nebelowa
14.12.16, 10:59
Nie daje juz rady, dalej jechac na autopilocie. Wzielam wolne. Leze, wstaje kilka krokow do lazienki, przy okazji nalac sobie do szklanki wody z kranu, bo nie mam sily zejsc na dol do kuchni. Nie mam sily na nic. Przed przyjsciem meza i syna do domu, wczoraj zwleklam sie, ale powiedzialam , ze cos zoladek mnie boli i nie chce jesc, musze sie polozyc. W nocy budze sie o 4 i nie moge spac. Nie mam sily nawet na forum sie udzielac, a myslalam, ze to mnie moze jakos zaktywizuje. Cienka jestem . Nie chce znowu do lekarza, psychiatra przyslal mi wczoraj rachunek za ostatnie wizyty, place jakies setki euro za nic, za jakies k..wa eksperymenty z anafranilem latem, rachunek wypisany recznie i jakos nie rusza go to, ze sie u niego wiecej nie pokazalam, tyle go interesuje moja osoba ile mu na konto jeszcze ma m przelac. Ja juz nie mam ochoty na to wszystko. Biore ta venlafaksyne i jakos mnie wcale nie aktywizuje, nastroj nieco podciagnela do gory i stanelo.Mam olow w zylach, leze. Nie jestem smutna, w..wia mnie juz to wszystko, a nie moge sie ruszyc. Chcialabym sie rozplakac, to tez nie moge. Czy ja jestem juz jakims robotem? Moze to nie jest depresja, moze ja mam cos innego...Dorzucic sobie bupropion ja wiem, ze nie powinno sie samoleczyc, ale co to za roznica juz ?