bellaana
27.05.11, 22:39
Umieściłam swój wpis na tym forum ponieważ pktem wyjścia leczenia była depresja. Jestem w trakcie psychoterapii. Ostatnie spotkanie z psycholog uświadomiły mi poważny problem, z którego nie zdawałam sobie sprawy. Jestem przekonana, że ludzie są do mnie negatywnie nastawieni. Wszyscy. Obserwują mnie i mają o mnie złe zdanie. Cały czas czuję się oceniana. Ocenia mnie każda mijana na ulicy osoba, kierowca jadący za mną samochodem. W myślach bezwiednie tworzę historie cudzych ocen. To się dzieje cały czas. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, po prostu bałam się ludzi. Kiedy uświadomiłam sobie to wszystko próbuję zapanować nad tymi myślami, ale nie daję rady. To się samo dzieje. Męczy mnie to strasznie. Zaczyna się rano, mam świadomość, że muszę wstać bo ktoś mnie ocenia. Żyję w stanie permanentnego napięcia i rozdrażnienia. Nie lubię ludzi, męczą mnie (dotąd nie wiedziałam dlaczego) - teraz już wiem, bo czuję się zagrożona, nikomu nie ufam, jestem podejżliwa. To jakiś horror. Czuję jakby moje życie działo się w mojej głowie. Cały czas myślenie, analizowanie. Wiem,że to nie może być prawda żeby wszyscy ludzie patrzyli na mnie i oceniali mnie, byli skupieni tylko na mnie. Ale nie mogę nad tym zapanować, to przekonanie jest we mnie. Już nie daję rady. W środę idę do psychiatry. Od 6 mies. przyjmuję sertralinę w dawce 200mg. Psycholog stwierdziła, że trzeba zmodyfikować leki. Nie wiem jak wytrzymam do środy bo to mi strasznie dokucza. Świadomość tego,że nie panuje nad myślami rozwala mnie totalnie.
Czy zetkneliście się kiedyś z podobnym przypadkiem?
Jakie są rokowania na wyzdrowienie, czy farmakologia jest w tym przypadku skuteczna?
jest jeszcze jedna rzecz... czasami, powiedzmy raz w miesiącu mam taki dziwny atak. Nawetnie nie wiem jak to opisać. Dzieje się zawsze przed zaśnięciem. Zaczynam się robić ciężka. Mam wrażenie,że moje ciało waży tonę, czuję ciężar każdej cięści ciała. A potem zaczyna się wirowanie w głowie ... wirowanie, pulsowanie, nie potrafię tego opisać. Szybko staram się czymś zająć, idę do męża, rozmawiam, odwracam uwagę. Przechodzi. Ale boję się, że gdybym nie przerwała straciłabym świadomość. Miałam robione eeg, tomografię głowy, wszystko ok. Można z tym żyć. Ale zastanawia mnie ...
Kurcze teraz, gdy czytam ten wpis, to wygląda na jakiś totalny schiz. A ja jestem całkiem normalną mama i żoną. Tylko teraz mam wrażenie, że już nie dam rady, że jestem na skraju załamania, dlatego proszę was o pomoc.