Dodaj do ulubionych

życie po śmierci

13.02.05, 09:34
Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie
wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we mnie pękło, i pognałem
przed siebie, słynnym już tunelem, w stronę światełka. Światełko jak
światełko, białe i silne. Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały. Szybciej
niż Polonezem Siwego. Nie wiem ile czasu minęło, gdy światełko zaczęło się
powiększać, a gdy było już rozpoznawalne okazało się że to wielki neon z
napisem ROZDZIELNIA nr2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczyłem masę ludzi
(ludzi?) stojących w kolejkach do jakiś recepcji, czy coś takiego. Ustawiono
mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70 staruszków. Jak się
okazało później, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach. Za biurkiem
siedział gruby facet ze złotymi lokami, Cherubin, ku.. jego mać. Gdy
nadeszła moja kolej, spytał:
- Nazwisko ?
- C. , Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej.
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać przyjeżdżacie ? A potem
burdel w papierach...


Zimny pot mnie oblał. Więc jednak ku.. umarłem. To nie sen. Zrobiłem
sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja pie.., dożywocie w
Piekle, jak tra la la. Zrobiłem najżałośniejszą minę na jaka mnie było stać,
i cicho spytałem:
- Piekło ?
- Dupa nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło jest na Ziemi, tu
jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy nie to już jego sprawa. Udacie się
teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843, tam was skierują do
sektora Krakowskiego. No, szczęść Boże !
Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał mnie krzyk
Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu ! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam wydać Aureole i
skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydła
dopinać. Aureoli nie zgubcie bo następna wam będzie za wiek wydawana. No,
żegnam.


Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę się
prosto kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od zaje..ia dusz. Koło
mnie grupka Niemieckich dusz też sobie nie mogła poradzić ze Skrzydłami.
Klęli jak fiks. Polazłem w swoja stronę do korytarza Polskiego, po drodze
mijałem korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować, że do
Francuzów mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek. Zobaczyłem w końcu i
mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na poboczu, ćmiki jarają.
Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało się, że to góral z
Żywca, zamarzł po pijaku w lesie. Przyszedł tu przed godzinką. A ćmiki
rozdaje św. Piotr Polski, przed bramą. Wpuszczą nas do środka za kilka
godzin, bo jakaś inspekcja w środku czy coś.

Zebrała nas się już spora grupka, staliśmy, siedzieli, i gwarzyliśmy
jak tu który trafił. Ze mnie lali najbardziej, jak powiedziałem, że
zaciupciałem się na śmierć. Ładny obciach. Było dwóch zagryzionych przez psy,
jeden zatłuczony przez żonę, czterech z wypadku pod Jasłem, piątka topielców
z Sopotu. Niezła ekipka, wszyscy na bani tu przyszli. Okazało się, ze można
prosić tu w ADMINISTRACJI o zmianę wieku. Np. jak ktoś wykitował mając 90
lat, to tu może mieć 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwać, których tu więcej niż
na ziemi. Góralowi ćmiki się skończyły, więc teraz ja poszedłem do Piotra po
szlugi. Stał tam pod bramą. Mały chudy, taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i
mówię.
- Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął się,
pokazując żółte od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych znajomych i
zapaliliśmy po całym.
- Ku.., piwka bym się napił - powiedział Góral
Okazało się, że piwko nam dadzą ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno.
Przyszły jakieś dziewczyny i zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie było w
sumie ok, a Górala ledwie się trzymały. Aureola mi błyszczała jak psie jaja,
tylko nie mogłem się przyzwyczaić do tej sukienki, w której miałem łazić.
Kieszenie są to łapy jest gdzie wsadzić, ale taka długa, pląta się między
nogami.


Otworzyli w końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak
najbliżej wejścia, żeby nas nie rozdzielili. Widać swój chłop, bo
przypadliśmy sobie do gustu. W ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku
KRAKÓW, piętro 3499, pokój 21897 w skrzydle C. Miałem być sublokatorem
niejakiego Mariana E. zmarłego w 1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. Ch..owo,
Gienek (ten Góral) poszedł do Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na piechotkę
od mojego. Obiecałem mu, że się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem do
MAGAZYNU. Tam mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe, na
Święta i specjalne okazje. Ku.., jak w wojsku... MAGAZYNIEREM był Żyd
rozstrzelany przez Hitlerowców w Płaszowie w 1942. Ledwie mi
wydał pościel, a już zaczął kombinować, że załatwić u niego mogę wszystko.
Aureole jak zgubię, lub przepiję, skrzydła, wygodniejsze suknie. Nawet tu
kombinują. Z tobołem pojechałem windą na moje piętro, dużo wiary tu łazi.
Niektórzy maja skrzydła poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik. Dość
długo szukałem mojego skrzydła C i pokoju. Dobrze, że były tzw. szybkie
chodniki, bo łaziłbym chyba całą wieczność.


Marian E. okazał się szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą. Uściskał
mnie jak starego znajomego i wyciągnął z lodówki dwa piwka. Wpierw rozłożyłem
swoje klamoty. Pościel na kojo, skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła odpiąłem
bo przeszkadzały i chwyciłem zimniutkie piwko. Jeszcze zajaralismy po szlugu,
i Marian zaczął mnie wtajemniczać
w Życie Niebiańskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie przejmujesz, głodny
nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy latają. Nie
chorujesz, nie umrzesz na nic bo już nie żyjesz. Zajebiście jest. Raz do roku
tylko się wszyscy spotykają bo Główny przemawia i trochę to trwa, zanim
wszystkich w ich językach nie pobłogosławi. A tak to robisz co chcesz. Chcesz
pracować? Idziesz do roboty. Chcesz leżeć i chlać? Leżysz i chlejesz cały
dzień.

Panienki lecą na chłopów, zwłaszcza Zakonnice, po celibacie na ziemi sypią
się jak choinka po 3 królach. Trzeba tylko na pedałów uważać, bo w sukience
to czasami nie poznasz kto jest kto. Ja się naciąłem kilka razy. Podnoszę
suknie a tu fujara, wystrzelałem po mordzie, skrzydła połamałem i wyjebałem z
pokoju. Tacy to sku..ele przebierańcy.

Jak chcesz się opić to co 100 pięter jest knajpa, wszystko za darmo,
podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stół. My mamy blisko, bo schodami możesz
przeskoczyć piętro do góry, i na wprost schodów masz knajpę. Mordownia
straszna, leją się często.

Dwa lata temu Mickiewiczowi doje..o, tęgo. Chopin kuflem zarobił od górali,
a pijanemu Wyspiańskiemu Aureole ukradziono. Na aureole trzeba uważać,
stracisz to masz przeje..e. Do raportu idziesz.
W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam
Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS nie
złapiesz, więc stukasz na całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich,
tacy sami poje..i jak na Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah, złapią Cię i
skrzydła z aureolą zajebią, a wtedy raport.

Dużo znanych umarlaków możesz w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym
gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechało 30
milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do knajpy bodajże 10 lat temu.
Grupka pijanych kolesi go przecw..iła. Afera była na pół Nieba. Listy
gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do raportu
poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem w 1977,
przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali. Kilkaset
milionów po autograf poleciało, poje..i. Tu jest tak, że możesz spotkać
kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi, rewanżyk gotowy.

Ja zostałem w 37' powieszony za
Obserwuj wątek
    • dino22 dokończenie 13.02.05, 09:36
      Ja zostałem w 37' powieszony za zabójstwo żony. Znalazła sobie jakiegoś gacha
      tutaj, z którym mieszka i ten gach mi dojebał. Nowiuśkie skrzydła mi połamał.
      Nie podałem go do raportu, żal mi chłopa. Z taka kurwą mieszka, że RAJ to dla
      niego piekło musi być. Sąsiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku.
      Boi się do knajpy chodzić, bo na niego polują. Już 200 lat na niego się sadzą,
      nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. wszyscy do raport poszli. Znanych w
      Naszym Niebie jest też masa, Królowie mieszkają na niższych piętrach, ale nie
      warto tam łazić. Czasami możesz ich w knajpach na 200 i 300 piętrze spotkać.
      Dzikusy. Zwłaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa się do nikogo.

      Rozrywek też mamy pełno, w TV lecą wszystkie kanały ziemskie, nawet te XXX. W
      wypożyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakręcono. Sport też jest
      tutaj szalenie popularny. Co 4 lata SA Mistrzostwa Nieba w piłce nożnej.
      Najlepsi byli Brazylijczycy, do 68'. Potem w wypadku zginęła ekipa Manchesteru
      Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88' piorun zabił na boisku 8
      Zairczyków i teraz Zair to potęga niebiańska. Polacy też grają dobrze. Wpierw
      nas lali jak cholera wszyscy, ale odkąd doszedł Deyna to ćwierćfinały mamy na
      każdej imprezie. Mecz z Anglią oglądały 3 mld ludzi na stadionie, a przed
      telewizorami całe niebo. Przegraliśmy w karnych, Reyman bramki nie strzelił.
      Żarcie nam dają o każdej porze. Otwierasz lodówkę i zawsze jest pełna. Kible
      czyściutkie, prysznice też. Przyzwyczaisz się. No, ja idę na karty do sektora
      D. Wrócę wieczorem, drzwi się nie zamyka.


      Marian polazł, a ja zacząłem myśleć. Myślenie nie było moja
      najmocniejszą stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet nie wiecie, jak
      niewygodnie sra się ze skrzydłami. Odpiąłem je w cholerę i postawiłem obok. Gdy
      spuszczałem wodę, zdarzyło się nieszczęście, schyliłem się żeby zobaczyć czy
      czysto zostawiłem, i aureola mi do klopa wpadła. Ku.. mać! Poszedłem po jakiś
      przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po chwili już suszyłem
      aureolę w ręczniku Mariana. Co tu robić? Idę się rozglądnąć, po sektorze
      Krakowskim, skoczę do knajpy, może jakieś laseczki będą. Czas się
      przyzwyczajać. Może niedługo Joasia ze smutku za mną wykituje i dołączy? Fajnie
      by było. Zapisałem sobie na kartce nr pokoju, żeby się nie zgubić i polazłem
      schodami do knajpy. Długo lazłem, co chwila spotykałem zawianych aniołów -
      znak, że dobrze idę. Wreszcie mym oczom ukazała się knajpa - no, to jest
      knajpa!!! Wielkości Maracany, stoliki 4-osobowe, bar cały ze złota.
      Przyśpieszyłem kroku, wyminąłem grupkę naje..ych w trupa aniołów,
      śpiewających "NIECH ŻYJE NAM REZERWA !!!" i już byłem przed ladą. Barmanem był
      Ogromny Anioł z wielkimi wąsami.
      Poprosiłem o setę i piwo, do żarcia wziąłem tatara i ogóreczki. Poszukałem
      wzrokiem miejsca, z którego mógłbym obserwować sale i siadłem przy stoliku
      oznaczonym nr 210. Koło mnie toczyła się zażarta kłótnia między kilkoma
      aniołami:
      - Ty dupa jesteś nie Janosik !
      - Ja nie jestem Janosik ?!! Ty ch..u zaje..y... Jak ja ludzi prałem w Ojcowie,
      to ty jeszcze w worze u starego hulałeś...


      Więc jednak Janosik faktycznie żył... Po piwku lać mi się zachciało,
      więc poszedłem do klopa. Pod drzwiami spał jakiś siwy Anioł, bez aureoli,
      pewnie mu zajebali. Kopnąłem go w biodro i mówię:
      - Dziadziuś, wstawaj bo Ci bachora podrzucą
      Mruknął coś i obrócił się na drugi bok. Twarz jakaś znajoma. Ale nie
      kojarzyłem, skąd go mogę znać. W kiblu wszystkie ściany zapisane, nad moim
      pisuarem widniał napis:
      PONIATOWSKI PEDAŁ - POLSKĘ SPRZEDAŁ
      Niżej było:
      CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927
      he, he... dopisałem:
      III LIGA - A.D. 2001.


      Jak wróciłem do stolika to Janosik już spał na stole a jego kompan
      wylatywał właśnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydła. Powiedziałem barmanowi,
      ze jakiś dziadziuś śpi pod kiblem, możnaby go przenieść bo drzwi tarasuje.
      Barman machnął ręka:
      - To Bierut, pije już tak od 20 lat, odkąd go żona z Sobieskim zostawiła.
      Aureole zostawia w barze i chleje na umór.
      Wziąłem jeszcze raz to samo i oglądałem aniołów. Przeważnie młode
      chłopaki, skrzydła u niektórych żółte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok
      założone, kufle w łapach i dyskutują o czymś. Zastanawiałem się czy swoich tu w
      Niebie nie poszukać, ale zdecydowałem, że jeszcze nie czas. Może później. W
      drodze do pokoju wyrwałem fajną anielicę, Marzena. Zmarła w dwa lata temu na
      raka. Śliczna dziewucha, umówiliśmy się na wieczór w knajpie.
      Zachciało mi się spać, tyle emocji....

      Obudziło mnie szarpanie i krzyk, bladego jak prześcieradło Mariana:
      - Wstawaj, coś ty narobił!!! Wstawaj! Chłopie, coś ty wykręcił ?!
      Nie wiedziałem o co mu chodzi. Okazało się, ze szuka mnie od godziny cała straż
      Niebiańska. Mają mnie doprowadzić do Głównego.... Przeraziłem się. Ku.., za
      co? Za kopnięcie Bieruta? A może za wyrwanie jakiejś szychy niebiańskiej? Nie
      wiedziałem czy spieprzać do innego Nieba, czy poddać się?

      Po chwili było za późno, bo kilku blondynów wpadło do pokoju i pod ręce mnie
      wyprowadzili. Całą drogę nic nie mówili, wszystkie Anioły się za nami oglądały
      i coś szeptały. Pewnie myśleli, że do Raportu idę. Po kilku godzinach jazdy
      (jechaliśmy jakimś łazikiem) dotarliśmy pod drzwi z napisem DYREKCJA - GŁOWNY
      SEKRETARIAT.


      Wprowadzono mnie do środka. Za biurkiem siedział mały chłop, z
      bokserskim nosem i grzywką ulizaną na lewy bok. Nad łbem hulała mu purpurowa
      aureola. A skrzydła miał błękitne. Ładnie to kolorystycznie wyglądało. Wskazał
      mi fotel, uśmiechnął się i poczęstował ćmikiem. Potem tak patrzył na mnie i
      powiedział do mikrofonu:
      - Pani Zosiu, wprowadzić strażnika Rafała W.
      Wlazł młody, przestraszony anioł. Nerwowo ugniatał palce i przestępował z nogi
      na nogę.
      - No co tam, strażniku Rafale... Popiło się na służbie?! Co?!! - zagrzmiał
      Główny.
      - Ale .. ja...
      - Jakie ja? Jakie ja? Opiliście się i nie tego sprowadzili co potrzeba. Chłopak
      miał jeszcze długo żyć, a wy mu taki kawał wycinacie. Pokoje żeście pomylili.
      Ryszard miał żyć, a obok w pokoju już tydzień staruszek na gruźlicę umierał. I
      dalej umiera. Zdegraduję was!!! - grzmiał dalej Główny.
      Ja sobie ćmika jarałem i zacząłem co nieco kapować. Rafał się opił i pomyliło
      mu się. Może mnie cofną na Ziemię...
      - I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzył na mnie po ojcowsku -
      Musimy pana cofnąć, chyba, że chce pan zostać...
      Kurna, nie wiedziałem. Zostawać, czy iść na Ziemie? Tu jest chyba fajnie. Za
      kilkanaście lat może chłopaki z osiedla dołączą, Polska gra w ćwierćfinałach,
      laski są świetne. Ale znów na Ziemi, kochająca Joasia, chłopaki ze spirytusem,
      mamusia mi gotuje...
      - Wracam. I tak tu trafię z powrotem, więc nic nie tracę.
      Główny odetchnął z ulgą. Musieliby dziadka uzdrawiać, żeby przeżył moje życie,
      a plan cudów już wykonali na ten rok. Pożegnałem się z Głównym, Rafałowi dałem
      w pysk, wziąłem paczkę szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z
      lokami jak mnie zobaczył to mu szczena opadła. Anioły na mnie z zazdrością
      patrzyły, jak mnie wrzucają do tunelu z którego wylatują co chwila kolejne
      dusze. Błysło, hukło i znalazłem się znów w mym ciele.


      Spocony, ciężko oddychając leżałem na Joasi, tak samo spoconej i ciężko
      oddychającej:
      - Nie uwierzysz Kochanie, jaką miałem jazdę...
      - Ooooch, a jaką ja...
    • aneta10ta Re: życie po śmierci 13.02.05, 09:46
      dino22 napisał:

      > Ja zostałem powieszony za
      No, no... Nie chodzi o anatomię.
      Aneta
    • smutaska3 Re: życie po śmierci 13.02.05, 11:22
      zestanowila bym sie gleboko nad zmiana tytulu tej historyjki

      moze przedsmiertelny orgazm?

      marzenie o smierci?

      no wiesz..ale zeby zyc po smeirci?
      to po pierwsze tzreba umrzec:P
      a jak sie umrze to sie niezyje:P
      • o0oo Re: życie po śmierci 13.02.05, 11:36
        nie przeczytalas do konca? umarl i zmartwychwstal.
        • uzus Re: życie po śmierci 13.02.05, 13:43
          A to już fakt.
      • uzus Re: życie po śmierci 13.02.05, 13:42
        To tako kryacjo artystyczno, a szkoda...
    • ria2 Re: życie po śmierci 13.02.05, 11:28
      Hej-hej!

      Widzę, że humor się poprawił ;)))!
      Wspaniale! Ironizowanie wymaga trochę wysiłku, a ten orgazm to już coś.
      Powodzenia ;-).
      Hej!
      Ria
    • smutaska3 Re: życie po śmierci 13.02.05, 13:43
      toz litosci
      takie dlugie i mialam czytac??
      chyba ze ktos z batem przyjdzie
      ale pewnie dochodzac do konca ..nie pamietalabym poczatku..
      • uzus Re: życie po śmierci 13.02.05, 13:45
        Przecie można pare razy.
        Pyzdry
        Uzus
    • deszczowa.piosenka dino22 pełen niespodzianek...;)) 14.02.05, 16:42
      who are you, dino?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=20472623&a=20478632
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=20545050
      • ria2 Re: dino22 pełen niespodzianek...;)) 14.02.05, 16:55
        No właśnie? Który to "Ty" prawdziwy: 22-letni niedoszły samobójca czy może
        mężuś z problemem z "pisiorkiem" ;0?
        Która wypowiedź to prowokacja? A może jedna i druga, co???
        Ria
        • smutaska3 Re: dino22 pełen niespodzianek...;)) 14.02.05, 17:11
          a czy to jaks roznica?
          moze dino nie chce zeby ktos go zidentyfikowal i stad te rozne wcielenie
          ja tam dino wierze we wszystkie twoje problemy a twoj talent pisarski mnie
          powalil:P
          <chociaz troche smiechu w zyciu anty-depresanta>

          ps. od razu chcialam mu poradzic zeby pisal na forum schziofrenicznym,ale
          stwierdzialm ze nie wypada:/
          • looserka Re: dino22 pełen niespodzianek...;)) 14.02.05, 17:28
            raczej talent "przepisywarski";-)
          • deszczowa.piosenka Re: dino22 pełen niespodzianek...;)) 14.02.05, 18:41
            jasne, że to właściwie wsio rybka, któż on właściwie zacz;
            wejściwy tekścik (o życiu po śmierci) już gdzieś kiedyś czytałam,
            nie pamiętam tylko where;
            zabawny jest, choć nie zgadzam się na takie niebo!
            megahorror jakiś, ot co; wolę od tego
            bezbyt jakiejś mgielnej nirwany, bez hurys
            i świętych wojowników..

            pozdrawiam,
            Deszczowa :-I
            • smutaska3 Re: dino22 pełen niespodzianek...;)) 14.02.05, 19:03
              hehe;)
              to moze cos tworczego napisze w deszczowym:P stylu jak mnie najdzie
              tak dla rownowag..
              • dino22 Wyjasnienie 14.02.05, 20:16
                Prawdziwy jest tekst o samobojstwie, pozostałe taksty zostały zaczerpnięte ze
                strony rozrywka.krakow.pl/artykuly/ Umieściłem je na forum w celu
                obserwacji dyskusji na ten temat. Było ich więcej ale zostały wykasowane przez
                moderatora. W związku z niezbyt pozytywnymi wypowiedziami co do nie ktorych z
                nich nie będe już umieszczał tego typu postów
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=20564435&a=20592421
                Kazdy ma prawo wyrażać swoje opinie ale oskarżenia że jestem gejem są troszke
                nie na miejscu, zresztą każdy ma prawo wyrazić swoj ą opinie, tylko proponuje
                ją przmyśleć. Pozdrawiam i życze dużo zdrowia dla wszystkich!
    • dino22 wyjaśnienie cd. 14.02.05, 20:19
      Jeden z moich postow ktory mowił prawde został wykasowany przez moderatora,
      życie po śmierci to chyba logiczne że to żart :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka