Dodaj do ulubionych

MARIA najlepsza na depresje

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.01, 22:24
i w ogole zabawa - alkohol, maria i takie tam...
bawmy sie - podrozojmy
oto lekarstwo !!!

zmieniajmy stany naszej swiadomosci !
Obserwuj wątek
    • fibin Re: MARIA najlepsza na depresje 31.03.01, 09:36
      Kto (lub co) to jest maria? Pzdr:)
    • fibin Re: MARIA najlepsza na depresje 31.03.01, 09:39
      Alkohol na depresję? To tak, jakbyś gasił pożar
      benzyną! Pzdr:)
    • Gość: A. Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.sasknet.sk.ca 31.03.01, 16:28
      Gość portalu: viri napisał(a):

      > i w ogole zabawa - alkohol, maria i takie tam...
      > bawmy sie - podrozojmy
      > oto lekarstwo !!!
      >
      > zmieniajmy stany naszej swiadomosci !

      Gdzie mieszka ta Maria. Tez bym chetnie zazyl.
      A.
      • Gość: wroclawi Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.wroclaw.ppp.tpnet.pl 01.04.01, 00:42
        alkohol od czasu do czasu... nie mowie o rozpijaniu sie

        imprezy, wypady do pubow, kin, teatru... czasem przypalic marie, odwiedzic
        kochanke marie ;-) dac na ulicy jakiemus zebrakowi troche kasy...

        troche uzywac zycia a nie ciagle martwic sie o to czy starczy do 10-go...

        carpe diem !
        • fibin Re: MARIA najlepsza na depresje 01.04.01, 09:33
          Zaczynam się domyślać, że ta maria, to inaczej marycha, czyli marihuana i robi
          mi się niedobrze. Pewnego dnia obudzi Cie płacz dziecka lub żony i wtedy
          zorientujesz się, że życie to nie impreza. Co nie znaczy, że nie należy z niego
          korzystać. Trzeba tylko zachować pewien umiar, bo za błędy i lekkomyślność
          trzeba później słono zapłacic. Pzdr:)
          • Gość: wroclawi Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.01, 09:40
            dokladnie - jak ze wszystkim trzeba miec umiar
            z imorezami, sexem, alkoholem i narkotykami...
            • Gość: manson Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 03.04.01, 13:18
              z sexem umiar? hmm...
              • Gość: wroclawi Re: MARIA najlepsza na depresje IP: 156.17.69.197, 156.17.114.* 03.04.01, 15:03
                no... mozesz zawsze wpasc lub zlapac jakiegos viruska...
      • Gość: K Re: MARIA najlepsza na depresje IP: 194.92.234.* 03.04.01, 13:00
        Maria to marycha, marihuana, tak mi sie wydaje
      • Gość: K Re: MARIA najlepsza na depresje IP: 194.92.234.* 03.04.01, 13:01
        Maria to marycha, marihuana, tak mi sie wydaje
    • Gość: ewa Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.01, 20:56
      Jezus Maria! Ile ty masz lat człowieku? Gimnazjum czy jeszcze podstawówka?
      • Gość: wroclawi Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.01, 09:42
        22 lata...
        o co ci chodzi?
        natura obdarzyla nas lekarstwami na wszelkie choroby... narkotyki sa lekarstwem
        dla duszy - tylko tak jak z kazdym lekarstwem nalezy zachowac umiar !

        • fibin Re: MARIA najlepsza na depresje 03.04.01, 10:43
          Jestem ciekaw, jak długo będziesz w stanie zachować ten umiar. Poczytaj trochę
          o uzaleznieniach i zastanów się, co robisz. Jak też kiedyś myślałem podobnie
          jak ty i bardzo tego żałuję! Pzdr:)
          • Gość: wroclawi Re: MARIA najlepsza na depresje IP: 156.17.69.197, 156.17.114.* 03.04.01, 15:02
            jak na razie 8 lat
            i raczej od tego odchodze
            nie wiem jak z grzybami ale maria juz mnie przestala bawic...
        • Gość: ewa2 Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.pfizer.com 03.04.01, 15:55
          Gość portalu: wroclawi napisał(a):

          > 22 lata...
          > o co ci chodzi?
          > natura obdarzyla nas lekarstwami na wszelkie choroby... narkotyki sa lekarstwem
          >
          > dla duszy - tylko tak jak z kazdym lekarstwem nalezy zachowac umiar !
          >


          Marycha powoduje degeneracje mozgu jak wszystkie narkotyki i alkohol
          • Gość: viri Re: MARIA najlepsza na depresje IP: 213.195.155.104, 217.96.4.* 03.04.01, 22:09
            mozg niszczeje z kazdym oddechem
            jesli trzymamy sie pewnych granic to jest ok... to, ze lubie w pubie wypic piwo
            nie znaczy, ze jestem alkoholikiem... to, ze lubie na imprezach sobie przypalic
            nie znaczy, ze zrobie wszystko dla zielska...

            legalizacja !!!!!!!!!1
        • Gość: ewa Re: MARIA najlepsza na depresje IP: 213.76.110.* 04.04.01, 12:07
          Lekarstwo leczy, tzn. sprawia że nqastępuje trwała poprawa stanu organizmu. Jak
          dla mnie co�, co sprawia że zapominasz, że ci �le na jaki� czas, a potem to
          samo, pod to pojęcie nie podpada. Nawiasem mówišc, ja już po roku używania
          jakiego� "lekarstwa" zastanowiłabym się nad zmianš lekarza, gdyby nic nie
          zapowiadało, że niedługo będę mogła przestać je używać. To przecież jaki�
          koszmar, żeby dobrze się poczuć - trzeba przypalić. Dlaczego? Zadałe� sobie
          choć raz to pytanie? A może uważasz, że złe samopoczucie jest stanem normalnym?
          Tak czy inaczej, wyrazy współczucia. Ponieważ mam te sze�ć lat więcej,
          nauczyłam się jednego - większo�ć rzeczy, przynoszšca szybkie i rewelacyjne
          efekty nie poszła mi na zdrowie. Cholera mnie bierze, ale zawsze, gdy chciałam
          co� zrobić na skróty i łatwiej, za jaki� czas było albo tak samo �le, albo
          gorzej. Ale może ja jestem taka pechowa, że nad rzeczami fajnymi i dobrymi
          muszę sie po prostu napracować.
        • Gość: Jak Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.01, 23:29
          Gość portalu: wroclawi napisał(a):

          > 22 lata...
          > o co ci chodzi?
          > natura obdarzyla nas lekarstwami na wszelkie choroby... narkotyki sa lekarstwem
          >
          > dla duszy - tylko tak jak z kazdym lekarstwem nalezy zachowac umiar !




          Narkotyki nie są lekarstwem (lecz przyczyną choroby) , a o ile w ogóle są
          szkodliwe o tyle dla duszy są trucizną ,nie sądze byś wiedział coś o duszy skoro
          tak piszesz.

          >

          • Gość: viri slepiec nie moze opowiadac o kolorach teczy ! IP: 213.195.155.93, 217.96.4.* 06.04.01, 22:16
            maria zmienila mnie...

            wyostrzyla zmysl artystyczny.
            i podoba mi sie to... to oczywiscie nie pojawilo sie
            tak samo z siebie. Moze u kogos innego inaczej dziala
            ale pobudzilo mnie do dzialania i jestem zadowolony!

            grzyby utwierdzily mnie w przekonaniu istnienia Boga
            - doswiadczylem bardzo transcendentalnych uniesien,
            dzieki ktorym przestalem bac sie smierci...



            jestes slepy! wiec jak mozesz mi opowiadac o kolorach teczy ?
            probowales kiedys chociaz trawy ?
            • Gość: Jak Re: slepiec nie moze opowiadac o kolorach teczy ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.01, 14:43
              Gość portalu: viri napisał(a):

              > maria zmienila mnie...
              >
              > wyostrzyla zmysl artystyczny.
              > i podoba mi sie to... to oczywiscie nie pojawilo sie
              > tak samo z siebie. Moze u kogos innego inaczej dziala
              > ale pobudzilo mnie do dzialania i jestem zadowolony!
              >
              > grzyby utwierdzily mnie w przekonaniu istnienia Boga
              > - doswiadczylem bardzo transcendentalnych uniesien,
              > dzieki ktorym przestalem bac sie smierci...
              >
              >
              >
              > jestes slepy! wiec jak mozesz mi opowiadac o kolorach teczy ?
              > probowales kiedys chociaz trawy ?


              Trawym, alkoholu, amfy,lsd i paru innych rzeczy , tylko życia jeszcze nie
              próbowałem. Masz rację powinienem porzucić mentorski ton, zbyt mało wiem o tym
              jak inni ludzie mogą reagować na narkotyki , ale moje doświadczenie mówi mi że to
              kłamstwo. Ja też już parę razy odlatywałem od ziemi ku wyżynom apotem budziłem
              się wbity w nią na parę metrów. Teraz się muszę leczyc bo problem sprawia mi już
              wstanie z łóżka.Wot transtiendencija! Apoza tym skąd przekonanie że doświadczeń
              transcendentnych nie da się (a co ważniejsze: nie należy ) osiągać czystym
              umysłem? To trudniejsze ale prawdziwsze , nic co wartościowe nie przychodzi bez
              trudu! nie bądź leń !!
              • Gość: viri Re: slepiec nie moze opowiadac o kolorach teczy ! IP: 213.195.155.99, 217.96.4.* 09.04.01, 20:00
                no wlasnie... lenistwo
                to dlatego siega sie po drugi
                nie mam czasu i warunkow na medytacje w swoim mieszkaniu gdzie dookola slysze
                ciagle jak kloca sie sasiedzi albo jakas banda idiotow postanowila przed
                blokiem urzadzic sobie impreze alkoholowa...

                a poza tym nie interesowalbym sie medytacja gdybym nie sprobowal marii... nikt
                mi o tym nigdy nie mowil - maria pokazala mi inny sposob widzenia swiata !
                i to jest ok !
                • Gość: Jak Re: slepiec nie moze opowiadac o kolorach teczy ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 22:15
                  Wiem że bywa trudno ,powodzenia(bez złośliwości)ale
                  zastanowiłbym się jeszcze. Choć swoją drogą Maria to
                  jeszcze nic złego pod warunkiem że się z nią nie
                  przesadza ( bo wtedy raz że mózg zmienia się w gąbkę,
                  dwa że doznania słabną - pozostaje głupi chichot)
                  Ważne by nie dać się wciągnąć w twardsze gówna.
                  Pół biedy, jeśli faktycznie masz coś wartościowego w
                  głowie i dzięki marii próbójesz to wyostrzyć. Gorzej
                  gdy we łbie pustka a pali się już tylko po to by
                  podrażnic synapsy - niestety doświadczyłem tego
                  drugiego stanu w późniejszym okresie. Ostrzegam więc i
                  jeszcze raz powodzenia!
            • fibin Re: slepiec nie moze opowiadac o kolorach teczy ! 10.04.01, 18:04
              Trawa jest dobra dla krowy. Mój pies też czasem je, jak chce sobie przeczyścić
              żołądek. I potem rzyga jak kot! Ja nie mam zamiaru próbować. Dość już się w
              życiu narzygałem. Poza tym podejrzewam, ze to ty masz jakieś kłopoty z
              percepcją skoro potrzebujesz wspomagania. Zdrowi ludzie nie zakładają okularów,
              ani nie używają lornetek, żeby zobaczyć tęczę. To co ty widzisz to jest wielka
              złuda i oszustwo. I obudzisz się z ręką w nocniku... Pzdr:)
              • Gość: Jak Re: slepiec nie moze opowiadac o kolorach teczy ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.01, 23:36
                fibin napisał(a):

                > Trawa jest dobra dla krowy. Mój pies też czasem je, jak chce sobie przeczyścić
                > żołądek. I potem rzyga jak kot! Ja nie mam zamiaru próbować. Dość już się w
                > życiu narzygałem. Poza tym podejrzewam, ze to ty masz jakieś kłopoty z
                > percepcją skoro potrzebujesz wspomagania. Zdrowi ludzie nie zakładają okularów,
                >
                > ani nie używają lornetek, żeby zobaczyć tęczę. To co ty widzisz to jest wielka
                > złuda i oszustwo. I obudzisz się z ręką w nocniku... Pzdr:)



                Tak Jak ja się obudziłem
              • Gość: viri Re: slepiec nie moze opowiadac o kolorach teczy ! IP: 213.195.155.* 04.05.01, 22:40
                zdziwilbys sie jak bardzo sie mylisz kolego...
                narkotyki to inny stan swiadomosci
    • Gość: Artur MARIA daje raka pluc IP: *.sasknet.sk.ca 03.04.01, 22:19
      Marihuana jest niestety rakotworcza i to w dodatku w wiekszym stopniu niz
      papierosy. Na lek wiec sie nie nadaje. 80% palaczy umiera na choroby
      spowodowane paleniem tytoniu. W przypadku czestego uzywania marihuany masz
      prawie pewnosc ze cos cie w koncu dopadnie. Niestety okres latencji jest
      stosunkowo dlugi 5-20 lat i wielu uzytkownikow nie zauwaza zwiazku
      przyczynowego. Moze dzisiaj nie chesz sie martwic tym co bedzie za 10 czy 20
      lat ale to przeleci szybciej niz myslisz.


      • Gość: viri Re: MARIA daje raka pluc IP: 213.195.155.93, 217.96.4.* 06.04.01, 22:12
        bez przesady - 4 ry machy na weekend
        ale tego dymu sie wciaga... az mi pluca wysiadaja !!! masakra !
        • Gość: jeff Re: MARIA daje raka pluc IP: *.tnt7.phl1.da.uu.net 15.04.01, 10:24
          W Kaliforni zatwierdzono maryśkę dla chorych na raka. Czyżby nasz fachowiec
          pomylił się w obliczeniach. Tytoń nie tylko, że jest znacznie bardziej
          szkodliwy, ale utrwala szarzynę w mózgu. Maryśkę stosuje sie właśnie po to żeby
          zapobiec stresom u ludzi chorych nieuleczlnie, dać im pewien wgląd duchowy.
          Indianie od dawien dawna stosowali peyotl do diagnozowania chorych.I nikt nie
          udowodnił rzeczywistej jego szkodliwości.
          A w dzisiejszych czasach bardziej rakotwórcze od Maryśki jest
          oddychanie "świeżym" powietrzem, albo jedzenie świńskich dup (nie mówiąc o
          wołowince na detergentach) Przestańcie słuchać jazzu, bo powstał na "iluzji"
          narkotyczny halucynacji, przestańcie słuchać Beatlesów itd. Żyjcie sobie w tych
          trzech wymiarach fałszywego poczucia bezpieczeństwa
          i wszelkiego racjonalnego ugłaskania, a najlepiej zamieńcie sie w mrówki.
          Żadnych problemów, żadnego myślenia, żadnego czucia: Jedno wielkie
          Posłuszeństwo: Komuna.
          • fibin Re: MARIA daje raka pluc 16.04.01, 09:33
            Bredzisz jak po Maryśce albo innym świństwie. Z twojego wywodu wynika,że jesteś
            nieuleczalnie chory, bo tylko takim to pomaga. Współczuję. Ja już na szczęście
            NIE MUSZĘ ani NIE POTRZEBUJĘ zażywać żadnego plugastwa, żeby czuć i myśleć.
            Życze udanych odlotów i pełni "wolności" w nierealnym świecie. Jak się obudzisz
            (z ręką w nocniku) to poczytaj, co pisze Budda. Pzdr:)
            • Gość: jeff Re: MARIA daje do:fibina IP: *.tnt7.phl1.da.uu.net 22.04.01, 21:45
              Czyżbyś był istotą skrajności (wierzgających instynktów) i mieszał
              Wolność ze Swa-Wolą, rzucając perły w błoto z okrzykiem przerażenia:
              Plugastwa!? Czyżby nie dana ci była zasada umiaru? W takim razie nie mierz
              wszystkich swoja miarką i trzymaj się grzecznie, mniej nagrzeszysz.
              A tu wierszyk na dobranoc Twojemu przebudzeniu:
              Bądź listkiem figowym na drzewie
              i spadaj lekko z tchnieniem Buddy
              przeklinającego
              leniwe drzewo
              • fibin Re: MARIA daje do:fibina 23.04.01, 10:08
                No cóż, dla Ciebie narkotyki to perły, dla mnie to plugastwo! Widocznie mamy z
                nimi inne doświadczenia. Ja jestem alkoholikiem trzeźwym od ponad 3,5 roku i
                trzymam się z daleka od wszystkich "pereł", choćby nie wiem jak mocno lśniły i
                kusiły. I dopiero teraz powoli zaczynam czuć się wolny, choć zostały jeszcze
                inne uzależnienia i złe przyzwyczajenia. Kto raz stracił umiar w jednym, ten
                łatwo traci umiar we wszystkim. Kiedyś myślałem, że chcę, a ja po prostu
                MUSIAŁEM! Bardzo typowe bowiem dla osób już uzależnionych jest uporczywe
                twierdzenie, że wszystko jest pod kontrolą. Z drugiej strony nie wszyscy się
                uzależniają. Tak więc radzę Ci... rób co chcesz. Ja trzymam się grzecznie.
                Pzdr:)
                • Gość: jeff Re: MARIA daje do:fibina IP: *.tnt13.phl1.da.uu.net 24.04.01, 05:15
                  Po prostu ja jestem zatwardziałym moralistą. I żeby osiągnąć równowagę, muszę
                  sobie popuszczać. Żyłem przez siedem lat z alkoholiczką i walczyłem o trzeźwość
                  i normalność. Nie msciłem się, nie zdradzałem, wynosiłem ją z knajp, imprez,
                  walczyłem z przyjaciółmi którzy uważali mnie za idiotę,bo jak to, nie napijesz
                  się i nie dasz się jej napić, przecież jest dorosła? A w jej wypadku,
                  alkoholizm był bardzo utajony. Zabrało mi parę lat zanim pojąłem, a zanim ona
                  pojęła. Musiałem uczyć się akceptować niemoralność,wybaczać (przecież
                  kochałem ) etc. Każdy ma inna ścieżkę. Niektórzy muszą iść pod górę inni z
                  górki, żeby osiągnąć jakąs równowagę. Przecież to ona nauczyła mnie medytacji,
                  zdrowego odżywiania, etc.
                  A ja swoją trzeźwością i "świętością" byłem dla niej przede wszystkim wyrzutem
                  sumienia.
                  Przeszliśmy wszystkie możliwe fazy, jak mi sie zdaje, aż pojąłem, kiedy jej
                  samodestrukcja zwróciła się nawet przeciw dzieciom, że ona, żeby chcieć żyć,
                  musi umrzeć, żeby się odrodzić, musi dosięgnąć dna. Puściłem ją,ale dopiero
                  wtedy kiedy moja miłość do niej zdechła, a nawet ją(miłość) dobiłem, żeby było
                  szybciej!) Dopiero wtedy zaczęła się leczyć, etc. Ale, to już inna historia.
                  Dla mnie, cały czas, była to ścieżka odmoralizowania się. I to nie jest kwestia
                  intelektualna. Przecież cierpiałem za każdym razem, kiedy znikała, a potem
                  śmierć wewnetrzna, wybaczanie, i... czekanie na następny raz (a w międzyczasie
                  pękanie systemu nerwowego, zdrowia,etc.).Cios przychodził zawsze wtedy kiedy
                  człowiek spodziewał się najmniej. Cena była i jest ostra, ale znalazłem w tym
                  sens.Czasem aktywne zło lepsze jest niż bierne dobro. Bo inaczej nie
                  wyzwoliłbym się z poczucia krzywdy, winy i oskarżania. Ze świętości
                  niewinności.A przede wszystkim odkryłem rzeczywistość duchową.Bo umarła moja
                  miłość ziemi. A więc to szaleństwo destrukcyjne przydało się na coś. Umarła
                  moja miłość posiadająca.
                  Popadnięcie w alkoholizm nigdy mi nie groziło, bo nawet jak chciałem zostać
                  alkoholikiem, to wóda ode mnie uciekała jak diabeł od święconej wody(a i tak
                  diabeł mnie dopadł, ale nie tylko) A i owszem, niejeden alkoholik, powiedział
                  mi że bredzę na treźwo tak, jakbym cały czas był naćpany(ale wóda w leczeniu
                  kolorami ma kolor czarny. A moja eksteśćiowa odciągała wahadełkami tę czarność
                  wódy, byleby tylko się napić. I prędzej bym postawił na równi trzeźwą świnię z
                  wódą, niż wódę z peyotlem. Bo peyotl może zadziałać tak szokowo na jaźń, jak
                  niejedno dotknięcie dna po latach zapijania się.) Tak że to wszystko zależy od
                  szczegółów, po której stronie barykady walczyło się o to samo: żeby było
                  dobrze. Dragi odrzuciłem bo instynktownie nigdy nie zadowalałem się iluzją. U
                  mnie to było proste: Co po iluzji?! Inni muszą doświadczać. Ja też, ale coś
                  innego.Albo z innej strony, innej perspektywy. Postanowiłem rozszerzyć sobie
                  percepcję intensyfikowaniem działania twórczego: te same reakcje biochemiczne w
                  mózgu, tylko bez skutków ubocznych (chociaż kto wie, skoro bredzę).Nie,
                  narkotyki dla mnie nie sa perłami, ciągle zaogólniasz, a to błąd Osądzania.
                  TYLKO maryska i peyotl. Czysty peyotl, to w naszych czasach niemożliwość. Lecz
                  jeśli dany, to mnie znajdzie. Podobno w czasie zbiorów, jak twierdzą Indianie,
                  trzeba usłyszeć jego śpiew. Poznałem wszystkie dostepne w Stanach źródła na ten
                  temat,i wiem, że nawet były robione badania, opłacane komisje naukowe, żeby
                  udowodnić jego szkodliwość, ale sie nie udało. (Tak jak Philip Morris
                  zatrudniał sztab naukowców, płacąc miliony na udowodnienie z kolei
                  nieszkodliwości tytoniu. Teraz płaci miliony na reklamy o swojej działalności
                  dobroczynnej, która jest grubo poniżej tych milionów)Kto raz traci umiar w
                  jednym... No właśnie, utrwalanie równowagi też nie jest mi obce. Wóda, a ja
                  cukier!!! Bardziej grzecznie, ale równie niebezpiecznie. Jak piweczko,
                  powolutku, delikatnie. Umiar czyli jing-jang, czyli walka z dominacja lub
                  brakiem, czyli jak być żeby było dobrze i tobie i mi.Bo nawet uprzejmość jest
                  maleńką śmiercią ego. A uśmiech pomimo bólu bywa modlitwą o jasność,
                  niekoniecznie maską. Zresztą, nigdy nie wie sie kiedy jest dosyć, dopóki nie
                  jest już za dużo. Dosyć jest już za dużo.Z tym umiarem, to trzeba czujności.
                  Codzienna praktyka uodparnia na czas przyłażących zwątpień, rezygnacji i
                  znużeń. Ale to obowiązek. Po prostu ciągnę się za włosy z oceanu materii.
                  Bo sama materia, papu,praca,dzieci,żona,mąż,wakacje,szkoła, dom - nie istnieją
                  same dla siebie. U mnie najmniej godzina dziennie musi być super: medytacja,
                  pisanko, tłumaczenie. Coś dla drugich i dla ducha. Sex na ćpanku z maryśki bywa
                  odlotowy. Nie zawsze. Wino w samotności przygnębia. Przylgnąłem do trzeźwości.
                  Ale praktykuje sny. Zasypiam z problemem do rozwiązania. Staram się pamiętać po
                  przebudzeniu i rozszyfrowuję to co emocje ukrywaja przed rozumem. Pełna
                  kontrola jest niemożliwa. Na szczęscie. Ale może jesteś w takiej fazie,że
                  musisz i powinieneś. To są stany, przez które się przechodzi dalej.
                  Najważniejsze to utrwalić jakieś działanie twórcze, które jest prawdziwym
                  wychodzeniem poza zmysły. Poza tym życie to nałóg.I używki. Powietrze, pokarm,
                  ludzie. Trzeba wyrobić sobie zdrowe nałogi. Albo stosować zasadę: Bądź sobą a
                  obcy będą cię unikać. Ja stosuję różnie, w zależności jak czuję. Niekoniecznie
                  logicznie. Tobie (i sobie)Powodzenia!


                  • fibin Re: MARIA daje do:fibina 27.04.01, 17:36
                    Dzieki za b. ciekawy tekst, choć trudny. Byc może nie zdajesz sobie z tego
                    sprawy, ale zachęcasz do marihuany i peyotlu. Ktoś moze wtopić życie. Nie każdy
                    jest tak odporny, jak Ty. Ja też poczułem dziwne dreszcze, ale wiem, ze ze
                    swoją skłonnościa do uzależnień szybko zacząłbym przesadzać i nie wiadomo, jak
                    by to się skończyło. Choć raczej wiadomo. Wolę nie ryzykować. Jeśli żyłeś tyle
                    lat z alkoholiczką, to jesteś współuzależniony. Spróbuj Alanon. Powodzenia.
                    Pzdr:)
            • Gość: viri DO FIBINA IP: *.wroc-kwi.dialup-ppp.ids.pl 02.05.01, 10:54
              TO TY NAWET NIE PIJESZ PIWA?
              TAK BARDZO LUBISZ RZECZYWISTOSC ?
              • fibin Re: DO VIRI 09.05.01, 20:48
                Dokładnie. Jestem alkoholikiem, czyli osobą
                uzależnioną od alkoholu i nie piję nic, co zawiera
                choćby odrobinę alkoholu i jestem w stanie to wyczuć.
                Kiedys piłem piwo hektolitrami i był to mój ulubiony
                napój. Znasz tę reklamę: "Okocim zbliża ludzi"? Mój
                syn kiedyś dodał: "do dna". I to jest święta prawda.
                Ja tam byłem i ... nigdy więcej. W zeszłym tygodniu
                byłem na nartach w Austrii na lodowcu Stubai.
                Człowieku, to jest pełnia życia! I najprawdziwsza
                rzeczywistość piękniejsza od najwspanialszych odlotów!
                Żałuję tylko, że tak późno to zrozumiałem. Pzdr:)
          • Gość: ewa Re: MARIA daje raka pluc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.01, 21:02
            Czy wiesz, dlaczego tak się czujesz? Czy chcesz tak sie czuć? Gdy ja się tak
            czułam, my�lałam, że to takie intelektualne, �wiadczšce o moim rozwoju duchowym
            i odmienno�ci od tej prostackiej i bezmy�lnej szarzyzny dookoła. A, i to z tym
            wszystkim we mnie też przerabiałam.
          • Gość: Artur Re: MARIA daje raka pluc IP: *.sasknet.sk.ca 18.04.01, 22:43


            > W Kaliforni zatwierdzono maryśkę dla chorych na raka. Czyżby nasz fachowiec
            > pomylił się w obliczeniach. Tytoń nie tylko, że jest znacznie bardziej
            > szkodliwy, ale utrwala szarzynę w mózgu. Maryśkę stosuje sie właśnie po to żeby
            >
            > zapobiec stresom u ludzi chorych nieuleczlnie,
            Maryske podaje sie w Kaliforni nie jako lekarstwo na raka, ale jako forme
            zwalczania bolu ktory zwiazany jest z progresem raka w jego nieodwracalnym
            stadium oraz moze jako forme poprawy nastroju. Pacjent, ktorego dni sa policzone
            moze uzywac marihuane bez ograniczen jako ze jednego raka juz ma, a drugi rak nie
            robi juz istotnej roznicy w rokowaniu. Poza tym, trzeba palic kilka lat by
            zarobic na raka, a w przypadku raka pluc zwykle ma sie tylko kilka miesiecy
            rokowania.
    • Gość: tomas Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.starosielce.sdi.tpnet.pl 16.05.01, 18:21
      Gość portalu: viri napisał(a):

      > i w ogole zabawa - alkohol, maria i takie tam...
      > bawmy sie - podrozojmy
      > oto lekarstwo !!!
      >
      > zmieniajmy stany naszej swiadomosci !

      obcowalem z Maria przez dluzszy czas. Efekt. Depresja. Stany lekowe. Rozchwianie
      emocji. Radze uwazac. Jest to niezla zabawka dla ludzi o silnej psyche i nie za
      czesto. Na dluzsza mete kanal.
      • Gość: ReaktoR Re: MARIA najlepsza na depresje IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.01, 23:06
        Gość portalu: tomas napisał(a):
        Tak depresja... ja ją mam, a nic nie używam, ale jak tak dalej pójdzie to chyba
        zacznę, w końcu wszystko jedno, a jak sobie walnę chmurę raz na jakiś 2 tygodnie
        to przynajmniej nastrój mi się poprawi.

        > Gość portalu: viri napisał(a):
        >
        > > i w ogole zabawa - alkohol, maria i takie tam...
        > > bawmy sie - podrozojmy
        > > oto lekarstwo !!!
        > >
        > > zmieniajmy stany naszej swiadomosci !
        >
        > obcowalem z Maria przez dluzszy czas. Efekt. Depresja. Stany lekowe. Rozchwiani
        > e
        > emocji. Radze uwazac. Jest to niezla zabawka dla ludzi o silnej psyche i nie za
        >
        > czesto. Na dluzsza mete kanal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka