Dodaj do ulubionych

czy potrafimy rozmawiać...

24.09.05, 20:07
Hej! Wiecie ,kiedys bywałam tu nawet często ,bo wydawało mi sie ze tu własnie
sa ludzie z którymy bym mogłabym sie spotykać i miałabym wspólny temat do
gadania.Mam takie pytanie do was :czy wy potraficie normalnie
rozmawiać,zachowywać sie jak ludzie ,którzy nie mają depresji?Ja juz myślałam
ze nic mi nie jest ,jednak to cholerstwo wraca,nie wiem co to jest ,po prostu
jakby fobia ...Myślałam ,ze sie zmienialam, jednak nadal nie potrafię rozmwaic
z ludzmi.Po prostu nic mnie nie cieszy i wsztyko wydaje mi se bez celu ,a juz
szczegolnosci to co "oni" robią.Czy depresja daje sie wam we znaki w kazdej
sferze zyciowej??Jak stoicie w relacjach z innymi ludzmi?jak z pracą?,gdzie
trzeba bys tak silnym?? pozdr
Obserwuj wątek
    • sylwia_a_s Re: czy potrafimy rozmawiać... 24.09.05, 20:16
      Wlasnie to mnie meczy "wszystko wydaje sie bez celu". Oczywiscie teraz jest mi
      lepiej i gdzies tam cele widze w dzialaniach, ale ten NAJWIEKSZY cel jest jakby
      nieokreslony. Dla niektorych religia jest wybawieniem ...

      Teraz kontakty z ludzmi tez troszke odzyly, jakis czas temu, wszystko bylo
      wlasnie takie bez sensu. W ogole kazda rozmowa wydawala sie bez sensu, a
      spotkanie z kims znajomym wlasciwie przymusem. Zmuszalam sie i moze dlatego
      teraz mi lepiej, bo czuje sie zrozumiana, bo zauwazylam, ze inni tez ludzie i
      tez maja problemy, czesto cholernie podobne do moich.
      Wazne jest, zeby w innych zobaczyc siebie w pewnym sensie. Ze to nie jakies
      istoty, a ja jedynie chory pepek swiata, tylko, ze oni tez zyja, tez umra i tez
      zmagaja sie z zyciem - latwiej czy trudniej.

      Mysle, ze jakies poczucie wspolnoty moze pomoc, chociaz nie umiem opowiedziec Ci
      o konkretach, gdyz sama jestem w trakcie poszukiwan.

      Pozdrawiam
    • uri_ja Re: czy potrafimy rozmawiać... 24.09.05, 20:16
      nie wiem, jak my ale ja potrafię, w ogóle moja depresja jest dziwna. bywają
      miesiące, gdy nic mi nie jest. mogę góry przenosić (nie, nie mam
      dwubiegunówki), jestem wtedy "normalna" i nagle trach,po mnie. zawsze to się
      źle kończy. wtedy rzeczywiście nie tyle nie potrafię, ale dosadnie ujmując mam
      w d... rozmowy.
      kiedy dobrze się czuję pracuję, prowadzę dom. i życie pozadomowe mnie
      podnieca.lubię wtedy ludzi i bycie z nimi. lubię siedzieć z przyjaciółmi i
      pitulić o głupotach. o tych ważnych sprawach też lubię... niekoniecznie o
      depresji...
      zrozumiałaś coś z tego,bo chyba się zamotałam :)
    • mskaiq Re: czy potrafimy rozmawiać... 25.09.05, 15:05
      Mysle ze jest tak jak napisala Uri_ja, wszystko zalezy jak sie czujesz. Jesli
      masz radosc w sobie wtedy mozna rozmawiac z ludzmi, nic nie nudzi, wszystko ma
      sens.
      Jesli jest w nas niepokoj, zlosc lub strach wtedy jest inaczej nic nas nie
      obchodzi, rozmowa denerwuje, kazdy temat jest glupi a ludzie sa beznadziejni.
      To jak sie czujesz zalezy od nas. Jesli akceptujemy strach, zlosc wtedy nasze
      zycie zmienia sie w pieklo, wtedy nie akceptujemy siebie, nie akceptujemy
      wszystkich.
      Mysle ze Twoje problemy biora sie z tego ze nie ma w Tobie wiele radosci, ze
      jest wiele zlosci, strachu. Jesli to zaczniesz zmieniac u Siebie to relacje z
      ludzmi automatycznie sie zmienia, zaczniesz lubic rozmawiac z innymi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • uri_ja Re: czy potrafimy rozmawiać... 25.09.05, 15:08
        czy Ty odpowiesz kiedys na moje pytanie?
        jesteś jak Lepper tego forum... piszesz co jest złe, ale nie piszesz jak to
        zmienić.
        pza tym nie powołuj sie namnie, dobra :)
        ja niestety piszę, że choroba na nas wpływa, a nie, że my wpływamy na chorobę.
        jasne?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka