04, 14:45
        cptniamo napisała:


        > Czuje sie jak smiec.

        ja też..
        może spotkamy się kiedyś na jakimś wysypisku?.. :/
    • uri_ja czwartek??? 29.04.04, 07:09
      byłam u lekarza (wczoraj), dostałam recepty na to samo, czyli sulpiryd ale
      zwiększyła mi mi Pani doktor dawki, oprócz tego afobam i cos na podwyższenie
      ciśnienia (wczoraj miałam przyjemność wykonać gest papieski w urzędzie
      skarbowym).ona mówi, że jeszcze nie jest tak źle, a ja jej chce wierzyć...zaraz
      łykne prochy i zobaczymy...
      wiecie, kiedyś ktoś życzliwy rozpuścił o mnie plotke, że na pewno ćpam...trochę
      sie nie dziwię teraz takim podejrzeniom: dzisiaj wygladam jak kandydatka na
      detox.Pozdrawiam serdecznie. uri.
    • patja ŚRODO-CZWARTEK 29.04.04, 10:54
      Dzien dobry kochani. Wczoraj sie nie odzywalam, bo mialam cala mase roboty, tzn
      lezenie w lozeczku. Jak pisalam raniucho przyjechal moj Tatus i czulam sie
      prawie cudnie, gdyby nie to, ze po zrobieniu mi porzadku w komputerze, ulegl
      wypadkowi moj Colin (teraz juz naprawde nie mam co ze soba zrobic).
      W trakcie pobytu Tatula przyjechala moja kolezanka (a jednak jakos mam hehehe)
      i zostalam zaproszona na weekend majowy do niej. Wraz z nia poszlam z Kicolkiem
      na spacerek i prawie serce mi peklo, bo krolis wystraszyl sie pieska i zupelnie
      nie chcial sie uspokoic.
      Pozniej przyjechal moj ukochany i ogladalam filmek na poczatku z niechecia.
      Tytul "Ostatni Samuraj" i wiecie co spodobal mi sie i nawet sie poplakalam.

      A propos dzisiaj to jak widzicie pisze strasznie nieskladnie i tak sie tez
      czuje, wiec wybaczycie mi mam nadzieje, ze tak krociotko. Na dworze sloneczko,
      a ja caly dzien w domku. Smutno mi, a wrecz strasznie smutno, chcialabym, zeby
      ktos przyszedl, odwiedzil... no coz

      Ide na sniadanko, ktore moze sobie zrobie, ale wczesniej papierosek.
      Zycze Wam wszystkim milego i pelnego promykow sloneczka dzionka, dziekuje, ze
      jestescie i duzo buziaczkow.
      • fermina84 Re: ŚRODO-CZWARTEK 29.04.04, 11:09
        Patjo! mam nadzieję, że odebrałaś pocztę! :]
        • patja Feminko... 29.04.04, 15:39
          Oczywiscie, ze odebralam i bylo to dla mnie wielkie zaskoczenie, ale jakze
          mile. Odpisalam prawie od razu, ale lapki mi sie trzasly i tak jakos
          nieskladnie to wyszlo. Mam wiec nadzieje, ze do Ciebie wiadomosc rowniez
          dotarla.
          Jestem teraz wielkim smutaskiem, ale ciesze sie, ze "mam" Was.
          Pozdrawiam i duza buzka ode mnie i Kicuska :-)
      • fermina84 CZWARTEK 29.04.04, 14:31
        Cześć!
        To znowu ja. Jak na razie robię wszystko by nie pisać pracy... Byłam 3 razy w
        sklepie (w ciągu godziny), kupiłam wiszącą truskawkę, dalie czerwone, pomidorki
        i pierś indyka. Przesadziłam nabyte kwiatki do większych doniczek, podlałam
        wodą, truskawkę powiesiłam na balkonie, dalie stoją na tarasie w dużej donicy.
        Teraz czekam tylko aż maciejka urośnie, zakwitnie i będzie pachniec... Mmmm...
        Jestem koszmarnie głodna. Zaraz będzie obiad - szaszłiki (jak to mówi moja
        siostra), sałata z pomidorkami, ogórkami, rzodkiewką i w ogóle. Po obiadku
        pewnie jak zwylke 3 godzinna drzemka... No i pewnie praca się nie doczeka
        napisania.
        Za to wczoraj byłam bardzo dzielna - obejrzałam prawie 3 godzinny "Solaris"
        Tarkowskiego. Warto było.
        To na tyle. Pozdrawiam!
        Trzymajcie się!
        papa
      • patja CZWARTEK 29.04.04, 15:46
        Witam ponownie. Mamy teraz 15.41, wiec to jakby srodek dnia. Kiedy pisalam
        poprzedniego liscika nie wiedzialam, ze dostane od dnia niespodziewanke, tzn
        przyjechal moj ukochany. Zjedlismy sobie wspolne sniadanko, poprzutalilsmy sie,
        a pozniej poszlismy do salonu firmowego Ery, gdzie zdenerwowalismy sie troszke.
        Chodzilo o promocje dla stalych uzytkowinkow, ktora okazala sie wielka lipa.
        Myslalam, ze jako operator, ktory nie jest monopolista, beda chcieli utrzymac
        klienta za wszelka cene, ale no coz, to jeden z wielu wielu klientow. Ehhh tam
        nie warto sie rozpisywac. Pozniej jeszcze obiadek i znowu rozstanie, ktore
        nastapilo wlasnie przed chwila. Ja nie lubie sie zegnac, wiem, ze wkrotce sie
        zobaczymy, bo moze jutro, ale i tak juz straszliwie tesknie i nie wiem co ze
        soba zrobic. Moze to tez po trosze zazdrosc, ze ja zostaje i siedze w domu, a
        on z pewnoscia nie.
        Koncze sie rozpisywac, jeszcze raz dziekuje za takie cieple przyjecie tego
        watku. Duzo buziaczkow od Kicusia w jego imieniu, ze tak sie przyczyniliscie do
        mojego dobrego nastroju.
        Pozdrawiam
        • uri_ja Re: CZWARTEK 29.04.04, 17:05
          no, czwartek. trochę mi lepiej...może rzeczywiście wystarczyło podnieść troche
          dawki leku. jak dobrze, moze będę w końcu w stanie wypełnić te śmieszne druczki
          do skarbówki (po raz trzeci robię korektę, jak pisałam sprawność
          intelektualna...) Patju: GEKON JEST SUPER!!! przez to że przekombinowałaś,
          dałaś mi moc innych radości :) dzięki bardzo. Uri.
          • patja Uri... 29.04.04, 17:53
            Cisze sie, ze gekon Ci sie podoba. To taki moj pocieszacz, ktorym chcialam
            obdarowac Was wszystkich, bo jest sliczniasto, kochaniusi.
            Pozdrawiam i duzo buziaczkow
        • fermina84 Re: CZWARTEK 29.04.04, 21:53
          Dobry wieczór!

          Czy napisanie w ciągu całego dnia pół strony czcionką 16 to dobry wynik?
          Nie wiem jak to będzie. Praca na wtorek. A ja nie mogę nic napisać.
          Ehh, źle mi jest. Idę spać. Tam może będzie przynajmniej spokojniej...
          Dobranoc
    • abdon Do Nevady_blue od abdona 29.04.04, 22:01
      Źle umieściłem post.
      Piszę jeszcze raz. Uraziłaś nie mnie, tylko godność miejscowego logika.
      Dla niezorientowanych: w sztuce Ionesco "Nosorożec" występuje miejscowy logik,
      który przedstawiał się nieznajomej osobie słowami "Jestem miejscowym logikiem.
      Oto moja legitymaqcja" i pokazywał legitymację. Ja też mam legitymację, którą
      mogę pocztą przesłac każdej zaiteresiowanej osobie .


      abdon vel dr Jackyll
      • nevada_blue Re: Do Nevady_blue od abdona 30.04.04, 07:21
        w takim razie kppiuję moją poprzednią odpowiedź:

        wobec tego przepraszam Miejscowego Logika :)
        Ionesco.. - czytałam..
        ale kiedy to było?..
        ech.. :)

        mam nadzieję, że szanowny Miejscowy Logik wybaczy mi tę niedelikatność
        serdecznie pozdrawiam,

        [nevada]
    • uri_ja Piatek!!! 30.04.04, 06:29
      jest mi naprawdę lepiej!!!odpukać!!! jak przeżyje to coś jeszcze dopiszę!
      Uri.
      P.S. Patju...wiesz to był bardzo dobry pomysł! teraz nie muszę latać po
      archiwum, żeby zobaczyć co się ze mną działo (bo czasem dopiero po kilku dniach
      mogę ocenć w jakim byłam stanie). to chyba nie tylko mnie dotyczy, nie!
      zbiorowy (choć malo intymny z natury) pamiętnik!
      • patja Uri... 30.04.04, 11:40
        Ciesze sie, ze lepiej sie czujesz, to podnosi na duchu i nawet mnie cos chce
        sie robic. Choc jak na razie siedze sobie w koszulince, nie umyta przed
        komputerem, ale to tez przeciez praca.
        Bardzo, naprawde bardzo sie ciesze, ze pomysl przypadl Ci do gustu i chyba
        innym (tzn niektorym) rowniez. Ja na przyklad w ciagu dnia wielokrotnie
        sprawdzam, czy ktos naklikal tutaj, a jak widze, ze tak to wtedy od razu sobie
        mysle - nie jestem sama, nie jestem az taka beznadziejna, potrafie cos
        zorganizowac, co moze byc przydatne, nie tylko ja mam wzloty i upadki.

        Pozdrawiam Cie goraco (choc pogoda taka sobie) i milego dzionka. Buziaczki
      • patja PIATEK 30.04.04, 11:47
        Dzien dobry wszystkim!!! Mamy dzis piatek, wiec jakby nie bylo zbliza sie
        weekend i to ten majowy. Jestem przerazona, bowiem nie wiem co z soba zrobic,
        bede spedzala go sama w domku, z Kiculkiem pod kolderka (no coz to tez jakies
        rozwiazanie). Ponadto jak mysle sobie o tym, ze wchodzimy do unijnej unii to
        szlag mnie w srodku trafia, ze jestesmy tak krotkowzroczni, nie chce sie
        rozpisywac, bo to watek polityczny.
        Wczoraj mialam dosc przyjemny wieczor, gdyz pojechalam do kolezanki, ktora
        zreszta wychodzi we wrzesniu za maz. Myslalam, ze bedzie tak jak zawsze, tzn
        smutek z mojej strony i bol serduszka, ze mnie sie to nie przytrafia, a z jej
        natomiast paplanie o sukni, wlosach i tych innych duperelach. Tak czy owak bylo
        przyjemniascie i wrocilam do domku o 3.00, troche pochmielona. W sumie to nie
        wiem, czy troche, bowiem kaca mam dzisiaj wielkiego i glowa mnie boli, wiec
        zaraz kapielka i do lozeczka.

        Nie rozpisuje sie juz, bo mnie kiedys powiesicie wirtualnie heheee.

        Milego dzionka. Dziekuje, ze jestescie. Buziaczki
        • patja PIATEK, piatek i zyciowa zalamka 30.04.04, 19:58
          Kochani moi pisze, bo jest mi tak zle, tak zle, ze nie umiem sobie poradzic z
          sama soba. Moze sie tak zdarzyc, ze nie bede sie juz pojawiala na tym forum,
          gdyz musze podjac trudna decyzje: czy nadal robic wszystko dla milosci, czy
          zaczac "walczyc" o swoje zycie. To wszystko jest poplatane i nie umiem sie z
          tym wszystkim pogodzic. Ja juz chyba nie funkcjonuje jak normalny czlowiek, a
          jedynie staram sie przejsc, przezyc z dnia na dzien.
          kkkkkkkkkkkk.....aaaaaaaaaa.........................
          Nie daje sobie rady, brak sil, checi, lzy w oczach, bol w sercu... juz nie
          chce...
          Przepraszam, ze sie tak zale, ale coz mi pozostalo, kiedy sama nie wiem co
          robic z soba, zyciem, wszystkim dookola.
          Pozdrawiam i mam nadzieje, ze u Was jest lepiej, bo zycze Wam tego z calego
          mojego gupiego serducha.
          • fermina84 Re: PIATEK, piatek i zyciowa zalamka 30.04.04, 20:25
            Kochana Patjo!

            Bez względu na wszystko masz się tu pojawiać! Gdy napiszesz to, co Cię gryzie
            powinno byc lepiej, ulżyć choć trochę... Żal się i nawet nie waż się za to
            przepraszać! To jest właściwe miejsce i czas na wyżalanie, smęcenie i takie tam
            wiesz-dobrze-co! Więc w ogóle się nie krępuj i pisz nawet największe bzdury
            (coś jak moje posty :P ).
            Nie wiem jak dokładnie wygląda Twoja sytuacja. Miłość też jest w tym wszystkim
            ważna, ale nie będzie jej, gdy nie będzie Ciebie. Więc walcz o siebie dla
            miłości!
            Twoje serducho wcale nie jest głupie, tylko pełne ciepła. I bardzo, bardzo
            wrażliwe, więc o nie dbaj!
            Nalej pełno gorącej wody do wanny, pachnący płyn, zrób sobie taką kąpielkę
            relaksującą. I nie myśl o niczym. Później pod kołderkę, jakiaś babska gazetka w
            łapkę i będzie lepiej.
            Trzymaj się ciepło!
            Pozdrawiam!
            I pamiętaj - pisz, pisz, pisz na forum!
            • patja Kochana Alicjo!!! 30.04.04, 21:09
              Dziekuje za Twoje cieplusie slowa i pomysl, wierz mi, ze bardzo bym tak chciala
              moc zrobic, ale niestety. Skoro mnie czytasz i jestes "blisko" moze faktycznie
              dobrze mi zrobi wywalenie wszystkiego z siebie, przynajmniej mysle, iz nikt mi
              nie powie, ze sobie cos znowu wymyslilam.
              Chodzi o to, ze od 3 lat mieszkam z babcia. Powody przeniesienia sie od
              rodzicow tutaj byly wlasciwie 3, ale jeden glowny, tzn. chcialam byc jak
              najblizej swojego chlopaka (teraz dzieli nas ok 30 minut podrozy autobusem, a
              wczesniej 1,5 do 2 z przesiadkami), a dwa pozostale powody: niechec do bycia na
              wsi (moi rodzice przeniesli sie na wies, bo mama jako nauczycielka tam dostala
              prace dawien dawna) oraz opieka tzn moze bycie blisko babci, dla jej lepszego
              samopoczucia.
              Nie klamiac moge smialo stwierdzic, ze moja babcia jest naprawde fantastyczna
              osoba i mozna z nia konie krasc, ale ma trudny charakter (czesto popada w
              depresje, potrzebuje mega zainteresowania, jest baaaaaaaaaaardzo oszczedna,
              uwielbia porzadek i wiele innych rzeczy). Kiedy cos nie dzieje sie po jej mysli
              wbucha awantura. Ja bardzo czesto potrzebuje samotnosci, zeby pomyslec i nie
              mam ochoty sluchac o pierdolach, a ona tego nie potrafi zrozumiec. Poza tym
              wszystko robie ZLE, naprawde wszystko. Czasami zamykam sie w sobie, zeby tylko
              nie wybuchnac, bo jestem nerwowa i to bardzo.
              Nie chce juz tu mieszkac, ale jesli wroce do domu, to z moim ukochanym koniec
              (na dodatek moi rodzice go nie akceptuja i nie toleruja). O boze alez sie
              rozpisalam o swoim zyciu, przepraszam to chyba nie tak mialo byc. Naprawde
              przepraszam, ale wierz co, ulzylo mi.

              Twoje slowa:
              "Miłość też jest w tym wszystkim ważna, ale nie będzie jej, gdy nie będzie
              Ciebie. Więc walcz o siebie dla miłości!"
              zrobily na mnie wielgachne wrazenie, az sie rozplakalam, sa poprostu
              piekniusie. Postaram sie uczynic to jednym z mott mojego zycia.

              Buziaczki pysiaczki od Kicolka i Patolka. Dziekuje Ci Alicjo.

              PS Przepraszam, ze proponuje, ale moze poklikalybysmy sobie kiedys na gg lub
              tlenie. Co Ty na to?
              • uri_ja Kochana Patju... 01.05.04, 12:00
                ...jeśli z babcią mozna konie kraść, to można z nią porozmawiać!!! kup melisę
                (to nie żart) i...pogadaj z nią, przecież mieszkacie razem i jest Ci bardzo
                bliska (i myślę, że pod "groźbą" Twej wyprowadzki zmięknie). oczywiście nie
                zmienisz jej charakteru i wiele rzeczy będzie musiało zostać tak jak do tej
                pory, ale przynajmniej może uda Ci sie wywalczyć autonomię dla siebie, swoich
                potrzeb (choćby "czasowego" samotnictwa) i zachowań,. nawet jeśli się
                przeprowadzisz do rodziców to też z nią pogadaj.zasługuje przecież na to, nie
                zostawiaj jej z myślami przykrymi i złymi!!! co do miłości i ukochanego...nie
                wiem co Ci napisać..może tylko tyle, że 2 godziny jazdyto jeszcze nie jest tak
                dużo jak na "wieczność"miłości. Pozdrawiam Cię.
                • patja Uri... 01.05.04, 12:40
                  Sloneczko dziekuje Ci bardzo za liscik i pomysl na rozwiazanie tego
                  niewidocznego konflitu. Musisz mi jednak wybaczyc, bo czuje sie strasznie zle,
                  wiec nic wiecej nie jestem wstanie naklikac. Mam nadzieje, ze nastepnym razem,
                  porozwazam na ten temat.
                  Przesylam buziaczki i zycze milego dnia
                  • uri_ja Re: Uri... 01.05.04, 12:44
                    nie przepraszaj! ja rozumiem,że można nie mieć siły wcisnąć czegokolwiek na
                    klawiaturze, a co dopiero pisać! Pozdrawiam Cie raz jeszcze!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka