pani_walewska
31.05.05, 16:54
Ja juz dluzej tak nie moge zyc. Nie potrafie sie nikomu przeciwstawic, ani
odszczeknac , odpysknac, ani w kulturalny sposob zaprotestowac przeciwko
ponizajacemu mnie traktowaniu, traktowaniu mnie z gory. Ciagle tylko sie
usprawiedliwiam, przepraszam, tlumacze. W obecnej pracy szef obarcza mnie
wina za bledy popelnione przez innych w tym za swoje wlasne. A ja tylko ze
skruszona mina przepraszam i obiecuje poprawe. Pracuje jako asystentka
dyrektora. Bywaja takie okresy, ze w firmie niewiele sie dzieje i
rzeczywiscie nie mam wtedy za duzo do roboty. Juz kilka razy slyszalam, ze
sie obijam i nic nie robie, dzisiaj np " szkoda, ze nie ma pani nic do
roboty ".
Jakis czas temu, kiedy tez w firmie byl okres zastoju, kazano mi sprzatac,
zebym tak nie siedziala bezczynnie. Codziennie przychodze z pracy zdolowana,
nie potrafie sie szefowi przeciwstawic. Moze to dlatego, ze kontrakt konczy
mi sie za 2 miesiace i zalezy mi na dobrym swiadectwie pracy. A z drugiej
strony wiem, ze takim postepowaniem ani sympatii, ani tym bardziej szacunku
nie zdobede.
Co robic ?! Jak sprawic, zeby ludzie mnie respektowali ?