Dodaj do ulubionych

Potrzebuję pomocy

25.11.16, 11:32
Hej. Potrzebuje pomocy. Nie wiem jak mam zacząć? Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Na dobrą sprawę jestem samotna matką 5 letniego chłopca. Mój "mąż" wyjechał do pracy do Holandii, z powodu długów. Miało być lepiej. Nie ma go już rok, z przerwami ponieważ wpadał na urlop. Od tego czasu nic się nie poprawiło. Syn nawet nie pyta o ojca, nie tęskni za nim, bo nawet jak był to wolał czas spędzać przed komputerem a nie z synem. Sama utrzymuje siebie i synka. Łatwo nie jest, ciężko jest w naszym kraju znaleźć dobrą pracę bez koneksji. Mieszkamy w sumie w 1 pokoju, gdzie ogrzewanie jest na stary piec kaflowy opalany węglem.
Chciałabym jak najlepiej dla swojego dziecka, tylko na chwilę obecną mam problem sama ze sobą. Wiem że nie powinnam ale często mam myśli samobójcze, ale nie mogę bo skrzywdze syna. Chciałabym mieć jakichś znajomych , z którymi można gdzieś wyskoczyć, pogadać ale nie potrafie nawiązywać kontaktu z innymi ludźmi. Jestem osobą zamkniętą w sobie, która w siebie nie wierzy. Nigdy w siebie nie wierzyłam. W większości czasu siedzę sama w domu z dzieckiem. Na jakieś wypady za bardzo mnie po prostu nie stać. Po prostu wegetuje! Zmuszam sie, by bawić się z moim dzieckiem, które trzyma mnie przy życiu. Na "męża" nie mam co liczyć, na rodzinę też za bardzo nie mam co liczyć, a znajomych nie mam. Brakuje mi obok siebie osoby, która by we mnie wierzyła i motywowała do życia, wspierała i pomagała. Czy ktoś może mi pomóc? Podpowiedzieć co mam zrobić? Sama nie daje rady!
Obserwuj wątek
    • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 25.11.16, 13:21
      Hej,

      choć na odległość i to sporą bo, ja tez poza PL ale służę uszkiem i dobrym słowem jeśli byś miała ochotę, wiem, że to nie to samo bo, kawy się tak nie napijemy ale może choć to pomoże.
      Rozumiem w jakiś sposób Twoją sytuację bo, nim mąż nas ściągnął do siebie za granicę też musiałam być z małą córeczką sama i czekać aż on dostanie umowę na stałe i będziemy mogli być razem.
      A czy Wy nie bierzecie pod uwagę tej możliwości? Wiesz, czasem kiedy jedno jest w jednym kraju, a drugie w innym kontakt się poluźnia. Sama jestem dzieckiem ojca kontraktowca. Więź między mną, a tatem jest dość luźna. Może wynika też i z tego to, że moi rodzice nie dogadywali się ze sobą, ale nie zmienia to faktu, że jakby ojciec więcej w domu był to bardziej byśmy się znali.
      Mam pytanie, jakie były relacje Twoje i Twojego męża nim wyjechał? też był taki nieobecny w waszym życiu? Może powinniście na początku poważnie pogadać, może powinnaś mu przedstawić na spokojnie swoją sytuację, co czujesz, że jesteś samotna, zagubiona.
      Nie wiem też skąd pochodzisz, ale w niektórych miastach są takie świetlice gdzie możesz iść z dzieckiem, on się pobawi z innymi dzieciakami, a Ty spotkasz inne matki, pogadacie, może się z kimś zaprzyjaźnisz. Dobrze, że odpierasz myśli samobójcze, jeśli nie będziesz sobie z nimi radziła zgłoś się do poradni po pomoc bo, wiesz, nie mówię, że naumyślnie sobie coś zrobisz, ale taka rozbita, nieskoncentrowana i w ogóle poza światem możesz niechcący ulec jakiemuś wypadkowi. Sama bym kiedyś pod auto wpadła bo, szłam jak w transie w czasie kiedy miałam depresję.
      • bosmina35 Re: Potrzebuję pomocy 25.11.16, 19:14
        hej. dzięki za odpowiedź, nie spodziewałam się że ktoś odpowie na moje gorzkie żale. ja pochodzę ze Śląska. zastanawiałam się nad wyjazdem do męża. tylko najpierw on musi sprostać temu wyzwaniu. przed jego wyjazdem o tym rozmawialiśmy, tylko musi mieć pewną pracę oraz lokum. zresztą też boję się do niego jechać, nie mogę na nim polegać, tyle razy mówił że będzie lepiej i nic z tego nie ma, wrecz przeciwnie-tylko same problemy. np chcial spr swych sił w prowadzeniu sklepu z piwami regionalnymi, pomyślałam ok to jest coś co go interesuje i sie tym pasjonuje to może się uda. otrzymal dofinansowanie z urzędu pracy na 20 tys i co? po prostu machnął ręką że się nie da i kase trzeba było oddać no i tu trzeba było wziąć kredyt. myślał że od razu biznes mu sie rozkręci i będzie kokosy zarabiał. ja nie znam reali życia w Holandii ale wydaje mi się, ze gdyby chciał to udałoby mu się odłożyć nieco grosza przez ten rok czasu i mieć już jakieś perspektywy czy też namiary na pewniejszą pracę. on tylko mi powiedział ze bez zameldowania i własnego auta nie może dostać lepszej pracy. auto już ma od dłuższego czasu i dalej nic. A jak było przed wyjazdem? raz lepiej, a raz gorzej bywało. niwstety on jest mocny tylko w słowach a nie w czynach i to jest najgorsze. jak był, to w sumie tak jakby go nie było ponieważ wiekszosc czasu na kompie spędzał. mowiłam mu że tak nie moze być, że życie na 2 domy nie ma sensu. pytałam kiedy w końcu będziemy mogli żyć tak jak prawdziwa rodzina i w normalnych warunkach? to uzyskałam odpowoedź, że jak się wyprowadzimy z dotychczasowego miejsca zamieszkania. tylko że nic w tym kierunku się nie dzieje.on sobie tak żyje bez zmartwień i obowiązków a ja tu ze wszystkim zostałam. zastanawiam się i to coraz częściej nad rozwodem. nie wiem co będzie dalej. zastanawiałam się też nad wyjazdem z kraju ale tylko sama z dzieckiem. tylko ze boję się, angielski mimo tego że tyle lat się go uczyłam to kuleje i w ciemno z dzieckiem jechac to ryzyko. muszę sobie sprawdzic te świetlice o których pisałaś. co do poradni to nie wiem. porozmawiam sobie z psychologiem czy psychiatra, zmotywuje sie na tym spotkaniu a po wyjsciu i powrocie do rzeczywistości wszystko spełznie na niczym. już kiedyś tak miałam. chciałabym się zmienić i w końcu uwierzyć w siebie. nie wiem od czego mam zacząć?
        • mardaani.74 Re: Potrzebuję pomocy 25.11.16, 20:04
          Na Twoim miejscu polegałabym na sobie.
          Co więcej, jeśli nie macie z mężem rozdzielności majątkowej to ja bym co prędzej zadbała o to żeby ją mieć. Lekkoduch, narobi długów, ucieknie gdzieś za granicę a spłacać będziesz TY.
          jak sama celnie zauważyłaś gdyby chciał to już przez ten czas wiele razy mógł się wykazać a tu nic się nie dzieje, więc nie ma się co łudzić, dorośli ludzie się nie zmieniają, najwyraźniej trafił Ci się taki typ, wieczny chłopiec.
          • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 26.11.16, 15:48
            Zgadzam się z Mardaani, jeśli myślisz o rozwodzie, albo nawet jeśli nie, a mąż ma "talent" do długów to zabezpiecz siebie i dziecko.
            Mój mąż też był przez moment w Holandii, wiesz angielski się tam owszem przydaje, ale niestety nie jest on jedynym językiem tam "panującym". Mąż ma rację, że meldunek jest potrzebny. Dziwi mnie tylko, że jeśli tam pracuje u Holendra to musi mieć meldunek, no chyba, że jest w polskiej firmie na oddelegowaniu. Wiesz, nie wiem jak to jest w Holandii, ale dowiedz się proszę czy tam nie ma dodatków na dzieci (jeśli mąż naturalnie pracuje u Holendra). Jeśli mąż jest trochę krętaczem to może się okazać smutna prawda, że on tą kasę pobiera, a dziecku nie daje. Chodzi mi o taki dodatek jak w PL 500+ czy w DE Kindergeld. Choć nie wiem jakie teraz są wymogi jeśli pobierasz 500+ bo, możesz mieć z Holandii tylko wyrównanie.
            Słuchaj, wiem, że to wszytko wydaje się takie hokus pokus kiedy masz masę problemów, ale nie zaszkodzi Ci się dowiedzieć i może coś uzyskasz bo, przy dziecku dużo wydatków, a jak piszesz sama musisz się o wszystko troszczyć.
            Do jakiego kraju chcesz z dzieckiem wyjechać? (pytam z ciekawości i ewentualnie jeśli być jechała do DE to jestem w stanie być może coś Ci doradzić jak coś załatwiać w urzędach czy coś, jeśli byś oczywiście czegoś potrzebowała, wiele może nie pomogę, ale zawsze może coś podpowiem albo dopytam ludzi tutaj jakbym nie wiedziała)
            Zepnij poślady, pierś do przodu i walcz o swoje życie, a i o małżeństwo jeśli masz ochotę i siłę jeszcze, a przede wszystkim jeśli coś do niego czujesz.
            Kibicuję Ci z całych sił. Pisz co u Ciebie :)
            • bosmina35 Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 19:35
              Hej. Czekają mnie trudne i ciężkie decyzję. Na 500+ niestety za dużo zarabiamy z mężem, szkoda tylko że tego nie widać - Polska!!!!!! W Holandii złożył wniosek- zasiłek na dzieckoale dopiero po roku i to teraz końcem października, bo przecież jest na to czas a my na kasie śpimy. Co i jak to nie wiadomo,bo on nie ma czasu by się o to dowiedzieć. Jeżeli chodzi o wyjazd za granicę, to najpierw muszę zrobić porządek ze sobą, bo w takim stanie to mogłoby to się źle skończyć. O konkretnym kraju jeszcze nie myślałam. Wiem tylko, że nie chce mieszkać i zostać w tym miejscu gdzie teraz jestem!!!!! Poza tym, to bardzo ale to bardzo dziękuję za dobre słowa. A ja muszę się porozglądać za pomocą fachowca może to coś da, może pomoże mi w ogarnięciu siebie. Jak to mi się uda powinno być lepiej. Szkoda faktycznie, że na kafkę nie możemy się spoktać :)
          • bosmina35 Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 19:41
            No i w sumie w większości tak jest niestety. Wszystko na mojej głowie. A miało być inaczej!!!! Taki typ faceta jest 1 z najgorszych!!!!!
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Potrzebuję pomocy 25.11.16, 22:17
      Szanowna Pani,
      Bardzo niepokoją mnie myśli samobójcze, o których Pani pisze. Takich myśli nigdy nie można bagatelizować i to wskazanie, aby jak najszybciej zobaczyć się z lekarzem psychiatrą. Jeśli to niemożliwe ambulatoryjnie, to można jechać na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego lub wezwać pogotowie w sytuacji, gdyby czuła Pani, że nie można nad takimi myślami zapanować. Dobrze, żeby Pani myślała o swoim zdrowiu i bezpieczeństwie. Takie myśli mogą być sygnałem, że rozwija się depresja i wtedy kontakt z lekarzem i leczenie może bardzo pomóc. Jeśli lekarz będzie uważał, że potrzebne jest leczenie, to na pewno nie spotka się Pani z nim tylko raz, ale będzie Pani pod opieką. Tak samo myślałabym o wizytach u psychologa i ewentualnej terapii. Nie powinna być to jedna wizyta, ale regularne spotkania – wtedy będzie Pani mogła na bieżąco omawiać, co się z Panią dzieje i będzie Pani miała poczucie wsparcia, a nie tylko uczucie, że musi się Pani zmotywować, żeby ze wszystkim radzić sobie sama. Naprawdę regularna psychoterapia byłaby Pani bardzo potrzebna, bo jest Pani w trudnej i stresującej sytuacji. Samotne macierzyństwo jest bardzo trudnym doświadczeniem i bardzo dzielnie stara się Pani dbać o siebie i synka, ale od tego są poradnie żeby się wesprzeć, bo nikt nie jest nieskończenie silny. Być może jak dostanie Pani taką podstawową pomoc, to coś się zmieni w kwestii nawiązywania znajomości i będzie Pani mogła mieć przyjaciół. W trakcie psychoterapii mogłaby Pani też przyjrzeć się trudnościom małżeńskim. Zgadzam się z myślą, która tu już padła, że na początku mogłaby Pani spróbować rozmawiać z mężem i powiedzieć mu jak Pani jest trudno i czego Pani od niego potrzebuje. Jako mąż i ojciec powinien mieć obowiązki.
      Pozdrawiam,
      Joanna Jaroszek, psycholog
      • inwalidka Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 11:54
        Jezeli masz takie problemy to radze zostań w Polsce w obcym kraju będzie ci bardziej ciężko znam to bo sama mieszkałam kilkanaście lat poza granicami mąż pracowal całymi dniami a ja meczylam sie z małym dzieckiem bez niczyjej pomocy a polacy za granicami nie sa pomocni tam dopiero wpadniesz w depresje my po kilkunastu latach wróciliśmy do Polski
        • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 18:19
          Fajnie, że udało się Wam wrócić, mam nadzieję, że i nam się też uda to kiedyś. Rację masz, że za granicą ciężej psychicznie czasem, ale z tymi Polakami którzy to aż tacy straszni za granicą są to nie całkiem prawda, owszem nacięłam się tu na prawdziwych buraków, ale i dużo ciepłych i pomocnych ludzi tu spotkałam dzięki którym żyje mi się tu lżej bo, mam do kogo się odezwać.
          Tak z ciekawości zapytam długo tkwiliście za granicą?
          • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 18:20
            ps.choć przyznać muszę, że fakt, sama w obym kraju to nie wróży dobrze jeśli ktoś ma deprechę
            • inwalidka Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 19:15
              16 lat
      • bosmina35 Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 19:47
        Witam. Dziękuję za odpowiedź. Chyba faktycznie musze w końcu zebrać się w sobie i udać się do psychologa. Może pomogą mi nakierować swe myślenie na pozytywne tory. Może w końcu dzięki terapii zacznę wierzyć w siebie i swoje umięjętności, bo na chwilę obecną moja samookceptacja oraz samoocena=0.
        • nebelowa Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 19:55
          Znalazlam Ci informacje po Polsku:

          zasilek rodzinnyw Holandii www.perfectazwrotpodatku.pl/holandia/zasilek-rodzinny

          dodatek na dzieci: www.perfectazwrotpodatku.pl/holandia/dodatek-na-dzieci

          Czy wiesz jak dlugo maz pracuje w juz w Holandii i kiedy zlozyl wniosek? W artykule jet mowa o tym, ze " Prawo do zasiłku rodzinnego w Holandii rozpatrywane jest standardowo do roku wstecz od momentu złożenia wniosku. Po przyznaniu prawa, zasiłek wypłacany jest co kwartał (co 3 miesiące), na wskazane konto bankowe w Polsce lub dowolnym kraju."
          • nebelowa Re: Potrzebuję pomocy 27.11.16, 20:01
            i jeszcze jedno :
            "Rodzinne, czyli holenderski zasiłek rodzinny (kinderbijslag) należy się rodzicom mającym dzieci w wieku od 0 do 17 lat. Wymogiem aby starać się o rodzinne jest to, ze chociaż jeden z rodziców mieszka lub pracuje w Holandii. Nie jest tutaj istotne czy dzieci również przebywają na terenie Holandii, dzieci mogą mieszkać w Polsce i tam chodzić do szkoły.

            Jednak aby ubiegać się o holenderski zasiłek rodzinny, rodzic mieszkający i pracujący w Holandii, musi odgrywać istotna role w wychowywaniu dziecka. Rola rodzica, który pracuje i mieszka w Holandii a jego rodzina w Polsce, polega na tym, ze rodzic odwiedza rodzinę, dzwoni do rodziny ale co najważniejsze, przesyła pieniądze na utrzymanie dziecka. To wszystko, trzeba będzie wykazać i udokumentować w trakcie starania się o zasiłek rodzinny. Warto już przed złożeniem wniosku zbierać dowody na to, ze ma się kontakt z rodzina mieszkająca poza Holandia, jak również dowód na to ze loży się na utrzymanie dziecka (wydruki z konta). Uwaga, minimalna kwota utrzymania dziecka na kwartał wynosi 408 euro."
    • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 28.11.16, 11:53
      Spokojnie, ogarniesz się, dasz radę. Pierwszy krok wykonałaś, zobaczyłaś problem, a to czasem najtrudniejsze zobaczyć problem i przyznać się do niego. Wiesz, piszesz, że Twoja samoocena jest zerowa, a ja odnoszę wrażenie, że tam w środku siedzi naprawdę silna i zaradna dziewczyna. Zobacz, masz problem, masz złe myśli, życie Cię nie rozpieszcza, facet mało przydatny, brak wsparcia w rodzinie, a Ty walczysz na każdym froncie o godne życie dla siebie i synka. Ja jestem naprawdę pod wrażeniem.
      Myślę, że przy pomocy fachowca który rozpędzi złą samoocenę i samobójcze myśli staniesz na nogi i być może nie będziesz nigdzie wyjeżdżać. Zostaniesz w PL i tam osiągniesz spokój, a i finansowo się ogarniesz, za granicą może i zarabia się lepiej, ale wydaje się też inaczej, tu życie jest droższe, choć tak tego faktycznie się aż tak strasznie nie odczuwa bo, relacja zarobki - wydatki są ociupinę inne.
      Też żałuję, że nie da się tak kawki napić.
      Dawaj znać nam jak sobie radzisz, jaką decyzję podjęłaś i jak terapia Ci się podoba kiedy się już na nią wybierzesz.
      I pamiętaj KTO DA RADĘ JAK NIE TY? jak nie Ty, to już chyba nikt, jesteś silna, zaradna i najważniejsze masz małego Szkraba dla którego warto się starać i żyć.
      Pozdrawiam,
      • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 28.11.16, 11:57
        Ps. a nie myślałaś aby relacje z rodziną spróbować naprawić i być może w nich znaleźć choć psychiczne oparcie? kiedyś też miałam wiele żalu do swojej rodzinki, ale ktoś tu na forum wiele razy mnie przekonywał, że warto spróbować pozbyć się negatywnych uczuć i choć nadal czasem mam ochotę walnąć drzwiami i wyjść to jednak relacje z siostrą zwłaszcza jakby się poprawiły. Nie było lekko, ale próbowałam ich zrozumieć i to samo mówiłam im by oni rozumieli mnie, jakoś to się ciężko toczyło, nadal miodu nie ma, ale jest lepiej, choć co się kiedyś stało to się nie odstanie, ale czasem warto spróbować od nowa.
        • bosmina35 Re: Potrzebuję pomocy 29.11.16, 19:46
          hej! z rodziną - słabo. matka z ojcem dobrze nie żyją, razem tylko mieszkają ale każde w swoim pokoju. zreszta oboje mają problem z alkoholem. babcia moja zchorowana i nie chce jej kolejnymi problemami obarczac. A siostra w trakcie rozwodu. Musze sobie sama ze soba dac radę. A jak tobie się mieszka poza granicami kraju? zadowolona jesteś? yh nadeszla do nas zimą ;)
          • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 01.12.16, 10:35
            Hej,
            u mnie też rodzice nie żyją razem, nawet nie mieszkają już razem od paru lat, ojciec pił, teraz już sporadycznie. Rozwodu nie mają, spotykają się tylko na imprezach okolicznościowych moich dzieci. Pełna dyplomacja za co im jestem wdzięczna. Siostra wreszcie życie zaczęła sobie układać bo, wcześniej to była pełna dziwnych emocji singielka, a teraz jakby lepiej. Widzę, że stan rodziny mamy podobny.
            Mieszka się różnie. Na początku jest wiesz jakaś fascynacja, nowe miejsce, urządzanie domu, w rok niecały po przeprowadzce urodziłam drugą córkę. Wiele się działo, ale napady tęsknoty za domem były. Jestem trochę rozdarta. Z jednej strony jest mi tu dobrze, ale z drugiej chciałabym mieć magiczną różdżkę i to wszystko w jedną chwilę przenieść do PL. Czasem bardzo tęsknię. Nie jestem mistrzem niemieckiego więc to może też mnie tu blokuje. Jednak kiedy jestem w PL, kiedy otacza mnie znajomy język, znajome miejsca, ludzie jestem innym człowiekiem, bardziej beztroskim. Tu jesteśmy sami, nie ma nikogo z kim można dzieci zostawić by do głupiego lekarza iść czy coś.
            Jest parę rzeczy których by mi pewnie brakowało po powrocie do PL.
            U nas też zima, mróz bez śniegu, choć dziś się ociepliło ciut.
            Jeśli masz ochotę i jakieś pytania to możesz pisać do mnie na priv, żeby nas nikt nie zbeształ, że to forum depresja, a nie emigracja ;)
            • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 01.12.16, 10:38
              a no i jak z czasem poznałam paru fajnych ludzi z którymi się kumpluję to jest łatwiej i pewnie by mi ich brakowało, ale mamy XXI w więc utrzymywanie znajomości na każdą odległość jest możliwe
          • mardaani.74 Re: Potrzebuję pomocy 01.12.16, 17:21
            Ja bym nie tykała w takim stanie ducha rodzinnych układów, do tego to trzeba mieć jako taką stabilną psychikę, tak żeby móc bez szwanku przetrwać ewentualną porażkę. Inaczej można wpaść z deszczu pod rynnę czyli w jeszcze większe emocjonalne zapętlenie i zamiast pomocy uzyskać tzw "garba" i kolejne obciążenie. jeżeli są wokół Ciebie jacyś pozytywni ludzie którzy dodają Ci energii, otuchy to ich się trzymaj. Potrzebujesz teraz wsparcia a nie bycia szarpaną przez rodzinę.
            • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 01.12.16, 18:47
              napisała, że siostra w trakcie rozwodu, ale nie napisała nic ponad to, jakie relacje z nią, może z nią jako tako idzie? a wiesz jak to czasem jest, jak się dwie rozbite osoby spotkają, jedna drugiej wysłucha, jedna drugą zrozumie i czasem dodadzą sobie siły do dalszej walki o lepszy byt, a czasem jest i tak, że jak Ci źle to rodzina, nawet fatalna, potrafi stanąć na wysokości zadania i odrzucić swoje fochy i pomóc, tylko tu jest alkohol więc może się okazać faktycznie, że córka mniej ważna od flaszki... sama musi to osądzić, teraz potrzeba jej odrobinę zdrowego egoizmu, musi postawić na siebie i w poważaniu mieć innych (poza dzieckiem naturalnie)
              no nic, my Cię będziemy wspierać online, a Ty w realu się zaprzyjaźnij z kimś, może odśwież jakąś dawną przyjaźń?
              Dziewczyna ma w sobie moc :)
              • mardaani.74 Re: Potrzebuję pomocy 01.12.16, 19:29
                Obawiam się, że nie zgodzę się z Tobą co do tego wsparcia, często dwie poranione osoby wpychają się tylko głębiej w depresję lub "nerwicę". Fatalna rodzina jest fatalna bo z reguły nie potrafi odrzucić swoich utartych schematów inaczej nie byłaby taka fatalna. Nie ryzykowałabym z rodziną kiedy na dwoje babka wróżyła: staną na wysokości zadania albo nie. Było tu już sporo osób które chciało się chwycić rodziny jako ostatniej deski ratunku a ta usunęła im się jak ziemia spod nóg, i nieszczęście gotowe. Można delikatnie wysondować czy będzie jakieś wsparcie ale za naprawianie rodzinnych układów bym się w tym momencie NIE brała. To wyższa szkoła jazdy, czarny szlak dla zawodowców.
                Oczywiście to tylko moja osobista opinia, bo każdy musi sam decydować o tym co jest dla niego dobre.
                • martini-7 Re: Potrzebuję pomocy 02.12.16, 09:25
                  Hmmm.... czy ja wiem, w depresji mocno wsparła mnie przyjaciółka, też chorowała, wzajemnie się dopingowałyśmy, jedna drugiej wysłuchiwała, nie było tekstów "a przestań", "przesadzasz" czy "co Ty wyprawiasz" jak od zdrowych.
                  Próbowałam w depresji walki o dobre relacje z rodziną, dzięki terapii w sumie odważyłam się wiele im powiedzieć, zwłaszcza to, że choruję. Jak sama wiesz, DUŻO mnie to kosztowało emocji i czasu, choć nadal czasem mam ochotę kazać im się puknąć w łeb to warto było. Jeśli nie dla mnie to dla moich dzieci. Chciałam aby miały babcię, ciocię czy dziadka. Ja też się lepiej czuję od kiedy parę spraw przepracowałam. Depresja ułatwiła powiedzenie im o wielu bolących mnie rzeczach. Dziś nasze relacje do idealnych nadal nie należą, ale są trochę oczyszczone, więcej w nich zrozumienia.
                  Nie sugeruję autorce też traktować rodziny jak deski ratunku bo, to jak krok w tył (skoro radzi sobie bez nich teraz to po co nagle opierać się w całości na nich). Po prostu może jeśli by udało się jakoś ich ogarnąć to byłoby jej lżej.
                  Wszystko zależy od głębi problemów rodzinnych, jej nastawienia, nastawienia rodziny i wielu innych czynników.
                  Sama musi to rozstrzygnąć, a przede wszystkim znaleźć sobie specjalistę który pomoże jej poukładać emocje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka