Dodaj do ulubionych

poważny problem z matką...

05.11.04, 00:08
nie wiem czy tu mi ktoś coś poradzi, mam nadzieję, że nie ma tu debili co się wyśmiewają z problemów innych... krótki opis sytuacji... ponieważ nie mam pracy (a co za tym idzie pieniędzy na utzymanie) muszę mieszkać z matką...
matka jest moim zdaniem jebnieta... otóż... pominę fakt, że jej małżeństwo trwało zaledwie rok, bo miała pretensje do ojca, że jest za mało ambitny...
fakt, mój ojciec to typ "ziomala" którego interesuje jedynie piwo...
on jest przegięta w drugą stronę... od małego krytykowała mnie, że jestem debilem (choć w testach IQ wychodziło mi nawet 135) , praktycznie nie miałem młodości, bo dla niej liczyło się tylko "abyś się uczył, bo nauka jest najważniejsza"... skończyłem więc dzienne studia na politechnice... już w dwa tygodnie po obronie magistra miałem pierwszą awanturę o to, że "ty się wogóle nie uczysz, nawet do kopania rowów się nie nadajesz"... jest krótko mówiąc pie..ięta na tle "nauki", nie uznaje czegoś takiego jak zabawa, hobby...
efektem było kilka prób samobójczych... gdyż,np. jak grałem w jednym zespole na perkusji, musiałem to rzucić "bo to walenie nie służy nauce"...
musiałm rzucić zabawę w surviwal "bo ci terroryści niczego cię nie nauczą", nie mogłem chodzić do kolego "bo wy tam marnujecie czas, a moglibyście siąść i się pouczyć..."
ogólnie prawie każdy dzień od kilku lat zaczynał się awanturami, pretensjami... zaczęło dochodzić do naprawdę dużej agresji... nie wiem co mogę zrobić (jakbym miał pracę i zarobiłbym to bym się wyprowadził) w tej sytuacji...
odechciaało mi się już dawno żyć, bo nie da się wytrzymać tam, gdzie każda czynność jest negatywnie skrytykowana... studia skończyłem ponad rok temu, mam ciągle wymawiane, że "dzisiejsza młodzierz ma po dwa fakultety"...
chcę wieść normalne, spokojne życie, ale to co mam w domu mi nie pozwala...
matka natomiast wszystko przekręca ogonem i co chwilę "ma pretensje że jej jeszcze nie przeprosiłem"...
jej grono koleżanek to pare starych panien, głównie nauczycielek.. ona sama też była nauczycielką... ma ostatnio napady płaczu, bo podobno "martwi się jak ja ułożę sobie zycie, skoro nie chcę się uczyć"...
co mam zrobić ???
zwracałem się o pomoc do paru psychologów, z teleonu zaufania, ale mówili, że ja już jestem dorosły, nie jestm młodzierz, i powinienem się wyprowadzic...
ja to wiem... ale skoro nie mam pracy, to i nie mam jak się wyprowadzić...
co można zrobić z taką osoba, mam już dość zmarnowanego zycia.. od skończenia studiów zacząłem żyć "normalnym zyciem"... tzn. mam dziewczynę, spotykam się z kolegami, poświęcam dużo czasu na hobby, ale właśnie od kiedy zacząłem żyć "normalnie" zaczęły się najgorsze awantury i przemoc...
ja już ledwo wytrzymuję, aby ta sytuacja nie skończyła się cmentarzem... a rady w stylu "znajdź pracę" sobie wsadźcie, bo to oczywiste i to wiem... tylko tej pracy szukam intensywnie już długo... a jako osoba z wyższym przecież nie pójdę sprzątać... zresztą do sklepu nikt nie weźmie gościa po polibudzie z językami... a praca poniżej 1000 netto nie pozwala na "utrzymanie się"...
Obserwuj wątek
    • aidka Re: poważny problem z matką... 05.11.04, 04:14
      petereczek napisał:

      > nie wiem czy tu mi ktoś coś poradzi, mam nadzieję, że nie ma tu debili co się
      w
      > yśmiewają z problemów innych...

      niestety sa tu takie osoby
      jeszcze parę dni temu starałabym Ci się pomóc
      teraz mogę tylko w taki sposób, by na początek doradzic Ci, abys przed wejsciem
      na Forum, ustawił opcje w Moim Forum , ktora spowoduje, że nie bedziesz widzial
      wpisów osób o nickach : aneta10ta, taaneta10ta,tandeta10ta, rzeznia_nr_5
      mam nadzieję, że ktos rozsądnie i konkretnie coś Ci doradzi
      mnie zniechęcili właściciele w/w nicków /to w sumie 2 czy 1 osoba sklonowana/
      powodzenia
      pozdr.
      a.
      • aneta10ta Re: poważny problem z matką... 05.11.04, 21:41
        A Mask..?
    • neoral Re: poważny problem z matką... 05.11.04, 04:45
      stary, nie wiem czy ci poradze, to po pierwsze;
      nie jestem zadnym specjalista, pierwszy raz sie tu wypowiadam,
      a takie fora traktuje z rezerwa, bo mozna wiecej zaszkodzic niz pomoc - miej to
      na uwadze (kieruje to rowniez do innych jesli to przeczytaja);

      nie znam szczegolow, ale z tego co piszesz, twoja matka
      ma powazny problem i to chyba od dawna - skoro robi ci awantury "od dawna",
      skoro placze z twojego powodów "wymyslonych na twoj temat" itd;
      nie jest dla mnie jasne czy to ty pdejmowales proby samobojcze, czy twoja mama?
      z tego co rozumiem twoja mama - jesli tak, to znaczy ze od dawna, albo okresowo
      choruje na depresje - kurcze, glupio tak na odleglosc wystawiac diagnoze, miej
      to na uwadze;
      jesli mam byc szczery, to dziwie sie ze ty sam jeszcze nie masz problemow z
      obnizonym nastrojem;

      a teraz co mozna zrobic w praktyce:
      - znalezc prace i sie wyprowadzic (przedewszystkim sie wyprowadzic - z
      wlasnego doswiadczenia wiem, ze 99% prblemow z rodzicami znika, jak rozdzka
      odjął gdy sie wyprowadza z domu, polepszaja sie stosunki, znikaja konflikty i
      jest swiety spokoj, a ja odwiedzasz rodzicow to pieja z zachwytu, robia ci
      opbiad i cie kochaja - zobaczysz jak sie wyprowadzisz, wiec spoko);
      - czy da sie pomoc mamie? na sile nic nie zrobisz; mysle ze mozesz byc dla
      niej jedynie mily, uspokajac ja, uglaskiwac, pocieszac - byc moze matka i jej
      lament zwyczajnie cie wku..ają - ale podejdz do tego tak, ze to
      przedewszystkim ona ma problem, wiec jej pomoz; jesli TY nie odpuscisz, to albo
      sie pozabijacie, albo ona siebie zabije, albo ty tez bedziesz mial depreche, od
      tego wku..enia - a nerwy przejda ci jak sie wyprowadzisz - no niestety taka
      jest prawda, koniec, kropka;
      - czy mozna pomoc samej mamie, tak by ciebie to jak najmniej dotknęło (bo
      chyba o to ci chodzi) - zdaje sie ze masz dosc neurotyczną mamę i tak jak wyzej
      napisalem nie pomozesz jej na sile; a wiec nie wyslesz jej na sile do
      psychologa, terapeuty, bo to ona sama musi chciec; prawdopodobnie terapia
      przydala by sie jej od dawna - taka prawda - tylko jak jej o tym wspomnisz to
      moze byc jeszcze gorzej, bo potraktuje to jako atak na siebie, wiec uwazaj;

      i szczerze mowiac, nie mam nic wiecej do dodania

      powodzenia i luz, bedzie git ;)

      janek
    • niki111 Re: poważny problem z matką... 05.11.04, 12:46
      Przyłączam sie do tego co napisal moj przedmowca.
      Dodam jeszcze, że uwazam ,iz rozmowa z mama (moze juz po raz enty), na temat
      trudnej sytuacji ekonomicznej w Polsce nie zaszkodzi . Tak calkiem powaznie jak
      intelektualista z intelektualista ( oni to lubia :);wierz mi to dziala tez mam
      takiego tate- z tym ze moj jest nawet b. wysoko postawionym profesorem jednej z
      uczelni; przerabialam to samo co ty, dopuki sie nie wyprowadzilam z domu )
      Mozesz uzyc argumentow, ze kiedys pod wzgledem pracy bylo u nas latwiej, bo byl
      przeciez NAKAZ pracy. Ludzi do pracy brano z "łapanki". Teraz wszystko sie
      zmieniło. Mozesz pokonczyc nawet 10 fakultetow i okaze sie ze to nie wystarczy.
      Jezeli nie masz dobrych plecow Twoja wiedza za duzo tu sie nie przyda(w naszych
      czasach i naszym spoleczenstwie nie uzywa sie wiedzy do znalezienia pracy-to
      smutne ale niestety prawdziwe). Kiedys bylo inaczej osoba z wyzszym
      wyksztalceniem to byl naprawde ktos. Twoja mama wychowywala sie w tamtych
      czasach i doskonale o tym wie. Nie wie natomiast jak jest teraz bo nie musi
      sie przedzierac przez tlumy wygryzaczy i tanich karierowiczow.
      A przy okazji uwazam, ze skonczyles super uczelnie ( moj maz tez to konczyl)-
      to najlepsze studia dla mezczyzny.
      A Twoja mama jezeli jest taka operatywna, za jaka sie uwaza, to niech Ci
      znajdzie prace. Wtedy dopiero udowodni na co ja stac. Bo biadolic potrafi
      kazdy.
      Uszy do gory i zycze powodzenia w poszukiwaniu pracy!
      • petereczek Re: poważny problem z matką... 05.11.04, 13:27
        moja mama jest "bardzo operatywna"... oglądając seriale...
        siedzi , ogląda TV i narzeka na mnie,,,
        ostatnio stwierdziła, że nie mogę znaleźć pracy, bo nie korzystam z energii kosmicznej i dobra absolutu... pie..nie i gusła, a jej koleżanka mówi "poproś boga"... ku.., jeszcze mi z jakimiś bogami i duchami wyjeżdżają... strefę 11 w TVN oglądają...
        wiesz, to jest żałosne jak Cię ktoś przekonuje, że "kosmos Ci nie da pracy, bo nie chcesz wierzyć i kształtować podświadomość"... smieszne teksty godne XIX wieku...
        • carlabruni Re: poważny problem z matką... 05.11.04, 16:44
          petereczek napisał:

          > moja mama jest "bardzo operatywna"... oglądając seriale...
          > siedzi , ogląda TV i narzeka na mnie,,,
          > ostatnio stwierdziła, że nie mogę znaleźć pracy, bo nie korzystam z energii
          kos
          > micznej i dobra absolutu... pie..nie i gusła, a jej koleżanka mówi "poproś
          boga
          > "... ku.., jeszcze mi z jakimiś bogami i duchami wyjeżdżają... strefę 11 w
          TVN
          > oglądają...
          > wiesz, to jest żałosne jak Cię ktoś przekonuje, że "kosmos Ci nie da pracy,
          bo
          > nie chcesz wierzyć i kształtować podświadomość"... smieszne teksty godne XIX
          wi
          > eku...
          Z tego co tutaj napisałeś to wynika, że Twoja mama ma jakąś poważną chorobę
          psychiczną. Nie obraż się, ale normalni ludzie w takie rzeczy nie wierzą. Masz
          teraz dziewczynę, kumpli i tak trzymaj. Mamie tylko przytakuj a i tak rób
          swoje. Pozdtrawiam.
    • mskaiq Re: poważny problem z matką... 05.11.04, 15:21
      Mysle ze musisz rozwiazac problemy pomiedzy Toba a Twoja Matka. Musisz
      kontynuowac Swoja droge ku normalnosci, Ona bedzie bardziej i bardziej
      przeciwko temu.
      Musisz rozmowiac z Nia, najlepiej codziennie, ale wtedy kiedy jest spokojna i
      koncz kiedy zacznie byc agresywna. Mysle ze na poczatku to beda krotkie rozmowy
      bo szybko bedzie agresywna i zla. Kiedy zacznie byc zla i agresywna, koncz i
      idz na spacer, dalsza rozmowa nie ma sensu.
      Za kazdym razem kiedy rozmawiasz mow Jej jak Ty widzisz zycia i co jest wazne
      dla Ciebie. Ona powoli to zaakceptuje i zmieni sie. Twoja cierpliwosc jest
      tutaj najwazniejsza. Nigdy nie rozmawiaj kiedy jestes zly bo wtedy spotykaja
      sie dwie negatywne emocje i wtedy nastepuje wybuch.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • ynnes Czcij matke swoja 05.11.04, 16:48
      A najlepiej ja uczcisz pozwalajac jej na samotnicze przepedzenie reszty swego
      zycia w jakims milym miejscu, na przyklad klasztorze. Nie badz maminsynkiem,
      plodz dzieci i idz na piwo.
    • eulogete Re: poważny problem z matką... 06.11.04, 14:36
      sprawki dwie:
      popierwsze - z opisu wygląda, że matka ma PROBLEM
      po drugie - Ty z kolei nie szukasz naprwdę serio sposobu na poukładanie sobie
      zycia z dala od matczynych problemów, tylko bardzo starasz się pokazać, że
      warunki zewnętrzne nie pozwalają ci na żaden ruch.
      skoro matka zrzędzi, ale karmi,
      to znaczy, że warunki finansowe nie są dla ciebie parametrem krytycznym przy
      poszukiwaniu pracy. Jeśli pójdziesz do pracy za marne grosze, czy na staż
      absolwencki - z głodu nie umrzesz. Nie masz dzieci, którym trzeba zapłacić za
      żłobek czy przedszkole, nie musisz płacić czynszu itd.

      więc zamiast szukać powodów do unikania pracy - znajdź człowieku zajęcie może
      niekoniecznie dobrze płatne, ale takie, żeby było ciekawe i pozwalało sie
      rozwijać. Możesz tam siedzieć od rana do nocy - przynajmniej matkę będxziesz
      miał z głowy. Dobre studia + doświadczenie w ciągu kilku(nastu)miesięcy
      przełożą się na kasę, a wtedy - witaj wolności.
      A jak nie umiesz sie zmoibilizować ,to zasuwaj do lekarza na żywo a nie przez
      telefon i rób coś ze sobą zanim zapomnisz co było na studiach.

      pozdrawiam
      • petereczek Re: poważny problem z matką... 06.11.04, 15:17
        pracować... łatwo powiedzieć... przez 2 lata chyba 500 CV rozesłałem i nic...
        a do akwizycji się nie nadaję, bo nie lubię wciskać kitu...
        co tydzień od 2002 kupuję gazetę w poniedziałek i gó..... rozsyłam CV, ale wszędzie tylko "kilka lat udokumentowanych na podobnym stanowisku"...
        byłem może na 5 rozmowach, a potem się okazywało, że "mamy rewelacyjny produkt który właśnie pan będzie oferował naszym nowym klientom, oczywiście najpierw tego klienta trzeba znaleźć", albo "czy nie będą panu przeszkadzać np. 4 nadgodziny dziennie, a z racji, że nieznamy pana, to cy nie przeszkadzało by panu, że pierwszy miesiąc jest za darmo ?"
        zdażyło się, że nawet chciałem iść na ciecia... miało być 5.5 złotego na godzinę, bo był potrzebny ktoś kto dobrze mówi po angielsku , przy podpisywaniu umowy okazało się małym druczkiem, że jest 3 złote... a koleś jeszcze beszczelnie stwierdził "przecież mamy ogromne bezrobocie a pan jeszcze wybrzydza"...
        • eulogete Re: poważny problem z matką... 06.11.04, 17:23
          ofkoz masz rację co do ofert "rozumie pani, że pierwsze miesiące to będą
          nadgodziny" - w firmie w pipidówse podmiejszkiej do której dojazd w jedną
          strone to ok. godziny i takie tam.

          prawda, najwięcej propozycji dla akwiaytorów i panienek do agencji - ale
          zdarzają się i ciekawsze.

          w każdym razie nawet gdybyś miał przepracowac u kogoś miesiąc za darmo - z
          opisu wygląda, że stać cię na to, bo matka jaka jest, taka jest ale nakarmi.

          co do szukania pracy - absolutnie najskuteczniejsi są krewni i znajomi, którzy
          mogą podesłać namiary na firmy, które kogoś potrzebują. całkiem często firmy
          hie dają ogłoszeń, tylko robią przegląd znajomych pracowników - taniej to
          wychodzi i nie maja problemów z wielką kupą listów motywacyjnych...
          Inne firmy wybierają spośród cv przysłanych bez ogłoszenia albo ogłaszają się
          na własnych stronach internetowych.
          w wyborczej ich nie znajdziesz.

          wiem, że kupiona w poniedziałek gazeta i wysłane cv pozwala poczuć sie na
          zasadzie "zrobiłem swoje i niech nikt się mnie nie czepia"
          ale jeśli umiesz popatrzeć na swój list tak jakby go ktoś obcy napisał, to
          zobaczysz, że składa sie wyłącznie z wyjaśnień, dlaczego nie możeśz różnych
          rzeczy
          tak jakbyś skupiał się właśnie na tym , co ci przeszkadza, a nie na szukaniu
          rozwiązań możliwych do wypróbowania

          dwa tygodnie temu zaczęłam pracować
          umowa zlecenie
          poniżej 1000 (niestety - sporo)
          wystarczy akurat na żłobek dla synka i ratę kredytu studenckiego
          podobno nawet poniżej moich kwalifikacji
          (studia , jezyki , komputer, prawo jazdy...)

          a mimo jakby mi kto skrzydła przyprawił
          robię wreszcie coś co przynosi efekty
          widać wykonaną pracę
          nie jak w domu, gdzie pogodzinie od zmywania zlew znów pełen naczyń...

          dlatego uważam ze warto podjąć pracę niezbyt finansowo atrakcyjną (może staż
          absolwencki czy cokolwiek chociaż częśiowo refundowane przez urząd pracy)
          byle tylko dawao szanse rozwoju
          tak,żeby za rok móc wpisać doświadczenie...

          trzymaj się
          pozdrawiam
          bo
          • aneta10ta Re: poważny problem z matką... 06.11.04, 19:03
            Eulogete napisała:

            > bo
            Bobuś?
            • petereczek Re: poważny problem z matką... 06.11.04, 22:25
              jaki staż ? dla osoby co 2 lata temu skończyła uczelnię ?
              staż jest do 12 miesięcy od obrony !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              ja jestem normalnym bezrobotnym... bez dopłat, a ponieważ już raz ktoś mnie na dopłatę wykorzystał ( po skończeniu dofinansowania wywalił i wziął następnego), to też mi "pierwsza praca" nie przysługuje...
              wczytuj się dokładniej w to co piszę... nie mam prawa do stażu i pierwszej pracy...
              • anieta10ta a skąd jesteś? 06.11.04, 22:28
              • lucy60 Re: poważny problem z matką... 06.11.04, 22:38
                Na staż to możesz iść zawsze!!!!
              • godzilla4 Matka ma swoja rację...niezależnie od tego, czy 07.11.04, 11:08
                jest pie..ięta. Nie wmówisz mi, ze młody koń po studiach, z językami, nie znajduje roboty. To pogrywka, niech stara zapie.. a ja wolę być pokrzywdzony. Wiesz, mozna szukać zeby znaleźć i szukać tak, żeby mieć alibi. Wiem, ze opie..c się jest przyjemnie a przynajmniej mniej się człowiek boi ale wiem z własnego doświadczenia: to demoralizuje i przygotowuje Cie do roli popychla. Go West, young man!(niekoniecznie dosłownie, po prostu musisz za ta robota pozapie..ć i zmusić sie do elastyczności). To nie jest takie nieprzyjemne, jak nam wmówiono, wręcz przeciwnie, jedyna rozsądna alternatywa.
                • godzilla4 Re: Matka ma swoja rację...niezależnie od tego, c 07.11.04, 11:13
                  godzilla4 napisała:

                  > jest pie..ięta. Nie wmówisz mi, ze młody koń po studiach, z językami, nie znajd
                  > uje roboty. To pogrywka, niech stara zapie.. a ja wolę być pokrzywdzony. Wiesz,
                  > mozna szukać zeby znaleźć i szukać tak, żeby mieć alibi. Wiem, ze opie..c się
                  > jest przyjemnie a przynajmniej mniej się człowiek boi ale wiem z własnego doświ
                  > adczenia: to demoralizuje i przygotowuje Cie do roli popychla. Go West, young m
                  > an!(niekoniecznie dosłownie, po prostu musisz za ta robota pozapie..ć i zmusić
                  > sie do elastyczności). To nie jest takie nieprzyjemne, jak nam wmówiono, wręcz
                  > przeciwnie, jedyna rozsądna alternatywa.
                  • godzilla4 Nic, sprawdzałem tylko jak to wykropkowuje wyrazy 07.11.04, 11:14
                    typu "pie..ięęta"
                    • godzilla4 Hm...a "pieldolnięta"? 07.11.04, 11:14
                      • godzilla4 Jak seplenię to nie wyklopkowuje "pieldolnięta". 07.11.04, 11:15
              • eulogete Re: poważny problem z matką... 07.11.04, 15:36
                ok, nie wczytałam dokładnie, przepraszam - zresztąja się nawet na to nie
                załapałam, za późno studia skończyłam, UP miał mnie w głębokim poważaniu.

                zresztą w gruncie rzeczy nie chodzi o to żebyś mnie czy kogokolwiek innego
                przekonał, że wiesz wszystko o poszukiwaniu pracy, prawach bezrobotnego i że
                zrobiłeś wszystko co szukający pracy powinien wykonać, żeby usiąść w spoojności
                przy piwku i oznajmić "zrobiłem swoje, od...cie sie ode mnie"

                jeżeli wysłałeś 500 cv - gratuluję wytrwałości, ja tak nie umiem. Może uda mi
                się nauczyć. Ty już potrafis zwytrwale coś robić - zazdroszczę ci tej
                umiejętności.

                Jeśli 500 cv owocuje 5 rozmowami - to wygląda niepokojąco. Może same cv mogłyby
                być lepiej opracowane, może inny wybór ogłoszeń, albo inna metoda poszukiwania
                firm - może bez ogłoszenia albo po namiarach od krewnych lub znajomych.
                Nie wiem ile przeglądałeś serwisów dotyczących pisania cv - czasami są tam
                mądre rady (najwiecej tych mądrych znalazłam na www.careerlab.com - po
                angielsku)

                A skoro byłeś na stażu - przynajmnie ciekawy był? Czy to było coś co dawało ci
                satysfakcję? Mógłbyś pracować tam lub w podobnym miejscu dłużej czy na odwrót -
                nigdy więcej?
                • eulogete Re: poważny problem z matką... 07.11.04, 15:44
                  www.careerlab.com/job_search.htm
                  tam jest seria fajnych artykułów o szukaniu pracy
                  a mój kolejny post - do Anety...
                  • petereczek Re: poważny problem z matką... 07.11.04, 16:37
                    pracy szukałem od ogłoszeń z mojej branży studiów aż po ogłoszenia sprzedawców do sklepu...
                    ogólnie nigdzie nie mogę znaleźć ogłoszeń o normalnej pracy biurowej... nie ma ?
                    pomijam służbę cywilną, bo tam tylko z plecami biorą...
                    ale do poważnej firmy nie mam "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku", do kolejnych firm chcę za dużo , bo chcę z 1000 netto (ja uważam, ze to mało) do "sklepu" nikt nie weźmie kogoś mądrzejszego od menażera działu,
                    a co do stażu... to nic się nie nauczyłem ( po za tym że jedni są od zbierania ochrzanów i pracy a inni od nagradzania premiami za siedzenie i picie kawki i palenie papierosków)... to była normalna, żmudna praca magazyniera/zaopatrzeniowca... a staż polegał na tym, że pracodawca miał zwrot z urzędu... i tylko na tym... bo teraz tam siedzi kolejny "absolwent", tfu juz nie siedzi... skończyła się dopłaata.. za to dwa tygodnie temu w wyborczej było ogłoszenie, że firma znowu szuka "absolwenta"...
                    serio od czerwca 2002 przeglądam serwisy, wyborczą i ślę CV, po kilka tygodniowo... najczęściej jak np. zadzwonię do jakiejś "hurtowni" to okazuje się , że oni mają koszulki, które na mieście trzeba sprzedać, albo np. dzwonię gdzieś gdzie rzekomo szukają kandydatów do działu technicznego (osoby trochę znające sie na technice... ) miał być montaż instalacji kablowej... ale się okazało, że najpierw mam chodzić po domach i znaleźć tego co tą instalację chce... nawet jak się zarzekają, ze to nie jest akwizycja, to potem np. "agencja reklamowa" (znam się trochę na grafice komputerowej) nie ma pojęcia co to jest 3dstudio albo Corel i ta "agencja" to na ulicy krzyżówki albo pastę do zębów "reklamuje" przechodniom...
                    serio...
                    ja nie wymagam kokosów, praca biurowa lub jakaś biurowo fizyczna, przynajmniej 1000 netto na początek... to nie są wielkie wymagania, ale w tym kraju chyba zbyt wielkie...
                    • eulogete Re: poważny problem z matką... 07.11.04, 22:35
                      z ciekawości - po jakim wydziale/kierunku politechnicznym kusi cię
                      praca "biurowo - fizyczna"

                      a drugiej strony - az pracę skłądającą sie głównie z ochrzanów rzeczywiście
                      oczekiwałabym godziwej zapłaty

                      za pracę interesującą i rozwijającą - już niekoniecznie, mogłaby dla mnie
                      stanowić inwestycję w siebie.

                      co lubisz / chciałbyś robić kiedyś tam w przyszłości?
                      co w tej chwili robią twoi znajomi ze studiów?
            • eulogete Re: poważny problem z matką... 07.11.04, 15:37
              nie, smarkacz na kolanach dorwał się do klawiatury, a ja nie zauważyłam.
    • godzilla4 Na poczatek możesz dawac np. korki. Ludzie z tego 08.11.04, 08:24
      żyją. Jako inżynier pewnie nie zapomniałeś równań II stopnia czy trygonometrii. Z fizyki, moze z języków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka