Dodaj do ulubionych

szpital- miotam się- błagam

14.02.05, 10:21
Juz od dwóch miesięcy miotam się iść. lepiej nie iść? Bardzo boję się,. Czy
można wyjść w każdej chwili na własną prośbę? lekarze oczywiście nic nie
mówią, "będziesz u nas to wszystkiego się dowiesz". Martwię się, że będą mi
aplikować leki, których ja wcale nie chcę itd.
Obserwuj wątek
    • leksheygyatso NIE BÓJ SIĘ ZAPYTAĆ 14.02.05, 10:46
      witam,
      celem rozwiania wszysystkich niejasności i obaw, polecam do
      bezpłatnej konsultacji specjalistów.

      Telefony zaufania :

      młodzieżowy - (22) 988, (22) 672-52-26

      ogólnoproblemowy - 0 800 120-226 (bezpłatne połączenie), (22) 628-36-36

      rodzinny - (22) 831-24-29, (22) 629-30-25 g.8.00-21.00,

      Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA
      (22) 654 40 41
      W poniedziałki i czwartki w godz. 17-20 pod tym telefonem
      dyżurują lekarze psychiatrzy.

      Infolinia Psychiatryczna

      0-800 600 700 (pt.-nd. 16-22)

      Jeśli masz jakieś problemy czy wątpliwości...
      Psychiatra chętnie odpowie na Twoje pytania.
      adres:
      psychiatra@leczdepresje.pl

      POLECAM TEŻ OBEJRZEĆ LISTĘ TELEFONÓW ZAUFANIA.
      free.ngo.pl/pomoctel/tezety.htm l

      Zyczę wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      NAMO BUDDHA UZDRAWIANIA-TATHAGATA PROMIENIUJĄCEGO LAPIS LAZULI
      pozdrawiam
      lekshey


    • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 11:02
      Dziękuję, spróbuję. Doszłam do takiej już perfekcji w miotaniu się, że tylko tym
      żyję. Oczywiście nic nowego nie zaczynam robić (mam wolny zawód), bo przecież za
      kilka dni idę do szpitala. Przychodzi termin, z płaczem dzwonię do lekarzy, że
      rezygnuję, po kilku dniach z rykiem dzwonię, żeby mnie przyjęli, już,
      natychmiast! Psychiatra sprytnie przesuwa termin na kilka dni (bo pacjent musi
      być pewien, że chce) i zabawa się zaczyna od początku. Może to śmiesznie
      (dziecinnie) brzmi, ale ja już tak rozwaliłam sobie poonad pół roku *wcześniej
      zastanawiałam się, a gdzie się teraz dalej leczyć) A leczę się już od ponad 5
      (bez leków nie mogę). Nowy termin mam w piątek. No wię siedzę w domu i się
      gorączkowo się zastanawiam.
      • smutaska3 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 11:16
        widzials keidys jakikolwiek szpital psychiatryczny w srodku??
        czy nie masz pojecia jak tam jest?

        do jakiego spzitala sie wybierasz?moze ktos ci powie jak tam jest bo juz byl
        albo cos slyszal?

        kazdy szpital jest w sumie inny,jesli chodzi o "wypuszczanie pacjentow",ale
        jesli nie ma sytuacji ktora zagrazala by twoja zyciu lub zdrowiu innych
        to musza cie wypuscic na twoje zadanie
        z jakiego powodu tam idziesz?
        rzeczywisice co do lekow to malo sie licza ze zdaniem pacjenta:( tak ja to
        odczuwam,bo jak ci lekarz daje te co ci sie nie podobaja to pozesz go zmienic..
        a tam co?
        ..
        napisz cos wiecej
        ..
        wiesz ja sie obawiam ze jak nie ebdziesz rpzekonana..a twoj stan nie jest taki
        zly..to szybko z tamtad uciekniesz..
    • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 11:41
      Idę na Nowowiejską, teoretycznie na oddział leczenia zaburzeń snu, ale też z
      objawami uzależnienia. Lekarz, ktory mnie prowadził w przychodni przez 5 lat,
      oddał mnie innemu, kiedy dowiedział się, że nie mowiłam mu wszystkiego i w
      pewnym momencie zafaszerowałam sie lekami nasennymi i % i i spadłam na same dno.
      Ale sama odstawiłam w zeszłym roku w maju, przetrwałam 6 miesięcy (na bioxtinie
      i połówce Stilnoxu na noc), miałam lęki. Poszłam do lekarza (nic nigdy nie
      mówiąc o uzależ, zgrywałam przed nim zajebistą, super fajną osobę), dostałam
      xannax:))) no i znowu zaczęłam płynąć, ale to trwało krótko (tyddzień). Pod
      koniec grudnia lekarz dowiedział się jak czasami było żle. Zaproponował oddiał i
      innego lekarza (który ze mną nie gada, traktuje jak ćpuna). A ja czuję, że muszę
      zaczą normalnie żyć, wrócić do pracy, a nie tak się miotać, bo się tylko pląćżę.
      przepraszam, wiem, że jak to piszę, też się plączę. Jestem teraz o wiele
      silniejsza niż rok, miesiąć temu i potrzebuję łapy, która pomoże mi wrócić do
      życia (a może kopa w p***), boję się, że szpital mnie rozbije, boję się, że ten
      lekarz nie skuma, stilnox to nie benzo, dwa piwa raz na trzy tyg to nie uzależ
      od %. A z drugiej strony: siedzę w domu i się męczę
      • smutaska3 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 11:53
        ee,no to chyba mozesz wyluzowac ,nic sie tam chyba nie stanie na tym oddziale?

        moze trafisz tam na jakiegos dobrego lekarza?
        bo widac ze z tymi poki co sie nie dogadujesz,,

        no albo jaka masz jeszcze alternatywe???????

        uzaleznienie jest wtedy kiedy czlowiek odczuwa przymus spozycia jakiejs
        subtstancji (lub doswiadczenia jakiejs przyjemnosci) i nie jest wstanie sobie
        jej odmowic/wiec to jak czesto i jak duzo to raczej swiadczy o fazie, o
        glebokosci uzaleznienia//poczytaj wiecje o uzaleznieniach,moze zrob sobie jakis
        tekscik tak szczerze,,


        • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 12:04
          Tak szczerze to wiem, że jestem mało odporna na stresowe sytuacje (i wtedy
          zaczyna się problem) z przymusowego, codziennego wyszłam (sama)w zeszłym roku.
          Głupia byłam, że wtedy nigdzie się nie zgłosiłam (byłoby lżej), bo baaaardzo
          długo chodziłam po ścianach. Ale nie ufam lekarzom, bo na samym początku
          przeszłam przez takie leki (miałam przyjemnoąść trafić do lekarki starej daty i
          leków starej daty). Boję się bezsennych nocy i wolę sobie pomóc i zasnąć niż się
          męczyć. No i mam bogatą wyobrażnie (podtrzymaną przez studia- psychologia).
          Jezzzzu ja już sama nie wiem, co robić
      • awanturka Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 12:03
        Pójscie do szpitala potrafi wyciszyć emocje. Jak tam trafiasz, masz świadomość tego, że nie masz nic kompletnie do roboty tylko zdrowieć. I to samo w sobie jest juz ulgą.

        W Twojej sytuacji wydaje mi się, że bedzie lepiej jak będziesz odcięta od informacji jakie leki dostajesz. Z tego co piszesz,wynika, ze sama do siebie nie mozesz mieć zbyt dużego zaufania. Chyba nie pozostaje Ci nic innego jak zaufać lekarzom...

        awanturka

        p.s
        Gdys mnie trochę znała wiedziałabyś, że przewaznie wydaje mi się, że trzeba "trzymac rekę na pulsie" w kwestii tegoco robia lekarze. Ale Twoja sytuacja wydaje mi się na tyle specyficzna, że tym razem radzę zupełnie co innego.
    • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 12:11
      Awanturko, masz rację. Tylko czy po takim czasie zdrowieniem jest położenie się
      na oddział, czy zmuszenie się do wyjścia do ludzi? Ale to teraz jestem taka
      mocna, a za tydzień mogę być już słaba, a przez te wszystkie lats ucieczki nie
      wytworzyłam sobie zadnych własnych mechanizmów obronnych
    • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 12:17
      Mam jeszcze takie głupie pytanie. jak jest z jedzeniem na oddziale? Dla mnie to
      też problem, bo ja bardzo mało jem, ćwiczę, dbam itd i jest to dla mnie istoyne,
      nienawidzę zmuszania do jedzenia (trauma z dzieciństwa:))))). Jak delikatnie
      zapytałam o to tego nowego lekarza to się maksymalnie ucieszył: "o jeszcze
      anoreksja, no oczywiście będziemy pilnowali!!!", no i u mnie nowy stres
      • awanturka Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 14:21
        Nie wiem tak na prawdę co Ci jest, ale wydaje mi się, że w obecnym Twoim stanie "zmuszanie sie do wyjscia do ludzi" przyniesie więcej szkody niz pożytku. Na wszystko przyjdzie czas. Może własnie nadszedł czas aby "zmuszanie siedo wyjscia do ludzi" sobie całkiem odpuścić?

        Czy wiesz, że jakktos się topi, to najwiekszym problemem przed jakim staje ratownik jest okiełznać jego paniczne próby utrzymania się na powierzchni? Dopiero jak to się zrobi - mozna topiącemu się pomóc.

        Być może To co dzieje się z Tobą ma tu pewną analogię - z Twojego postu widać, że za wszelką cenę, w panice usiłujkesz utrzymać się "na powierzchni".

        Jeżeli masz rzeczywiscie anoreksję to trzeba ją leczyć (i byc może rzeczywiscie pilnowac byś jadła), jeżeli nie - nie powinno być problemu.

        Leżałam w szpitalu i wygladało to tak, ze jesli ktoś jadł, nawet dość mało (np. 1/3 porcji) to dawali mu spokój. Problem zaczynał sie dopiero jak ktos w ogóle odmawiał jedzenia. Nie próbuj oszukiwać - to droga do nikąd - akurat na to są w szpitalach bardzo wyczuleni i jak Cię raz na takim czymś przyłapią (na przkład, że oddasz porcje komu innemu i wyrzucisz, a bedziesz twierdzić, ze zjadłaś) to już będziesz pilnowana do końca. Lepiej, jeżeli, poprostu szczerze powiedziećj, że nie masz dzisiaj apetytu, albo Ci nie smakuje.

        Nie radzę tez próbować przeforsować właśnego sposobu żywienia (tzn.przekonaćpersonej, ze bedziesz się zywicsama i po swojemu) - bo zwrócisz tym na siebie uwagę i bedą mieli Cię na oku, czego przeciez nie chcesz.

        Moje rady daję Ci zakladając, że nie masz zaburzeń odzywiania. Jeżeli masz - nie traktuj tych rad jak rady typu "jak wyprowadzić personel szpitala w pole".

        awanturka
    • leksheygyatso Moje ad vocem do sprawy 14.02.05, 12:56
      Droga Emjott,

      uważam,ze dla Ciebie jako dla osoby inteligentnej do tego z backgroundem
      psychologicznym - powinno być oczywiste że, każdy projekt leczenia wymaga co
      najmniej trzech elememntów:

      1.Determinacji
      2.Czasu
      3.Zaufania

      Dlatego odpuść-"głowę" tego wiecznego kontrolera za i przeciw.
      Zaufaj lekarzowi.Daj sobie czas na kurację tyle ile mówi lekarz.
      A potem jak będziesz chciała pomyslimy nad dalszą terapią.
      Osobiście obiecuje Ci polecic w Warszawie bardzo dobrego terapeutę/kę
      odpłatnego lub poszukam kogos gratis.
      pozdrawiam
      OM MANI PEME HUNG
      lekshey
      • emjott Re: Moje ad vocem do sprawy 14.02.05, 13:12
        Och... Dobrze, zaufam, zgłoszę się w piątek. (Nawet jak to piszę to sie cała
        trzęsę, ale to chyba do odważnych świat należy)
        emjott
    • smutaska3 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 13:44
      psychologia to najglupszy kierunek studiow jakie moze wybrac osoba ktora sama
      sie leczy..i to niezbyt skutecznie:(
      wiem po sobie:P na szczesice w pore sie obudzilam

      zawsze warto trzymac reke na pulsie...nawte gdy to lekarze decyduja..takie jest
      moje zdajie..
      • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 15:08
        Smutasku3, a ja nie wiem, czy psych mi zaszkodziła, zawsze miałam pokręconą
        naturę i wybór innego rodzaju zajęcia dla siebie jakoś nie widzę. Nie ma sensu
        gdybać, gdybym nie uczyła się pewnie nie robiłabym tego, co robię, może nie
        rozpadłabym się na tysiąc kawałków, ale i może nie szukałabym teraz odpowiedzi
        na pytanie, jak dalej żyć...
    • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 15:02
      Boję się, boję się nocy w szpitalu, innych pacjentów, smutku i rozpaczy, nie
      wyobrażam sobie co można robić w takim zamknięciu całymi dniami, a nocami łykac
      prochy,żeby zasnąć. Może spróbuję się dostać na oddział dzienny. Czy wie ktoś w
      jaki sposób można to zrobić?
      • jeszp1 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 15:18
        Witam!
        Na oddział dzienny kieruje psychiatra z przychodni po rozpoznaniu. On
        zadecyduje, czy i na jaki oddział dać skierowanie. Nie bój się, szpital to nie
        jest najgorsze co Cie może spotkać. Samo cierpienie w depresji to koszmar. Ja
        byłem zarówno na oddziale dziennym jak i zamkniętym. Oba pobyty wspominam
        zupełnie miło. Do dziś utrzymuję kontakty z niektórymi zaprzyjaźnionymi
        pacjętami z oddziału. Gdybym sie poczuł gorzej, to bez wahania poszedłbym do
        szpitala. Ty też nie wahaj się i daj sobie pomódz.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 15:30
          Jeszp1, proszę napisz (jesli oczywiście masz czas i ochotę:))), ile czasu
          leżałeś w szpitalu i co z Tobą robiono 9fuj, jak to okropnie brzmi)
    • smutaska3 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 17:16
      emjott,ale ty przeciez nie idziesz na oddzial depresji??
      co nie?

      tylko zbaurzen snu..wiec mysle ze nie bedzie tak starsznie

      //heh tez bym chciala milo wspominac pobytu w szpitalu..o tak..hehe
      • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 17:30
        Niby tak, ale ja wpadłam w taką paranoję, że już wynalazłam tyle powodów, że tam
        jest przerażająco. I następny dzień przeżyłam zastanawiając się. Oprócz tego ci
        lekarze nie będą mnie traktować jako pacjenta z zaburzeniami snu tylko osobę
        uzależnioną, pogmatwaną, kłamczuchę itd. Szczerze mówiąc to chciałabym nie
        pójść, ale nie ma chyba innej opcji...
        Może w piątek rano pójdę, a wieczorem się wypiszę:)))) Boshe, gadam jakbym była
        zdrowiutka i nie pamiętała co było i co może być.
        • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 17:33
          Smutasko3, a nie mogłabyś mi napisać co takiego strasznego może mnie czekać? Tak
          bym się lepiej przygotowała psychicznie:)))))
        • smutaska3 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 17:37
          gadasz jakby byla bardzo spanikowana i bezradna
          rzecyzwsice moze sobie emocje wyciszysz bo z taka chustawka decyzyjna to sie
          wykonczysz nerwowa..idz tak jak tylko podejmiesz decyzje i nie mysl!!!

          wiesz mysle ze jak nie bedziesz klamac to nikt nie bedzie cie traktowal jak
          klamczuche,a tym ze pogmatwana,to chygba dla psychaitrow nic nowego
          nie jestes jeszce tak ciezko chora wiesz co sie dzieje,to nnic zlego ci sie tam
          nie stanie
          zreszta jestes pscyhologiem,to chyba sama wiesz co nie co..nie badz dzieciak
          <glaszcze>
          • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 17:52
            Dzięki,
            nio ciosz pojdę, a potem napiszę jak było, ale jak będą we mnie wmuszać jedzenie
            to się obrażę i natychmiast opuszczę to traumatyczne miejsce!!!
            • smutaska3 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 19:06
              szczerze mowiac tez mam takie schizy..bo choc anoreksji nie mam na 100%

              w wielu rzeczach nie gustuje,a do tego w szpitalu wiele rzeczy mnie brzydzi
              (gdy mam depresje to wrecz niemozlwie )

              ale ejsli masz odpowiednia wage, to uwierz mi ze nikomu sie nie
              zechce..przyspazac sobie roboty wpychajac ci na sile zarcie i pilnujac..
              chyba ze bedziesz na siebie zwracala usilnie uwage:P
            • ria2 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 21:08
              A może masz kogoś bliskiego (np. z rodziny), kto mógłby przynosić Ci jedzenie z
              domu (za zgodą lekarza oczywiście)?

              Też nie lubię szpitalnego żarcia. Dla mnie najgorsze są zupy mleczne, ble :(
              Trzymaj się!
              Ria
              • rzeznia_nr_5 Re: szpital- miotam się- błagam 14.02.05, 22:09
                ria2 napisał:

                > Też nie lubię szpitalnego żarcia. Dla mnie najgorsze są zupy mleczne, ble :(
                > Trzymaj się!
                > Ria


                Hehehe zupy mleczne.Jak w przedszkolu.A ze złe zachowanie w szpitalu idzie
                się do kąta.
                • emjott Re: szpital- miotam się- błagam 15.02.05, 09:59
                  Tym przedszkolem to mnie podnosisz na duchu, bo wtedy znalazłam sposób na panie
                  wychowawczynie, to i teraz powinnam coś znależć. U mnie w przedszkolu to były
                  takie pyszniutkie zupkimleczne z wielkim, pływającym kożuchem (bleeeeee)
                  Po wzięciu pierwszej łyżki do buzi od razu wszystko zwracałam, a póżniej miałam
                  już odruch wymiotny na sam zapach, więc nie jadłam z innymi dziećmi:))))))))
                  A obiadki, jak mi się nie podobały, to przynosiłam do domu w fartuszku
                  • smutaska3 Re: szpital- miotam się- błagam 15.02.05, 11:52
                    niektorzy to maja zdolnosci od malego:P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka