maluda80
16.06.11, 22:04
Witam,
kiedyś już tutaj pisałam...o tym, że zostawił mnie facet, że mnie zdradzał i takie tam....ale ja nie o nim dzisiaj...a o moim lęku przed ludźmi...bo chyba tak to trzeba nazwać....nie mam zbyt wielu przyjaciół...znajomych...jestem raczej typem samotnika...ale z tęskontą za ludźmi...
niby chciałabym się z nimi spotykać, wychodzić, ale jak przyjdzie co do czego to wymyślam jak się da i co tylko mogę, żeby zostać w domu....
nie wspomnę już o tym, że "boję się" facetów...nie wiem jak to opisać...nie potrafię facetowi spojrzeć w oczy...niby chciałbym, żeby ktoś się mną zainteresował, ale zwykła rozmowa z facetem wprowadza mnie w taki popłoch, że nie mogę wydusić z siebie słowa....boję się, że mogę poznać faceta, który tak na prawde sie mną zainteresuje...że mnie skrzywdzi...znowu...to jest taki lęk....
nie opisałam tego dokładnie chyba, bo nie wiem jak to ubrać w słowa...
uważam się za bardzo brzydką laskę...i to nie jest kokieteria...zwyczajnie brzydka i pusta....najgorsze jest to, że kiedyś uważałam się za inteligentną laskę, ale niestety tak nie jest;((((
miałam chodzić na terapie...no ale...w moim mieście jestem osobą dosyć znaną ze względu na mój zawód....zwyczjnie boję się, że pójdzie fama po mieście, że coś ze mną nie tak...
to na razie tyle...