lizavieta1
22.04.05, 00:37
mój odwieczny dylemat: czy walczyć bez leków czy chodzić z dołami na codzień.
Dołuje mnie fakt,m że nei mam życia towarzyskiego, ale widok rozbawionych
ludzi czy par na imprezie doprowadza mnie nieomalże do mysli samobójczych.
Poza czasem kiedy uczę się czy pracuję, dopada mnie wściekłośc, bezradność,
poczucie beznadziejności itp
W życiu codziennym niby funkcjonuję, szkoła itp
Sama kiedyś wypowiadałam sie an forum, że leki nie rozwiązują problemów,
jedynie usuwają doraźnie najgorsze objawy, że są swego rodzaju złem
koniecznym. Mam nadal taki pogląd. Jestem na psychoterapii, ale są momenty
kiedy nie mogę już znieść poczucia beznadziejności i takich tam.
Rozważam opcję powrotu do leków. Odstawiłam je w listopadzie.