beekeeper
24.06.04, 03:05
idea samobójstwa jest zajebiście komiczna.
„Nie ma żadnej drogi wyjścia. Jesteśmy całkowicie zanurzeni w rzeczywistości,
w historii, w naszej własnej biologii. Możliwość wyobrażenia sobie swojej
własnej śmierci polega na nieporozumieniu językowym. Mniej więcej tak, jak
możliwość nazywania siebie samego „ty”. Albo możliwość nazywania samego
siebie po nazwisku.”
oto wasz ckliwy zabobon. lingwistyczna mistyfikacja, co odurza was ułudą, że
wyjście z doczesności będzie aktem znaczącym, znaczącym DLA WAS – hahahahaha.
że przez konsekwencje dla znienawidzonego świata wyrazi się w WASZYCH
przeżyciach – buahahahaha. bronicie się cała siłą tej hipostazy przed
oczywistym faktem, który werbalnie tylko uznajecie: żadnego postscriptum,
żadnego postfactum. wasza wysilona sekwencja sensotwórcza, której ostatniego
ogniwa – kurwa – nie będzie.
beekeeper