miasto_noca1
05.06.05, 01:33
mialem problemy ze zdrowiem. po nafaszerowaniu mnie 7 rodzajami antybiotykow
w koncu trafili co mi bylo. przez to stalem sie hipohondrykiem. mam paniczne
ataki o swoje zdrowie. poce sie, glowa mnie boli strasznie. nie moge okazac
slabosci. nie wypada. przed dziewczyna, przed znajomymi, przed rodzina. oni
wiedza, ale ile mozna ich meczyc? ile mozna byc przybitym, znuzonym? przeciez
to ja- facet- mam byc oparciem dla kobiety, a nie na odwrot. czuje ze w mojej
glowie dzieje sie coraz gorzej. popadam w paranoje. jeden lęk, powoduje
drugi, zaczynam odczuwac jakis dziwny bezsens wszystkiego, nic mnie nie
cieszy. zawalam powoli studia choc do ich skonczenia zostalo mi juz niewiele
czasu. nie potrafie sie skupic na najprostszej czynnosci bo ciagle lęki
wkrecaja mi sie glowe jak swider. nie umiem sie ich pozbyc. boje sie ze
zachoruje. co za koszmar. czuje ulge jak spie. i jak pije alkohol. a pomyslec
ze kiedys nad tym sie w ogole nie zastanawialem. i uprawialem sport
wyczynowo. i uwazalem sie za fajnego goscia. i nie bylo dla mnie rzeczy
niemozliwych. nie bylo ze `nie dasz rady`. ale to byla sielanka. ciekawi mnie
czy jest ktos kto choc w niewielkim stopniu rozumie moje rozterki....ile to
jeszcze potrwa? co za agonia..mam dosc.