Dodaj do ulubionych

Bicie samej siebie

21.08.11, 13:33
Dawno nie pisałam.
Jednak w chwilach ostrej kłótni z domownikiem, który mnie nie rozumie potrafię mu bardzo ubliżyć. Wyzwiska z górnej półki. Krzyczę i grożę mu tym nawet co mam w ręca np. grabki gdy to na ogrodzie, szklanka, nóż, patelnia czy tez pusta dłoń. Groże mu, ze użyję tego co mam w rękach. Jednak gdy nerwy sięgają zenitu a wiem, że on mnie nie uderzy choć się odgraża ja uderzam siebie. Teraz zrobiłam to z otwartej dłoni w lewy policzek, po chwili w drugi policzek a na zakończenie słoikiem uderzyłam się porządnie w głowe. Wiem po emocjach żałowałam zachowania ale mam już dość. Potem w smutku myślałam o tym ile mam tabletek naspanie i czy ich nie wziaść. Potrafię też walnąć nogą w ściane czy też głową. co robić jak mam się zmienić
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Bicie samej siebie 21.08.11, 15:04
      poziom agresji ponad normę, nie ma innej rady jak iść do psychiatry.
      tabletki "na spanie" nie pomogą, te nowszej generacji raczej Cię nie zabiją, co najwyżej rozwalisz sobie wątrobę.
    • berta-death Re: Bicie samej siebie 21.08.11, 17:10
      > co robić jak mam się zmienić

      Najlepiej zacząć się leczyć.
    • mskaiq Re: Bicie samej siebie 21.08.11, 23:00
      Rozladuj zlosc w inny sposob. Zamiast bic siebie zrob pompki, albo jakies
      inne cwiczenia fizyczne, np bieg. Silne emocje wyzwalaja wiele energii
      ktora musi zostac w jakis sposob usunieta.
      Zatrzymanie jej w sobie jest zawsze niebezpieczne, przynosi wikele szkody,
      zwykle czlolwiek magazynujac ja spina miesnie, ktore z czasem sztywnieja.
      Najlejlepiej jednak naucz sie prowadzic rozmowe z partnerem bez udzialu
      zlosci. Kiedy sie ona pojawia zatrzymuj dyskusje, powiedz domownikowi ze
      nie chcesz w taki sposob rozmawiac.
      Jesli popracujesz nad tym o wiele wikecej olsiagniesz bo podczas awantur
      zwykle zadna ze stron nie slucha drugiej bo emocje nie pozwalaja na to.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • chlopieczteczanatwarzy Re: Bicie samej siebie 22.08.11, 01:03
        Pójdę dalej tym tropem: jeśli spojrzysz w górę i widać chmury albo sufit, to nie zobaczysz słoneczka! Wybacz sarkazm, ale ja bym się wkurzył czytając takie rady.

        flastr, rozwal słoik o głowę, odgryź kawałek szkła od szklanki, kiedy pijesz wodę i pójdź wreszcie do tego pieprzonego terapeuty.
        • flastr Re: Bicie samej siebie 22.08.11, 08:28
          Ja nie na widzę siebie i swojego życia. Wkurza mnie nie partner bo jestem sama, lecz członek rodziny w której mieszkam. Nie spełniłam się nic a nic jako kobieta. Jestem nic nie warta i nie potrafię porozumieć się z bliskimi. Reaguję złością hałasem wyzwiskami...tak potem jestem zła sama na siebie...Walnę i w ścianę i w podłogę i w stół to ręką lub tym co w niej mam, potrafię nawet rzucić tym co mam w ręce np. patelnią. Potem wpadam w ryk i widzę wszystko jak najgorzej. Wieszam psy na sobie rozmawiając z sobą. A co do bicia chyba wolę uderzyć siebie niż tą osobę...Bo jednak nie tak mnie wychowano....jestem potem bardzo zła na siebie....
          • berta-death Re: Bicie samej siebie 22.08.11, 09:30
            Nie musisz widzieć ani siebie ani swojego życia, żeby się leczyć. Wystarczy, że pójdziesz do psychiatry i będziesz łykać przepisane tabletki. Jak zaczną działać, to jest szansa, że zobaczysz i siebie i swoje życie i jeszcze frustracje ci przejdą.
            • nammkha Re: Bicie samej siebie 24.08.11, 18:38
              A może zamiast leków najpierw psychoterapia! Ludzie tabletki nie sa konieczne w kazdej sytuacji! Oczywiscie sa najlatwieszym wyjsciem, bo wcale nie trzeba sie wysilic, wystarczy tableta i juz nastroj sie poprawia, trudniej sie przyzanać przed soba ze sie zycie zmarnowalo, bo boli naj jasna cholera, ale trzeba pamietac, ze poki zycie trwa warto je zmienic!
              • lucyna_n Re: Bicie samej siebie 24.08.11, 20:10
                tu nie chodzi o nastrój ale o niekontrolowanie agresji, zanims ię spsychoterapeutyzuje to zdąży się skrzywdzić, albo kogoś.
              • berta-death Re: Bicie samej siebie 24.08.11, 20:27
                Psychoterapia to nie substytut leków, więc psychoterapia nie zastąpi profesjonalnego leczenia.
          • chlopieczteczanatwarzy Re: Bicie samej siebie 25.08.11, 01:10
            > Ja nie na widzę siebie i swojego życia.
            Podobnie jak duża część z nas na tym forum. To trochę jak grypa, tylko trudniej wyleczyć. Idź do specjalisty.
            • flastr Re: Bicie samej siebie 25.08.11, 12:30
              Właśnie ja nie chcę specjalisty i jego leków. Pamiętam jak po ostatnich przytyłam i trudno mi było to zgubić...Jak grypa? tylko dlaczego spotyka tych samotnych...nie widzę siebie w dalekiej przyszłości wcale!!!Agresja moja i nerwy wiem są i nie potrafię nad nimi zapanować...ale czasem jest dobrze.
              • lucyna_n Re: Bicie samej siebie 25.08.11, 14:59
                no to sobie rób jak uważasz, w kóncu to Twoje życie, i Twoje samopoczucie.
              • awanturka Re: Bicie samej siebie 05.10.11, 13:22
                no, jak wolisz być agresywna i sama sobie robić krzywdę niż przytyć parę kilo...
                chyba nie bardzo jednak cierpisz z powodu tego problemu , który opisałaś, w każdym razie mniej cię to martwi niż parę kilo nadwagi

                twój wybór

                (a tak przy okazji to nie wiem czy akurat tabletki są tu dobrym wyjsciem, lekarzem nie jestem, ale to zupełnie inna sprawa)
    • promien-slonca Re: Bicie samej siebie 25.08.11, 16:41
      Droga flastr,

      Wyrażam współczucie za pozbawione zrozumienia komentarze.

      Zacznę może od tego, że ja przeszedłem numer z tabletkami 13 lat temu i grubo nie polecam. Dlaczego ? Idzie się do wiecznego "grila" za takie działanie ;p, chyba że zdążysz uprosić Wszechmogącego o drugą szansę i przywróci Cię do życia, gdzie i tak będziesz musiała sprostać swoim wyzwaniom. Druga opcja to smażenie po wieki w męczarniach, podkreślam po wieki gdzie czas stoi w miejscu, której największym wrogom się nie życzy.
      Czy to tylko mój punkt widzenia, czy Ta opcja z wyzwaniami na Ziemi wydaje się bardziej atrakcyjna :) ? Ja wziąłem opcję pierwszą w każdym razie ;p.
      Kiedy dochodziłem do siebie, obiecałem Wszechmogącemu, że spędzę moje "drugie" życie jak najlepiej będę potrafił, ... słowa do dziś dotrzymałem. Swoje słabości i tak pokonać
      musiałem. Po co ? Po to, że każda dusza dostaje swoje ziemskie, cielesne wcielenie aby ofiarować swoje talenty z radością innym ludziom (polecam filmy "The Secret", "Discover the gift"). Można by pomyśleć, "no tak ale co z takiej osoby jak ja pożytku?". Ja odkryłem swoją misję po medytacjach i pozytywnych afirmacjach, że przyszedłem na Świat i przeszedłem to wszystko w dzieciństwie aby stać się osobą mocną psychicznie i inspiracją dla setek osób, które myślą że coś z nimi nie tak. Aby i one mogły transformować swoje życie na wspaniałe przeżycie.

      Warto zrozumieć, że Twoje zachowanie jest całkiem naturalne biorąc pod uwagę brak prawdziwej edukacji "jak sobie w życiu radzić z emocjami itp". Jeśli pochodzisz z domu, gdzie rodzice nie koniecznie byli wsparciem (witaj w domu), to taki efekt jest prawie murowany. Jedni radzą sobie lepiej inni gorzej. To nie jest Twoja wina, że w chwili obecnej nie umiesz sobie z tym radzić. Człowiek jest tak skonstruowany celowo, aby to prędzej sobie wyrządził krzywdę, niż komuś innemu. Jeśli nie został nauczony jak prawidłowo korzystać z umysłu, będzie krzywdził sam siebie zamiast siebie budować. Bardzo ważna jest także kwestia energii osób, z którymi przebywasz. Jeżeli poziom energii negatywnej (aura) osoby z którą przebywasz jest wyższy od Twojego, to tak jak w moim przypadku lub przypadku mojego najlepszego przyjaciela, będzie miał na Ciebie tak niezrozumiałe działanie.
      Przykład 1 : Dopiero kiedy wyprowadziłem się od osoby, która w mojej rodzinie była negatywnym źródłem energii, stałem się spokojny i byłem w stanie pracować nad sobą.
      Przykład 2 : Mój przyjaciel - związał się jakiś czas temu z nieodpowiednią osobą, która wmawiała mu negatywne rzeczy. Efekt tego był taki, że jego partnerka wchodziła do tego samego pomieszczenia, a jemu leciało dosłownie wszystko z rąk. Odkąd ma inną życzliwą kobietę, wszystko wróciło do normy, cieszy się spokojnym życiem.

      Kilka moich obserwacji i zastosowań :
      +Bardzo dokładnie i starannie dobieram osoby z którymi utrzymuję kontakt, rodzina nie rodzina - nie ma wyjątków.
      +Wyłącznie pozytywne wiadomości i artykuły nawet za cenę utraty TV (osobiście się pozbyłem; to do czego przykuwam uwagę, przyciągam do swego życia jak wędkarz rybę - prawo przyciągania).
      +Dzienne pisane po 100 razy pozytywne afirmacje a najważniejsze to te o wybaczaniu sobie i innym ("Wybaczam sobie i innym wszelkie winy", "Jestem godny i dumny ze swojej osoby", "Dziękuję za dostatek i radość" ...). Dlaczego pisane afirmacje ? Jeśli człowiek ciężko na coś pracuje to pamięta o tym i szanuje to. Następnym razem np. po 2000-cach napisanych afirmacjach „Jestem godny/a i dumny/a ze swojej osoby” nie zapomnisz się wmawiając cokolwiek innego... gwarantuję. Naukowo także potwierdzono, że umysł potrzebuje w pełni 90 dni aby przebudować strukturę neuronów czyli zmienić "przekonanie" wcześniej zaprogramowane przez nas samych. Cokolwiek wprowadzisz do umysłu działa jak oprogramowanie w komputerze do czasu zainstalowania nowego przekonania. Jeśli przez całe życie wkładałaś dyskietkę "Jestem do niczego, jestem nic nie warta", nie dziw się, że działa jak ten "muł" w szkolnej bibliotece :). Najwyższy czas na zmianę na super nowy system operacyjny zwany "Jestem wspaniałą, wartościową kobietą, pełną radości. Mam wszystko czego pragnę" wpajany za pomocą długopisu i kartki tak długo aż się przeformatuje.
      +Medytacja - dzięki temu czuję powiązanie z duszą i przekonaniem, że będę ze sobą na wieki, więc jeśli jest cokolwiek do zrobienia i tak muszę to zrobić.
      +Modlitwa - nie powtarzanie w kółko tego samego, lecz szczera rozmowa i podziękowanie za to co mam i za każdy dzień jaki przeżyłem.
      +Najważniejsze to wizja - bez wizji (np kolażu - prawo przyciągania) człowiek jest podatny na wszelkie bodźce, bardziej popada w humory. Posiadanie wizji na życie jest bardzo mocnym narzędziem, dzięki któremu człowiek czuje się godny siebie (co chcę osiągnąć, kim chcę być, co chcę mieć, na jakie wakacje chcę jechać itp; w decyzji pomaga medytacja).
      +Kreatywne pytania do siebie - "Co dobrego ma przynieść ta sytuacja?" , "Co ma mnie to nauczyć ?", "Co dobrego próbuje się wydarzyć w moim życiu, czego jeszcze nie widzę ?"itp.


      Kiedyś uczyłaś się chodzić jako niemowlę jak każdy, ale czy leżysz do dziś na ziemi bo się poddałaś po pierwszym upadku? Założę się, że nie bo kto napisałby Twoje pytanie ;p ?. Podniosłaś się 100 razy i więcej, to znaczy, że jesteś silna naturalnie I DASZ SOBIE RADĘ I TYM RAZEM.

      Flastr, jesteś wspaniałą osobą, osobą o ogromnym potencjale jak każdy z nas, jedynie tak jak słońce chwilowo przykrytą chmurką negatywnych afirmacji. Jeśli pozwolisz sobie dostrzec swoje piękno, poznasz dary z jakimi przyszłaś na ten świat, zaczniesz dzielić je z innymi, nie będziesz pragnęła innego życia.
      Dziś dla Ciebie i za Ciebie napisze 100 afirmacji "Flastr wspaniale radzi sobie w życiu, dziękuję za jej radość i dostatek". A każdego kto pragnie pomóc, proszę - napiszcie chociaż raz, każdy raz się liczy. A Ciebie Flastr także proszę o to samo, daj sobie przynajmniej 6 miesięcy na pisanie pozytywnych afirmacji w każdej dziedzinie i obserwuj jak Twe życie zakwitnie radością i dostatkiem...wiem co mówię, kiedyś byłem nawet głębiej niż Ty.

      Promien-slonca
      • chlopieczteczanatwarzy Re: Bicie samej siebie 25.08.11, 18:25
        Oho, ktoś nam zrobił na środku pokoju ezoteryczną kupę. I brzydko pachnie!
        >Idzie się do wiecznego "grila" za takie działanie
        A ja myślałem, że wtedy przychodzi Buka. Nie przypuszczałem, że tak grubo się pomyliłem...
      • lucyna_n Re: Bicie samej siebie 25.08.11, 18:38
        o rany.....
        ale odpał
    • lastwombat Re: Bicie samej siebie 25.08.11, 21:17
      O,jaki wesoły ten promyczek słońca!Jak poeta /śpiewak w Rejsie.Piosenka niby melancholijna a optymistyczna.A moja siedmioletnia sąsiadka mówi po podobnie oświecających tekstach "Ta jasne".

      Flastr,nie czekaj,aż ulubiony członek rodziny trafiony wreszcie przez grabie przymusi Cie do leczenia szpitalnego przy pomocy sądu.Zaufaj lekarzom i lekom.
      • flastr Re: Bicie samej siebie 26.08.11, 10:05
        Tak promyk słońca trafił idealnie w moją sytuację. Dokładnie jakby był obok mnie i widział wszystko co się dzieje. Przeczytałam uważnie co napisał. Jednak, ja nie mam dokąd się wyprowadzić. A mieszkanie z tym lokatorem jest toksyczne pewnie tak jak piszesz. Choć wiem, że powinnam odpocząć od niego!Trudne i ciężkie jest życie, osoby której nikt nie rozumie! Wiedząc, że myślą o mnie ,,jaka mocna", ,,silna'', da sobie radę. Czy ja wiem, nie daję sobie rady!
        • flastr Re: Bicie samej siebie 04.10.11, 16:06
          Znów to zrobiłam. W chwili złości niezrozumienia zdenerwowania znów siebie spoliczkowałam. Bolało mnie uderzyłam z otwartej piątki. Nawet przy osobie, z którą się denerwowałam. Byłam potem długo zła na siebie...Jak to długo może trwać i jak to zwalczyć???
          • lucyna_n Re: Bicie samej siebie 04.10.11, 17:34
            czy opisywanie tych zachowań sprawia Ci przyjemność?
          • mskaiq Re: Bicie samej siebie 05.10.11, 16:17
            Nie kłóć sie, przerywaj kłótnie, bo w taki sposob tylko eskalujesz swoja zlość,
            na którą masz tylko taki wpływ ze uderzenie kierujesz na siebie a nie na kogoś.
            Klótnia nie rozwiązuje niczego, kiedy trwa wtedy ta osoba z która się kłócisz
            nie slyszy ciebie a ty tej osoby.
            Przy bardzo silnych stanach emocjonalnych nie jesteś w stanie kontrolować
            agresji dlatego przerywaj ją za nim nie dojdzie do utraty kontroli.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • flastr Re: Bicie samej siebie 06.10.11, 09:50
              Nie sprawi mi to przyjemności. Ba potem boli!!!!Jestem zła na siebie i swoje zachowanie. Jednak osoby tego nie rozumieją, że można prościej coś załatwić i nie ich musi być na wierzchu. Ja nie jestem głupia i mam wiele sensownych rozwiązań życiowych codziennych problemów. Dlaczego zatem nie chcą zrozumieć.
              Nie lubię siebie uderzyć. Jednak nie moge podnieś ręki na inna osobę bo to nie w moim stylu. To za bardzo by bolało. Pewnie dlatego zamiast uderzyć ,,tą'' osobę uderzam siebie bo inaczej nie idzie porozmawiać?
              • lucyna_n Re: Bicie samej siebie 06.10.11, 11:44
                No tak, ty jesteś normalna tylko cały świat jest popie...ny
              • mskaiq Re: Bicie samej siebie 06.10.11, 20:36
                Jak moga zrozumieć kiedy krzyczysz ? Oni tego nie sluchaja bo w klótni
                nikt nie slucha drugiej strony.
                Masz wiele sensownych rozwiązań to przedstaw je spokojnie. Kiedy to
                zrobisz bedziesz uslyszana i możesz przekonać i to jest jedyna droga.
                Kiedy chcesz przekonać krzykiem to nie uda się rezultatem bedzie
                bicie siebie.
                Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka