Dodaj do ulubionych

Budda odpowiada

IP: *.navix.net 25.03.01, 23:06
Dziekuje wszystkim, ktorzy ustosunkowali sie do moich prob przekonania
Was, ze kazdy z nas moze byc decydujacym czynnikiem w wyzdrowieniu.
Przykro jest mi jednak za tych, ktorzy we mnie widza jakiegos "agenta"
New Age, promotora "jednej z religii" czy podszywacza sie pod realnego
Budde. Jesli moja porada, zeby sobie samemu poswiecic 20 minut dziennie,
zeby w skupieniu oderwac sie od natloku mysli i zrozumiec kim sie jest,
powoduje tyle niepokoju wsrod niektorych z Was, to przepraszam. Nie to bylo
celem mich mysli, ktore wam staralem sie przekazac.
Od momentu kiedy wszedlem na to forum o depresji, bylem z cierpiacymi
codziennie, gdyz rozumiem ich bol. Dalem im to, co uwazalem za najistotniejsze,
otuche i nadzieje, narzedzia (wedlug mnie)najwazniejsze w zwalczaniu choroby,
nie tylko psychicznej. Nie jestem przeciwko tradycyjnej medycynie, bedac sam
niejednokrotnie jej pacjentem. To przeciwko czemu jestem, to bezdusznosc
w stosunku do chorych, pozbawianie ich naturalnych reakcji obronnych i
deprecjonowanie roli naszego umyslu w walce z chorobami. Jestem przeciwko
lekarzom, ktorzy odradzaja "wziecie sie w garsc", ktorych jedyna porada
jest odeslanie do innego lekarza, lub wziecie innego narkotyku.
Otwieramy nowy etap w dziejach ludzkosci, i czynnikiem charakterystycznym
tego etapu jest wzrost zrozumienia roli naszego umyslu w leczeniu.
Ci, ktorzy to powinni rozumiec i promowac, powinni byc nasi lekarze w pierwszym
rzedzie. Niestety, dla wielu z nich PIGULKA jest jedynym lekarstwem.
Falsz tego podejscia chcialem Wam przedstawic i tchnac nadzieja tych, ktorzy
juz zwatpili. Czy mi sie to udalo ? To bardzo indywidualna sprawa i sami
musicie sobie na to odpowiedziec.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, Budda.
Obserwuj wątek
    • fibin Re: Budda odpowiada 26.03.01, 11:00
      Buddo, ja Ci jestem wdzięczny, choć to, co proponujesz nie jest łatwe, ale ma
      sens. Zen mówi m.in.: "If you find a path with no obstacles, it probably
      doesn't lead anywhere." Obudziłeś we mnie nadzieję, że może jednak potrafię
      sobie poradzić, a przynajmniej powinienem próbować. Dzięki! Pzdr:)
    • Gość: monika3 Re: Budda odpowiada IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.01, 22:28
      ja nie jestem zwolenniczka pigulki ale byl moment, ze nie bylo innego wyjscia albo moze nic nie dzialalo. myslenie
      tez odpadlo, bo strach byl tak silny, ze az namacalny. koszmar. caly czas szukam pozapigulkowego rozwiazania i
      trudno mi do niego dotrzec. pozytywne myslenie czasem nie dziala, niemyslenie tez nie, sama nie wiem co zrobic?
      szukam innych rozwiazan ale naprawde o nie trudno - albo ja nie moge znalezc.
      bede wdzieczna za odpowiedz, moze dostane jakis dobry pomysl. bez odlotow i dziwactw, po prostu jakies
      sugestie.
      lekarz nazwal to nerwica depresyjna i oprocz zlego nastroju byl lek. czasem paniczny i bez powodu. probowalam
      dzialac sama ale nie pomoglo.
      • Gość: Budda Do moniki3 IP: *.unl.edu 27.03.01, 23:12
        Droga Moniko3. W moim rozumieniu, przyjmowanie lekarstw, ma jedna, nie
        zaprzeczalna zalete. Daje ci komfort spokoju jednoczesnie dajac czas na prace
        nad soba. Dlatego, jesli chcesz odpoczac od swojego stanu, zazywaj leki
        przepisane przez lekarza. Ale musisz tez wiedziec, ze zaden lek nie wyleczy Ci
        watroby, jesli bedziesz jesc szkodliwe potrawy, zaden lek nie wyleczy Ci
        nerek jesli bedziesz katowac je niewlasciwymi plynami itd. To samo jest z Twoim
        mozgiem. Zaden lek nie wyleczy Twojej "nierownowagi chemicznej", o ktorej tyle
        slyszymy na tym forum, o ile nie postarasz sie zmienic swoich preferencji
        mentalnych. I to jest to, o co apeluje na tym forum. Niektorzy zle to
        interpretuja, myslac, ze ja odwodze ich od lekarstw proponujac "odloty"
        czy inne fanaberie.
        To co piszesz o swoich stanach i napadach naglego leku, to w USA klasyfikowane
        jest jako "panick attacks", czyli ataki paniki. Te stany ma wielu ludzi, wiecej
        niz Ci sie wydaje. Porozmawiaj o tym z psychoterapeuta. Z tego co wiem, jest to
        dosc latwo uleczalne tu w Stanach. Zanim dostaniesz fachowa porade, sprobuj
        rzecz nastepujaca. To jest dokladnie to co doradzaja w stanach naglego leku
        czy paniki. Zwroc natychmiast uwage na swoje oddychanie, tu chodzi o przerwanie
        plasowania swojej uwagi w wyimaginowanym niebezpieczenstwie. Oddychaj gleboko
        przez kilka minut. Zwykle panick attack ustepuje po 5-10 minutach.
        Polecam Ci rowniez prosta medytacje polaczona z oddychaniem i sugestia.
        Prosze rob to conajmniej dwa razy dziennie po 10 minut. Rano i wieczorem.
        W czasie wdechu mow do siebie (w umysle) slowo: "dzisiaj". Gdy pluca beda juz
        pelne, zatrzymaj sie na sekunde i powiedz do siebie (w umysle): "jestem", potem
        w czasie wydechu, ktory powinien byc dluzszy niz wdech, powiedz do siebie
        slowo:"spokojna". Wszystko to powinno byc wykonywane wzglednie wolno.
        Praktykuj to Moniko3. Prosze. To nikomu nie zaszkodzi. Rezultaty zobaczysz
        juz po 10 minutach. Wcale Ci nie obiecuje cudownego wyleczenia ani innych
        "odlotow". Ale po jakims czasie zobaczysz roznice.
        Duzo zdrowia od Buddy.
    • Gość: Krzysiek Re: Budda odpowiada IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.01, 23:28
      Cos mam wrazenie, ze nawet jakby Ci glowe odrabali to bys sobie poradzil za
      pomoca tych swoich glebokich oddechow.
      • Gość: Budda Do Krzyska IP: *.unl.edu 27.03.01, 23:34
        Krzysiu, opamietaj sie.
        Budda.
      • fibin Re: Do Krzyśka 28.03.01, 12:43
        Jak czegoś nie rozumiesz, to nie krytykuj. Albo przynajmniej spróbuj najpierw
        spróbować. "Pewna osoba często powtarzała, że strasznie nie lubi zupy
        pomidorowej. I wszyscy kiwali głową ze zrozumieniem. Aż kiedyś ktoś zapytał ją,
        czy kiedykolwiek jadła zupę pomidorową, albo czy przynajmniej próbowała. Nie,
        nigdy - odpowiedziała z oburzeniem - A po co? Przecież i tak wiem, że jej nie
        lubię!" Niektórym nie trzeba głów obcinać, żeby ich pozbawić rozumu. Pzdr:)
        • fibin Re: Do Krzyśka 28.03.01, 12:47
          Temat powyższego ( o zupie) ma być: Do Krzyśka, a nie: Re: Do Krzyśka.
          Przepraszam. Pzdr:)
    • Gość: as Re: Budda odpowiada IP: 212.106.168.36, 213.186.82.* 28.03.01, 00:24
      Z całą pewnością miałam kiedyś depresję.Przepisywane przez lekarza leki raczej
      mi zaszkodziły. Nie stosowałam medytacji o jakich Ty tutaj piszesz, ale
      spewnością moja skuteczna w efekcie "walka z depresją" była bliższa Twoim
      receptom niż opieranie się wyłącznie na farmakologi.Zawędrowałam na to forum
      ponieważ ciągle (od czterech lat)analizuję co mogło spowodować te moje
      najbardziej bolesne w moim życiu przeżycia. Jest tak, że moje życie dzielę na
      czas przed i po depresji.Boję się aby to się nie powtórzyło. Przeglądając
      umieszczone tu wpisy zdziwiło mnie, że niektórzy z uczestników bardzo
      negatywnie podchodzą do chorych na depresje(Ci którzy tego nie przeżywali).
      Opisują chorych jako wstrętnych egoistów, zapatrzonych w siebie, wręcz
      nieznośnych i wymagających poświęceń od otoczenia. Ktoś wręcz zastanawiał się
      jak ma traktować swoją siostrę , która "jest po depresji". Czy przypominać
      jej "jak fatalnie się zachowywała".Ja z całą pewnością nie stwarzałam nikomu
      takich problemów! Zapytałam nawet teraz męża jak wspomina ten okres, bo
      czytałam o czymś takim. Powiedział, że martwił się wtedy moim smutkiem, który
      nie miał realnego powodu, a nie dał się ukryć, ale, że ocenia iż byłam w tym
      okresie nawet bardziej łagodna niż zazwyczaj i żadnym przypadku nie byłam
      złośliwa dla kogokolwiek. Co o tym Ty myślisz ? Jakie zachowanie Twoim zdaniem
      jest bardziej typowe? Tak się złożyło, że wszystkie problemy tu poruszane,
      które mnie interesowały nie zostały skomentowane przez specjalistę.Jako osoba
      skłonna do depresji powinnam poczuć się nieszczęśliwa.:-).Aidka
      napisała "krzywdę robicie w tym portalu". Jej wpis robił wrażenie rozpaczliwego
      wołania o pomoc. Ten wpis też pozostał bez reakcji ze strony specjalisty.
      • Gość: Budda Do as IP: *.unl.edu 28.03.01, 00:44
        Czesc as, powinnas, przed ostatnim wystapieniem dr Wasilewskiego otworzyc
        post i zadac mu to pytanie. Ja tego nie chce robic, bo juz i tak niektorzy
        nie moga mi wybaczyc, ze dr Wasilewskiego nie szanuje i wpycham sie ze swoim
        "kultyzmem". Wycofuje sie z tego forum, gdyz nie chce juz przedluzac
        kontrowersji wokol mojej osoby. Nie tak mialo to wygladac. Tu sa ludzie, ktorzy
        potrzebuja pomocy. Niestety, jak nie wpadniesz ze strzykawa i garscia pigul,
        to niewielu zrozumie o co chodzi takiemu "uzdrawiaczowi". Nie winie ich za to.
        A pomyslec, ze tylko dotknalem tematu kondycji ludzkiej, nawet nie wspominajac
        o karmie, reinkarnacji i tym podobnych.
        Pozdrowienia dla Ciebie sle Budda.

        • Gość: ala Re: Do Buddy, Zuzy, ASA, Krzysia, Georgera, Fibin IP: 193.0.66.* 28.03.01, 17:42
          Budda nie zostawiaj nas. Polubilismy juz Twoje wypowiedzi. Obawiam się że bez
          Ciebie zrobi sie szaro, a lepiej żeby było kolorowo i optymistycznie.
          Może moglibysmy utworzyć czat za zgodą redakcji i pod opieką lekarza, aby
          utrzymywał w wodzach naszą wybujały intelekt i samorodną interpretację ?
          Nagromadzilo się dużo starych listów i nikt tym nie administruje, trzeba by to
          trochę oczyścić , bo często nie są to już watki aktywne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka