Dodaj do ulubionych

agresywny mąz

10.11.04, 23:29
Obserwuj wątek
    • gniadykon [...] 10.11.04, 23:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • sukubus [...] 10.11.04, 23:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • beekeeper Re: agresywny mąz 10.11.04, 23:33
        ależ panowie zestrojeni w paralelnej synchronizacji adekwatnych zapytań
        • kasala Re: agresywny mąz 10.11.04, 23:34
          to wczesniej to do sukubusa
        • aneta10ta Re: agresywny mąz 10.11.04, 23:37
          Jakże Ciebie nie czytać?! Brzmisz jak poezja.
          Aneta
      • kasala Re: agresywny mąz 10.11.04, 23:33
        jestes plytki i prymitywny
        • kamila551 Re: agresywny mąz 10.11.04, 23:35
          Napisz cos więcej.
          • gniadykon [...] 10.11.04, 23:43
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • kamila551 Re: Długie rączki. Pytanie projekcyjne ale oczywi 10.11.04, 23:46
              Moze jest chory,nie o to dziewczynie chodzilo wcisnęla za szybko enter,ojej
              zniechęcili panią.
          • kasala Re: agresywny mąz 10.11.04, 23:43
            od kilku obserwuje stopniowe zmiany wzgledem mnie w miom mezu. Zrobil sie
            agresywny i wulgarny. Nie jestem pewna czy takie zachowanie jest normalne,
            czasami jest normalny, to znaczy wtedy, gdy wszystko idzie po jego mysli, jest
            tak, jak on chce. Ale gdy tylko cos jest inaczej, gdy nasze zdania sa odmienne
            wpada w potworna furie, krzyczy na mnie, wyzywa od najgorszych, a szisiaj
            rzucil mna o drzwi. Nie wiem czy nie mozna takich stanow leczyc, bo nie wiem
            czy normalne jest, ze w jednej chwili czlowiek jest mily a w nastepnej
            zachowuje sie jak opetany
            • sukubus [...] 10.11.04, 23:50
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • kasala Re: agresywny mąz 10.11.04, 23:56
                widze ze kolega sukubus tez nienajlepiej radzi sobie z rzeczywistoscia i tylko
                wyulgaryzmy potrafi stosowac z mniejszym badz wiekszym skutkiem.
            • kamila551 Re: agresywny mąz 11.11.04, 00:04
              Normalne to napewno nie jest,cos musi go grysc w srodku-dopiero teraz to
              zauwarzylas? czy wczejniej tez taki byl?trzeba by z nim porozmawiac dlaczego
              tak sie zachowuje czasem czlowiek ma problemy i wyrzywa sie na kims
              bezpodstawnie,ale to juz jest przegiecie zupełne ze stony malżonka.Przy takiej
              atmosferze sama mozesz nabawic sie nerwicy trudno jednoznacznie powiedziec czy
              to jakas choroba,ja mam nerwicę tez bywam wybuchowa i wszystkiego sie
              czepiam,pasowalo by zgonic na nerwy,naprawde domniemywac to my se tu
              mozemy,poprostu trzeba pogadac.POZD>
              • kasala Re: agresywny mąz 11.11.04, 00:07
                dzieki kamila, ale nerwice to ja mam, po 2 miesicach lexotanu jakos
                funkcjonuje, mezulek mnie wykonczyl. ma stresujaca prace, ale nie potrafie z
                nim rozmawiac bo wlasciewie juz nie rozmawiamy. tylko takie zdania ogolnikowe,
                kiedy dziecko jadlo, kiedy wroci z pracy itp. nie wiem czy z nim wytrzymam, bo
                nie mam zamairu zosta c ofiara, tym bardziej ze ostatnio mi powiedzial zeak go
                wkurze, to mnie zabije
                • kamila551 Re: agresywny mąz 11.11.04, 00:15
                  Jejku to moj stary taki był,tylko ze on sie tak zachowywał bo na boku juz miał
                  inną rodzinkę no i alkochol przesłaniał mu umysł-dziewczyno ratuj sie jak
                  mozesz,bo jeszcze gorzej sie wykonczysz tak jak ja juz pare ładnych lat sie
                  męcze z nerwicą to tym mojego starego tylko on mial wytłumaczenie,bo chciał isc
                  do babsztyla innego a chyba nie wiedzial jak to ma zrobic i wyrzywal sie za to
                  na nas,dbaj o siebie a stresująca praca to nie powod zeby wyrzywac sie na zonie.
                  • kasala Re: agresywny mąz 11.11.04, 00:25
                    No tak, moj nie pije. Jemu sie po prostu w golie poprzewracalao, awansowal i mu
                    odbilo, mysli, ze jako gorszy gatunek czlowieka ( w szensie, ze kobieta), musze
                    mu uskugiwac. No nie poznaje czloeika i te jego ataki dniwu, ta furia, bokiem
                    mi to wyhodzi. CZy taka aresje mozna na jakiesj terapii leczyc czy jak sam nie
                    zapanuje nad tym to nie da rady?
                    • kamila551 Re: agresywny mąz 11.11.04, 00:38
                      Chyba polubił ządzić w pracy może to i w domu probuje,musisz mu pokazać ze tez
                      jesteś dużo warta nie daj się poniżac,bo dalej nie bedzie Cie szanował jezeli
                      bedziesz sobie pozwalać na to.PEwnie ze musi sie nauczyć panować nad tym moze
                      rozmowa z psychologiem by mu pomogła ale dużo zależy przede wszystkim od niego
                      samego.
                    • beekeeper Re: agresywny mąz 11.11.04, 00:43
                      może to właśnie napięcia związane z awansem. może boi się, że nie sprosta, że
                      okaże się niekompetentny, a może, jako świeżo promowany, jest obiektem jakichś
                      nieformalnych presji i docinków etc. ze strony tych, których przeskoczył. a
                      wyładowuje te frustracje na pani
                      • eulogete Re: agresywny mąz 11.11.04, 02:09
                        fajnie, że tłumaczysz przyczyny , ale rzucenie o drzwi od tego mniej nie boli.
                        sytuacja jest chora i trzeba to zmienić zanim będzie gorzej.
                        1)warto poszukać pomocy - porozmawiać z psychologiem, może kilkoma o zachowaniu
                        męża oraz jak nawiązać z mężem kontakt (jak rozumiem od jakiegoś czasu utracony)
                        2) postawić zdecydowany warunek: żadnych gróźb ani rękoczynów. Oswoić sie z
                        myślą, że gdyby szanowny małżonek kolejny raz uderzył, trzeba wybrać się do
                        lekarza pozaświadczenie. Zebrać dowody. Może nigdy do niczego się nie
                        przydadzą, ale powinny trochę otrzeźwić męża.
                        3)żeby warunek mógł być realny, trzeba sobie odwody przygotować - może rodzice
                        mogą przyjąc do mieszkania na jakiś czas? Tak żeby w razie narastania problemu
                        mieć dokąd się wynieść.

                        Na koniec - uważam że warto walczyć o utrzymanie małżeństwa, ale przez
                        naprawienie układów z mężem, nie przez podporządkowywanie się jego kaprysom.
                        Jeśli coś może go przekonać do zmiany postepowania, to raczej rzeczowa rozmowa
                        i konkretne, sensowne i konsekwentne decyzje niż histerie, szantaż itd.

                        pzdr
                        • kasala Re: agresywny mąz 11.11.04, 08:46
                          tak, jestem przygotowna na odejscie, moze nie na zawsze, ale na jakis czas. i z
                          checia poszlabym na obdukcje, gdybym miala z czym. moj maz jest licencjonowanym
                          ochroniarzem i wie co zrobic, zeby bolalo a zeby nie bylo sladow. nuczyli go
                          tam super bolesnych chwytow ( wiem. bo jak bylo dobrze, to mnie uczyl, na
                          wypadek, gdybym kiedys byla w zagrozeniu. rodzice, a nawet tesciowie wiedza ze
                          nie najlepiej sie dzieje, rodzice mieszkaja na drugim koncu Polski, i to
                          osttecznosc zeby do nich jechac, chocby z uwagi na rehabilitacje dziecka.
                          mysle, ze on wie, ze ja nie wyjechalam przez dziecko, bo tu sa specjalisci
                          ktorzy sie nim zajmuja, ale powoli mam dosc. sprobuje porozmawiac z
                          psychologiem, ale ratowac malzenstwa za wszelka cene nie bede
                          • gloom Re: agresywny mąz 11.11.04, 12:29
                            Witaj. Spróbuj poBazi po tej stronie: free.ngo.pl/temida/spis.htm ,
                            ewentualna pomoc prawna i psychologiczna. Pozdrawiam cieplo, trzymaj sie mocno.
                          • ilguad [...] 12.11.04, 15:55
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • 100krotki Re: agresywny mąz 11.11.04, 10:13
              kasala napisała:

              > od kilku obserwuje stopniowe zmiany wzgledem mnie w miom mezu. Zrobil sie
              > agresywny i wulgarny. Nie jestem pewna czy takie zachowanie jest normalne,
              > czasami jest normalny, to znaczy wtedy, gdy wszystko idzie po jego mysli,
              jest
              > tak, jak on chce. Ale gdy tylko cos jest inaczej, gdy nasze zdania sa
              odmienne
              > wpada w potworna furie, krzyczy na mnie, wyzywa od najgorszych, a szisiaj
              > rzucil mna o drzwi. Nie wiem czy nie mozna takich stanow leczyc, bo nie wiem
              > czy normalne jest, ze w jednej chwili czlowiek jest mily a w nastepnej
              > zachowuje sie jak opetany

              takie "stany" powinno się leczyć, a przynajmniej trzymać od takich "stanów" jak
              najdalej
              nie wróżę ci dobrze Kasalo
              mam nadzieję, że TYLKO trollujesz, bo od takich "stanów" to i uwolnić się nie
              jest łatwo, chyba że odlecieć na drugi biegun...półkuli ziemskiej
    • sabeena Re: agresywny mąz 11.11.04, 10:04
      Najlepiej bedzie zajrzec na to forum:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
      Pozdrawiam, S.
    • 100krotki Re: agresywny mąz 11.11.04, 10:08
      może doprowadzić do obłędu
      choć nie on może być główną jego przyczyną
    • nasiek79 Jeśli raz już to zrobił.. 11.11.04, 11:24
      .. to następnym razem się też nie będzie zastanawiać. Sprawa przypomina mi
      sytuację mojej siostry, więc jestem stosunkowo "na bieżąco". Jej mąż też był
      licencjonowanym ochroniarzem (właściwie ciągle "jest" ochroniarzem, ale "był"
      mężem).
      Powiem tak:Jeśli ktoś przynosi do domu problemy z pracy, a jeśli na dodatek ten
      ktoś ma "specyficzną"pracę, to do kłopotów jest już tylko jeden krok. Posłuchaj
      moich przedmówców i sama wez sprawy w swoje ręce, bo na zdrowy rozsądek męża
      teraz liczyć nie możesz. Jeśli uważasz, że chcesz to ratować, to idz do
      specjalisty; jeśli nie chcesz ratować małżeństwa, albo widzisz, że to może być
      ponad Twoje siły, to ewakuuj się czym prędzej, bo najbardziej pokiereszowaną
      istotą w całej tej szarpaninie będzie Twoje dziecko.

      Właściwie to mam dla Ciebie jedną radę: poprzyglądaj się jego znajomym. Zwróc
      uwagę na to co i w jaki sposób o nich mówi. Bo widzisz, bardzo często w tym
      typowo "męskim" towarzystwie to właśnie kumple mają taki wspaniały wpływ na
      żonatych kolegów. W momencie, kiedy ja wzięłam sprawy swojej siostry we własne
      ręce, zaczęłam bardziej przyglądać się koleżkom mojego byłego szwagra.
      Pobawiłam się w detektywa, a że nikt mnie tam nie znał, to mogłam sobie
      pozwolić na małe prowokacje... Czego ja się nie dowiedziałam!........
      Jeśli ma takich właśnie "uczynnych" znajomych, to niestety muszę powiedzieć, że
      masz marne szanse. Wątpliwym jest to, że zmieni dla Ciebie pracę. Wątpliwym też
      jest, że zmieni kolegów. Koło się zamyka.
      No, chyba że faktycznie to "coś" siedzi w nim samym i nie ma tu mowy o wpływie
      kolegów.. Tak czy siak, spróbuj się bliżej przyjrzeć sytuacji męża-może lepiej
      zrozumiesz kilka spraw.


      Pozdrawiam i życzę powodzenia,
      N.
      • 100krotki Re: Jeśli raz już to zrobił.. 11.11.04, 12:04
        nasiek79 napisała:

        > .. to następnym razem się też nie będzie zastanawiać.

        szkoda dziecka
        a jak "trafi" się wam drugie?
        będziesz "ugotowana"
        a to drugie to może być mu nawet na rękę, abyś poczuła, że jesteś jeszcze
        bardziej od niego uzależniona
        • menisk_wypukly Re: Jeśli raz już to zrobił.. 12.11.04, 17:31
          100krotki napisała:

          > nasiek79 napisała:
          >
          > > .. to następnym razem się też nie będzie zastanawiać.
          >
          > szkoda dziecka
          > a jak "trafi" się wam drugie?
          > będziesz "ugotowana"
          > a to drugie to może być mu nawet na rękę, abyś poczuła, że jesteś jeszcze
          > bardziej od niego uzależniona



          Dzieci biorą się na świecie stąd,iż "się trafiają". Zwłaszcza w rozpadających
          się, kryzysowych związkach. Boże,Ty widzisz, a nie grzmisz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka