Dodaj do ulubionych

literatura i wkręcanie

21.05.05, 02:33
czytam sobie "Uwodziciela" Nienackiego (1980r.)

"Epoka romantyzmu to czas panowania schizotymików z odrobiną skirtotymii, a
pozytywizmie, na przykład, dominowali cyklotymicy z ekstrawersją i syntonią
uczuciową. (...) Na tym polega moda literacka. Dziś, na przykład, preferuje
się schizofreników."

Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 02:46
      autor lubił rzucać nazwami jednostek chorobowych. tekst od razu robił sie
      błyskotliwy, choć niekoniecznie jednostki były dobrane adekwatnie.
      w pozytywiźmie cyklotymicy? w latach 70-tych schizofrenicy? gdzie? ilu?
      procentowo.
      mnie utkwiła w pamięci def. banalnej miłości od pierwszego wejrzenia, kiedy
      bohatera poraża niczym piorun, podczas gdy niebanalnie może to być ataku
      padaczki ogniskowej, a obiekt kultu oczywiście jest zupełnie przypadkowy.
      ze skruchą przyznam, że we wczesnym ogólniaku ten zabieg literacki wydał mi sie
      całkiem udany. ale okazało się, że autor się powtarza, a to jest niewybaczalne.
      • marenta Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 02:56
        > gdzie? ilu? procentowo.

        tu chodzi o wzór osobowy promowany w danej epoce
        • romy_sznajder Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:12
          no, no. czy w latach 70-ych był promowany wzór osobowy?
          czy we względnie bliskim czasie? gdzie są ci schizofrenicy promowani przez
          epokę nienackiego?
          • marenta Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:39
            czy w Średniowieczu nie było ludzi grubych? Ależ oczywiście byli, bo być
            musieli. Ale sztuka, moda preferowały leptosomików i narzucały ca łemu
            społeczeństwu widzenie i odczuwanie świata właściwe leptosomikom. Leptosomicy -
            jeśli tak się można wyrazić - tyranizowali pykników czy cyklotomików, tak jak
            dzis - moim zdaniem - schizofrenicy terroryzują, poprzez sztukę, całe
            społeczeństwo.
            (...) Schizofrenią nie można się "zarażać". Ale istnieje prawdopodobieństwo, że
            w pewnym ogrniczonym stopniu można ją "zaindukować", kiedy normalny, zdrowy
            psych. człowiek przyjmie sposób widzenia i odczuwania świata narzucony mu przez
            schizofrenika.
            (...)
            Mam ogromną prośbę do krytyków literackich. Pokażcie mi choć jednego bohatera
            literackiego, który reprezentowałby filozofię egzystencjalizmu, a nie nosił
            cech schizofrenika - nie charakteryzowały go aoutyzm, stępienie i urojenia
            ksobne. Cóż jest warta filozofia, którą można emplifikować jedynie poprzez
            ludzi chorych psych?
            Proszę was weźcie jeszcze raz do ręki książki Kierkegaarda "Bojaźń i drżenie"
            albo "z pamiętnika uwodziciela". Jest to przecież autentyczny i kliniczny zapis
            przeżyć psychotycznych i schizofr. urojeń. Chcecie, abym ze zwierze chorego
            człowieka uczynił sobie Ewangelię?

            (wiadomo, że to była książka trochę na "zamówienie';) ale...}
            • marenta Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:41
              (*autyzm)
            • marenta Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:50
              {kurde, egzemplifikować- wyjaśniać}
              Dobranoc
    • marenta Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 02:50
      Dla depresji jak i dla schizofrenii charakterystyczny jest często brak pociągu
      seksualnego. Pamięta pan okrzyk Wertera: "Jest dla mnie święta. Wszelka żądza
      milczy w jej obecności". Werter kochał Lottę, ale jej nie pożądał. Wokulski
      kochał Izabelę Łęcką, ale ani przez chwilę nie dręczyła go tajemnica jej sukni,
      co już nie jest sprawą konwencji, ponieważ Bolesław Prus potrafiłł bez ogródek,
      choć także bez dzisiejszej trywialności, opisywać życie erotyczne swoich
      bohaterów. (...) Może zbyt często w literaturze i w życiu słowem miłość
      określamy urojenia związane z tą czy inną osobą; urojenia będące wynikiem
      stanów chorobowych. (...)
      Oto sprawa tzw "infelix amor", czyli miłości nieszczęśliwej, która może
      doprowadzić do szaleństwa. Literatura piękna aż się roi od przykładów takich
      miłości. (..) Stan zakochaia u normalnego człowieka przebiega bez żadnych
      zaburzeń psych. w znaczeniu psychopatologii. Natomiast psychopatów może
      wyprowadzić z równowagi, pobudzając do zaskakujących czynów. Miłośc szczęsliwa
      czy nieszczesliwa potrafi wykazywac podobienstwo do psychozy,lecz jest to stan
      fizjologiczny. (..) Np ciężka melancholia oporna na psychoterapię napewno nie
      jest wywołana przez nieszczesliwa miłość - choćby chory uporczywie to
      udowadniał i było o tym przekonane całe jego otoczenie - ale ma z zasady tło
      cyklofreniczne. Przekonano sie o tym dziesiatki razy po zastosowaniu
      tymoleptyków. Podaje sie leki i oto ów osobnik zaczyna się ożywiać, staje się
      radosny, czuje się wyzwolony ze swojej nieszczesliwej miłości.
      -Przerażające - powiedziałem
      -Dlaczego? Lepiej żeby się zabił, zadręczając przed tem kobietę, którą obdarzył
      swoją nieodwzajemnioną miłością? Zresztą jeśli pan naprawde kogoś kocha, a nie
      przeżywa tylko urojenia miłosnego, to tymoleptyki nie zmienią pańskich uczuć.
      Prawdziwa miłość odporna jest na farmakologię.
      -Werter? - zapytałem z niepokojem. -Arbienin? Wokulski?
      -Tak, tak - pokiwał głową. - Tych ludzi można było uratować. W każdej nawet
      prowincjonalnej klinice.

      o Werterze przepiszę jutro
      • 10ii Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:07
        -A dlaczego to mnie w oczy kole ?

        Człowiek jest istotą zmierzającą do transcendencji.
        Neuroleptyczne leki manipuują w mozgu,niszcząc transcendentne,
        a zostawiają "naprawiony mechanizm biologiczno neurologiczny.
        Bo to prymitywne leki,rzeby wejć w człowieka muszą rozpierniczyć drzwi.
        Bez zniszczenia transcendencji nie da rady tymi lekami doprowadzić do
        usunęcia urojeń i uspokojenia /ten wstrętny defekt neurolepytków
        zalezny jest tylo od dawki,czasu stosowania i indywidualnej przemiany materi
        -stężenia we krwi,wrazliwości receptorów w neuronach itd.
    • marenta Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:00
      osobiście w LO z miejsca wkręciłam się w romantyzm
      • romy_sznajder Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:10
        a jaką on jednostkę przypisał Wokulskiemu?
        • marenta Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:28
          w romantyzmie mamy całą galerię paranoiów, osobników chorych na depresję
          sytuacyjną, nerwicowców - mordujących jak Arbienin swoje żony na skutek obłędu
          zazdrości i popadających w obłęd. W pozytywizmie panuje cyklotymik s syntonią
          uczuciową i ektarwersją, pozytywnie nastawiony na świat, otwarty na innych
          ludzi, gotowy wszystko budować od podstaw solidnie i naukowo. Co by sięjednak
          stało, gdyby w epoce terroru cyklotymików pojawił się osobnik ludzki z
          resztkami typu dawnej epoki? Ano ni mniej ni więcej tylko powstałby Wokulski.
          Cyklotymik przekształciłby się w cyklofrenika. Byłby to cżłowiek , który
          jednego dnia potrafi być swietnie kalkulujćym i dorabiającym się majątku
          kupcem, a na drugi dzień osobnikiem przez podstawionych ludzi podbijającym cenę
          kamienicy, którą zamierza kupić, zakochanym do szaleństwa i zabijającym się w
          sposób romantyczny. Cyklofrenia to "spazmy modne" polskiej odmiany pozytywizmu.
          Można widzieć w Wokulskim osobowość rozdardtą między romantyzmem a
          pozytywizmem. Ale można w nim zobaczyć osobnika typologicznie mieszanego, który
          nie chce ulec terrorowi cyklotymików, tak jak nie chciał mu ulec Prus, który
          choć akceptował ideały pozytywizmu, to jednak zdawał sobie sprawę, że nie
          wyjaśniają one świata bez reszty, poprzednie epoki też miały swoje wartości.
    • marenta Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:11
      {schizotymia - oschłość, wyniosłość, nieufność, introwertyzm, drażliwość
      skirotymia - zmienność uczuć, nastrojów, lekkomyślność w war. normalnych i
      wytrwałosc w trudnych war. życiowych
      cyklotymia - lekka postać psychozy maniak.-depr
      syntonia - łatwośc nawiążywania kontaktów}
      • 10ii Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:17
        To typowy przypadek:
        - niebezpieczna neuropatia psychotyczna depresyjno urojeniowa na tle maniakalnym.

        • 10ii Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:19
          z czałkowitą utrata pamięci :)
          -z telenoweli
          • 10ii Re: literatura i wkręcanie 21.05.05, 03:45
            Niestety nawet przez cały ogólniak niektórzy uczniowie przeczytali tylko kilka
            lektur z polskiego / tych cieńszych/,:).
            To dobre ćwicenie na odwagę/a może na stres/.

            PSYCHOFARMAKOLOGIA DOSZCZĘTNIE NISZCZY MIŁOŚC ,NAWET TĘ PRAWDZIWĄ MIOŚĆ DO BOGA
            pozostaje punkt, punkt niezrozumiały-
            widzę tam Lucyfera,który na razie ma przewagę nad Archaniołem,..na razie.

            przykad?

            Chodżby substancja " CCK"-powoduje ataki paniki u zwierząd i u ludzi.
            Jes pewna granica za którą następuje śmierć z powodu lęku/zjawisko spotykane
            w naturze u plemion afrykańskich/
            Można jednak stosując wspomagacze podtzrymujące prace serca przesunąć tę
            granicę wyżej.
            Czas trwania takiego piekielnego eksperymentu? -nieograniczony.

            Jesli coś można zrobić ,zawsze znajdzie się ktoś kto to zrobi i wykorzysta.
            Ale po co?
            A po co badano pierwiastki promieniotwórcze na przykad ?
            Domyslam się ,że CCK juz jest wykorzystywane w wojsku,bez wątpienia.
      • marenta (to był słowniczek do pierwszego cytatu) 21.05.05, 03:43
        • 10ii Re: (to był słowniczek do pierwszego cytatu) 21.05.05, 04:05
          Lepiej z muzyki niz z polskiego,

          Iluz było tych pisarzy,muzykow XVIII, IXX w.
          Szubert,czy jakiś Shuman,naprawdę duzo tego było,
          dawniej jak byem młody,sluchałem muzyki poważnej w polskim radio.
          Jedno,powtarzające się ,utkwiło mi w pamięci:

          "Pod koniec życia bardzo chorowal.
          zginął w r/../ podczas pożaru zakładu dla umysowo i psychicznie chorych."
          • marenta Re: (to był słowniczek do pierwszego cytatu) 21.05.05, 13:46
            masz rację, muzyka też może wkręcać :)
    • marenta Werter 21.05.05, 22:52
      Piękny, zdolny, wykształcony młodzieniec. Szkoda, że nie wiele wiemy o jego
      przeszłości, nie dana jest nam wiedza o rodzicach, o chorobach, które
      przechodził w dzieciństwie. Nic też nie wiemy o jego życiu seksualnym.
      Przyjechał w te okolice, zobaczył piękna Lottę i zakochał sie do szaleństwa.
      Lotta była warta miłości, to przyznajmy, ale tym bardziej zastanawiające są owe
      natrętne myśli o samobójstwie, które trapią Wertera nwet jeszcze wówczas, gdy
      historia z Lottą mogła zakończyc się szczęśliwie, jeszcze bowiem nie przyjechał
      jej narzeczony. Potem pojawia się on i znowu natrętnie powtarzają się rozmowy o
      samounicestwieniu. Po wizycie u Lotty Werter woła:" Jest dla mnie święta!
      Wszelka żądza milczy w jej obecności". Wreszcie Werter wyjeżdza hen, daleko,
      aby zapomnieć o ukochanej. Zazwyczaj szuka się zapomnienia w ramionach innej,
      usiłując ją kochać niekiedy jak to się mówi na "siłę, niemal pod przymusem
      własnej woli. Ale on jest inny. Nic nie wiemy, aby czuł pociąg do innej
      kobiety. Potem powraca i zabija się Lekarz powie: tak zawana depresja
      sytuacyjna... Talent Wielkiego Olimpijczyka sprawił, że z miłości egzaltowanego
      nerwicowca w depresyjnym stanie zrobiono potem wzorzec miłości niespełnionej,
      miłości platonicznej. Być może mało kto sięga dziś do "Cierpień młodego
      Wertera", ale nie ulega wątpliwości, że typ Werterowskej miłości utrwalił się w
      naszych wyobrażeniach. I oto młody mężczyzna, przejawiający zdrowe libido wobec
      swojej partnerki, raptem słyszy od niej, że nie potraji naprawdę kochać, bo
      prawdziwa i wielka miłość, taka jak w książkach, jest wzniosła i czysta,
      pozbawiona fizycznego pożądania. Pan wspomniał o nożu, że można nim krajać
      chleb, rzeźbić, ale także zabijać. Werterem też można zabijać, przyjacielu.
      • marenta Re: Werter 21.05.05, 23:05
        >>Przerabialiśmy właśnie "Cierpienia młodego Wertera". "Oto prawdziwa miłość" -
        mówiła nauczycielka. Przekonałem się, że Werter nigdy nie chciał dotykać piersi
        Lotty, ani nigdy nie kładł jej ręki pod sukienkę. Werterowi nawet sama myśl o
        tym wydawała się zbrodnią. Innymi słowy, byłem chyba rzeczywiście osobnikiem
        chorym, erotomanem: nie umiałem kochać swojej dziewczyny. Poszedłem po radę do
        ojca, który mnie po prostu wyśmiał. Tego dnia stawiłem się u tej dziewczyny i
        zapytałem co stało się z owym studentem, który ją tak bardzo kochał.
        Odpowiedziała: "Uczył się bardzo dużo i zwariował od tej nauki". "Nie, on był
        już wariatem kiedy do ciebie przychodził i na ciebie patrzył i to mu
        wystarczało." (...) Odszukałem później dziewczynę, którą wtedy porzuciłem w
        gniewie. Wyszła za mąż, ma troje dzieci, uskarża się jednak że mąż nie kocha
        jej naprawdę miłością prawdziwą. Wciąż pamięta o tym studencie, który tylko na
        nią patrzył. (...) Po jakimś czasie znowu sięgnąłem do "C. m. Wertera" , ta
        ksiązka nic nie traci ze swego piękna. Brakuje mi tylko właściwszego niż dotąd
        komentarza do tak zwanej "gorączki werterowskiej", do takich pojęc
        jak "werteryzm". Gdy mój syn był w wielku dojrzewania, wręczyłem mu
        egzemplarz "Cierpień m. W" z następującym komentarzem: "Oto masz piękną
        książkę, która pozwoli ci wyróżnić miłość rozwijającą się na gruncie silnej
        nerwicy i depresji sytuacyjnej. W ten sposób nie kocha człowiek zdrowy. Pote,
        synu, dam ci książkę, w której jako miłość opisano zwykłe pożadanie". Chodzmy
        już, przyjacielu. Wiem, co pana dręczy. Pan też myśli, że nie potrafi pan
        kochać prawdziwie".
        • romy_sznajder Re: Werter 22.05.05, 01:40
          jedno jest pewne.
          będziesz specem od nienackiego:)
          • marenta Re: Werter 22.05.05, 02:19
            Heh, trochę mnie drażni, ale to akurat do mnie trafia
            jak to jest z tym wkręcaniem?
            człowiek szuka w książkach prawdy a dostaje półprawdy
            szuka nowych określeń, chodzi w nich, potem porzuca
            ale jak porzucić coś, co w moim mniemaniu jest wartością? czymś, czego pozbycie
            się wiąże się z poczuciem winy? Skąd mam kurna wiedzieć, że jest be, jeśli
            wygląda ślicznie
            czy lepszy jest dobry przyjaciel czy zły przyjaciel...
            wiem, że sama bym na to nie wpadła
            dlaczego znalezienie najlepszej odtrutki jest najtrudniejsze
            zmanipulowany łeb
            • romy_sznajder Re: Werter 22.05.05, 02:27
              prawdy sie szuka raczej w literaturze faktu:)
              ale.
              skoro trafia, to pożyć z tym trochę.
              przetrawić, przyswoić, albo obalić.
              dobrym testem jest powrót po jakims czasie, np. po roku.
              jeśli trafia nadal - coś jest na rzeczy.....

              tak myślę.
              ale bardzo się ciesze, że Ci się chcało to wpisać.
              brzmi dowcipnie i jest niezłe stylistycznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka