klaudia1508
20.01.17, 10:20
Jak wiecie choruję na chad i jestem w ciąży. Nie biorę leków. Choroba robi ze mną co chce, I trymestr to była ciągła depresja, teraz od jakiegoś czasu nastrój poszedł do góry i mam taki napęd w glowie że nie nadążam. Co pare dni nastrój opada żeby za chwilę odnowa mieć niekończoną się gonitwę myśli. Oczywiście negatywnych myśli. Mam tak silne lęki że mi się już nie da pomóc że już zawsze będę w takim stanie. Panikuję że nie nadaję się na matkę i że już nigdy nie będę wstanie pracować a wtedy z czego ja będę żyła. Lęk napędza lęk. Znam mechanizm ale nie umiem tego przerwać. Ostatnio miewam przez to koszmary w nocy, budzę się tak przerażona. Wczoraj całą noc prawie nie spałam. Piję melisę ale to nic nie pomaga a boję się brać cokolwiek ze wzgl. na dziecko. W głowie klepią mi się myśli s, żeby po porodzie skończyć z tym cierpieniem. Nie radzę sobie ani z chorobą ani z tym potwornym panicznym lękiem co ze mną będzie. Psychoterapia nie przynosi ulgi. Poradźcie mi proszę co robić.