Dodaj do ulubionych

Poczatki depresji...

16.07.05, 18:55
Mam od niedawna nerwice i staram sie ja przelamac bezlekowo, narazie idzie mi
powoli ale calkiem niezle, ale czasami mam juz dosc, czuje sie bezradna,
dobija mnie ta cala sutuacja i nie mam sily ani ochoty na nic...
Boje sie ze umre chociaz wiem ze nie umre ale nie mam odwagi by normalnie
zyc.. Coraz bardziej sie oddalam od znajomych, wiem ze staraja sie mnie
zrozumiec ale czasem widze ze maja dosc wysluchiwania moich zali, nie
rozumieja jak to jest, jakie to jest uczucie umierac, wiec juz im o tym nie
truje, udaje ze wszystko jest ok, ale nie jest ok...
czuje sie coraz bardziej samotna.....
Obserwuj wątek
    • shangri-la Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 08:28
      Mam podobnie i straciłam już z tego powodu kilku przyjaciół....czwarty miesiąc
      mija w "tej serii":( i końca nie widać..... Chciałabym Ci napisać, abyś się nie
      martwiła, że wszytko będzie OK i takie tam ble, ble ....ale nie znoszę banałów
      ani obłudy......
      Chodzę na psychoterapię, z lekami się rozstałam po zapaści, do jakiej mnie
      doprowadziły....staram sie COŚ robić, ponieważ mam syna, który przez
      najbliższych kilka lat jeszcze będzie potrzebował mojej pomocy....potem już mi
      wszytko jedno.......
      • danuski Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 08:40
        shangri-la napisała:

        > Mam podobnie i straciłam już z tego powodu kilku przyjaciół....czwarty
        miesiąc
        > mija w "tej serii":( i końca nie widać..... Chciałabym Ci napisać, abyś się
        nie
        >
        > martwiła, że wszytko będzie OK i takie tam ble, ble ....ale nie znoszę
        banałów
        > ani obłudy......

        to więc bez obłudy ale jednak banalnie....
        wyjście jest trudne, ale możliwe
        jakie wyjscie?
        dla każdego chorego niby takie samo aa jednak...indywidualne
        indywidualne-tak jak indywidualne jest kazde życie



        > Chodzę na psychoterapię, z lekami się rozstałam po zapaści, do jakiej mnie
        > doprowadziły....staram sie COŚ robić, ponieważ mam syna, który przez
        > najbliższych kilka lat jeszcze będzie potrzebował mojej pomocy....potem już
        mi
        > wszytko jedno.......

        Sangrii
        jak już syna wychowasz, to.....potem nie robi się jednak "wszystko jedno" tak
        całkiem
        • hasanet Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 08:51
          danuski napisała:

          > jak już syna wychowasz, to.....potem nie robi się jednak "wszystko jedno" tak
          > całkiem
          Przychodzi fajne poczucie, że znów należysz do siebie.
          asa
          • danutki Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 09:15
            hasanet napisała:

            > danuski napisała:
            >
            > > jak już syna wychowasz, to.....potem nie robi się jednak "wszystko jedno"
            > tak
            > > całkiem
            > Przychodzi fajne poczucie, że znów należysz do siebie.
            > asa

            tak, to wspaniale uczucie!
            zwlaszcza wtedy,kiedy patrzy się na swoje "wychowawcze" dzielo
            a ja mam w "dorobku" nawet dwa takie "dzieła" czyli owoce mojej matczynej
            miłości i odpowiedzialności za to...co dałam (przez nieuwagę i nadmiar zaufania
            także)w sobie posiać
            • danutki Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 09:16
              a danutki są danuśki
        • shangri-la Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 10:54
          Widzisz Dan, mnie już i tak jest wszytko jedno....jeśli wogóle żyję i nie
          wprowadzam w czy tych "pomysłów", jakie przychodzą mi do głowy, to tylko dla
          mojego syna....dla Niego trwam w swojej nędznej wegetacji.....wszytko mi
          jedno...
          • danuski Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 11:07
            shangri-la napisała:

            > Widzisz Dan, mnie już i tak jest wszytko jedno....jeśli wogóle żyję i nie
            > wprowadzam w czy tych "pomysłów", jakie przychodzą mi do głowy, to tylko dla
            > mojego syna....dla Niego trwam w swojej nędznej wegetacji.....wszytko mi
            > jedno...

            napiszę Ci jedno

            WARTO TRWAĆ dlaaa swojego syna
            WARTO TRWAĆC...bo TRZEBA TRWAĆ!!!
            gdybyś odeszła ON nigdy by chyba TEGO nie wybaczył
            ani sobie ani tobie
            by TO Go gryzło aż do WYBACZENIA!
            najpierw Tobie-potem sobie
            nie każ syna za błędy innych
            • danuski Re:oczywiście miało być....? 17.07.05, 11:09
              nie karz

              cholera mam wątpliwości językowe
              karz-od karać
              karz-od skazać

              niech mnie ktoś lepszy w ortografii poprawi
            • shangri-la Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 15:07
              Wiesz czasem myślę, że lepiej by mu było, gdyby przychodził na cmentarz z
              kawiatkami, niż widział jak borykam się z chorobą.....to nie jest przyjemne
              kiedy się ma matkę, wariatkę.....
    • hasanet Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 08:45
      ona12341 napisała:

      > Boje sie ze umre chociaz wiem ze nie umre
      To, że umrzesz stanowi constans. Nie ma czego roztrząsać.
      > ale nie mam odwagi by normalnie
      > zyc..
      Co to znaczy: żyć normalnie? Tak jak sąsiadka lub przyjaciele?
      > Coraz bardziej sie oddalam od znajomych,
      Co na tym tracisz?
      > wiem ze staraja sie mnie
      > zrozumiec ale czasem widze ze maja dosc wysluchiwania moich zali,
      Trudno się dziwić, że nie chcą słuchać wypowiedzi ślepego na temat kolorów.
      > nie
      > rozumieja jak to jest, jakie to jest uczucie umierac,
      Skąd żywy ma dysponować taką wiedzą i jej zrozumieniem
      > wiec juz im o tym nie
      > truje,
      Jako świadectwa nieboszczyków przyjmuje się wspomnienia osób, które przeżyły
      smierć kliniczną, ale to nie jest pełnowartościowe źródło. Miarodajne nie
      istnieje. Ty możesz co najwyżej fantazjować na temat umierania i śmierci. To
      rzeczywiście może być toksyczne.
      > udaje ze wszystko jest ok, ale nie jest ok...
      Po co udajesz?
      > czuje sie coraz bardziej samotna.....
      Norma. Zawsze masz siebie. Umiesz liczyć?
      asa
      • danuski Re: Poczatki depresji... 17.07.05, 11:35
        hasanet napisała:

        > Jako świadectwa nieboszczyków przyjmuje się wspomnienia osób, które przeżyły
        > smierć kliniczną, ale to nie jest pełnowartościowe źródło. Miarodajne nie
        > istnieje. Ty możesz co najwyżej fantazjować na temat umierania i śmierci. To
        > rzeczywiście może być toksyczne.

        ja umierałam naprawdęno może na 50%-bo przecież żyję
        uratowały mnie od smierci najnowsze osiągnięcia medycyny w kardiologii
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka