Dodaj do ulubionych

Umysłowa ociężałość...

22.10.11, 14:08
Witajcie!
Prosiłabym o Wasze refleksje/doświadczenia/rady w kwestii sprawności intelektualnej.
Po raz kolejny mam depresję, kolejny raz czuję się otępiała... czuję jakbym miała jakieś nieodwracalne zmiany w mózgu, początki demencji, brak mi słów aby to opisać. Zapominam słów, tracę wątek wypowiedzi, mam spowolnioną mowę, myślenie, czas reakcji itd. Długo piszę ten post...
Jak się ratujecie w takich przypadkach?
Czuję się otępiała, bezużyteczna, nienadążająca za niczym... Taka bidulka, sierota życiowa...
Co można zrobić dla siebie przy takich objawach poza leczeniem farmakologicznym?
Obserwuj wątek
    • babetschka Re: Umysłowa ociężałość... 22.10.11, 19:13
      co mozna zrobic dla siebie.......ja np wchodze na to forum i czytam taki wpis jak twoj ........i mrucze pod nosem: widzisz, ona ma identycznie...........egzystencjalne otępiałe zombie...


      i czuje ze zrobilam cos dla siebie, pocieszylam sie ze nie jestem sama
      • singapurkaa Re: Umysłowa ociężałość... 22.10.11, 19:41
        To chore, ale mnie to też pociesza... że nie jestem sama... że ktoś czuje się podobnie, a nie tylko ja jestem taka rozmemłana... nieprzystosowana...
        Jednak szukam sposobu na "rozkręcenie się intelektualnie".
        W depresji mózg rdzewieje?
        Czy zażywał ktoś piracetam/nootropil/lucetam? albo jakiś inny tego typu lek? a może jakieś skuteczne suplementy na mózg?
        • m-b Re: Umysłowa ociężałość... 22.10.11, 22:47
          kwasy omega 3
          orzechy
          magnez

          www.webmd.com/add-adhd/slideshow-brain-foods-that-help-you-concentrate
        • 2maya Re: Umysłowa ociężałość... 22.10.11, 23:09
          moja mama (obok innych dolegliwości) przez bardzo długi czas skarżyła się na 'otępienie', a raczej na otumanioną głowę ... żaden lekarz nie potrafił tego zrozumieć. Ona nie była w stanie rozmawiać, koncentrować się na czytaniu, oglądaniu czegoś, zapominała, nie kojarzyła wszystkich faktów, była totalnie zagubiona...

          oczywiście zażywała leki więc pewnie one też pomagały

          ale my staraliśmy się ją aktywizować, spacery, rozmowy, telefony, robiliśmy z nią małe czynności, typu jakieś krzyżówki, scrabble, gry, czytanie gazet i nie wiem kiedy... ale wszystko puściło i wróciła w 90% do swojego stanu sprzed choroby.

          trzymam kciuki !
          m.
    • canoine Re: Umysłowa ociężałość... 30.10.11, 09:09
      taa, ja ten stan określam w zależności od natężenia jako "mgła zamiast mózgu" albo "smoła w mózgu".
      co poza lekami?
      banalnie - zadbać o ruch, aktywność fizyczną - pobudzenie krążenia, poprawienie przez to ogólnego natlenienia organizmu, a więc także i mózgu, polepsza nieco zdolności koncentracyjne, a i wydzielające się endorfiny czy inne takie, poprawiają nieco nastrój przy tym. nadto uważniej jeść i zadbać o dostarczenie mózgowi odpowiedniej ilości substancji, które on lubi. mnie np. w okresie jesienno-zimowo-wczesnowiosennym bardziej niż zwykle ciągnie do bananów, orzechów wszelkich, kakao (ale gorzkie, gotowane na wodzie, z wanilią, chili i miodem, nie dość, że odżywia, to jeszcze wzmacnia odporność i rozgrzewa, nie żadna tam czekolada, która ma więcej tłuszczu niż kakao). co jeszcze - sen. z tym bywa różnie, ale nie czarujmy się - jak człowiek niewyspany i przemęczony, to nie myśli jak trzeba. w okresie spadku wydolności intelektualnej, odkładam co się da na lepsze czasy, redukuję aktywność do subiektywnego minimum, które jestem w stanie ogarnąć i na które mogę sobie pozwolić. staram się zwolnić nieco tempo dostosowując do bieżących możliwości. jest takie mądre ludowe przysłowie - wyżej dupy nie podskoczysz. plus światło, aromaterapia (ciepła, pachnąca kąpiel, balsam do ciała, kominek zapachowy i kombinacje olejków eterycznych).

      na mnie to wszystko dobrze działa. to znaczy - szału żadnego nie robi, ale takie zadbanie o siebie i nie szarpanie się ze sobą, bo mi się znów mózg popsuł, wychodzi mi na lepsze niż niegdysiejsze zarzynanie się bez opamiętania. intelektualnie skutek jest może podobny, ale przynajmniej stresu mniej dla mnie samej. a jak mniej stresu i ciśnienia wewnętrznego, to i mózg jakby lepiej kręci kółkami jednak. takie sprzężenie zwrotne. chociaż żadna Ameryka.
      • a.g.g.a Re: Umysłowa ociężałość... 30.10.11, 10:04
        Też miewam takie rozmemłanie jakbym brodziła w gęstej,brudnej mazi.
        Brałam Nootropil,dotlenia mózg,ale szału nie robi.Obecnie biorę tabletkę na noc,chyba działa,bo rano łatwiej mi się pozbierać
        • lucyna_n Re: Umysłowa ociężałość... 30.10.11, 12:00
          ja też miewam ciasno upchniętą brudną szmatę w miejscu gdzie przedtem był mózg, zdecydowanie jest to u mnie objaw depresji i nawet już nie próbuję "leczyć" tego jakoś ekstra. Dobrze jeżeli jest to połączone z depresją senno-jedzeniową, bo jak z lękowo-niejedzeniową to nawet nie da się uciec w sen.
          Tak się zastanawim co mi wtedy na ten objaw pomaga i już wiem, nic, cholerka nic.
    • mskaiq Re: Umysłowa ociężałość... 30.10.11, 13:07
      Zgadzam sie z Conoine że cwiczenia fizyczne pomagają, ale cały problem
      związany jest z lękiem. To jego obecność, często nieswiadoma powoduje
      wrażenie nieodwracalnych zmian w mózgu.
      Zwykle ciężka praca nad pamięcią, koncentracją, może przywrócić poprzedni
      stan albo nawet go poprawić.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • czarna_wolga Re: Umysłowa ociężałość... 30.10.11, 13:59
      Też tak mam czuje się wtedy bezradny jak trzylatek. Problemy z podejmowaniem decyzji rozwiązywaniu prostych działań arytmetycznych konstruowaniu zdań. Człowiek w towarzystwie czuje się jak ociężały otumaniony. Nie jest w stanie pracować i uczyć się. Az w końcu zaczyna podejrzewać u siebie niepełnosprawość intelektualną. Najgorsze w tym wszystkim jest chyba poczucie winy. Ale sport suplementy czy kawa niestety pomagaja tylko na krotką metę. Trzeba pozbyc sie depresji i nerwicy czyli przyczyny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka