Dodaj do ulubionych

Dziewictwo

IP: *.chello.pl 30.01.03, 09:48
Dlaczego bycie dziewicą (dootyczy to zarowno kobiety jak i mężczyzny) jest
wstydliwe? Mówię o ludziach nawet dwudziestoparoletnich i więcej. Znam takie
osoby, które przekroczyły 30 lat i wciąż są dziewicami. Są to osoby -
wiadomo - samotne - i uznające zasady, że nie pójdą do łóżka z kimś
przypadkowym - dopiero z osobą z ktorą sie zwiążą na stałe. To - moim
zdaniem - piękne i powinno być powodem do dumy (charakter, zasady itp)i
nasladownictwa, szczegolnie w naszym świecie. A nie jest. Kiedy w końcu
dochodzi do tego pierwszego razu - boimy się przyznać, że nigdy tego
wcześniej nie roblilismy. I to jak panicznie ! Robimy wszystko żeby się nie
wydało, że to pierwszy raz. Oczywiście u kobiet to niemożliwe. To jakieś
pokręcone czasy. Moj mąż przyznał się, że jestem jego pierwszą kobietą
dopiero po długim czasie znajomości. Wcześniej, jakieś drobne niepowodzenia w
tej sferze tłumaczył, że "Dlugo nie miał kobiety ..." ale nie [przyznał sie
że "nie miał w ogole". W końcu się przyznał, ale ze strasznym wstydem. Ale
przecież to piękne, że tak było ! A sama zauważyłam, że kobiety-dziewice są
tematem bardzo niewybrednych żartów, nie mówiąc o meżczynach-dziewicach - Ci
nawet bardziej !
Obserwuj wątek
    • ann.k Re: Dziewictwo 30.01.03, 10:11
      moj byly, ten z ktorym mialam swoj pierwszy raz, rowniez wowczas robil 'to' po
      raz pierwszy; ja mu powiedzialam o tym, ze jestem dziewica zanim poszlismy do
      lozka; on sie przyznal, ze to byl jego pierwszy raz dopiero po ponad roku od
      tego zdarzenia; i jeszcze zaczal rozmowe w taki sposob: pewnie nie bedziesz
      mnie chciala po tym co ci powiem wiecej znac, ale chce zebys to wiedziala....;
      blablabla, fakt nie chce go znac, ale z zupelnie innego powodu; natomiast mial
      on wtedy prawie 30 lat;

      ja sama zreszta tez w wieku lat 18 uslyszalam od chlopaka: nie mozesz byc
      dziewica, nie ma dziewic w tym wieku!
          • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 30.01.03, 11:15
            Pragnienie, pragnieniem - ale jesli ktoś nie chce tego robić z kimś
            przypadkowym - bo np. boi się że będzie miała dziecko a nie chce być samotną
            matką, z jakiś powodów nie chce używac środkow antykoncepcyjnych, albo po
            prostu boi się że zrobi to zaangażuje się a potem sie rozczaruje bo związek się
            rozpoadnie i będzie miala niesmak. I wogole dobrze jej z tym że jest dziewicą.
            Problem się zaczyna kiedy przychodzi co do czego i trzeba sie do tego przyznać.
            Dlaczego się wtedy wstydzi, jakby zrobila coś złego, że nigdy "tego" nie
            robiła ?
              • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 30.01.03, 13:39
                Pragnienie, pożądanie przychodzi wraz z miłością - nie jesteśmy przecież
                zwierzętami z niepohamowanym instynktem. Po prostu jeżeli nie ma milości - nie
                ma pragnienia, a jeżeli jednak coś tam zwierzęcego się odzywa to można to
                skierować na inne pola: praca, nauka, sztuka - ta energia na pewno się przyda.
                • Gość: Sławek Re: Dziewictwo IP: 212.160.66.* 30.01.03, 13:47
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > Pragnienie, pożądanie przychodzi wraz z miłością - nie jesteśmy przecież
                  > zwierzętami z niepohamowanym instynktem. Po prostu jeżeli nie ma milości -
                  nie
                  > ma pragnienia, a jeżeli jednak coś tam zwierzęcego się odzywa to można to
                  > skierować na inne pola: praca, nauka, sztuka - ta energia na pewno się
                  przyda.

                  Powinnaś jednak dodać że tak właśnie jest u ciebie bo nie możesz wiedzieć jak z
                  tym jest u innych.
                  • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 30.01.03, 18:38
                    Gość portalu: Sławek napisał(a):

                    > Gość portalu: Monika napisał(a):
                    >
                    > > Pragnienie, pożądanie przychodzi wraz z miłością - nie jesteśmy przecież
                    > > zwierzętami z niepohamowanym instynktem. Po prostu jeżeli nie ma milości -
                    >
                    > nie
                    > > ma pragnienia, a jeżeli jednak coś tam zwierzęcego się odzywa to można to
                    > > skierować na inne pola: praca, nauka, sztuka - ta energia na pewno się
                    > przyda.
                    >
                    > Powinnaś jednak dodać że tak właśnie jest u ciebie bo nie możesz wiedzieć jak
                    z
                    >
                    > tym jest u innych.
                    U mnie to jest zupelnie inaczej ... ale to nie chodzi o mnie tylko o problem
                    ktory wymieniałam. Myślę, że jeśli ktoś nie może powstrzymać sie przed dziką
                    żądzą i nie związane jest to z miłością to jest po prostu zwierzęciem, albo
                    jest na bardzo niskim poziomie rozwoju i robi to co mowią w telewizji - bo
                    wlaśnie w telewizji jest promowany taki sposób życia: seks bez miłości. Dla
                    rozumnej istoty to jest nierozlączne.
          • gso Re: Dziewictwo 30.01.03, 11:23
            > Dlaczego bycie dziewicą (dootyczy to zarowno kobiety jak i mężczyzny) jest
            wstydliwe?

            Z powodu takich głupich pytań jak poniżej:

            > powiedzcie mi w sekrecie co robicie przez 30 lat z pragnieniem ?
          • ann.k Re: Dziewictwo 30.01.03, 14:33
            nie wiem co on robil, a ja nie mam jeszcze 30 :))
            a wczesniej nie odczuwalam zadnego takiego pragnienia; patrzylam na faceta i
            pragnelam zeby mnie pocalowal, wzial za reke, przytulil, a nie zeby mnie, za
            przeproszeniem, przelecial; czlowiek nie czuje pociagu seksualnego od samego
            urodzenia, a jesli nawet to nie umie tego nazwac ani zrealizowac; to przychodzi
            z wiekiem; jedni czuja te potrzebe w wieku lat 13, a inni w wieku 30; to tak
            jakby kazda kobieta miala w tym samym wieku czuc chec zostania mama;
    • Gość: Sławek Re: Dziewictwo IP: 212.160.66.* 30.01.03, 13:04
      Gość portalu: Monika napisał(a):

      Są to osoby -
      > wiadomo - samotne - i uznające zasady, że nie pójdą do łóżka z kimś
      > przypadkowym - dopiero z osobą z ktorą sie zwiążą na stałe. To - moim
      > zdaniem - piękne i powinno być powodem do dumy (charakter, zasady itp)i
      > nasladownictwa, szczegolnie w naszym świecie. A nie jest.

      Ani to powód do dumy ani do wstydu. Każdy kieruje się swoim rozumem i nie
      powinno się robić z tego "zagadnienia" bo to początek do dzielenia na lepszych
      i gorszych. A czemu jedni się wstydzą a inni wyśmiewają ? Zacytuję wczorajszą
      Malwinę: " bo ludzie są gUpi".
      • Gość: Kamilka Re: Dziewictwo IP: 195.94.218.* 30.01.03, 18:25
        Każdy ma swój kalendarz, każdy w swoim momencie poczuje potrzebę (czy to
        fizyczną czy emocjonalną) związania się z kimś do tego stopnia, by rozpocząć
        współżycie. Ja jednak uważam, że osoby które czekają z tym do 30-stki powinny
        się zastanowić, na ile wynika to ze specyfiki ich wewnętrznego kalendarza, a na
        ile z jakichś wewnętrznych oporów czy tłumienia pragnień wynikającego z
        czegośtam, co jest w środku i przeszkadza, ale nie do końca wiemy, co to jest.
        Nie jest tak, że gdy obywamy się bez seksu do 30-stki to zawsze jest to
        świadoma rezygancja, często jest to starta (świadoma bądź nie) tego, co
        moglibyśmy przeżyć.
        Pragnienie seksu jest rzeczą normalną, uwarunkowaną biologicznie i genetycznie,
        trzeba byłoby pewnie zapytac psychologa, ale osobiście podejrzewam, że niewiele
        jest takich przpadków, w których rezygnacja z seksu do 30-stki jest w pełni
        świadomym wyborem (oczywiście wyłączając księży i zakonnice).
        • Gość: dodo Re: Dziewictwo IP: 209.226.65.* 30.01.03, 18:39
          to chyba kwestia wychowania - to dziwaczne oczekiwanie na tego jednego
          jedynego, z ktorym juz bedzie mozna (czlowieka - moze byc kobieta lub
          mezczyzna).
          jesli rodzice normalnie rozmawiaja z dziecmi o seksie, o zapobieganiu ciazy,
          o praniu wlasnej poscieli po masturbacji i o paru jeszcze innych szczegolach,
          to czekanie na ksiecia na bialym koniu albo gwiazdke z nieba nie ma miejsca.
          zdrowo-rozsadkowo wychowany czlowiek wie, ze potrzeby seksualne sa rownie wazne
          jak spanie, jedzenie i oddychanie a tlumienie ich w sobie poprzez wmawianie, ze
          to dla "wyzszych zasad" i niezachowywania sie jak zwierze jest niezdrowe,
          niepotrzebne, prowadzi do roznorakich komplikacji psychiczno-towarzyskich
          i ogolnie rzecz biorac jest bez sensu.
          biorac wszystko powyzsze pod uwage, znam jeden jedyny powod takiego
          postepowania w sprawie seksu, ktory jestem w stanie zaakceptowac - glebokie
          uczucie religijne wymagajace takiego wlasnie poswiecenia. nie rozumiem takich
          uczuc, sama ich nie posiadam ale gleboko szanuje u innych.
          wszystkie inne opowiesci o braku pozadania wkladam miedzy bajki bo wynikaja
          wylacznie z nieuczciwosci wewnetrzenej lub nieznajomosci siebie samych tych,
          ktorzy tak o sobie pisza.
          a teraz mnie rozszarpujcie na kawalki ;-)
          • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 30.01.03, 18:51
            Nie mówię że czlowiek może żyć bez seksu - to jest bardzo potrzebne. Ale w
            naszych czasach dochodzi do tego, że szukamy nie miłości tylko seksu. Bo o seks
            latwiej niż o prawdziwą miłość. Milość wymaga poświęcenia, ofiary i zrozumienia
            drugiego czlowieka. To jest bardzo trudne. Stad tyle samotnych, rozgoryczonych
            i porzuconych - wszyscy idą na łatwiznę. Dają niewiele - a oczekują bardo dużo.
            Kiedy czytam tu te wszystkie posty o samotności , zastanawiam się czy tak by
            było gdybyśmy najpierw mysleli o miłości a potem o seksie a nie odwrotnie. I
            znów powtarzam pytanie: dlaczego dziewictwo jest wstydliwe ? W kontekscie
            promowanych wszędzie wokół zwierzęcych instynktów - to faktycznie zwykłe
            frajerstwo. Nie potrafię korzystać z życia ... to pewnie coś ze mną jest nie
            tak - móglby ktoś taki pomyśleć.
            • zdzichu-nr1 Re: Dziewictwo 30.01.03, 19:10
              Brawo Dodo! Wyłożyłaś przystępnie prawdę o temacie. Widziałem w życiu kilka
              przeterminowanych dziewic około 30-stki, a nawet jeszcze starszych i muszę
              przyznać, że był to żałosny widok. Osoby które czekają na Księcia z bajki,
              który przed "tym" koniecznie musi się oświadczyć i zaprowadzić do ołtarza,
              cierpią potem strasznie. Bo ich młodość niepostrzeżenie przemija, a na
              doświadczenie i rozum mężczyznę łapie się niezwykle trudno.

              PS. To co powiedziałem absolutnie nie oznacza przegięcia w drugą stronę i
              aprobaty dla utraty dziewictwa np. w 8 klasie szkoły podstawowej.

              Pozdrawiam
              Zdzichu
              • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 30.01.03, 19:20
                "o tempora, o mores" ! A ile osób daży do seksu tylko dlatego, że "tak trzeba"
                bo wszyscy mowią że to moja naturalna potrzeba - a nie dlatego że naprawdę
                chcę. To bzdura, że seks jest nieodlaczny w życiu - że to podstawowa potrzeba
                fizjologiczna. Pożądam jeżeli kogoś kocham bo jestem istotą rozumną a nie
                zwierzęciem ! Jeżeli rozumujecie wciaz na poziomie podstawowych potrzeb
                fizjologicznych to macie ! Potem samotne matki, aborcje, rozwody i inne rzeczy.
                • Gość: eva07 Zakochanie i pożadanie IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 05:02
                  Ojej! dziewczyno, co ty z tymi zwierzętami? Pożądanie, więcej - namietność to
                  ludzkie uczucie i znacznej wiekszości ludzi nieobce. Nie musi się wiązac z
                  miłością i nawet w większości przypadków sie początkowo nie wiąże, choc może
                  przyzwyczailismy się tak uważać. Wiąze się z zakochaniem, zauroczeniem,
                  przyciąganiem... Od tego do dojrzałej miłości jeszcze daleka droga. I pożądanie
                  nie oznacza, u licha, dla młodej dziewczyny - zdefiniowanego pragnienia, żeby
                  ja ktoś "przeleciał". Pragnie się... dotyku, pocałunków...marzy się o miłosci,
                  ale czuje się przyjemne dreszcze... no same chyba wiecie...
                  Tak więc istnieje samo pożądanie i istnieje sama miłość - bez pożądania. Może
                  cię zdziwię idealistyczna Moniko: miłośc nie jest warunkiem pożadania.Mozna
                  kogoś kochac i go w zasadzie nie pragnąć, choć jest to osoba płci odmiennej.
                  W tych sprawach niech każdy kieruje sie szacunkiem dla siebie i drugiego
                  człowieka. "Timing" jest drugorzędny. Z tym, że przelamywanie pewnych tabu i
                  nabywanie zupełnie nowych doswiadczeń jest łatwiejsze, jak się jest młodym.
                  Dlatego gdybym miała 23 letnia przyjaciółkę, która by rozpaczała, że jest
                  dziwicą - wyśmiałabym ją i powiedziałabym, że wszystko przyjdzie. Ale gdzyby to
                  samo powiedziała mi 31 letnia przyjaciółka, powiedziałabym jej, zeby dla
                  swojego zdrowia PSYCHICZNEGO jednak przekroczyła ten Rubikon. O ile oczywiście
                  będzie na to miała ochotę. Ale raczej niech sie ja stara w sobie wykrzesać.
                  TYle wyjasnień konkretnych. E.
                • Gość: dobromir Re: Dziewictwo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 13:55
                  Moniko, i tylko przykre jest, że z takich jak Ty drwią i nie rozumieją.
                  Co do instynktów i potrzeb: czy jak potrzebuję samochód to go kradnę z ulicy?
                  Jak potrzebuję obejrzeć film, to wygonię dziecko oglądające dobranockę sprzed
                  telewizora? I tak można by mnożyć ...

                  Moniko, masz moje pełne poparcie!
                  Dobromir
          • re_ne do Dodo 30.01.03, 19:42
            Droga Dodo! Bardzo lubie czytac Twoje wypowiedzi, sa bardzo madre, ale tym
            razem nie zgadzam sie z Toba, co do tego ze jest to kwestia wychowania, czy
            religi.
            Te dlugo dystansowe dziewice, w moim odczuciu sa to osoby, majace na tyle male
            potrzeby, by moc powstrzymac sie od tego, lub ewentualnie .....

        • Gość: Sławek Re: Dziewictwo IP: 213.186.93.* 30.01.03, 19:00
          Gość portalu: Kamilka napisał(a):

          > Każdy ma swój kalendarz, każdy w swoim momencie poczuje potrzebę (czy to
          > fizyczną czy emocjonalną) związania się z kimś do tego stopnia, by rozpocząć
          > współżycie. Ja jednak uważam, że osoby które czekają z tym do 30-stki powinny
          > się zastanowić, na ile wynika to ze specyfiki ich wewnętrznego kalendarza, a
          na
          >
          > ile z jakichś wewnętrznych oporów czy tłumienia pragnień wynikającego z
          > czegośtam, co jest w środku i przeszkadza, ale nie do końca wiemy, co to jest.

          A jesli stwierdzę cos takiego u siebie to co mam zrobić ? Zacząć nagle chodzić
          do łóżka z każdym w celach terapeutycznych ? Szukać na siłę partnera ?

          > Nie jest tak, że gdy obywamy się bez seksu do 30-stki to zawsze jest to
          > świadoma rezygancja, często jest to starta (świadoma bądź nie) tego, co
          > moglibyśmy przeżyć.

          Nigdy nie leciałem samolotem, nie pływałem na desce surfingowej, nie zdobyłem
          Mount Blanc itp. Stwierdzam(bez żalu), że są to straty czegoś co mogłem
          przezyć. Czy mam na siłę kupować bilet lotniczy i sprzęt alpinistyczny ?

          A poza tym pozostawanie dziewicą nie musi oznaczać rezygnacji z seksu.
          • Gość: Kamilka Re: Dziewictwo IP: 195.94.218.* 30.01.03, 19:17
            >
            > A jesli stwierdzę cos takiego u siebie to co mam zrobić ? Zacząć nagle
            chodzić
            > do łóżka z każdym w celach terapeutycznych ? Szukać na siłę partnera ?
            >
            Jeśli stwierdzisz u siebie coś takiego, jak wewnętrzny i nieuśwaidmomiony opór
            przez (zbyt) bliskim związkiem z drugą osobą/intymnością/seksem mogłbyś
            spróbować to zmienić, aby móc w pełni korzystać z życia, którego urok polega
            przede wszytkim na utzrymywaniu bliskich związków z innymi, gdyż:
            - daje to nam poczucie bezpieczeństwa, oparcie
            - pozwala się rozwijać poprzez wymianę poglądów, doświadczeń, samo otwierania
            się przed kimś
            - pozwala wyładować naturalną energię, która (w przyoadku nieuświadomiomych
            oporów) może zostać nieświadomie skierowana na przykład na niepotrzebne
            potyczki z innymi ludźmi.
            Onnośnie drugiego pytania - nie szukać na siłę partnera seksualnego, ale szukać
            w ogóle ludzi, przyjaźni i znajomości, gdyż to pozwoli ci lepiej poznać ludzi i
            wyzwolić się z zahamowań


            > Nigdy nie leciałem samolotem, nie pływałem na desce surfingowej, nie zdobyłem
            > Mount Blanc itp. Stwierdzam(bez żalu), że są to straty czegoś co mogłem
            > przezyć. Czy mam na siłę kupować bilet lotniczy i sprzęt alpinistyczny ?
            >
            Ani zdobywanie Mont Blanc, ani pływanie na desce nie przyrodzoną biologiczną
            potrzebą człowieka. Są to po prostu cele/marzenia osób zainteresowanych danym
            tematem. Są to sprawy zupełnie innej kategorii niż seks.


            > A poza tym pozostawanie dziewicą nie musi oznaczać rezygnacji z seksu.

            To zależy co się rozumie przez słowo "dziewica". Dla ciebie znaczy widocznie
            coś innego niż dla mnie, ale nie uważam, żeby to było istotą sporu.

            Pozdrawiam,
          • zdzichu-nr1 Re: Dziewictwo 30.01.03, 19:19
            Gość portalu: Sławek napisał(a):

            > A jesli stwierdzę cos takiego u siebie to co mam zrobić ? Zacząć nagle
            > chodzić do łóżka z każdym w celach terapeutycznych ? Szukać na siłę partnera ?

            Każdy nastolatek (przynajmniej większość z nich) zawiązuje przyjaźnie i miłości
            ze swoimi równieśnikami. Niezależnie od ocen wystawianych z perspektywy wieku
            dojrzałego, te uczucia jawią się w swoim czasie teraźniejszym jako niezwykle
            ważne. Wtedy jest czas na inicjację. Zrozum Sławek, że im jesteś starszy, tym
            więcej będziesz oczekiwał od partnera w związku i tym trudniej będzie ci
            jednoznacznie powiedzieć "tak, to ten człowiek na całe życie".

            > Nigdy nie leciałem samolotem, nie pływałem na desce surfingowej, nie zdobyłem
            > Mount Blanc itp. Stwierdzam(bez żalu), że są to straty czegoś co mogłem
            > przezyć. Czy mam na siłę kupować bilet lotniczy i sprzęt alpinistyczny ?

            Do jazdy samolotem ani surfingu nic Cię wewnętrznie nie pcha - są to wynalazki
            rozwoju cywilizacyjnego ludzkości. A seks jest atawizmem - siedzi w nas, jest
            motorem rozwoju sztuki, wyższych uczuć, aktywności ludzkiej jako takiej. Nie
            możesz go tłumić, bo po pierwsze działasz wbrew naturze, po drugie, odbija się
            to na Twojej psychice i codziennym funkcjonowaniu.

            PS. Zgodnie z uwagą Dodo pomijam przypadki wstrzemięźliwości seksualnej z
            powodów religijnych - to zupełnie inna bajka.

            > A poza tym pozostawanie dziewicą nie musi oznaczać rezygnacji z seksu.

            To jest właśnie kurestwo i hipokryzja. Spotkałem się kilkakrotnie z przypadkami
            Pań-dziewic, które brały do buzi, nadstawiały odbytu kilku Panom na raz, ale
            BYŁY DZIEWICAMI DLA PRZYSZŁEGO MAŁZONKA. Obrzydlistwo i ohyda.
            • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 30.01.03, 19:26
              i po tym wszystkim co tu czytam, mam potwierdzenie tego co napisalam na
              początku. Powinnam się wstydzić jeśli jestem dziewicą (czy to kobietą czy
              mężczyzną) - bo tłumie naturalne popędy i przez to prędzej czy pózniej będę
              nienormalna. A jeśli nie sprawia mi przyjemności seks bez miłości i nie chce
              tego ? Nie mowię teraz o sobie, mówię o idei, o tych ktorzy tak mają - a tacy
              są, tylko się tego wstydzą i boją przyznać bo zostaną wyśmiani. I jeszcze raz
              powtarzam "O tempora o mores" tak mowią w telewizji to Wy też tak
              powtarzacie !
              • zdzichu-nr1 Re: Dziewictwo 30.01.03, 19:30
                Gość portalu: Monika napisał(a):

                > A jeśli nie sprawia mi przyjemności seks bez miłości i nie chce
                > tego ?

                Skąd będąc dziewicą możesz wiedzieć, czy Ci ten seks bez miłości sprawia
                przyjemność, czy nie? Ty się po prostu blokujesz psychicznie i z góry
                zakładasz, że przyjemności nie sprawi! Poza tym zastanów się, co rozumiesz pod
                pojęciem miłości, czy aby nie ckliwe romansidła spod znaku Harlequina?

                • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 30.01.03, 19:38
                  Co ty za bzdury mi opowiadasz ! Ja nie jestem dziewicą - straciłam to już
                  dawno - właśnie bez miłości. A teraz będąc szczęsliwą malżonką mam
                  porównanie ! Nie ma porównania ! Tamto to było Wielkie G .... rozładowanie
                  popędu, zrobienie kupy ... nic więcej ... czy nie lepiej od razu wsiąść do
                  mercedesa zamiast bujac się w jakiś rozgruchotanych trabantach ? Zamiast robić
                  takie kupy to lepiej w tym czasie przeczytac ksiązkę, albo napisac wiersz,
                  uwierz mi ! Wiem co mówię.
              • Gość: Kamilka Dziewictwo IP: 195.94.218.* 30.01.03, 19:40
                Popieram Zdzicha chociaż ma brzydko brzmiący nick :::)))
                Nie musisz chcieć uprawiać seksu bez miłości, ale... dlaczego w Twoim życiu tak
                długo nie było takiej, miłości, żebyś się na ów seks zdecydowała?? Myślę, że
                przede wszytkim z tego względu należy się nad dziewictwem zastanowić.
              • Gość: emi Re: Dziewictwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 00:20
                o rety...
                ja juz jako mała dziewczynka zdecydowanie interesowałam się seksem, nie to,
                zebym go chciala wtedy uprawiac...dlugi czas bylam niesmiala i pozno zaczelam
                sie calowac z chlopakami, ale nie dlatego, ze nie chcialam- balam sie
                nawiazywac blizsze kontakty z facetami, bo balam sie odslonic.
                mialam rozne kompleksy, nie za duze, w sumie bylam laska ( lol)ale mnie one
                jednak blokowaly. poza tym, nie znalam nikogo, z kim wyobrazalam sobie, ze
                chialabym sie kochac.
                ale jak juz spotkalam, to mimo, ze on niedlugo wyjezdzal i wiedzialam ,ze
                raczej na czas i odleglosc to sie nie utrzyma, to ochoczo stracilam z nim
                cnote. kochalam go, ale nie oszukujmy sie- mialam pelna swiadomosc, ze raczej
                pary nie stworzymy, po dwoch stronach oceanu.
                potem zawsze bylam zaangazowana emocjonalnie, jesli z kims sypialam, poza
                jednym one-night stand, ktory w moim przypadku sie nie sprawdzil zupelnie-
                ble. potrzebuje bliskosci do sexu.

                szanuje bardzo, ze ktos nie czuje sie gotowy, sama do ktoregos momentu nie
                bylam.
                no, ale trudno mi sobie wyobrazic, ze bycie nie gotowym do 30 jest w pelni
                komfortowe dla tego nie gotowego, nie ze wzgledu na otoczenie i cudze opinie,
                ale na wlasne samopoczucie.
                zreszta, nie o tym chcialam pisac, kazdy ma swoje tempo i nic nam do tego.
                raczej chodzilo mi o to, ze jesli chce sie okazywac czulosc, zmyslowosc,
                przezywac intymna bliskosc fizyczna, to znajdzie sie kogos, kto jest nam
                bliski, kogo mozna kochac i z kim mozna to pieknie robic.

                zawsze mnie pociagaly i zachwycaly takie postawy - wiernie czekanie na jedynego.
                tylko w praktyce nie znam nikogo, kto potrafilby mądrze dogadac sie ze swoja
                pierwsza miloscia i stworzyc udany zwiazek-poza jedna para, ktora zaczela byc
                razem niemal w kolysce. oni sa swietna para, choc nie mieli zadnych prob, na
                nikim sie nie szkolili:). no, ale nie czekali do 30.

                mam wrazenie, ze jesli ma sie tak ogromne oczekiwania, ze to ma byc idealna
                milosc na cale zycie, to nigdy nie zacznie sie wspolzycia. bo to zawsze jest
                ryzyko.
                nawet po slubie :), lololol.





            • Gość: Sławek Re: Dziewictwo IP: 213.186.93.* 30.01.03, 19:44
              zdzichu-nr1 napisał:

              > Każdy nastolatek (przynajmniej większość z nich) zawiązuje przyjaźnie imiłości
              > ze swoimi równieśnikami. Niezależnie od ocen wystawianych z perspektywy wieku
              > dojrzałego, te uczucia jawią się w swoim czasie teraźniejszym jako niezwykle
              > ważne. Wtedy jest czas na inicjację. Zrozum Sławek, że im jesteś starszy, tym
              > więcej będziesz oczekiwał od partnera w związku i tym trudniej będzie ci
              > jednoznacznie powiedzieć "tak, to ten człowiek na całe życie".

              Zgadzam się z tobą całkowicie. Miałem na myśli to, że nie każdy w tej sytuacji
              musi cierpieć. Chodziło mi o to, żeby nie wmawiać każdemu trzydziestolatkowi
              który nie rozpoczął jeszcze współżycia że coś z nim nie tak. Tak samo jak
              dwudziestolatkowi który nie ma stałego partnera a ma doświadczenie łóżkowe.


              > Do jazdy samolotem ani surfingu nic Cię wewnętrznie nie pcha - są to
              wynalazki
              > rozwoju cywilizacyjnego ludzkości. A seks jest atawizmem - siedzi w nas, jest
              > motorem rozwoju sztuki, wyższych uczuć, aktywności ludzkiej jako takiej. Nie
              > możesz go tłumić, bo po pierwsze działasz wbrew naturze, po drugie, odbija
              >się to na Twojej psychice i codziennym funkcjonowaniu.

              Jeśli ktos musi tłumić i odbija się to na nim to zgoda ale zapewniam że są tacy
              co sobie z tym radzą bez problemów. I nie musi to oznaczać takich ohydności :-)
              jak wymieniasz tylko zwykłą masturbację.

              Wogóle to uważam, że wiekszość dzieciaków dzisiaj doskonale sobie radzi w
              sposób naturalny z tym z czego my stare zgredy zrobiliśmy problem. Od nich się
              uczmy.
                • Gość: Kamilka Re: Dziewictwo IP: 195.94.218.* 30.01.03, 20:11
                  Można patrzeć na tę sprawę różnie:
                  - ktoś po prostu ma taką zasadę, że nie będzie uprawiał seksu bez miłości więc
                  czeka z seksem na prawdziwą miłość. Jeżeli nie spotkał jej do 30-stki to musi
                  się zastanowić nad tym, czy jest to zasada czy starch przed głębszym uczuciem.
                  - ktoś inny uprawia seks bez miłości, bo dla niego jest to przyjemność i sposób
                  zaspokojenia naturalnych potrzeb, znajduje sobie przyjaciela, w miarę bliską
                  osoba, której nie kocha, ale lubi i jest mu z nią dobrze
                  - ktoś inny upada na dno robiąc to z każdym, kto się nawinie raczej bez asady,
                  bez zastanowienia, bez rozumu i celu. A potem, by się z tego oczyścić,
                  wytłumaczyć czy po prostu przestrzec innych wszczyna internetowe dyskusje,
                  próbując przekonać ludzi, że seks bez miłości jest BE. Zależy jaki seks, gdzie,
                  po co i czy w ogóle po coś.
                  Nikt tu nie swtierdził, że 30-latki dziewice to dziwactwo. Być może po protu
                  mają taką zasadę i chcą się jej trzymać. Ale jest też i taka ewentualność, że
                  czegoś się po prostu boją. Bo jak można nie zakochać sie do 30-tski. NIe w tym
                  ani nic, co można byłoby gloryfikować, ani nic co można potępić.
                • Gość: dodo Re: Dziewictwo IP: 209.226.65.* 30.01.03, 20:16
                  sa 2 kwestie, ktore sie tu pojawiaja jek wanka-wstanka: wstyd i zwierzeta.
                  powody wstydu sa bardzo indywidualne ale w pewnym sensie kazdy dorosly czlowiek
                  sam je dla siebie wybiera. jeden sie wstydzi, gdy sie w publicznym miejscu
                  obleje ketchupem a inny, ze majac 30 lat nie spal z kobieta - trudno jednak
                  wywolywac w doroslym czlowieku poczucie wstydu. to czynia niektorzy rodzice
                  wychowujac dzieci ale jako dorosly czlowiek kazdy z nas ma juz wlasny system
                  wartosci i wlasna drabinke zachowan mniej lub bardziej wstydliwych. nie
                  wyobrazam sobie, zebym mogla komus znajomemu powiedziec "no wiesz co?
                  wstydzilbys sie - taki duzy chlopiec a wciaz prawiczek". jesli jednak sam ow
                  przykladowy 30-latek czuje sie niepewnie ze swoim dziewictwem to nie dlatego,
                  ze wszyscy wkolo wytykaja go palcami ale dlatego, ze sam czuje, ze cos tu nie
                  gra... bo nie gra!
                  a ze zwierzetami to jest tak, ze uzywamy ich za przyklad jak i kiedy nam
                  wygodnie a to przywolujac przyklady matki lwicy czy innej misiczki broniacych
                  swoich malych, a to zarzucajac zwierzetom wyuzdanie seksualne, co juz
                  kompletnie nie ma sensu. gdybys, moniko, byla jak zwierze to bys odczuwala
                  poped seksualny wylacznie w swoje plodne dni i byloby ci kompletnie obojetne
                  kto cie zaplodni. wiekszosc ssakow (czyli naszych drogich kuzynow) odczuwa
                  pociag seksualny wylacznie w kontekscie prokreacji, czyli jak to mawiano
                  w starym krakowie "nie gwoli swawoli ale celem ludzkiego rodu pomnozenia uzycz
                  mi panna swego przyrodzenia". my natomiast odczuwamy potrzeby seksualne 24
                  godziny na dobe i przez 365 dni w roku od poznego dziecinstwa do jeszcze
                  pozniejszej starosci. to jest dar matki natury, ktora nas jakos bardziej niz
                  inne gatunki umilowala i obdarowala. a i z miloscia bywa roznie - zapewniam
                  cie, ze nie zawsze ten, ktorego kochamy jest najlepszym kochankiem. czasem jest
                  to niewazne a czasem okazuje sie najwazniejsze - roznie bywa. nie bedziemy sie
                  tu licytowac na ilosc czy jakosc doswiadczen lozkowych ale jedno jest pewne -
                  warto je miec, bo jak to tam pisal w "dziadach" mickiewicz "kto... ni razu...
                  ten nie trafi do nieba" ;-) czymkolwiek by to niebo byc nie mialo...
        • Gość: XXX Re: Dziewictwo IP: 212.160.145.* 31.01.03, 12:33
          , często jest to starta (świadoma bądź nie) tego, co moglibyśmy przeżyć" Nie
          traktuję tego w ten sposób. Zyskałam coś, czego nie mogłabym przeżyć czekając
          właśnie na ten raz.Nie wynikało to z konieczności czekania/ byli inni faceci/,
          nakazów moralnych czy religijnych. Tak pojmowałam miłość i takiej sie
          doczekałam.
          A pragnienie?Było. Bo nie zgodzę się, że przychodzi dopiero z miłościa/ chociaż
          wtedy na pewno jest inne/. Bo w tym przypadku nie było tak, że nie czułam to
          czekkałam.Są pieszczoty, są fantazje, jest petting..Całe bogactwo jest. I to my
          wybieramy z kim, co ,dlaczego.Jak się poznaliśmy to dość długo
          jeszcze "czekała" i wspominam ten czas naprawdę cudownie.
          To nie jest zasada wszystko albo nic.Wtedy to faktycznie może wzgledy
          religijne, nierozbudzona świadomość itp.
    • Gość: Richelieu* Re: Dziewictwo IP: *.localdomain / 192.168.0.* 30.01.03, 23:16
      Po pierwsze Sławek powiedział, że bycie dziewicą wcale nie musi oznaczać
      rezygnacji z uprawiania seksu. Bo jest tyle innych możliwości przecież ;) a
      potem taka "dziewica", której pobudzono już całe 2 metry kwadratowe skóry
      łącznie z dostępnymi zakamarkami mówi swojemu mężowi, że jest dziewicą, bo jej
      hymen jeszcze jest w całości. haha, a młody małżonek jest najszczęśliwszy pod
      słońcem, bo jego żona była taka święta. Ale co to będzie za tragedia gdy okaże
      się, że błona dziewicza u delikwentki jest tak niewielka, lub tak rozciągliwa,
      że podczas pierwszego stosunku, pierwszego :), w każdym razie pierwszego z
      użyciem niebezpiecznego narzędzia zbrodni, że krwawienie nie wystąpiło. Tyle
      zmarnowanych okazji dla paru kropli krwi.

      Po drugie dodo zauważyła, że tylko względy religijne są dostatecznym powodem
      seksualnej abstynencji. Właśnie, bo wstyd jest konsekwencją powściągliwości, a
      powściągliwość - wychowania, ale też złych doświadczeń, które mówią stop każdej
      napotkanej okazji. Ale, jak zauważyła Malwina, w jaki sposób rozładowywać
      napięcie seksualne przez tych powściągliwych, którzy czekają na Tego Jedynego
      do 30-tki. Powiedziano, że nie ma obiektu westchnień nie ma pożądania. Czyżby?
      Zrezstą ludzie są różni i mają różny temperament. Jeśli ktoś jest dość chłodny
      to wcale nie musi być z nim coś nie tak, jeśli nie odczuwa popędu. Tyle, że
      normą zachowań sesualnych są normy dostosowane dla ludzi o popędzie przeciętnym
      czyli wg. statystyk, pierwszy stosunek około 18-19, ilość kochanków 3-4, dla
      mężczyzn nieco więcej. Bez sensu. Dla jedego 1 kochanek w zupełności wystarczy
      i to w minimalnej ekspoatacji jego potencjału erotycznego, a dla drugiego seks
      powinien trwać 25 godzin na dobę, a trzeci w ogóle zrezygnuje z seksu wdzieje
      habit i zamiast w seksie będzie się wyżywał w modlitwie.

      *
      • Gość: Sławek Re: Dziewictwo IP: 212.160.66.* 30.01.03, 23:46
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > Po pierwsze Sławek powiedział, że bycie dziewicą wcale nie musi oznaczać
        > rezygnacji z uprawiania seksu. Bo jest tyle innych możliwości przecież ;) a
        > potem taka "dziewica", której pobudzono już całe 2 metry kwadratowe skóry
        > łącznie z dostępnymi zakamarkami mówi swojemu mężowi, że jest dziewicą, bo
        jej
        > hymen jeszcze jest w całości. haha, a młody małżonek jest najszczęśliwszy pod
        > słońcem, bo jego żona była taka święta.

        Co mi tam... Spać mi się nie chce więc powtórzę jeszcze raz. Pisząc o seksie
        bez utraty dziewictwa miałem na myśli masturbację (która jest formą aktywności
        seksualnej i która pozwala "póki co" radzić sobie z naturalnym napięciem) a nie
        o oralu, analu und różnych innych bezeceństwach. Czy któryś mąż może mieć żonie
        za złe to, że kiedyś będąc sama masturbowała się bo miała ochotę na seks a nie
        miała partnera ?
        • Gość: Richelieu* Re: Dziewictwo IP: *.localdomain / 192.168.0.* 31.01.03, 00:04
          Bezeceństwach? cóż, ilu ludzi tyle gustów.
          Ale do rzeczy. Mi chodziło o to, że wiele kobiet pozostaje dziewicą do ślubu
          uprawiając seks oralny, analny czy inny alny po to tylko aby pokazać mężowi, że
          jest dziewicą. A mąż wierzy i jest głupi raz, bo wierzy, że ona jeszcze nigdy z
          mężczyzną (bo ona dotychaczas tylko z kobietami ;) a po drugie głupi bo
          przykłada wagę do dziewictwa.
          Ale masz rację, że masturbacja jako sposób rozładowywania napięcia jest
          wskazana u tych, którzy nie mogą z tych czy innych względów oprawiać seksu z
          partnerem. I wydaje się, że masturbacja jest jeszcze bardziej wstydliwym
          tematem od dziewictwa.

          *
          • Gość: Ana Re: Dziewictwo IP: *.krakow.pl 31.01.03, 00:11
            Zwróć uwagę, że w Polsce wszystko co związane z cielesnością człowieka jest
            wstydliwe.
            Najlepiej to widać na przykładzie sauny. Za granicą do sauny wchodzi się nago.
            Nikt na nikogo się nie gapi, nikt głupio nie komentuje, a w Polsce wszyscy
            chodzą poowijani w ręczniki i poubierani w majtki i cały czas się pilnują żeby
            im tylko jakiś "wstydliwy" kawałek ciałka die wyszedł spod okrycia...
            • Gość: Richelieu* Re: Dziewictwo IP: *.localdomain / 192.168.0.* 31.01.03, 01:17
              Gość portalu: Ana napisał(a):

              > Zwróć uwagę, że w Polsce wszystko co związane z cielesnością człowieka jest
              > wstydliwe.
              > Najlepiej to widać na przykładzie sauny. Za granicą do sauny wchodzi się
              nago.
              > Nikt na nikogo się nie gapi, nikt głupio nie komentuje, a w Polsce wszyscy
              > chodzą poowijani w ręczniki i poubierani w majtki i cały czas się pilnują
              żeby
              > im tylko jakiś "wstydliwy" kawałek ciałka die wyszedł spod okrycia...

              Właśnie. To są uroki krajów religijnych gdzie nie ma seksu, nie ma stosunku
              płciowego, ba, nawet ssaki młodych nie rodzą a kury jajek nie znoszą, niemal.
              Nie ma wychowania seksualnego tylko przygotowanie do życia w rodzinie. Nie ma
              masturbacji tylko samogwałt żeby pokazać, że jest to samo gwałt. W odniesieniu
              do stosunku nie mówi się kochanek i kochanka tylko mąż i żona.
              A sauna, rzeczywiście młody wynalazek, jak powiedział Sławek, a przypomnij
              sobie co się działo po piosence Wodeckiego Chałupy welcome to. Powszechne
              zgorszenie na wierzchu i powszechna ekscytacja w środku.

              *
          • Gość: Sławek Re: Dziewictwo IP: 212.160.66.* 31.01.03, 00:14
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > Bezeceństwach? cóż, ilu ludzi tyle gustów.

            Słowo "bezeceństwa" miało mieć wydźwięk żartobliwy. Nie uważam tego za
            bezeceństwa.

            > Ale do rzeczy. Mi chodziło o to, że wiele kobiet pozostaje dziewicą do ślubu
            > uprawiając seks oralny, analny czy inny alny po to tylko aby pokazać
            >mężowi,że jest dziewicą.

            Na pewno są takie kobiety ale czy jest ich wiele ? Wątpię.
            • Gość: Ana Re: Dziewictwo IP: *.krakow.pl 31.01.03, 00:17
              Czy w dzisiejszych czasach ktoś w ogóle zwraca uwagę na to czy jego mąż/żona
              była dziewicą?
              Chyba czasy - że mężczyźnie wolno było uprawiać seks przed slubem i
              być "doświadczonym" kochankiem, a kobieta powinna być niepokalana - dawno
              minęły. A jak ktoś zwraca uwagę na takie szczegóły to na prawdę mi go żal.
              Dziewictwo nie jest powodem ani do wstydu, ani do dumy.
      • Gość: Richelieu* Ujednolicenie norm zachowań seksualnych to bzdura IP: *.localdomain / 192.168.0.* 31.01.03, 11:32
        Po pierwsze Sławek powiedział, że bycie dziewicą wcale nie musi oznaczać
        rezygnacji z uprawiania seksu. Bo jest tyle innych możliwości przecież ;) a
        potem taka "dziewica", której pobudzono już całe 2 metry kwadratowe skóry
        łącznie z dostępnymi zakamarkami mówi swojemu mężowi, że jest dziewicą, bo jej
        hymen jeszcze jest w całości. haha, a młody małżonek jest najszczęśliwszy pod
        słońcem, bo jego żona była taka święta. Ale co to będzie za tragedia gdy okaże
        się, że błona dziewicza u delikwentki jest tak niewielka, lub tak rozciągliwa,
        że podczas pierwszego stosunku, pierwszego :), w każdym razie pierwszego z
        użyciem niebezpiecznego narzędzia zbrodni, że krwawienie nie wystąpiło. Tyle
        zmarnowanych okazji dla paru kropli krwi.

        Po drugie dodo zauważyła, że tylko względy religijne są dostatecznym powodem
        seksualnej abstynencji. Właśnie, bo wstyd jest konsekwencją powściągliwości, a
        powściągliwość - wychowania, ale też złych doświadczeń, które mówią stop każdej
        napotkanej okazji. Ale, jak zauważyła Malwina, w jaki sposób rozładowywać
        napięcie seksualne przez tych powściągliwych, którzy czekają na Tego Jedynego
        do 30-tki. Powiedziano, że nie ma obiektu westchnień nie ma pożądania. Czyżby?
        Zresztą ludzie są różni i mają różny temperament. Jeśli ktoś jest dość chłodny
        to wcale nie musi być z nim coś nie tak, jeśli nie odczuwa popędu. Tyle, że
        normą zachowań sesualnych są normy dostosowane dla ludzi o popędzie przeciętnym
        czyli wg. statystyk, pierwszy stosunek około 18-19, ilość kochanków 3-4, dla
        mężczyzn nieco więcej. Bez sensu. Dla jedego 1 kochanek w zupełności wystarczy
        i to w minimalnej ekspoatacji jego potencjału erotycznego, a dla drugiego seks
        powinien trwać 25 godzin na dobę, a trzeci w ogóle zrezygnuje z seksu wdzieje
        habit i zamiast w seksie będzie się wyżywał w modlitwie.

        *
    • Gość: Mala do zalosnego zdzicha IP: *.telsten.com / 10.21.7.* 30.01.03, 23:40
      zdzichu-nr1 napisał:

      > Brawo Dodo! Wyłożyłaś przystępnie prawdę o temacie. Widziałem w życiu kilka
      > przeterminowanych dziewic około 30-stki, a nawet jeszcze starszych i muszę
      > przyznać, że był to żałosny widok.

      oplułam monitor jak to czytałam... bo ciebie niestety nie mogłam.

      nie pozdrawiam.
      • Gość: Zdzichu Re: do zalosnego zdzicha IP: *.acn.pl 31.01.03, 18:18
        Gość portalu: Mala napisał(a):

        > zdzichu-nr1 napisał:
        >
        > > Brawo Dodo! Wyłożyłaś przystępnie prawdę o temacie. Widziałem w życiu kilk
        > a
        > > przeterminowanych dziewic około 30-stki, a nawet jeszcze starszych i muszę
        >
        > > przyznać, że był to żałosny widok.
        >
        > oplułam monitor jak to czytałam... bo ciebie niestety nie mogłam.

        Uderz w stół, nożyce się odezwą...
        >
        > nie pozdrawiam.
        • Gość: Mala Re: do zalosnego zdzicha IP: *.telsten.com / 10.21.7.* 31.01.03, 23:35
          Gość portalu: Zdzichu napisał(a):

          > Uderz w stół, nożyce się odezwą...

          mniej wiecej takiej odpowiedzi sie od ciebie spodziewalam.

          wybacz jesli zareagowalam zbyt emocjonalnie, zdaje sobie sprawe ze moglam
          cie obrazic. Ale wydaje mi sie ze ty sobie absolutnie nie zdajesz sprawy
          z tego jak slowa "przeterminowana dziewica ok. 30" i "zalosny widok" potrafia
          zranic. smiem twierdzic ze pojecia o tym nie masz.

          ja tez bylam taka "przeterminowana dziewica" (uzywajac twojego jezyka). i wiem
          jak sie wtedy kobieta czuje, jak jest wtedy malo pewna siebie i jakie ma obawy.
          i doskonale wiem jaki takie slowa maja wplyw na psychike takiej kobiety.
          jest zdeptana, jej pewnosc siebie zostaje sprowadzona do minimalnego poziomu.

          Widzisz to jest forum "Psychologia" tutaj ludzie prosza o rade i inni staraja
          sie tej rady udzielac. i to forum jak zadne inne charakteryzuje sie tym ze
          ludzie wypowiadaja sie tu kulturalnie i bardzo staraja sie nikogo nie urazic.
          i wiekszosc zanim cokolwiek napisze bardzo mocno pomysli czy komus to nie
          sprawi przykrosci. a twoje slowa sa jak "ostre szpile" i bardzo ranią, uwierz
          mi.

          Polecam ci watek "czy mezczyzni wola dziewice" na forum "kobieta". tam wszyscy
          sie obrzucaja rozmaitymi epitetami i slownictwo w stylu "przeterminowana,
          zalosna dziewica" jest na porzadku dziennym (inna sprawa ze tamta "dyskusja" ma
          z prawdziwa dyskusja niewiele wspolnego).
          Jezeli wchodzisz na forum "psychologia" to licz sie z tym ze wielu ludzi
          czytajacych watki tutaj to ludzie poszukujacy pomocy a nie tego zeby jeszcze
          bardziej ich zdołowac.

          przemysl to.

          • zdzichu-nr1 Re: do zalosnego zdzicha 01.02.03, 00:07
            Przemyślałem. I tak jak to słusznie zauważasz, nie było moją intencją obrażanie
            kogokolwiek. Natomiast musiałem jakoś odnieść się do stwierdzeń Moniki, że
            bycie dziewicą jest pyszne i wspaniałe, a -w domyśle- im dłużej, tym lepiej.
            Pracowałem w takiej instytucji, której specyfika sprzyjała dziewictwu
            zatrudnionych tam Pań i miałem możność obcowania z dziewicami po 30stce. Były
            to biedne istoty z różnymi dziwactwami (od wielkich kapeluszy w kwiaty, aż po
            nerwowe tiki typu 10-krotne podlewanie kwiatków i 5-krotne podawanie tej samej
            osobie kawy). Wiem zatem z autopsji, z rozmów z nimi także, że dziewictwo,
            samotność i czekanie nie są dobrym wyborem, zwłaszcza jak mija 30stka i dla
            samotnych kobiet naprawdę nastaje trudny czas. Powtarzam to, co napisałem
            Sławkowi: im dalej w las, tym więcej drzew; im człowiek starszy, tym trudniej
            mu zdecydować się na inicjację. Stwierdzasz, że ta moja prawda życiowa dołuje
            już zdołowanych... Ja wiem, że z mówienia garbatemu o tym, że ma garb raczej mu
            się nie poprawi, no ale dalibóg przecież to nie miała być dyskusja z
            dziewicami, tylko o samej instytucji dziewictwa!!! I stąd poszły moje ostre
            stwierdzenia. Jeśli Cię personalnie uraziłem, to przepraszam. Zdzichu
            • Gość: Sławek Re: do zalosnego zdzicha IP: 212.160.66.* 01.02.03, 00:38
              zdzichu-nr1 napisał:

              > Powtarzam to, co napisałem
              > Sławkowi: im dalej w las, tym więcej drzew; im człowiek starszy, tym trudniej
              > mu zdecydować się na inicjację.

              Czyli decyzja o inicjacji powinna pojawiać się najpóźniej z wybiciem
              godziny "zero" bo potem będzie za późno ? Nieważne z kim bo potem będzie
              jeszcze gorzej ?
              • zdzichu-nr1 Re: do zalosnego zdzicha 01.02.03, 01:07
                Miłość to nie arytmetyka, nie jestem w stanie rozstrzygająco odpowiedzieć Ci
                konkretnie KIEDY? Taka generalizacja byłaby po prostu śmieszna.

                PS. Ponieważ jednak oczekujesz konkretów, mogę przedstawić MOJE OSOBISTE
                ZDANIE, wedle którego okres studiów czyli wiek ok. 19-25 lat jest 'ostatnim
                dzwonkiem' na inicjację (dlaczego tak uważam? - później krąg towarzyski się
                zazwyczaj zawęża, a i wśród znajomych wolnych osób coraz mniej). Powtarzam - to
                są tylko moje spostrzeżenia, które nie pretendują do miana wskazówek dla mas.
                • Gość: Sławek Re:Do zdzicha IP: 212.160.66.* 01.02.03, 01:24
                  Mimo że specjalnie dla mnie uściśliłeś aż do bólu :-) najlepszy okres inicjacji
                  to ja pozostanę przy tym że jeśli człowiek spotka kogoś kto wyda mu się tym
                  właściwym to inicjacja będzie łątwa i piękna niezależnie czy ma 18 czy 35 lat.
                  Bo co zrobić jeśli studia mijają a wokół sami obcy ludzie ? Położyć się,
                  zamknąć oczy i policzyć do stu ?
            • Gość: Mala Re: do zalosnego zdzicha IP: *.telsten.com / 10.21.7.* 01.02.03, 01:09
              zdzichu-nr1 napisał:

              > Przemyślałem. I tak jak to słusznie zauważasz, nie było moją intencją
              obrażanie
              >
              > kogokolwiek. Natomiast musiałem jakoś odnieść się do stwierdzeń Moniki, że
              > bycie dziewicą jest pyszne i wspaniałe, a -w domyśle- im dłużej, tym lepiej.
              > Pracowałem w takiej instytucji, której specyfika sprzyjała dziewictwu
              > zatrudnionych tam Pań i miałem możność obcowania z dziewicami po 30stce.

              z ciekawosci pytam: jesli to nie jest zbyt niedyskretne pytanie to jaka to
              instytucja, bo ja sobie nie potrafie wyobrazic
              "instytucji ktorej specyfika sprzyja dziewictwu"

              > Były
              > to biedne istoty z różnymi dziwactwami (od wielkich kapeluszy w kwiaty, aż po
              > nerwowe tiki typu 10-krotne podlewanie kwiatków i 5-krotne podawanie tej
              samej
              > osobie kawy).

              takie dziwactwa nie dotycza tylko dziewic. mysle ze znalazloby sie rowniez
              takie dziwactwa wsrod nie-dziewic. moze to byla wlasnie ta "specyfika tej
              instytucji".

              > Wiem zatem z autopsji, z rozmów z nimi także, że dziewictwo,
              > samotność i czekanie nie są dobrym wyborem, zwłaszcza jak mija 30stka i dla
              > samotnych kobiet naprawdę nastaje trudny czas. Powtarzam to, co napisałem
              > Sławkowi: im dalej w las, tym więcej drzew; im człowiek starszy, tym trudniej
              > mu zdecydować się na inicjację.

              zgadzam sie z toba, to prawda. tylko widzisz to jest juz inaczej powiedziane
              niz "przeterminowana, zalosna dziewica".

              > Stwierdzasz, że ta moja prawda życiowa dołuje
              > już zdołowanych...

              nie chodzi mi o sama prawde tylko o sposob i slownictwo jakiego uzyles.

              > Ja wiem, że z mówienia garbatemu o tym, że ma garb raczej mu
              >
              > się nie poprawi, no ale dalibóg przecież to nie miała być dyskusja z
              > dziewicami, tylko o samej instytucji dziewictwa!!!

              tak ale z pierwszego postu autorki watku mozna bylo wywnioskowac ze jest ona
              wlasnie dziewica, no wiec mogles byc swiadomy tego ze przynajmniej jedna
              dziewica to przeczyta.

              > I stąd poszły moje ostre
              > stwierdzenia. Jeśli Cię personalnie uraziłem, to przepraszam. Zdzichu


              • Gość: Zdzichu Re: do zalosnego zdzicha IP: *.acn.pl 01.02.03, 22:44
                Gość portalu: Mala napisał(a):

                > z ciekawosci pytam: jesli to nie jest zbyt niedyskretne pytanie to jaka to
                > instytucja, bo ja sobie nie potrafie wyobrazic "instytucji ktorej specyfika
                > sprzyja dziewictwu"

                Związana z nauką i więcej niestety nie powiem, chciałbym zachować minimum
                prywatności (wielonickowcem nie jestem ;)

    • Gość: Arletta Re: Dziewictwo IP: *.krakow.pl 31.01.03, 00:00
      A powiedzcie co myslicie o mnie?
      Mam 28 lat i ciągle jestem dziewicą. Nie z wyboru, ale z przymusu. Nigdy nie
      byłam zbyt atrakcyjna fizycznie (nieduża, grubawa, niezbyt ładna). Nigdy nie
      miałam chłopaka. Miałam - i mam - dużo kolegów, o których chyba mogę powiedzieć
      że dość mnie lubią. Raczej jestem dość miłą osobą, zawsze pomocną, każdego
      wysłucham jak musi się wygadać, itp Z niektórymi z chłopaków potrafiłam
      przegadać kilka godzin wysłuchując ich problemów. Problem w tym że żaden z nich
      nigdy nie traktował mnie jak kobiety. Raczej jak przyjaciółkę czy nawet może
      siostrę.
      Z drugiej strony spotkałam też takich chłopaków dla których szczytem szczęścia
      było przypominanie mi jaka to jestem gruba i brzydka. Efekt tego był taki że
      nauczyłam się nie okazywać w najmniejszym stopniu że podoba mi się jakikolwiek
      chłopak (raz się odważyłam - nie chcę nawet przypominać sobie, co wtedy
      usłyszałam). W tej chwili nawet gdybym chciała "poderwać" jakiegoś faceta to
      nie mam bladego pojęcia jak to sie robi.
      Koniec końców mam 28 lat, jestem dziewicą i raczej nie bedę mieć nigdy
      mozliwości poznania kogoś kto mógłby byc dla mnie tym jednym, jedynym. Wszyscy
      moi znajomi są dawno zonaci, dzieciaci, a ja jestem zawsze sama.
      Dziewictwo gólnie rzecz biorąc nie przeszkadza mi. Przeszkadza mi brak bliskiej
      osoby, z którą mogłabym porozmawić (żebym nie tylko ja słuchała), która mogłby
      mnie przytulic, pocieszyć czasem jak mam zły dzień i po prostu być ze mną. Ale
      wiem że to się raczej nie ma szansy spełnić...
      I dlatego ciągle jestem dziewicą, ale nie wstydzę się do tego przyznawać (myslę
      że wszyscy znajomi i tak o tym wiedzą, bo jak mogłoby być inaczej.)
      • Gość: Malwina Re: Dziewictwo IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 00:05
        przepraszam, zadam glupie pytanie w zwiazku z powyzszym postem (dobry zart ale
        nie tak sprytny jakby sie moglo wydawac) - czy od czasu jak opuscilam kraj
        wierzb wprowadzono na codzienny uzytek tabliczki na czole z napisem : dziewica
        nie-dziewica ????????
        no bo jak wszyscy wiedza ....
        M.
        czy tabliczki sa fluo albo swietlne ? migaja w nocy ?
      • Gość: Richelieu* Re: Dziewictwo IP: *.localdomain / 192.168.0.* 31.01.03, 01:08
        Twierdzisz, że wszyscy i tak wiedzą, że dziewicą jesteś, a chociaż malwina
        podaje w wątpliwość istnienia tabliczek z nazwą "dziewica" lub "niedziewica" to
        jednak ja przyzneję rację Twoim wątpliwościom. Bo chociaż będąc osobą dla
        otoczenia bardzo sympatyczną, którą miło mieć w swoim gronie to jednak brakuje
        erotyzmu. Bo jeśli kobieta jest atrakcyjna to wszyscy snują domysły jakie to
        ona MUSI mieć przygody. A osoby nieatrakcyjne takich przygód NIBY nie miewają.
        Jest też stereotyp, że ładna kobieta lub mężczyzna są bardziej puszczalscy od
        tych brzydszych. Mało tego, że ich umiejętności i możliwości w wiadomym
        zakresie są wyższe niż osób brzydszych. A stereotypy, ja wiadomo, opierają się
        na nieznajomości, ignorancji, więc opierający swoje sądy na takich podstawach
        sam jest niedouczonym ignorantem.
        Atrakcyjna fizycznie, a może tylko takie sprawia wrażenie, bo w końcu wszystko
        jest naszym wrażeniem. Jeżeli wszyscy dokoła postrzegają Cię jako pzyjaciółkę,
        a nie kobietę, to może po prostu do głowy im nie przyszło, że kobietą też
        jesteś. Atrakcyjna stwarza wokół siebie aurę tajemniczości ( atrakcyjna, nie
        dziwka), bo jak mówiłam, ciekawe jaka ona jest dobra w łóżku, jak całuje itd.
        Mniej atrakcyjna z powodu stereotypów takiej aury samą swoją obecnością nie
        stwarza, więc taką aurę trzeba wywołać. Załóż odważniejszą bluzkę, umaluj się
        mocniej, puść plotkę o jakimś niewiarygodnym kochanku. Zainteresowanie
        gwarantowane, zwłaszcza jeśli jesteś osobą towarzyską i którą wszyscy lubią. A
        mówisz, że lubią. Oczywiście każada plotka i związane z tym domysły mają też
        drugą stronę, bo mogą pójść w niewłaściwym kierunku albo za bardzo urosnąć. W
        moim przypadku było właśnie coś w tym rodzaju. Jeden zobaczył rąbek halki, a
        dziesiąty twierdził, że widział majtki. No, ale nawet jeśli, to etykietka
        przyjaciółki, cudowna zresztą etykietka, może nie wystarczać, tak jak może nie
        wystarczać zainteresowanie przyszłego partnera, który zakochał się w Twojej
        przyjacielskości, w co nie wątpię, bo więcej jest obecnie seksu od przyjaźni
        więc jesteś unikatem. A skierować przyszłego partnera lub nie przyszłuch tylko
        dzisiejszych kolegów na inne tory można poprzez pokazanie siebie w innym
        świetle. Choć na moment.

        *
    • Gość: siedem Re: Dziewictwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 01:21
      Jestem "przeterminowaną dziewicą" koło trzydziestki.

      Mam pragnienia ale nie mam ich z kim zrealizować. Być może bardziej niż na
      realizacji pranień zależy mi na prawdziwej bliskości z partnerem, niekoniecznie
      z "tym jedynym" bo nie wierzę w jedną miłość na całe życie.

      Nie uważam siebie za ufo ani za dziwaczkę czy osobę mającą poważne problemy
      emocjonalne uniemożliwiające bliskie kontakty z drugim człowiekiem.

      A co do wstydu.... Nigdy nie czułam się z tego powodu źle ale odkąd mam
      internet i mogę czytać różne wypowiedzi na takie tematy, szczególnie mam na
      myśli wątek z forum Kobieta "Czy mężczyźni wolą dziewice" polecam wszystkim
      bardzo interesująca i pouczająca lektura, to zastanawiam się czy powiedzieć o
      moim dziewictwie pierwszemu partnerowi. Chyba się jednak na to nie zdecyduję.
      Może się nie pozna :)

      To nie jest tak, że wstyd odczuwamy ze względu na to jacy sami jesteśmy -
      czujemy że z nami jest coś nie tak - jak to wcześniej napisano. Wstyd pojawia
      się w zderzeniu naszych opinii z opiniami innych ludzi na jakiś ważny czy
      kontrowersyjny temat. W tym wieku?? Ty JESZCZE NIE??? To z takich opinii bierze
      się wstyd a nie z wewnętrznego poczucia.

      Mówiąć ogólniej: to grupa społeczna w jwkiej się obracamy, nasze najbliższe
      środowisko tworzy kanony, to co "wypada" i "nie wypada" w danym wieku czy w
      określonej pozycji społecznej. Oczywiście polskie społeczeństwo jest bardzo
      konserwatywne pod wieloma względami. Niedopoasowanie do tego jaka jest
      większość zawsze rodzi jakieś sytuacje, nazwijmy je konfliktowe choć to zbyt
      mocne określenie ale nie mogę w tej chwili znaleźć odpowiedniejszego wyrażenia.
      To taki "odmieniec", mimo wszystko zawsze odstaje od reszty populacji,
      tych "średniaków" - mam na myśli tych, którzy mieszczą się w średniej dla
      danego zachowania.

      Pozdrawiam wszystkich
      przeterminowana siedem.

      • Gość: dodo Re: Dziewictwo IP: *.sympatico.ca 31.01.03, 02:26
        gdy czytam o mlodych kobietach, ktore same sie okreslaja jako malo-atrakcyjne
        to znow musze wrocic to niekonczacego sie motywu wychowania i wychowywania.
        uczymy nasze dzieci wielu rzeczy, miedzy innymi rowniez postepowania z plcia
        przeciwna, podkreslania swoich walorow tak fizycznych jak intelektualnych,
        pewnej kokieterii, wdzieku, okazywania zainteresowania i... wzbudzania
        interesowania.
        oczywiscie, nie wszystkiego da sie mlodego czlowieka nauczyc ale wielu
        zachowan na pewno. gdyby moja corka uwazala sie za nieatrakcyjna mloda kobiete
        zyjaca w przeswiadczeniu, ze nikt nie bedzie mial ochoty na sex z nia,
        uznalabym to za taka sama porazke jak gdyby po szkole podstawowej nie chciala
        sie dalej ksztalcic. ale ja wlozylam sporo pracy w to aby moja corka czula sie
        atrakcyjna, warta pozadania kobieta, aby wiedziala, co z takim pozadaniem
        robic - jak sie zachowac, jak stymulowac czyjes zachowania i kontrolowac
        wlasne. och, bo seks jest jednak sztuka... sztuka zycia :-)
        • Gość: Richelieu* Rodzice nie wiedzą co to wychowywanie IP: *.localdomain / 192.168.0.* 31.01.03, 11:57
          Dodo, im więcej Twoich postów tym przyjemniej się je czyta. Bo ilu rodziców
          przykłada się do wychowywania seksualnego swoich dzieci. Ci bardziej postępowi
          przeprowadzają "poważną rozmowę" z latoroślą robiąc z tego ceremonię. Tak jakby
          13-letek seksualności nie miał, a 14-latek już tak. A i to uważają za nie lada
          wyczyn, bo w końcu porozmawiali, raz na życie. A uświadomienie córce, że jest
          atrakcyjną powinno w znacznej mierze należeć do zachwyconego wzroku ojca. A
          jeśli ojca nie ma, lub jest, ale taki, że jakby go nie było, to do..matki? To
          jest przykre, że w polsce dorośli czują sę speszeni przed własnymi dziećmi. Ty
          mówisz, że byłaby to Twoja porażka gdyby Twoja córka czuła się nieatrakcyjną.
          Ale większość rodziców najpierw doprowadza swoim wychowaniem, a raczej
          niewychowanem do tego, że czuje się ona najgorszą i najbrzydszą, a potem jej
          problemy zbywają śmiechem, "co ? mam ci biedactwo załatwić chłopaka?" to jest
          rewelacyjna metoda podnoszenia samooceny u dziecka .. słów brak. Nie mówiąc już
          o kochanku, bo dziecko nawet dwudziestokilkuletnie nadal jest bezpłciowe dla
          większości rodziców, które nie potrzebuje tego rodzaju wynaturzeń w postaci
          zwykłego, zdrowego seksu. działa to i w drugą stronę, bo takie dzieci nie
          dopuszczają do siebie myśli, że ich rodzice jeszcze TO robią, choć mają dopiero
          50 lat.
          Tyle, że w Pl albo z seksu robi się czynność fizjologiczną podobną do jedzenia
          czy spania ( bo taką jest też między innymi ) albo Wielką Ideologię dla której
          warto poświęcać zdrowie, nerwy i rozkojarzenie ( bo z ideologii też coś ma ). A
          czy seks nie łączy tych dwóch stron?

          *

          A dodo musi być wspaniałą matką
    • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 31.01.03, 10:31
      A jednak wiele osob, jak widzę z wypowiedzi potwierdza moje obserwacje, że
      wstydzimy się dziewictwa. I boimy przyznać najbliższym. Bo przecież nie chodzi
      o to żeby trąbić wszystkim naokoło - to są zbyt imntymne sprawy, zresztą kogo
      to może obchodzić, że jestem np. dziewicą ? Wstydzimy się bo powszechna opinia
      jest taka , że dziewictwo jest niezdrowe - bo to tlumienie naturalnych popędów
      i jeśli ktoś ich nie potrafi rozładować to pewnie jakaś ofiara losu bo nie
      potrafi sobie poradzić z takimi sprawami.
      Tymczasem dziewictwo to ofiara i poświęcenie ... dla miłości, ktora ma nadejść.
      I nadejdzie, jeżeli jej naprawdę będziecie szukać. W naszych czasach mie ma
      miejsca na poezję, poświęcenie, ofiarę i Wielkie Idee. To straszne. Ludzie żyją
      z dnia na dzień, poniżają się sami każdego dnia - a przez to są samotni i
      bardzo cierpią. I jeszcze się kłócą kiedy mówi się że to chodzi o miłość - coś
      co jest najpiękniejsze ! I jest naprawdę. To nie romanse Harlekina. Moja babcia
      wyszła za dziedka w wieku 16 lat i był to jedyny mężczyzna w jej życiu. Oboje
      zmarli mniej więcej jednocześnie kiedy byli już po osiemdziesiątce. Babcia
      umarła jakiś czas po dziadka. Przed dwa lata była sama i bardzo cierpiała.
      Kiedy umarła wyglądała pięknie - była uśmiechnięta, a cera nagle zmieniła się,
      stala się gładka i czysta... i na pomarszczonej twarzy ponad 80-letniej
      staruszki nagle zobaczyłam tą 16-letnią dziewczynę ktora znów odnalazla swojego
      ukochanego do ktorego przez te dwa lata tak tęskniła. czy to nie piękne ?
        • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 31.01.03, 15:38
          Nikt nie karze Ci robić z tego ofiary i poświecenia jak nie chcesz i nikt Cię
          za to nie potępia , ale dlaczego tego który chce robić takie poświęcenie uważa
          się za nienormalnego ? - bo tak jest - sami to potwierdzacie. Powszechnie się
          tak uważa. Nie mówię o tym co ty uważasz prywatnie - taki jest stereotyp i
          dalczego ludzie tak bardzo mu się poddają - nie mają sami rozumu ?
      • Gość: Sławek Re: Dziewictwo IP: 212.160.66.* 31.01.03, 13:56
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > Tymczasem dziewictwo to ofiara i poświęcenie ... dla miłości, ktora ma
        nadejść.
        >
        > I nadejdzie, jeżeli jej naprawdę będziecie szukać. W naszych czasach mie ma
        > miejsca na poezję, poświęcenie, ofiarę i Wielkie Idee. To straszne. Ludzie
        żyją
        >
        > z dnia na dzień, poniżają się sami każdego dnia - a przez to są samotni i
        > bardzo cierpią. I jeszcze się kłócą kiedy mówi się że to chodzi o miłość -
        coś
        > co jest najpiękniejsze !

        Tylko czy miłość wymaga uczynienia z błony dziewiczej pomnika ? Czy niedziewice
        nie mają szansy na miłość bo nie mogą nic ofiarować ? Czy miłość dziewic jest
        lepsza, trwalsza ? Jak ludzie poniżają się każdego dnia i na czym polega ich
        cierpienie ?

        • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 31.01.03, 15:33
          Gość portalu: Sławek napisał(a):

          > Gość portalu: Monika napisał(a):
          >
          > > Tymczasem dziewictwo to ofiara i poświęcenie ... dla miłości, ktora ma
          > nadejść.
          > >
          > > I nadejdzie, jeżeli jej naprawdę będziecie szukać. W naszych czasach mie m
          > a
          > > miejsca na poezję, poświęcenie, ofiarę i Wielkie Idee. To straszne. Ludzie
          >
          > żyją
          > >
          > > z dnia na dzień, poniżają się sami każdego dnia - a przez to są samotni i
          > > bardzo cierpią. I jeszcze się kłócą kiedy mówi się że to chodzi o miłość -
          >
          > coś
          > > co jest najpiękniejsze !
          >
          > Tylko czy miłość wymaga uczynienia z błony dziewiczej pomnika ? Czy
          niedziewice
          >
          > nie mają szansy na miłość bo nie mogą nic ofiarować ? Czy miłość dziewic jest
          > lepsza, trwalsza ? Jak ludzie poniżają się każdego dnia i na czym polega ich
          > cierpienie ?
          >
          Pewnie że nie chce dyskwalifikować niedziewic, ale problem polega na tym,
          że "dyskwalifikowane" - może też złe słowo - ale na pewno traktowane w sposób
          podejrzany, że coś z nimi nie tak - dziewice. A w tym calym problemie wiadomo
          przecież że nie chodzi o błonę dziewiczą, do cholery ! Błona dziewicza to
          symbol - bardzo się zdewaluowal i teraz nic nie znaczy.
          Na czym polega nasze cierpienie ? Nie pytaj lepiej. Skąd tyle postów o
          samotności, kompleksach, zdradach, porzuceniach ? To nie jest cierpienie i
          poniżanie się ? Angażujemy się w jakieś dziwne związki a potem mamy niesmak do
          samych siebie. Ten niesmak bardziej czują kobiety chyba niż mężczyżni - bo dla
          mężczyzn seks to bardziej fizjologiczna czynność niż dla kobiet ...taka jest
          już natura obu płci ... znamy przecież jeszcze jeden stereotyp: on ją chce
          wykorzystać i tylko się z nią przespać, ona myśli że to co powaznego z jego
          strony i dlatego się zgadza - a potem nieszczęście gotowe. Kobieta chcąc
          uniknąc potem nieszczęścia postanawia, że sama też zacznie wykorzystywać
          facetów i godzi się na takie przelatywanki ... Takie czasy i nic nie
          poradzimy. Tylko dlaczego za dziwaczki uważa się te kobiety, ktore nie godzą
          się na takie przelatywanki ... a te wszystkie posty raczej to potwierdzają niż
          probują wyjaśnić ...probujecie mnie przekonać że to wlasnie sa dziwaczki ...
          • Gość: dodo Re: Dziewictwo IP: 209.226.65.* 31.01.03, 16:19
            alez moniko - skad takie czarno-biale widzenie swiata? naprawde uwazasz, ze
            alternatywa jest jedna - albo dziewictwo do dnia slubu, albo skrajne
            puszczalstwo? to bardzo ograniczone widzenie swiata, naprawde. stosunki miedzy
            ludzmi (rowniez seksualne) maja tyle odcieni, jestem pewna, ze to wiesz
            z wlasnych doswiadczen.
            co zas do poswiecenia... to prawde mowiac nie rozumiem dlaczego (w imie czego)
            mielibysmy sie w zyciu poswiecac w sprawie seksu wlasnie.
            milosc, seks, zwiazek dwoch cial, intymnosc to radosc, zabawa, przyjemnosc -
            gdziez tu miejsce na poswiecenie? ze czasem milosc mija... coz - i przyjazn sie
            czasem konczy, i milosc, i fascynacja - roznie z tym bywa. i z roznych powodow.
            podciaganie wysokiego stopnia komplikacji ludzkiej duszy do prostej kwestii
            zachowania badz niezachowania dziewictwa jest zdecydowanym oszukiwaniem siebie,
            ze istnieja proste sposoby na szczescie w zyciu. nie istnieja!
            i jeszcze cos o twojej babci.
            widzisz, ja uwielbiam gruszki. zawsze byl i wciaz jest to moj ulubiony owoc ale
            to nie znaczy, ze nie dam sie czasem skusic na jabluszko, na mandarynke,
            sliwke, winne grona, maliny... dam sie skusic, poprobuje, czesto z wielka
            przyjemnoscia spalaszuje calkiem sporo. ale jesli mnie w nocy o polnocy
            zapytasz o moj ulubiony owoc - gruszka, wykrzykne bez zajaknienia ;-)
            jesli ktos jednak w zyciu sprobuje tylko jedngo owocu to nie ma mowy
            o ulubionym, bo nie ma zadnych porownan. czlowiek taki wie, ze owoce sa zdrowe
            i pozywne wiec cieszy sie tym jednym, ktory zna.
            ale czy takie samo-ograniczenie jest naprawde niezbedne (i najlepsze!) dla
            zdrowia? hmmm... babcia umarla szczesliwa ale nie dlatego, ze wybrala dziadka
            sposrod 100 tylko dlatego, ze nie bylo wyboru - o to ci chodzi w zyciu? mnie
            nie.
          • Gość: Sławek Re: Dziewictwo IP: 213.186.93.* 31.01.03, 17:34
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            > Pewnie że nie chce dyskwalifikować niedziewic,

            Niestety robisz to automatycznie wynosząc dziewictwo na piedestały i sugerując
            jakoby niedziewice nie były zdolne do poświęceń w imię miłości.

            > Błona dziewicza to
            > symbol - bardzo się zdewaluowal i teraz nic nie znaczy.

            Ci dla których dziewictwo jest ważne na pewno i dzisiaj je doceniają.

            > Na czym polega nasze cierpienie ? Nie pytaj lepiej. Skąd tyle postów o
            > samotności, kompleksach, zdradach, porzuceniach ? To nie jest cierpienie i
            > poniżanie się ?

            Pewnie doskonale wiesz że kiedyś było tak samo a nawet gorzej tylko możliwości
            przekazu informacji były znikome. Wiesz, brak prasy, Internetu :-)

            Angażujemy się w jakieś dziwne związki a potem mamy niesmak do
            > samych siebie. Ten niesmak bardziej czują kobiety chyba niż mężczyżni - bo
            dla
            > mężczyzn seks to bardziej fizjologiczna czynność niż dla kobiet ...taka jest
            > już natura obu płci ... znamy przecież jeszcze jeden stereotyp: on ją chce
            > wykorzystać i tylko się z nią przespać, ona myśli że to co powaznego z jego
            > strony i dlatego się zgadza - a potem nieszczęście gotowe. Kobieta chcąc
            > uniknąc potem nieszczęścia postanawia, że sama też zacznie wykorzystywać
            > facetów i godzi się na takie przelatywanki ...

            Skoro to są tylko stereotypy to czym się przejmować ?

            > Takie czasy i nic nie poradzimy.

            Bywało gorzej.

            > Tylko dlaczego za dziwaczki uważa się te kobiety, ktore nie godzą
            > się na takie przelatywanki ...

            Stereotyp.

            > ...probujecie mnie przekonać że to wlasnie sa dziwaczki ...

            A ty walcząc z jedną skrajną opinią że dziewictwo to coś dziwnego usiłujesz
            lansować kolejną skrajną opinię że to coś wielkiego i wspaniałego.


            • zdzichu-nr1 Re: Dziewictwo 01.02.03, 00:34
              Gość portalu: Monika napisał(a)

              > Tymczasem dziewictwo to ofiara i poświęcenie ... dla miłości, ktora ma
              > nadejść. I nadejdzie, jeżeli jej naprawdę będziecie szukać. W naszych czasach
              > mie ma miejsca na poezję, poświęcenie, ofiarę i Wielkie Idee. To straszne.
              > Ludzie żyją z dnia na dzień, poniżają się sami każdego dnia - a przez to są
              > samotni i bardzo cierpią. I jeszcze się kłócą kiedy mówi się że to chodzi o
              > miłość - coś co jest najpiękniejsze ! I jest naprawdę.

              Droga Moniko, rozumiem o co Ci chodzi, ale nie szukaj prawdy o świecie bazując
              na wzorcach ekstremalnych. To prawda, że w dzisiejszej rzeczywistości nie ma
              poezji, a i poświęcenia (w duchu o którym piszesz) jest mało. Ten świat ma
              jednak swoje zalety, których próżno szukałabyś w świecie który
              odszedł. "Wielkie idee" to przecież także wielkie nieszczęścia, wojny,
              niepotrzebne śmierci ponoszone w imię tych "wielkich" idei....

              Dzisiaj też można spotkać ludzi, dla których pieniądz i użycie nie stanowią
              jedynej wartości. Dla ich spotkania nie trzeba jednak wcale popadać w takie
              ekstrema, jak utrzymywanie czystości płciowej w nieskończoność!

              > To nie romanse Harlekina. Moja babcia wyszła za dziedka w wieku 16 lat i był
              > to jedyny mężczyzna w jej życiu. Oboje zmarli mniej więcej jednocześnie kiedy
              > byli już po osiemdziesiątce. Babcia umarła jakiś czas po dziadka. Przed dwa
              > lata była sama i bardzo cierpiała. Kiedy umarła wyglądała pięknie - była
              > uśmiechnięta, a cera nagle zmieniła się, stala się gładka i czysta... i na
              > pomarszczonej twarzy ponad 80-letniej staruszki nagle zobaczyłam tą 16-letnią
              > dziewczynę ktora znów odnalazla swojego ukochanego do ktorego przez te dwa
              > lata tak tęskniła. czy to nie piękne ?

              Nie możesz stawiać takich wzorców w dobie Internetu, gdy życie przyspieszyło x
              razy, a nastolatkowie mogą poznawać przez sieć dziesiątki nowych osób dziennie
              i to już segregując je wstępnie pod kątem zainteresowań, wieku, wyglądu itp.
              Wyobraź sobie, że Twoja 16-sto letnia babcia koresponduje mailem z dziesiątkami
              znajomych, umawia się z nieznajomymi z czatu i jeździ na zloty grup
              dyskusyjnych. Czy sądzisz, że w wieku 16 lat chciałaby się z kimkolwiek wiązać
              węzłem ślubnym, nawet gdyby była w nim śmiertelnie zakochana?
              • procesor do zdzicha 01.02.03, 01:15
                Zdzichu!
                Błągam!
                Spać nie mogę!
                Co to była za instytucja gdzie tyle było dziewic po 30-tce????

                No bo nie zakon - te kapelusze w kwiaty.. :))

                Szkoła????

                Nie badź taki - NAPISZ!!

                PS Co do tematu dziewictwa. Ja tam nie jestem ani za rozpasaniem ani za
                wynoszeniem na piedestały cnotliwości za wszelka cenę. Nie każda osoba o dużym
                doświadczeniu jest hmm, jakby tu łądnie?... rozwiązła - i nie każda dojrzałą
                dziewica jest taka idealna i godna podziwu. Może sie zdarzyc ze ma charakter
                taki że każdy bierze nogi za pas na myśl o intymnym z nia kontakcie.. Nawet
                dość krótkotrwałym jak szybki numerek :)
                • Gość: Zdzichu Re: do zdzicha IP: *.acn.pl 01.02.03, 22:52
                  procesor napisała:

                  > Zdzichu!
                  > Błągam!
                  > Spać nie mogę!
                  > Co to była za instytucja gdzie tyle było dziewic po 30-tce????
                  >
                  > No bo nie zakon - te kapelusze w kwiaty.. :))
                  >
                  > Szkoła????
                  >
                  > Nie badź taki - NAPISZ!!

                  Już napisałem parę postów wyżej, to niesamowite jak Was to podjarało ;))))
                  Amatorom dziewic chcę powiedzieć, że one nie były, jak to się
                  mówi, 'konsumpcyjne'....
    • Gość: sam.j.tarden Kamyczek do ogrodka IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.03, 06:37
      Nie zamierzam sie rozpisywac bo pozno jest... Sadze, ze aqrat takie mamy czasy
      zwiazane z akcentowaniem swojego zycia seksualnego. Czy juz TO robiles z kim, a
      jak teraz. Dla mnie sa to sprawy intymne i kropka, nie powinno sie wywlekac
      problemu dziewictwa. jesli ktos ma zasady i idee swietnie, a z drugiej strony
      ktos nie robi sobie z tego problemu tez ok. ale w zasadzie zadana ze stron nie
      musi obarczac drugiej za sytuacje. najwazniejsze co wydaje mi sie odnotowania
      to fakt, ze skoro ktos czeka na jedna jedyna osobe ktorej chce sie oddac to
      powinien/na szukac drugiej osoby w takiej samej sytuacji. na zasadzie skoro ja
      czekalem/am to ty tez. i w tym momencie druga osoba mi odpowiada bo ma takie
      same zasady jak ja. poza tym istnieje cos takiego jak zwiazek na cale zycie
      *prawda*. i kropka.
      kobitki ;) sa tez tacy sami faceci co biegna pod wiatr i maja swoje zasady,
      wiec glowy do gory (ps. dla mnie kobieta 30letnia to osoba ktora wie co chce
      osiagnac i czy mozna osiagnac, ale jesli ktos zlapal dla siebie polowke
      wczesniej tez to pika ok ;)

      powodzenia (i dla kobiet i dla facetow)
      *przepraszam za rozbiegane mysli, ale pozna pora, bezsenosc i inne tam
      przypadlosci wieku 2x lecz juz blizej 30 :)))))
      Pozdrawiam wszystkim
    • Gość: Michał Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 01.02.03, 16:34
      Zauwazyłem, ze wiekszość osób zabierających tu głos w sprawie dziewictwa są
      ateistami. Jakże sobie radzicie w zyciu ... to zapewne wiąże się z pustką
      duchową ... nie wyobrażam sobie jak można funkcjonować z zerowym poziomem zycia
      duchowego ... no tak ... wtedy trzeba fundowac sobie różne atrakcje o których
      była mowa. Relatywizm moralny prowadzi do takiej oto postawy. Panu Bogu
      świeczkę a diabłu ogarek.
        • Gość: Michał Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 01.02.03, 17:17
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > a ja nie wiem jak mozna byc wierzacym i tak agresywnym

          nie jestesem agresywny, dlaczego tak to odczuwasz ?

          > masz watpliwosci co do wiary ? jestem w stanie nia zachwiac ? tylko i
          > wylacznie dlatego ze mialam 1500 sto 900 mezczyzn w swoim zyciu .

          jasniej troszke proszę.

          > Odpowiem ci ze to twoja sprawa.

          nie rozumiem, co jest moja sprawa ?
        • Gość: Malwina Re: Dziewictwo IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 01.02.03, 17:24
          co pozwala ci stwierdzic ze jako ateistka mam poziom zero zycia duchowego ?
          jesli to nie jest osad to ja jestem tancerka hiszpanska ! ?
          co pozwala ci powiedziec ze komponuje w zyciu wiec mam metna osobowosc ? (panu
          bogu swieczke (ani mi sie sni zreszta ) a diablu ogarek ?
          I co pozwala ci stwierdzic ze zapelniam pustke (duchowa ) mojego zycia
          mnozeniem atrakcji zewnetrznych ?(zmiana partnerow, spanie z kim popadnie i
          bog wi co jeszcze )
          • Gość: Michał Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 01.02.03, 17:52
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > co pozwala ci stwierdzic ze jako ateistka mam poziom zero zycia duchowego ?

            Ateizm zakłada z założenia że życie duchowe nie istnieje, jedynie materia.

            > jesli to nie jest osad to ja jestem tancerka hiszpanska ! ?

            Spokojnie ! co tam osobiście to potraktowalaś ? Ocenialem nie Ciebie - ale
            sposób myślenia jaki prezentuje większość rozmówców w tym watku - jeżeli
            natrafilem tu na coś co drażni Ciebie - to tylko sama się powinnas nad tym
            zastanowić ...
            > co pozwala ci powiedziec ze komponuje w zyciu wiec mam metna osobowosc ?
            nie rozumiem tego zdania. Co znaczy komponować w życiu ?

            (panu
            > bogu swieczke (ani mi sie sni zreszta ) a diablu ogarek ?
            Sama twierdzisz, że ani ci się śni świeczka dla Pana Boga - a więc jesteś
            niewierząca. A więc : uznajesz jakąś formę materializmu, czy materializm
            dialektyczny .... no, to to juz trzeba leczyć.

            > I co pozwala ci stwierdzic ze zapelniam pustke (duchowa ) mojego zycia
            > mnozeniem atrakcji zewnetrznych ?(zmiana partnerow, spanie z kim popadnie i
            > bog wi co jeszcze )
            tego nie twierdzę, to Ty to powiezialaś - Ja Ciebie nie znam.

            Ale tak na marginesie, jak się żyje zakładając że Pan Bóg nie warty nawet
            świeczki ? Nie mówię o jakimś konkretnym Panu Bogu, Chrystus, czy Budda -
            podobnie zapatrują się akurat na te sprawy, ktore tu są omawiane. Nie wyobrażam
            sobie życia bez sfery duchowej - refleksji, medytacji, modlitwy, ciekawy więc
            jestem jak to się żyje ?
            • Gość: Malwina Re: Dziewictwo IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 01.02.03, 18:06
              ja sobie tez nie wyobrazam, wyobraz sobie.
              bez medytacji, bez refleksji ? dlaczego zakladasz ze ateisci (agnostycy
              raczej) sa pozbawieni mozgu ? nie przyszlo ci do glowy raczej ze duzo duzo
              mysla bo im ciezej ? bez wiary ? BEZ ODPOWIEDZI na pytania ktore KAZDY sobie
              zadaje ?
              cos schematami operujesz...
              Malwina
              PS
              co do materializmu dialektycznego owszem wyznaje ;-))) a leczyc sie nie bede
              (pewnie nie wiesz na czym to faktycznie polega wiec sie nie obrazam ;-)
              • Gość: Michał Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 01.02.03, 18:37
                co do materializmu dialektycznego: przez ostatnie dziesięciolecia jego wyznawcy
                grzebali w ekonomi. Skutki tego były opłakane, że nie wspomnę tu o realizmie
                socjalistycznym, który odwoływał się do tego prądu myślowego. Znam dobrych
                lekarzy. Histora Związku Radzieckiego powinna Cię czegoś nauczyć, a szczególnie
                losy dziesiątków milionó represjonowanych. POwoływanie się na meterializm
                dialektyczny świadczy o chorobie.
      • Gość: Richelieu* Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.localdomain / 192.168.0.* 01.02.03, 18:11
        Gość portalu: Michał napisał(a):

        > Zauwazyłem, ze wiekszość osób zabierających tu głos w sprawie dziewictwa są
        > ateistami. Jakże sobie radzicie w zyciu ... to zapewne wiąże się z pustką
        > duchową ... nie wyobrażam sobie jak można funkcjonować z zerowym poziomem
        zycia
        >
        > duchowego ... no tak ... wtedy trzeba fundowac sobie różne atrakcje o których
        > była mowa. Relatywizm moralny prowadzi do takiej oto postawy. Panu Bogu
        > świeczkę a diabłu ogarek.

        WW tej sprawie zgadzam się z Malwiną. czy bycie ateistą wyklucza życie duchowe?
        Wwedług Ciebie, Michał tak, więc co za życie duchowe musisz mieć jeżeli w 100%
        zajmujz je Bóg. Owszem, dla jedengo Bóg ma więcej znaczenia dla drugiego mniej,
        aa dla trzeciego wcale. A Ty stwierdzasz, że życie duchowe to wyłącznie życie
        rreligijne. Czyżbyś nie słyszał o innych możliwościach?
        Aa po drugie. czy każdy bez życia duchowego Musi fundować sobie atrakcje.
        Zzresztą co to za atrakcje? to normalne życie, nie żadne farmazony, to właśnie
        rreligia jest przyczyną wstydu, odkładania początku życia seksualnego w
        nnieskończoność, nerwic, wątpliwości. Religia w erotyce sprawdzała się w
        pprzypadku babci Moniki, która wyszła za mąż gdy miała 16 lat, więc nawet nie
        ppoczuła wewnętrzej potrzeby ertotycznej i nie miała kiedy jej tłumić. A teraz?
        CCzy jeśli ludzie żenią się po 30-stce to zgodnie z nauką Kościoła mają czekać
        zz seksem do nocy poślubnej? No, ale wyszło, dziękuję Ci Michał. Że to tacy
        lludzie wierzący są nie lepsi jak afgański były Wydział Krzewienia Cnoty i
        ZZapobieganiu Rozuście. Żyj i pozwól żyć innym. Mało, Jezus jasno określł za
        nnajważniejsze przykazanie te o miłości bliźniego. Ba, kiedy współcześni
        ggłęboko wierzący przesiąknięci są jadem nienawiści do każdego stylu życia
        iinnego niż sami reprezentują. Relatywizm moralny, czy to aż takie złe? Dal
        CCiebie moralnością jest seks po ślubie dopiero, ale mnie granica moralności
        jjest dużo bliższa. Ale ja nie nawracam Cię, żebyś chciał żyć jak ja.
        Sswoją drogą, to straszne, że patrzysz oczami islamskich fundamentalistów na
        kkobiety. Bo każda z nich jest z gruntu grzeszna, bo ośmiela się sypiać z kim
        cchce. A seks nie jest jedyną rozrywką i nie powinien w całoci zajmować życia
        duchowego tak jak i Kościól nie powinien. Najgorsze są ograniczenia horyzontów
        myślenia

        *

        • Gość: Michał Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.chello.pl 01.02.03, 18:23
          Powołujesz się na Pana Boga, to może warto zapoznać się z jego przykazaniami -
          szóste brzmi: nie cudzołóż. To chyba wyjaśnia sprawę. Jedną z najgorzszych
          rzeczy, ktora trapi obecnie świat jest niespotykana dotąd hipokryzja. Trzeba
          sobie postawić pytanie: przestrzegam praw Bożych albo je odrzucam. Trzeba się
          jednoznacznie określić, a nie rozmywać odpowiedź i nie usprawidliwiać się.
          • kamfora Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne 01.02.03, 18:35
            Gość portalu: Michał napisał(a):


            Michale, Chrystus powiedział: "Kochaj".

            Nie kazał się "określać".
            A nawet, jeśli pamiętasz, mówił o tych, którzy nawet nie wiedzieli,
            że są Jego uczniami...
            A przykazanie "nie cudzołóż" nie obowiązuje ateistów, bo oni
            nie zawierają małżeństwa sakramentalnego, czyż nie? ;-)
            • Gość: Michał Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.chello.pl 01.02.03, 18:44
              oczywiście, że ateistów nie obowiązuje to przykazanie. Ale oni przecież do
              Kościoła nie chodzą. Co by mieli tam robić. A określić trzeba się zawsze.
              Jesteś za złem albo za dobrem, to co pomiędzy od szatana pochodzi. W Polsce
              żyje przewaąjąca większość chcrześcijan i do nich odnoszą sie me uwagi. Dwa
              procent osób bezwyznaniowych, (jak wskazują badania statystyczne), nie znajduje
              się w obszarze moich rozważań.Gorzej tylko z tą większością hipokrytów, którzy
              przyjmują pierwszą komunię, biorą śluby kościelne a gloszą poglądy o wolnym
              seksie.
              • Gość: Monika Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.chello.pl 01.02.03, 18:48
                Gość portalu: Michał napisał(a):

                > w Polsce
                > żyje przewaąjąca większość chcrześcijan i do nich odnoszą sie me uwagi. Dwa
                > procent osób bezwyznaniowych, (jak wskazują badania statystyczne), nie
                znajduje
                >
                > się w obszarze moich rozważań.Gorzej tylko z tą większością hipokrytów,
                którzy
                > przyjmują pierwszą komunię, biorą śluby kościelne a gloszą poglądy o wolnym
                > seksie.


                No wlaśnie, a do tego wszystkiego uważają że dziewictwo to sprawa wsydliwa i z
                powodów zdrowotnych należy się jej pozbyć. A badania wskazują że małżeństwo w
                Kościele (i to z jaką pompą) zawiera większość Polaków.
              • kamfora Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne 01.02.03, 18:53
                Gość portalu: Michał napisał(a):

                > oczywiście, że ateistów nie obowiązuje to przykazanie. Ale oni przecież do
                > Kościoła nie chodzą.

                w tym przypadku kościól pisze się z małej litery - oznacza budynek.

                Co by mieli tam robić.

                A to chyba nie Ty o tym masz decydować?

                A określić trzeba się zawsze.
                > Jesteś za złem albo za dobrem, to co pomiędzy od szatana pochodzi.

                No tu chyba przesadziłeś?
                Każdy ma wolną wolę, daną wszak przez Boga.
                I ma prawo szukać do Niego własnej drogi.


                >.Gorzej tylko z tą większością hipokrytów, którzy
                > przyjmują pierwszą komunię, biorą śluby kościelne a gloszą poglądy o wolnym
                > seksie.

                Komu gorzej?
                  • kamfora Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne 01.02.03, 19:10
                    Gość portalu: Michał napisał(a):

                    > Z Tobą gorzej. Osoba ktora boi się określić jest Tchórzem. Pan Bóg dał wolną
                    > wolę, ale dał również przykazanie. Pan Bóg - a nie ja, proszę bez wycieczek
                    > osobistych.


                    No widzisz...a Chrystus powiedział: Nie każdy, kto mówi: Panie, Panie
                    wejdzie do Królestwa...

                    I mówił też: módl się w skrytości...

                    Pomyśl też o tym, zanim kogoś tchórzem nazwiesz.
                  • Gość: Malwina Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 01.02.03, 19:07
                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                    > Dlaczego wy wszyscy to tak strasznie bierzecie do siebie, to co pisze
                    Michal ?
                    > Przecież tu mowa o zasadach, ideach itp a nie o waszym życiu ? czyżby to
                    jakieś
                    >
                    > poczucie winy ... jednak ..



                    zacytuje ci ponizej odp Michala do kamfory i bedziesz raz na dobre wiedziala
                    dlaczego bierzemy do siebie :


                    "Z Tobą gorzej. Osoba ktora boi się określić jest Tchórzem."
                    • Gość: Monika Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.chello.pl 01.02.03, 19:15
                      To była Jego niedawna wypowiedz. A wy macie problem osobisty od samego
                      początku - ja pytam o stereotypy, zjawiska społeczne i psychologiczne, które
                      pragnę wyjaśnić a wy opowiadacie o sobie i obruszacie się o to czy o tamto.
                      Obrażacie się że jesteście tacy a nie inni. Przecież to nie o to chodzi. Jednak
                      fajnie tak pogadać, a problem dziewictwa i stereotypów z tym związanych i tak
                      się nie wyjaśnił. Bo mówicie - to tak jest bo to stereotypy - no wlasnie masło
                      maślane. A dlaczego ? Chyba mam odpowiedz dzięki Michałowi - bo ludzie są
                      hipokrytami, mają jakieś kompleksy i rozładowują to na innych, coś w tym
                      rodzaju "o! to jest dziewica a ja nie! jestem od niej lepsza!" (w domyśle -
                      bardziej atrakcyjna no bo znalazł się przecież ktos taki kto mnie chcial)
            • Gość: Terry Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.03, 22:44
              Rozumiem kamfora twoja wypowiedź w ten sposób, że wolisz aby twoja żona przed
              tobą znała z łóżka jak największą liczbę facetów. Będie wtedy mieć
              doświadczenie, znac wiele pozycji, itp. Czy może chciałbys aby twoja żona będąc
              juz twoją żoną dla utrzymania właściwej formy (jak dpbry
              sportowiec) "trenowała" np.: z twoimi kolegami, znajomymi ? Takie jest twoje
              życiowe credo ? Na tym polega wg ciebie wolność ?
          • Gość: Richelieu* Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.localdomain / 192.168.0.* 01.02.03, 21:51
            Gość portalu: Michał napisał(a):

            > Powołujesz się na Pana Boga, to może warto zapoznać się z jego przykazaniami -

            > szóste brzmi: nie cudzołóż. To chyba wyjaśnia sprawę. Jedną z najgorzszych
            > rzeczy, ktora trapi obecnie świat jest niespotykana dotąd hipokryzja. Trzeba
            > sobie postawić pytanie: przestrzegam praw Bożych albo je odrzucam. Trzeba
            się
            > jednoznacznie określić, a nie rozmywać odpowiedź i nie usprawidliwiać się.

            Oczywiście, że hipokryzja jest godna pogardy. Ja podpisuję się pod tym
            stwierdzeniem obiema rękoma. Tylko, że nie wszystko objawione ludziom przez
            Boga stanowi kanwę moralności. Bo przykazania koścelne, bo wreszcie celibat.
            Dlaczego tak wielu ludzi ma dość kleru? Bo pedofilia, bo rozpasanie. To nie
            Jezus wymyślił celibat a sobór w 1080 zdaje się roku. I zdaje się, że Jezus
            jedno, a Kościół drugie. Miłuj bliźniego swego jak siebie samego, a katolicy
            lżą na wszystkich, którzy katolikami nie są. Papież wyciąga rękę nawet do
            Żydów, a tacy szaraki plują na sąsiada bo nie chodzi do kościoła. Coś mi tu za
            dużo fanatyzmu i sekciarstwa Radia Maryja. Gdzie pokazuje się jedyną słuszną
            drogę. mówisz, Michał, że człowiek może wybrać tylko Boga, czyli dobro, albo
            tylko szatana czyli zło. Co za wąskie horyzonty. Bóg może być wszystkim dla
            wierzącego bo on tak sobie poukładał wszystkie wielkie idee, że pochodzą one od
            Niego, ale to tylko kwestia poukładania. A religia , jest ułatwieniem życiowym,
            bo wątpliwości są rozwiązane przez Niego. Tylko, że wiele spraw zostało nie
            wziętych pod uwagę, co może zostać odebrane za bluźnierstwo, ale stwierdzę: Co
            to za Bóg, że nie potrafił przewidzieć że ludzie przestaną wychodzić za mąż
            jako nastolatki, i co mają robić przez bite 10 lat ze swoją seksualnością.
            Powiedziane już zostało, że głęboka wiara przyćmiewa wszystkie fizyczne
            ciągoty, ale czy wszyscy katolicy są głęboko wierzący jeśli nawet wśród kleru
            połowa odczuwa pożądanie z którym nie daje sobie rady.
            Lew-Starowicz został kiedyś poproszony o przeprowadzenie badań wśród kleru na
            temat ich życia seksualnego, a raczej jego braku i wynikających z tego
            konsekwencji. 4 liberalne czasopisma miały to wydrukować. I nie wydrukowało
            żadno, bo dotąd fizyczność księży i zakonnic jest tabu. Nie chodzi nawet, że
            uprawiają seks czy też nie, ale w jaki sposób walczą z pożądaniem, co
            zasygnalizowane zostało przez Malwinę w odniesieniu do zwykłych ludzi. Więc,
            jeżeli Ty i Monika pobraliście się wcześnie, mało, oboje jesteście naprawdę
            głeboko wierzący to łatwo wam mówić o musie życiowym trwania w czystości.


            A po drugie. Ateista nie ma Boga, ale ma inne Idee. czy idea nie może stanowić
            bazy życia duchowego? Bóg to też Idea, ale jedna z wielu. I po raz kolejny
            stwierdzę, że ogromną wadą głęboko wierzących jest ograniczanie się. Mało,
            ograniczanie innych

            A co do cudzołóstwa, hm, nigdy nie kochałam się na cudzym łóżku, zawsze było to
            po części moje łóżko albo w ogóle łóżkiem nie było tylko czymkolwiek
            Nie pożądaj żony bliźniego swego, mimo jakichś tam skłonności, nie pożądałam
            jeszcze czyjejś żony ;)

            *
            • Gość: Michał Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.chello.pl 01.02.03, 22:47
              W bardzo specyficzny sposób interpretujesz przykazanie "nie cudzołóż". to może
              i dowcipne, ale temat jest poważny. To nie żadne magisterium Kościoła wymysliło
              to przykazanie, lecz pochodzi ono od Boga. W jego świetle seks pozamałżeński
              obraża Boga. Jestem w życiu zwolennikiem sytuacji klarownych. Człowiem
              prawdziwie wierzący musi stosować się do wskazanych przez Boga prawd i do nauki
              Kościoła. Jeżeli tego nie czyni powinien być na tyle uczciwy, żeby przestać być
              jego członkiem. Po co komplikować sobie życie i być zgorszeniem dla innych. To
              chyba proste. Są pewne zasady, których trzeba przestrzegać. Kiedyś była
              demokracja, ale socjalistyczna. Teraz są Katolicy, ale nie praktykujący. Ludzie
              moga mieć różne słabości , ale jeżeli permanentnie trwają w grzechu, nie mają w
              sercu bojaźni Bożej i podważają naukę Kościoła, to z tego powodu, może być mi
              tylko bardzo przykro. Prawd Wiary nie można przyjmować połowicznie. Gdy tak się
              dzieje, to mamy księzy pedofilów czy homoseksualistów.
              • Gość: Richelieu* Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.localdomain / 192.168.0.* 01.02.03, 23:17

                Oczywiście, że jeśli ktoś mówi o sobie katolik to tym samym ma obowiązek
                przyjąć na siebie wszystko to co się z tym wiąże. To związane jest ze wspomnaną
                hipokryzją. Ale ja katolikiem nie jestem. Wierzę w dobroć Jezusa, nie wierzę w
                żaden kler. Ogromnym autorytetem był dla mnie Tishner, cóż. kiedy umarł. Nie
                powiedziałam, że "nie cudzołóż" wymyślono 1000 lat temu tylko zasadę elibatu,
                tak zgubną dla księży i zakonnic.
                A religia dla mnie jest źródłem wielu katastrof społecznych, nie tylko
                katolicyzm, każda religia.

                Następna sprawa, to nie ustosunkowałeś się do tego, dlaczego tylko Bóg ma być
                jedyną ideą i dla wszystkich, nie tylko dla katolików. Bo twierdzisz, że życie
                duchowe zaczyna i kończy się na Bogu.

                I po trzecie. Ciekawe jak radziłeś sobie z własną seksualnością zanim ożeniłeś
                się z Moniką. Że cudzo łóstwo jest grzechem, to dlaczego Kościół tak piętnuje
                masturbację. Co z tymi nastolatkami? 90% chłopców i 60% dziewcząt regularnie
                się masturbuje a Kościół im wmawia, że to straszny grzech, bo nie prowadzi do
                zacieśniania więzi między małżonkami. Więc taki młody chłopiec głupieje, bo co
                z tego, że cały dzień ma zajęty lekcjami, angielskim, siłownią, ministranturą,
                kiedy i tak ma potrzeby. Teraz i tak mało który czy która nastolatka się
                przejmuje takim podejściem Kościoła, ale kiedyś? Samogwałt powiedziano, a
                nastolatki wpadły w panikę, że od tego będą chorzy. Kościół ładnie omija prawdę
                i robi wszystko aby zmyć z człowieka zdrowe odruchy seksualne. Zdrowe, nie
                rozwiązłe do szczętu.
                Ciekawe co zrobiłbyś w sytuacji opisanej poniżej, kiedy mąż mnóstwo czasu jest
                w delegacji, a kiedy przyjeżdża okazuje się, że żona ma okres płodny. I jak
                obyłbyś się bez seksu pół roku, a nawet dłużej. są co prawda różne odmiany
                seksu, gdzie można nic nie robić sobie z okresów płodnych, ale wszystkie one są
                zakazane przez Kościół jako zboczone. I zostałbyś sam z wiarą, która powinna
                dotrzymać Ci towarzystwa i zaspokoić twoje pożądanie przez cały ten okres gdy
                Twoja żona nie może lub gdy jej nie ma.

                *
                • Gość: Michał Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.chello.pl 01.02.03, 23:30
                  Forma komunikacji wymusza na mnie pewnego rodzaju hasłowośc. Jeżeli mąż woli
                  pracę od żony, to jego sprawa. Owe delegacje musiały być poza tym bardzo
                  długie. Okres niepłodny to nie jest dwa trzy dni, można tylko współczuć. Jeżeli
                  będą trwać, to nagroda ich nie ominie. Królewstwo Niebieskie jest nie z tego
                  swiata.
                  Jeżeli ktoś ma problemy z opanowanie sowich popędów seksualnych, absolutnie nie
                  powinien byc księdzem. Zawsze przecież może się wycofac. Hipokryci jednak sie
                  tego obawiają i trwają w grzechu wyrządzając innym wielu krzywd i kompromitując
                  Boży Kościół. Oczywiście istnieje duchowość pozachrześcijańska. Ale czy może
                  istnieć duchowość calkowicie odrzucająca jakiegokolwiek Boga i sprowadzająca
                  wszystko do materia i procesów chemicznych w naszym mózgu ... to już nie jest
                  duchowość przecież ... mielismy przykład urzeczywistnienia materialistycznej
                  koncepcji Marksa. Skutek był opłakany. Cała sztuka żywi się duchowością,
                  również Chrześcijańską. To tak bardzo hasłowo. Trudno tu o bardziej złożone
                  dywagacje.
                  • Gość: Ana Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.krakow.pl 01.02.03, 23:34
                    Okres niepłodny nie trwa 2-3 dni, ale zawsze jest ryzyko że cykl okaże się
                    nieregularny i owulacja wystąpi w innej chwili niz powinna. Może być wiele
                    przyczyn tego, np. choroba, stres, nieprzespana noc, itp. Żeby byc pewnym
                    skuteczności metody naturalnej (czy w ogóle mozna :)) na seks mozna przeznaczyć
                    tylko kilka dni w miesiącu.
                    A w dzisiejszych czasach prace mają ludzie różne - niektórzy własnie takie że
                    muszą bardzo dużo podrózować.
                      • Gość: Ana Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.krakow.pl 01.02.03, 23:55
                        Oczywiści dla takich osób jak Ty pojawienie się każdego dziecka to szczyt
                        szczęścia. Tylko czy jest to też szczęście dla takiego dziecka? Odpowiedzialny
                        człowiek powołuje życie na świat wtedy kiedy jest je w stanie odpowiednio
                        wychować i zapewnić im dobre warunki rozwoju. Wiem, zaraz napiszesz że według
                        Ciebie sprawy materialne nie mają znaczenia. A według mnie dziecku należy
                        zapewnić odpowiedznie ubranie, jedzenie, rozrywkę, edukację itp. Życie duchowe
                        nie wystarczy do przetrwania na tym świecie. Trzeba mieć co jeść i gdzie
                        mieszkać. Dlatego nie podchodź do tematu w ten sposób, że ludzie nie chcą mieć
                        dzieci bo to dla nich nieszczęście. Ludzie (w większości bo są też wyjątki)
                        chcą mieć tyle dzieci żeby kiedyś nie musieli się martwić co się stanie z ich
                        potomkiem kiedy nie bedzie miało wykształcenia ani nie bedzie gdzie miało
                        mieszkać, bo mając 5 czy 10 dzieci nie są w stanie na nie zarobić.
                          • Gość: Ana Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.krakow.pl 02.02.03, 00:24
                            Żal mi Ciebie. Większość swoich postów kończysz stwierdzeniem: "trzeba nieść
                            krzyż". Jako gorliwy katolik do wszystkich dyskutowanych kwestii powinienieć
                            podchodzic w sposób radosny. Powinno byc dla Ciebie szczęściem to że seks
                            uprawia się tylko z żoną i tylko czasem. Jeżeli się w coś wierzy to to coś nie
                            może nad nami wisieć jak jakieś nieszczęście. A z Tobą tak właśnie jest.
          • Gość: Zdzichu Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.acn.pl 01.02.03, 23:03
            Gość portalu: Michał napisał(a):

            > Jedną z najgorzszych rzeczy, ktora trapi obecnie świat jest niespotykana
            > dotąd hipokryzja. Trzeba sobie postawić pytanie: przestrzegam praw Bożych
            > albo je odrzucam. Trzeba się jednoznacznie określić, a nie rozmywać
            > odpowiedź i nie usprawidliwiać się.

            Oj, oj, oj, zagalopowałeś się... A nie jest dla Ciebie wielką hipokryzją ustawa
            antyaborcyjna w Polsce przeforsowana przez kręgi kościelne? Przecież jej
            skutkiem jest tylko to, że cena za zabieg wzrosła!

        • Gość: Michał Re: Życie duchowe to nie tylko życie religijne IP: *.chello.pl 01.02.03, 18:32
          Zajrzyj przyjacielu do słownika: Ateizm wyklucza istnienie Boga. Zjawiska
          nadprzyrodzone oraz duch który jest istotą życia jest przez nich kwestionowane.
          Biedacy będą doszukiwać się procesów chemicznych zachodzących w mózgu. Trudno
          wyobrazić sobie poezję Mickiewicza czy Słowackiego bez pierwiastków
          religijnych. Najwięksi twórcy sztuki nie odwołują się do ateistycznego
          światopoglądu.
    • kamfora Re: Dziewictwo 01.02.03, 19:28
      Gość portalu: Monika napisał(a):

      > Dlaczego bycie dziewicą (dootyczy to zarowno kobiety jak i mężczyzny) jest
      > wstydliwe? Mówię o ludziach nawet dwudziestoparoletnich i więcej. Znam takie
      > osoby, które przekroczyły 30 lat i wciąż są dziewicami.

      Postanowiłam jednak ustosunkować się do tematu wątku :-))

      Myślę, że fakt bycia dziewicą/prawiczkiem jest powodem do wstydu
      (jeśli w ogóle jest) dla osób niewierzących. Ludzie, którzy wierzą
      i jest to wiara nie w sensie "wierzący-niepraktykujący"-
      nie mają takiego problemu (cały czas mowa o problemie wstydu!).

      Nie widzę więc powodu do obruszania się na to, że problem
      tegoż wstydu wyjaśniany jest tu z punktu widzenia osób niewierzących.

      Bo wierzący znajdują odpowiedź w Biblii.

      :-))
      Ba.
      • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 01.02.03, 19:39
        kamfora napisała:

        > Gość portalu: Monika napisał(a):
        >
        > > Dlaczego bycie dziewicą (dootyczy to zarowno kobiety jak i mężczyzny) jest
        >
        > > wstydliwe? Mówię o ludziach nawet dwudziestoparoletnich i więcej. Znam tak
        > ie
        > > osoby, które przekroczyły 30 lat i wciąż są dziewicami.
        >
        > Postanowiłam jednak ustosunkować się do tematu wątku :-))
        >
        > Myślę, że fakt bycia dziewicą/prawiczkiem jest powodem do wstydu
        > (jeśli w ogóle jest) dla osób niewierzących. Ludzie, którzy wierzą
        > i jest to wiara nie w sensie "wierzący-niepraktykujący"-
        > nie mają takiego problemu (cały czas mowa o problemie wstydu!).
        >
        > Nie widzę więc powodu do obruszania się na to, że problem
        > tegoż wstydu wyjaśniany jest tu z punktu widzenia osób niewierzących.
        >
        > Bo wierzący znajdują odpowiedź w Biblii.
        >
        > :-))
        > Ba.

        o to chodzi, że z tymi wierzacymi rożnie bywa u nas, ludzie sa chwiejni i nie
        wierzą w taki spoób jak np. Michał. Mają wielkie watpliwości. Biorą śluby
        kościelne ale nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. A problem kompleksów z
        powodu dziewictwa istnieje i już. Te posty tutaj nawet tego dowodzą. Wierzą ale
        nie są na tyle silni w swojej wierze, żeby przyznać się, bo czują że będą
        wyśmiani ... i faktycznie tak jest.
        • kamfora Re: Dziewictwo 01.02.03, 19:50
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > o to chodzi, że z tymi wierzacymi rożnie bywa u nas, ludzie sa chwiejni i
          nie wierzą w taki spoób jak np. Michał. Mają wielkie watpliwości. Biorą śluby
          > kościelne ale nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. A problem kompleksów z
          > powodu dziewictwa istnieje i już. Te posty tutaj nawet tego dowodzą. Wierzą
          ale nie są na tyle silni w swojej wierze, żeby przyznać się, bo czują że będą
          > wyśmiani ... i faktycznie tak jest.

          Nie wiem, w jaki sposób wierzy Michał. Na pewno się w tym orientujesz lepiej.

          Co do wierzących: jeśli ktoś wstydzi się swojej wiary, to powinien
          zastanowić się, czy faktycznie jest wierzący.
          I nie oczekiwać wyjaśnienia wstydu z powodu bycia dziewicą z punktu
          widzenia wierzących.
          • Gość: Monika Re: Dziewictwo IP: *.chello.pl 01.02.03, 20:04
            to wszystko jedno, jeżeli się okazuje że wierzący są niewierzący - to zatem
            wyjaśnijmy ten wstyd z punktu widzenia niewierzących - bo powinno się stracić
            dziewictwo żeby nie być wysmianym. Z punktu widzenia nie-wierzących zatem, to
            JEST powód do wstydu, bo nie potrafię korzystac z życia. Jest to też jakieś
            wyjaśnienie.
            • kamfora Re: Dziewictwo 01.02.03, 20:16
              Gość portalu: Monika napisał(a):

              > to wszystko jedno, jeżeli się okazuje że wierzący są niewierzący - to zatem
              > wyjaśnijmy ten wstyd z punktu widzenia niewierzących - bo powinno się
              stracić dziewictwo żeby nie być wysmianym. Z punktu widzenia nie-wierzących
              zatem, to JEST powód do wstydu, bo nie potrafię korzystac z życia. Jest to
              też jakieś wyjaśnienie.

              Moniko, punkt widzenia niewierzacych na sprawę dziewictwa przedstawiła
              pięknie Dodo.

              Ja akurat jestem wierząca.

              A tak na marginesie: Piszecie z Michałem z jednego komputera?