Dodaj do ulubionych

Depresja, leki i seks

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 20:06
Od prawie roku cierpię na depresję. Która objawia sie przede wszystkim ogólnym
brakiem zainteresowań chęci do robienia czegokolwiek. Kiedy było ze mną już
bardzo źle na przykład bałam się iść do pracy a przebywanie tam było dla mnie
katorgą ukojenie przychodziło w nocy kiedy zasypiałam, potem już nawet
potrafiłam nie spać kilka nocy pod rząd. zaczęłam się leczyć u lekarza
rodzinnego najpierw jakimiś środkami roślinnymi potem kiedy już nie pomagał
przepisał mi Coaxil i biorę go już prawie 5 miesięcy raz jest lepiej raz
gorzej. Stany lękowe jednak trzymają się mnie jak rzep psiego ogona i nie mogę
się ich pozbyć. Do tego ogólne wyjałowienie uczuciowe. Nie wiem czy jest to
skutek uboczny tego leku czy po prostu jestem jeszcze chora. Dodam że jestem w
stałym zwiazku z facetem mam 24 lata do tej pory to znaczy kiedy to cholerstwo
mnie zaatakowało byłam dziewczyną pełną życia brałam się za wszystkie wyzwania
a teraz czuję się jak namiastka siebie. No i oczywiście seks wogóle mnie już
nie rajcuję czasem się kocham z moim chłopakiem ale to już nie to samo Co
dziwne przeżywam orgazm i jest mi wtedy najlepiej na świecie ale jakoś szybko o
tym zapominam.Pomóżcie może ktoś ma jeszcze takie doświadczenia jak ja.
Powiedzcie mi że w końcu przestanę być uczuciowym i seksualnym impotentem
Obserwuj wątek
    • Gość: leszek Re: Depresja, leki i seks IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 23:56
      Sam wprawdzie nie mam doswiadzczen, ale stoje jakby po drugiej stronie muru.
      Otoz moja zona leczy sie od kilku miesiecy i to z bardzo dobrym efektem.
      Wrocila jej chec do zycia, dawne hobby i zainteresowania. Jest znow najlepsza
      zona dla mnie i mamą dla naszych dzieci. Najwazniejszy w skutecznej kuracji
      jest fakt wyaliminowania przyczyn depresji, w tym przypdku znaczna poprawa
      naszych relacji partnerskich. Co do lekow, to pamietam, ze skarzyla sie na
      coaxil, prosila lekarza zeby zapisal jej cos innego, bo zle sie po nim czula.
      Ostatnio bierze bioxetin (poprzednio tez prozac), chyba 1 tabletke dziennie. Co
      do seksu, to nie mamy z tym zadnego problemu, mysle nawet, ze to w pewnym
      stopniu zasluga bioxetinu, ale byc moze to tylko zludzenie. Sprobuj wybrac sie
      z Twoim problemem raczej do psychologa niz do psychiatry, moze on pomoze Ci
      znalezc i usunac przyczyne Twojej choroby. Depresja nie bierze sie z chmur,
      gdzies musi lezec przyczyna (problemy w domu, pracy, , uzaleznienia, koszmarne
      przezycia itp).
      Zycze Ci szybkiego i szczesliwego "powrotu do ludzi"
      pozdr
      • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.01, 21:16
        Dzięki ci Leszku za te słowa pocieszenia, dało mi to wielką nadzieję na to że
        jeszcze będzie cudownie i przepięknie. Co do psychologa, to trochę się do nich
        zraziłam, byłam u pewnej pani psycholog która po godzinnej rozmowie ze mną
        stwierdziła że cała ta moja choroba jest przez moją pracę (w szczegóły wolę nie
        wnikać) i że nie widzi sensu terapii ze mną dopóki pracy tej nie porzucę.
        Owszem nienawidzę tej pracy ale ze wzgledów ekonomicznych i rodzinnych nie
        mogłam się zwolnić, dlatego nie poszłam już do pani psycholog. Postanowiłam
        pomóc sobie sama ale jak widzisz nie bardzo mi to wychodzi. Raz jest lepiej i
        wydaje mi się że to cholerstwo ustępuje ale czasem jest nie do zniesienia że
        myślę sobie jak mam tak dalej żyć żeby być namiastką siebie to wolę umrzeć i
        zaraz mam oczywiście wyrzuty sumienia bo przecież mam kochająca rodzinę i
        wspaniałego faceta i jak mogłabym im zrobić coś takiego. pragnę po prostu znów
        byc sobą cieszyć się życiem znależć i pokochac się na nowo. Jeszcze raz
        dziękuję ci za twoje słowa i nie mów że nie masz doświadczeń wiem co to znaczy
        być z osobą chorą na depresję. Pa pa całuski sto dwa dla ciebie i dla twojej
        żony:)))))
        • Gość: Anka Re: Depresja, leki i seks IP: *.agra.com 26.09.01, 21:54
          Jestem ofiara tej okropnej choroby i wspolczuje wszystkim ktorzy sa w jej
          pazurach. Mieszkam w Kanadzie i wydawaloby sie ze wlasnie tutaj sa wspaniale
          srodki do leczenia tej choroby. Kilka lat temu po raz pierwszy udalam sie z
          moimi objawami do lekarzy no i oczywiscie przepisano mi Prozac. Od jednej
          tabletki przeszlam na dwie. Owszwm czulam sie lepiej i lepiej...az zdecydowalam
          sie skonczyc z tym i sprobowac zyc bez chemii. Mialam wiele ciezkich chwil,
          czulam sie zle, mialam objawy uboczne. Obecnie musialam wrocic do lekarstw bo
          moj stan znow pogorszyl sie i lekarstwa pozostaly jedynym ratunkiem.
          Tym razem mysle ze strachem o sobie. Jaki jest naprawde skutek tych lekow na
          moj organizm? Jakie spustoszenia i jaka cene bede musiala zaplacic za wiecej
          usmiechu i mniej smutku? Pytania mnoza sie w mojej glowie i z lekiem patrze na
          moja kuracje. W tej calej chorobie najsmutniejszy jest dla mnie brak
          zrozumienia u innych. Spotkalam sie z niedowierzaniem i z glupimi usmieszkami.
          W naszej swiadomosci czlowiek ktory choruje na depresje to wariat. Jak to jest
          mozliwe ze nie mozna sobie samemu z tym poradzic? "wez sie w garsc!" slysze.
          Od razu poczujesz sie lepiej. Wielu ludzi z tego tez powodu zamyka sie w
          swojej skorupie i wegetuje. Lek przed odrzuceniem przez najblizszych z
          otoczenia nie pozwala dzialac. Wiec wielu udaje ze wszystko jest OK i cierpi.

          Zycze nam wszystkim wytrwalosci i wiecej zrozumienia.
          Anka
          • Gość: Kazaa Re: Depresja, leki i seks IP: *.stalowa-wol.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 22:54
            Gość portalu: Anka napisał(a):
            <cut>
            >W tej calej chorobie najsmutniejszy jest dla mnie brak
            > zrozumienia u innych. Spotkalam sie z niedowierzaniem i z glupimi usmieszkami.
            > W naszej swiadomosci czlowiek ktory choruje na depresje to wariat.
            ---
            Moim zdaniem ludzie (z nablizszej rodziny np.) nie wiedza co to depresja.
            Oni po prostu nie rozumieja ze czlowiek nic nie moze zrobic, ze
            zmusza sie do wszystkiego. Ze jest mu ciezko. Oni mowia zebys sie
            wziela za siebie, zebys sie wziela w koncu w garsc. Z tym ze Ty nie mozesz.
            Nie masz sily. IMHO nic tu nie wskurasz. Po prostu ludzie sa jacy sa...

            Pozdrawiam
            -

    • Gość: cleo Re: Depresja, leki i seks IP: *.man.polbox.pl 28.09.01, 17:06
      cześć
      moim zdaniem jeśli jeszcze masz stany lękowe i "wyjałowienie uczuciowe" to
      znaczy że jeszcze nie jesteś wyleczona. Kilka miesięcy to dużo, może trzeba
      pomyśleć o zmianie leku. u mnie stany lękowe przeszły na samym początku i
      dopiero po tym ujawniła się "prawdziwa" depresja. leczę się od 4 lat. ostatnio
      brałam seroxat i bardzo mi pomógł. ostatnie pół tabletki wzięłam 23 września i
      drżę czy depresja nie wróci. byłam na terapii i może to mi pomoże. proszę
      trzymajcie za mnie kciuki! za pół roku chcemy zacząć się starać o dziecko,
      marzę o tym i jednocześnie boję się nawrotu depresji. ale może już nie wróci.
      • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 18:58
        Cleo co myslisz mówiąc "prawdziwa depresja" nie strasz mnie nawet że może być
        jeszcze gorzej. Ale to colernie u ciebie trwa ja już nie mogę znieść tego
        dziadostwa, czy toto mnie rozumie i nie ma zamiaru odwalic się ode mnie na
        dobre. Widzisz o to chodzi że ja też chcę mieć dziecko. Ale po pierwsze nie
        mogę byc w ciąży i szprycować się jakimś gównem a po drugie co byłaby ze mnie
        za matka, nie potrafię za bardz być odpowiedzialna za siebie teraz, nie wiem
        jaki będzie jutrzejszy dzień, co się stanie czy będą się mnie trzymały
        najgorsze myśli, czy ludzie będą mi się wydawali obcy i czy zamknę się na
        innych w swoim pancerzu? Staram się ty na pewno wiesz jak bardzo bo to znasz
        ale to jest takie silne że kto tego nie przeżył to na pewno powie "weź się w
        garść i nie histeryzuj" Lekarz ginekolog powiedział mi że jak zajdę w ciążę to
        wszystko się unormuje ale jak ja mogę narażać dziecko przez to gówno.
        Cleo dzięki za twoje słowa zawsze dowiaduję się czegoś nowego i pocieszające
        jest to że nie tylko ja znam to wszyskto przez cp przechodzę chociaż
        najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Mam nadzieję że wam się uda i będziecie
        mieli zdrowe i radosne maleństwo a ty poczujesz się najlepszą dla niego
        matką.Trzymam za ciebie kciuki. Odezwij jak się czujesz :)))))
        • Gość: leszek Re: Depresja, leki i seks IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.01, 01:46
          Czesc Panno, czes Cleo

          akurat zauwazylem od paru tygodni, ze moja zona, choc ogolnie uwielbia dzieci a
          one ją, zadaje mi dziwne, nietypowe pytania: a moze jeszcze jedno?, patrz jakie
          sliczne!!, o jakie malutkie!!, jakie bezbronne !!. Pare dni temu, robiac jakies
          zwykle zakupy, przyniosla do domu takie dziwne buciki. Pomyslalem, ze dla
          ozdoby, moze na jakies wykalaczki czy waciki, rozmiar jakies 8-10 cm. W koncu
          powiedziala, ze tak ją zamurowaly, ze musiala je kupic, a chcialaby zeby sie
          przydaly. Ja od dluzszego czasu bylem przekonany, ze jestesmy juz "w
          komplecie", ale teraz widze, ze ona pragnie miec jeszcze jedno dziecko, a ja
          jestem bardzo sceptyczny, majac za soba rok koszmaru z jej choroba. Nawet nie
          wiem, czy tego chce.
          Dziewczyny, glowy do gory, wyjdziecie z tego, bo mojej zonie sie to udalo, a
          macie na pewno nie gorszych facetow niz ja.
          pozdr
        • Gość: cleo Re: Depresja, leki i seks IP: *.man.polbox.pl 01.10.01, 16:55
          cześć
          odpowiadam jak to było ze mną.. więc na początku miałam objawy nerwicy,
          histerii, hipochondrii.. nie spałam po nocach, wyobrażałam sobie że mam hiva,
          stwardnienie rozsiane itd.. miałam ataki paniki, mdlałam w tramwaju, duszności,
          raz wylądowałam na pogotowiu.. po tym jak zaczęłam się leczyć te objawy
          przeszły a pojawił się bezbrzeżny smutek i zniechęcenie do życia. kolejni
          lekarze, coraz to nowe prochy, skutki uboczne: przytycie 5 kg w ciągu miesiąca,
          zawroty głowy, mdłości, senność, spadki ciśnienia, hiperprolaktynemia i brak
          okresu, enzymy wątrobowe ponad normę... ale pomogło!!

          teraz po odstawieniu leków mam duże kłopoty ze snem (to jest skutek uboczny
          odstawienia) co sprawia że czuję się strasznie wyczerpana. mam też wrażenie że
          czasem mam ataki duszności, dławienie w gardle. bardzo się boję że to nawrót. z
          drugiej strony samopoczucie psychiczne nienajgorsze, więc może to nie to? tylko
          kwestia tego niewyspania, poza tym w zeszłym tygodniu chorowałam i brałam
          antybiotyk więc może to tak wpłynęło...

          dodam że przez ostatnie 4 lata kiedy to się wszystko działo cały czas
          pracowałam i studiowałam i nic nie zawaliłam przez moją chorobę, nie byłam ani
          1 dzień na zwolnieniu (przez depresję). depresja wyraźnie pogłębiała się w
          czasie weekendów i urlopów. jak patrzę wstecz to dziwię się jak to wszystko
          zniosłam. a zniosłam i teraz potrafię się cieszyć i śmiać. może jeszcze nie tak
          jak bym chciała, ale zawsze. rok temu wzięłam ślub i marzymy o dziecku. a więc
          można.

          z Twojego postu widzę że masz kłopoty z kontaktami z ludźmi. pomyśl o terapii
          równolegle z braniem leków.

          dzięki za dobre słowo. Tobie też życzę jak najlepiej. jeśli jesteś z Wawy to
          mogę podać namiary na moją ostatnią lekarkę która zapisała mi wreszcie jakiś
          skuteczny lek.
          pozdrowienia, Cleo
          • Gość: Ped Re: Depresja, leki i seks IP: 212.191.70.* 02.10.01, 16:00
            Na napady leku stosuj metode regulacji oddychania
            Buteyki opisana w dziale Zdrowie .
            • Gość: cleo Re: Depresja, leki i seks IP: *.man.polbox.pl 02.10.01, 17:28
              Gość portalu: Ped napisał(a):

              > Na napady leku stosuj metode regulacji oddychania
              > Buteyki opisana w dziale Zdrowie .

              gdzie dokładnie? tzn w którym wątku?

              • Gość: Ped Re: Depresja, leki i seks IP: 212.191.70.* 03.10.01, 16:58
                Dzial Zdrowie . Nazwisko Buteyko w tytule watku .
                • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 21:35
                  Kurczę ale nie mogę znaleźć tej twojej metody oddechowej, może by mi coś
                  pomogła.
                  Muszę się pochwalić obecnym na tym forum, ostatnio miewam sny erotyczne z moim
                  chłopakiem, nie poprzestajemy tylko na tym. Może jakoś to będzie, jakoś się
                  wszystko ułoży. Za radą Leszka wybieram się do psychologa chociaż trochę się
                  boję (w tej chorobie cały czas się o coś niepokoję)żeby mi coś znowu nie
                  wymyślili. Chyba pomówię z moim lekarzem na temat zmiany leku bo ten chyba nie
                  zdziała już nic nadzwyczajnego. Tylko że lekarz twierdzi że Coaxil działa na
                  mnie dobrze. Ja twierdze że powinno być lepiej ale biorę to gówno prawdę mówiąc
                  to boję się skutków ubocznych innych leków i to dodatkowo odstrasza mnie i nic
                  nie działam.
                  Dzięki Ci Cleo za twoje słowa ale z jedna rzeczą na pewno się nie zgodzę, otóż
                  ja nie czuję żebym miała problemy w kontaktach z ludźmi wręcz przeciwnie ja
                  ciągnę do ludzi. Największy problem jaki mam to z sobą, że nie mogę pokochać
                  siebie, że sama nie wiem czego chcę od życia, mam sobie wiele do zarzucenia.
                  Kiedyś lubiłam czasem przebywać sama byłam samodzielna teraz przebywanie samej
                  mnie męczy nie potrafię znaleźc sobie czegoś co by mnie wciągało co mogłoby
                  pomóc odnaleźć wartość samej siebie.
                  Czekam na inne głosy, kto ma cos ciekawego do powiedzenia serdecznie zapraszam
                  do moejgo wątku. Pa Pa!
                  • Gość: Sarah Re: Depresja, leki i seks IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.01, 16:26
                    od trzech lat na psychoterapii analitycznej, od miesiaca bez antydepresororow, moj najwiekszy problem
                    to ze siebie nie akceptuje, nie lubie, nie kocham, nie cenie.
                    Wczoraj jeszcze (bo moje seanse sa we wtorki) zadawalam pytanie psychiatrze jak zrobic by sie
                    zaakceptowac i odpowiedzial mi (co zreszta znakomicie wiem i nad tym od tych trzech lat w bolu
                    pracuje) ze trzeba poglebic poglebic poglebic analize relacji z mama.
                    Ale tych oporow jest i jest !
                    pewnie na dziesiec przyszlych lat wystarczy !
                    • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 21:30
                      O co chodzi z tymi relacjami z mamą. Czy taka analiza siebie nie może prowadzić
                      do jakiś innych problemów, zcy to jest bezpieczne?
                      • Gość: Sarah Re: Depresja, leki i seks IP: *.abo.wanadoo.fr 11.10.01, 11:23
                        sprawa jest prosta i niekontestowana przez nikogo : akceptacja siebie jest zalezna od relacji z matka
                        gdyz to wzorzec dla dorastajacgo dziecka a potem mlodej dziewczyny( i dlugo jest to jedyny wzorzec).
                        Jezeli twoja mama SIEBIE nie ceni jako kobiete masz wszelkie szanse by to "odziedziczyc".

                        Jesli byla oschla i twarda w stosunku do ciebie, wymagajaca i nie akceptujaca, malo czula i
                        nie waloryzujaca, to powiedz mi jakim cudem chcesz miec dobra o sobie opinie ...?????

                        jesli wymagala w sposob bezposredni lub posredni abys odpowiadala jej perfecyjnej i wyidealizowanej
                        wizji coreczki i nie umiala cie zaakceptowac taka jaka bylas (np . bijaca szklanki, draca rajstopy,
                        niezdarna, niesmiala lub wprost przeciwnie pyskata smarkula z pryszczem na nosie i trojami z
                        matematyki) to jakze ty myslisz siebie kochac ?

                        Jezeli obarczyla cie ciezarem swoich frustracji wymagajac zrealizowania tego czego ona nie mogla ("ja
                        to robie dla twojego dobra, coreczko"), to niesiesz ten ciezar teraz. Trzeba plecak zlozyc pod jakims
                        drzewem i poskakac lekko. Jesli nie - przistoczy sie w garb.
                        Skoro boisz sie cos tam odkryc tzn ze nie siegnelas dna i twoja depresja jest tylko "zlym
                        samopoczuciem".
                        Jezeli sie boisz poruszac te tematy, spedzisz cale zycie na zaslanianiu sobie oczu i nie uwolnisz sie od
                        problemow. Nie mozna ich rozwiazac uciekajac przed nimi. I co to za zycie ! w dalszym ciagu nie twoje
                        bo cokolwiek nie zrobisz zalezy od przeszlosci ktorej zmienic nie mozna.
                        I nie mysl ze co przezylas nie jest dramatyczne, skrajne wiec niewazne i bez wplywu ! Zalezy JAK to
                        przezylas. Szarpanie bolesne dlugich wlosow przy splataniu warkocza codzinnie rano przez lata i
                        szturchanie "stoj spokojnie, no, co ty masz za wlosy, nie mozna cie uczesac !" zupelnie wystarczy !

                        A prawdziwa depresja JUZ niczego sie nie boi - woz albo przewoz.
                        Wysc z tego bagna lub umrzec.

                        • Gość: cleo Re: Depresja, leki i seks IP: *.man.polbox.pl 11.10.01, 13:03
                          hm... rozpoznaję się w tych opisach... ale co z tym się robi tzn jak to zmienić?
                          • Gość: Sarah Re: Depresja, leki i seks IP: *.abo.wanadoo.fr 11.10.01, 13:20
                            zrobic raz a dobrze i doglebnie analityczna (z fachowcem) wycieczke w przeszlosc - rabnac maske w
                            kat dwa razy w tygodniu po pol godziny, pozwolic sobie na bycie" mala nieszczesliwa
                            placzaca dziewczynka", wyrzucic bez cenzury cala nienawisc (bo ja mamy !), wypluc wszystkie
                            skargi, wyplakac kazdy zawod, a potem ustawic to wszystko w doroslym kontekscie zrozumienia,
                            akceptacji i przebaczenia.
                            Pokochac bez zastrzezen rodzicow, takimi jacy byli/ sa - bledni, niezdarni, niekompetentni, zablokowani,
                            w sumie tez ludzie i moze tez ofiary. Wybrakowani, bum z piedestalu, nie wymagac niemozliwego od
                            nich (zmiany) = nie wymagac niemozliwego od siebie. Plus w tym ze wlasna osoba jest jedyna ktora
                            mozemy zmienic. Innych nie. Nigdy. Ludzie sie zmieniaja tylko i wylacznie gdy sami o koniecznosci tej
                            zmiany zadecyduja. Nie bic sie z wiatrakami.
                            • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 23:11
                              Droga Sarah nie boję się spojrzeć w przeszłość z tym że ja nie widzę tam
                              przyczyny tego co teraz się ze mna dzieje (może nie potrafię patrzeć) W do
                              rosłość wkraczałam kilka lat temu gdy kończyłam liceum byłam pewna siebie,
                              silna, samodzielna. Moge powiedzieć że miałam szczęśliwe dzieciństwo i okres
                              dojrzewania i chociaż mam czworo rodzeństwa nie czułam się ani gorsza ani
                              lepsza od innych. Mama traktowała nas i kochała tak samo wszystkich. Nie była
                              dla nas surowa ani nas nie rozpieszczała. Teraz zastanawiam się jak ona to
                              robiła. Czy uważasz że wszystki porażki czy choroby w dorosłym życiu mają swoje
                              podłoże w dzieciństwie? Rodzice dali mi poczucie swojej wartości i ambicje
                              (wcale nie wygórowane) to kto inny odebrał mi to wszystko i to całkiem niedawno
                              zburzył to wszystko nad czym pracowałam co dali mi moi rodzice. A to że dałam
                              to sobie odebrać? Może to był taki moment, zresztą dużo w tym mojej winy że
                              dałam sie zapędzić w pułapkę że komuś uwierzyłam i byłam naiwna. W depresję
                              wpadałam bo po prostu ktoś mnie zgnoił. Nie mów mi że to jest "złe
                              samopoczucie" bo gdyby nie moja mama to już by mnie tu pewnie nie było. To ona
                              najpierw zaprowadziła mnie do lekarza rodzinnego, potem do poradni zdrowia
                              psychicznego. Z nikim innym bym tam nie poszła, to ona była gdy płakałam jak
                              bóbr w poradni patrząc na tych biednych chorych ludzi i zastanawiałam się czy
                              ja też do nich należę. I było mi tak przykro że moja mama też musiała na to
                              patrzeć jak ona musiała się czuć? Nie zostałam napiętnowana w domu za to że
                              jestem słaba, że czuje się do niczego, że zawalam jedną rzecz za drugą, chociaż
                              coraz bardziej się staram. Mam nadzieję że wyjdę z tego syfu i obejdzie się bez
                              drążenia mojej przeszłości. Ból sprawia mi moja obecna sytuacja w której tkwię
                              i nie mogę znaleźć wyjścia (chodzi o moją pracę gdzie to wszystko się zaczęło)
                              Nie mam jeszcze odwagi by odwrócić się od tego wszystkiego co mnie dobija i
                              zostawić za sobą, podświadomie czuję że to by mi pomogło. I na pewno nie
                              patrzyłabym w przeszłość ale chciałabym o tym wszystkim zapomnieć o tym że ktoś
                              znęcał się nademną psychicznie, to czemu ja się mam nad sobą znęcać :)
                              • Gość: Sarah Re: Depresja, leki i seks IP: *.abo.wanadoo.fr 12.10.01, 09:48
                                majac tak solidne fundamenty osobowosci jak opisalas dalas sie "zgnoic" pierwszemu lepszemu ?-cos tu
                                nie gra....
                                Bylabym sklonna myslec ze akceptujac do granic wytrzymalosc patologiczna sytuacje, zrobilas juz
                                sobie "alka".
                                No ale przeciez nie znamy zycia osob tu piszacych wiec mozna tylko usilowac ze SWOJEGO punktu
                                widzenia i przez pryzmat wlasnego doswiadczenia patrzec na sprawy...
                                Ja jestem na etapie "pelnej odpowiedzialnosci" tzn jesli tak sie stalo to tylko i wylacznie dlatego ze na to
                                pozwolilam-swiadomie czy nieswiadomie, nie o to chodzi.
                                Nie mozna isc naprzod oskarzajac innych, ludzie sa rozni, trzeba wybierac i otaczac sie zdrowymi.
                                W momencie gdy przyciagam i akceptuje patologie to chyba dlatego ze na nic innego mnie nie stac w
                                danym momencie.
                                Wziac odpowiedzialnosc na wlasne plecy, wbrew pozorom, jest o wiele lzej niz winic innych z tego
                                prostego powodu ze na SIEBIE mozemy oddzialywac, na innych - nie. Ja unikam w ten sposob
                                uczucia bezsilnosci- przynajmniej wiem ze cos z tym fantem mozna zrobic.
                                I nie mam zamiaru spedzac reszty zycia zadajac sobie zalosne (i retoryczne) pytania - dlaczego on (ona)
                                tak postapili, dlaczego sa zli, zlosliwi, bez serca, perfidni. I po cholere mi wiedziec ! Co to zmieni?!
                                Interesuje mnie natomiast dlaczego dalam sie nabrac na taki ewidentny pic i skad u mnie ta slabosc,
                                slepota, naiwnosc ?
                                Znalezienie odpowiedzi (szczerej) na takie pytania jest jedyna gwarancja nie powtorzenia bledow w
                                przyszlosci.
                                • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.01, 19:40
                                  O.K. przyznaję że byłam naiwna że dałam się wciągnąć ale nie uważam żeby to
                                  miało jakikolwiek związek z moją przeszłością była to po prostu potrzeba
                                  chwili. byłam w kiepskiej sytuacji finansowej bez pracy na studiach zaocznych
                                  nie chciałam żeby rodzice płacili za moją naukę. Dałam się złapać na obietnice
                                  wspaniałej pracy wyjazdów za granicę konkretnej pensji, zupełnie nic z tego nie
                                  wyszło zamiast obietnic ciągłe pretensje bo interes nie idzie tak jak sobie to
                                  wymarzył szef o co oskarżani są oczywiście najbliżsi pracownicy a w ogóle to
                                  cała kupa syfu, znęcania sie psychicznego głupia byłam bo się tym przejmowałam
                                  zamiast kopnąć to wszystko. Oczywiście wszyscy naokoło mówili mi: wytrzymaj
                                  może trafi ci się coś lepszego kto w dziasiejszych czasach sam rezygnuje z
                                  pracy. I tak tkwię w tym do dzisiaj a co tam przeszłam to książkę można by
                                  napisać. A teraz jak na ironię losu mam dużą szansę na zmianę pracy, chce mnie
                                  zartudnić ktoś bardzo konkretny kogo bardzo lubię i szanuję za jego
                                  osiągnięcia. A ja teraz do jasnej cholery jestem chora i boję się podjąć to
                                  wyzwanie , on potrzebuje kogoś odpowiedzialnego i konkretnego a ja tego o sobie
                                  teraz nie mogę powiedzieć. No i poradź mi co mam teraz robić z takim
                                  rozgrzebanym życiem boję się, że stracę szansę jaką może mieć niewielu moich
                                  rówieśników ale boję się że wezmę na swoje barki obowiązki którym w tej
                                  sytuacji nie jestem w stanie podołać. nie chcę zawieźć osoby która na mnie
                                  bardzo liczy i której jestem potrzebna. Czy jest jakać natychmiastowa kuracja
                                  która przywróciłaby mnie do życia ja po prostu chcę być sobą taką jaką byłam
                                  zanim to wszystko się zaczęło. Poradźcie co mam zrobić:(
                                  • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 22:55
                                    Milczenie oznacza że nie ma natychmiastowej cudownej kuracji? myślałam że macie
                                    może jakieś "przecieki" :( Cholera czas działa na moją niekorzyść:(
                                    • Gość: Sarah Re: Depresja, leki i seks IP: *.abo.wanadoo.fr 15.10.01, 10:21
                                      Milczenie oznacza ze nie mam dostepu do netu w week-endy (pisze z pracy, oh! jak nieladnie ;-) )
                                      Kuracje blyskawiczne to tylko w hameryce istnieja (ironia)
                                      A gdybys tak zadecydowala ze nie CHCESZ byc chora ....???!
                                      A gdybys tez cos poczytala o mysli pozytywnej ???
                                      I zwlaszcza nie mysl, o przenigdy! ze bedziesz taka jaka bylas "przedtem" ! to bez sensu ! cale
                                      szczescie ze tak nie jest ! trzeba wyciagnac pozytywne wnioski z negatywnych doswiadczen, ot co.
                                  • Gość: cleo Re: Depresja, leki i seks IP: *.dtce.net 15.10.01, 18:11
                                    cześć Panno. wiesz jak czytam Twoje maile to aż pozazdrościć! znasz przyczynę
                                    swojej depresji, nie jest to przyczyna nie do usunięcia bo w końcu nie
                                    podpisałaś kontraktu że do końca życia będziesz tam pracować... czemu zatem nie
                                    usuniesz tej przyczyny? pewnie kasa zobowiązania itd. ale trzeba sobie
                                    powiedzieć: ZDROWIE JEST NAJWAŻNIEJSZE. dziewczyno, co Ci przyjdzie z życia i
                                    kasy jeśli nie będziesz mogła się z tego cieszyć. miałam podobną sytuację 2
                                    lata temu i byłam zdecydowana odejść z dobrze płatnej pracy i zatrudnić się
                                    jako pomoc biurowa - na szczęście nie musiałam bo pojawiła się sensowna
                                    propozycja. też byłam w kiepskim stanie ale naprawdę odżyłam po zmianie pracy!
                                    moja depresja nie przeszła bo miała wiele innych przyczyn ale przynajmniej ten
                                    jeden punkt życiowey przestał mnie dręczyć. gorąco Cię namiawiam do zmiany
                                    pracy mimo Twoich lęków (to normalne, każdy się boi że będą na niego patrzeć,
                                    bedzie się musiał wykazać itd.)
                                    a z wiadomości z frontu odstawiania seroxatu - już prawie miesiąc nie biorę ;-)
                                    śpię nadal nie najlepiej ale gdzieś co drugą noc w miarę ok.
                                    • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 20:46
                                      Do Sarah, twoje rady są dla mnie bardzo cenne, ale kłopot w tym właśnie że ja
                                      chcę być taka jak przed tym wszystkim, akceptowałam się taką jaką byłam,
                                      kochałam się a teraz nie bardzo mogę się ze sobą pogodzić nie wiem jaką drogę
                                      wybrać. Oczywiście wyciągłam wnioski z tego wszysktkiego m.in. że powinnam
                                      robić i żyć tak żeby siebie szanować poza tym odczułam bardzo mocno jak ważni
                                      są dla mnie moi rodzice, bo przez ostatnie parę lat żyłam tak że nie słuchałam
                                      ich w ogóle i robiłam to co chciałam i nie liczyłam się z ich uczuciami.
                                      Przepraszam. Co do pozytywnego myslenia to uczę się cały czas tego i powiem ci
                                      że nieźle mi idzie, chociaż są czasem takie maksymalne doły, że choćby nie wiem
                                      co i tak wiem że muszę poryczeć kilka godzin to się uspokoję nabiorę dystansu.
                                      Czytam sporo poradników na temat pielęgnowania spokoju umysłu.
                                      Do Cleo, to cieszę się że wracasz do siebie, widzisz teraz przestałam brać
                                      Coaxil 3* 1 tabl. biorę 1 rano i 1 wieczorem i wiesz że od razu lepiej, nie
                                      czuję się już taka nabuzowana,za to pojawiły mi się okropne bóle głowy
                                      zwłaszcza ze strony potylicznej nie wiem czy to ma jakiś związek. Cały czas
                                      wybieram się do psychologa ale nie mogę się zebrać bo po prostu się boję że
                                      stanie się coś co znów pogorszy mój stan. Co do pracy to na pewno masz rację że
                                      zdrowie jest najważniejsze ale radzisz mi podjąć wyzwanie ale ja tego właśnie
                                      się boję. Boję się że kogoś zawiodę, gdyby to był jakiś śmieszny interes typu
                                      sklepik czy coś w tym stylu to nic wielkiego. Niestety jest to bardzo poważna
                                      firma z głównym inwestorem zagranicznym nic to że się znamy i bardzo lubimy,
                                      nasze stosunki mogłyby się zupełnie zepsuć gdybym ja nawalała. A tego nie
                                      chcę .Głównym problemem jest to żeby zmienić pracę muszę pracować w obecnej czy
                                      mi się to podoba czy nie. Sprawa jest dość skomplikowana chodzi mniej więcej o
                                      to że główny dostawca naszego szefa chce się od niego odłączyć i stworzyć
                                      własną spółkę w Polsce i chce mnie zabrać ze sobą. Jak mozna się domyslić muszę
                                      być do końca na bieżąco z interesami. Ale wypracowałam już pewne
                                      metody "wytrzymywania" w tej pracy, nie przejmowania się i potrafię się czasem
                                      tak wyłączyć że mój szef zdziwiłby się o czym akurat myślę ;) A niech mu tam
                                      jeszcze będzie płakał za mną.
                                      Tymczasem powiedzcie jak tu się do wszystkiego zebrać żeby mi się tak chciało
                                      chcieć. Pozrawiam i dziekuję za wszystkie opinie (nad każdą się zastanawiam i
                                      analizuję)
                                      • Gość: m. Re: Depresja, leki i seks IP: 195.94.213.* 02.11.01, 12:53
                                        nie wiem co napisac.

                                        pozdrawiam.
                        • Gość: Kreska Re: Depresja i matka IP: 10.129.132.* 03.11.01, 14:51
                          Gość portalu: Sarah napisał(a):

                          /.../
                          > Jezeli twoja mama SIEBIE nie ceni jako kobiete masz wszelkie szanse by to "odzi
                          > edziczyc". /.../
                          > Jezeli obarczyla cie ciezarem swoich frustracji wymagajac zrealizowania tego
                          > czego ona nie mogla /.../, to niesiesz ten ciezar teraz.

                          > I co to za zycie ! w dalszym ciagu nie twoje
                          > bo cokolwiek nie zrobisz zalezy od przeszlosci ktorej zmienic nie mozna.
                          /.../
                          > A prawdziwa depresja JUZ niczego sie nie boi - woz albo przewoz.
                          (No z tym to bym polemizowała, ale osobno...)
                          > Wysjc z tego bagna lub umrzec.

                          Bardzo ciekawe rzeczy piszesz.
                          Dlaczego ta piekielna terapeutka nie chce tego o matce mi wprost powiedzieć? Ja
                          jestem otwarta na sugestie tego rodzaju, znane mi tylko w ogólnych bardzo
                          zarysach. Czy musi upłynąć 5 lat, zanim do tego dojdę, co mi sie w zyciu
                          zapętliło z poowdu matki??? Czekac az ona umrze?!
                          Ja nie jestem w wieku planowania dziecka, ja nie mam tyle czasu, co Cleo, Panna.
                          Mam wrażenie, że ci cholerni terapeuci siedzą też w swoich schematach i ani na
                          krok w bok!

                          A Ty dlaczego nie możesz przemóć problemu, skoro go tak dobrze opisujesz i
                          rozumiesz?
                          Kreska
                          • Gość: cleo Re: Depresja i matka IP: *.man.polbox.pl 05.11.01, 10:53
                            cześć Kreska (to z Jeżycjady ten nick? ;-) z tymi terapeutami to jest tak że
                            każdy ma swoją metodę według której leczy. Sarah chodzi na psychoanalizę więc
                            nacisk jest położony na to a nie tamto. znalezienie powodu swoich zachowań,
                            zrozumienie ich to jeszcze nie znaczy pozbycie się ich. sama wałkowałam to
                            przez lata. znalazłam terapeutę który mówi że trzeba leczyć emocje a nie rozum.
                            ma swoje metody, byłam też na terapii grupowej. to mi pomogło a komuś innemu
                            pomoże co innego. jeśli nie odpowiada Ci terapeutka to ją zmień. możesz zawsze
                            spytać się nowego terapeuty jaką metodę stosuje (a tak na marginesie to dobry
                            terapeuta powinien sam to powiedzieć). natomist osobiście uważam że obarczenie
                            winą za swoje niepowodzenia rodziców niczego nie załatwia. potem jeszcze trzeba
                            im wybaczyć a to znacznie trudniejsze. bez tego wybaczenia nie da się żyć.
                            • Gość: cleo Re: Depresja i matka IP: *.man.polbox.pl 05.11.01, 10:54
                              aha Sarah też o tym pisała (tym wybaczeniu) 11.10 - zgadzam się całkowicie.
                              • sylwka25 Re: Depresja i matka 10.11.01, 18:42

                                Piszecie o matkach a co z ojcami? Nie można zwalić wszystkiego na matkę, w
                                wychowaniu dziecka bierze udział matka i ojciec. A z nim co? Przyłazi
                                z "roboty" , je obiad z nosem w gazecie, potem piwo, Kiepscy, może jakiś mecz.
                                Tak niestety z grubsza prezentują się nasi ojcowie. A matki, na ich głowie cały
                                dom. Niech ktoś wreszcie weźmie się za ojców. Pozdr.
                            • Gość: Kreska Re: Depresja i matka IP: 10.129.132.* 11.11.01, 09:46
                              Gość portalu: cleo napisał(a):

                              > cześć Kreska (to z Jeżycjady ten nick? ;-)
                              Nie - z rysowania.
                              Mogłoby być też "farbka", ale bardziej z lisem spryciulkiem by się kojarzyło,
                              niż z twórczością, prawda? (jeszcze może być Toolbar_Grafitti i wiele innych
                              ;-))))))

                              > z tymi terapeutami to jest tak że
                              > każdy ma swoją metodę według której leczy.
                              Ja ledwie zaczynam. Moja terapeutka mówiła mi o swojej metodzie, ale opisowo, a
                              nie nazewniczo-technicznie. Wiem, że rzecz w uczuciach. Moje się kłębią samopas,
                              nie panuję nad nimi. A zawsze się miałam za racjonalistkę, co za roczarowanie...
                              Co do rodziców - chyba nie ma domu bez różnych, nazwijmy to jednak tym słowem,
                              patologii. Niby patologia to coś odbiegajacego od zdrowia, rzadszego (?) od
                              zdrowia, a tu wskazuję na częstotliwośc niezwykłą ("chyba nie ma domu") tych
                              patologii rodzinnych.
                              Są i już. Ja jednak chciałabym zrozumieć szybciej niż po latach terapii, dlaczego
                              to, dlaczego tamto, wyzwolić się z ograniczeń, wedrzeć się do zaklętego ogrodu i
                              w nim grasować.
                              (Marzenie o raju? Jestem niewierząca...)

                              Moja matka była toksyczna, pajęczyca, kochająca do uduszenia, żądająca tylu
                              rzeczy... Teraz jej darowałam, jest stara, chora i bezradna.

                              > Sarah chodzi na psychoanalizę więc
                              > nacisk jest położony na to a nie tamto.
                              > pomoże co innego. jeśli nie odpowiada Ci terapeutka to ją zmień.
                              Odpowiada mi. Tylko wszystko za wolno sie dzieje. Mówiłam jej o tym.
                              Ja bym chciała przyspieszenia, ona mówi że jestem niecierpliwa. Tak i co z tego.
                              Czas mi ucieka.
                              Ucałowania
                              Krska


                              • Gość: cleo Re: Depresja i matka IP: *.man.polbox.pl 12.11.01, 12:28
                                Gość portalu: Kreska napisał(a):
                                > (Marzenie o raju? Jestem niewierząca...)

                                właśnie ja też. mój terapeuta jest zbliżony do kościoła i na terapii na której
                                byłam było kilka osób takich naprawdę wierzących i było widać jak im ta wiara
                                pomaga w wyciągnięciu się. spytałam się go czy można się wyleczyć bez wiary.
                                powiedział że będzie mi trudniej ale da się. on jest byłym alkoholikiem i w ogóle
                                w terapii aa bardzo dużą rolę odgrywa wiara w siłę wyższą. dlatego stykając się z
                                tą terapią nurtuje mnie ta kwestia.

                                > Odpowiada mi. Tylko wszystko za wolno sie dzieje. Mówiłam jej o tym.
                                > Ja bym chciała przyspieszenia, ona mówi że jestem niecierpliwa. Tak i co z tego
                                > .
                                > Czas mi ucieka.
                                kochana najważniejsze że w ogóle coś robisz, rozwijasz się. jeśli chcesz
                                przyśpieszenia to bardzo Ci polecam terapię grupową. dopóki sama na nią nie
                                pojechałam nie uwierzyłabym w to co się tam dzieje. 3 dni takiej terapii jest jak
                                rok albo więcej terapii indywidualnej.
                                pozdrawiam i jestem dobrej myśli jeśli chodzi o Ciebie no i o mnie też ;-)(już
                                prawie 2 mce bez prochów i czuję się swietnie)
                                • Gość: Ped Re: Depresja i matka IP: 212.191.70.* 12.11.01, 14:45
                                  Dla zainteresowanych odnawiam watek o metodzie
                                  oddechowej Buteyko . Mozna ja znalezc w jezyku
                                  angielskim pod haslem www.Buteyko.com
                                  • Gość: ala Re: Depresja i matka IP: *.statsbiblioteket.dk 12.11.01, 17:43
                                    Nie ma zadnej sily wyzszej tylko jest
                                    podswiadomosc, ktora rzadzi czlowiekeim.Najbardziej
                                    pomaga nauczyc sie koncentracji a nastepnie po prostu
                                    "zaprogramowac sie" .Tak wlasnie. Kazac sobie byc
                                    takim jakim by sie chcialo.
                                    I tak sie stanie.
                                    Po co sie grzebac w jakis starych sprawach, kazac
                                    sobie je wyrzucic z umyslu, woli i uczuc i juz.
                                    Szkoda czasu.
                                    Gorzej jest z tymi lekami, chybamatoda oddychania
                                    najbardziej przypadla mi do gustu. Prochy to
                                    straszna rzec.
                                    • sylwka25 Re: Depresja i leki 12.11.01, 20:34
                                      Gość portalu: ala napisał(a):

                                      > Nie ma zadnej sily wyzszej tylko jest
                                      > podswiadomosc, ktora rzadzi czlowiekeim.Najbardziej
                                      > pomaga nauczyc sie koncentracji a nastepnie po prostu
                                      > "zaprogramowac sie" .Tak wlasnie. Kazac sobie byc
                                      > takim jakim by sie chcialo.
                                      > I tak sie stanie.
                                      > > Gorzej jest z tymi lekami, chybamatoda oddychania
                                      > najbardziej przypadla mi do gustu. Prochy to
                                      > straszna rzec.

                                      Droga Alu, nie chcę być sarkastyczna ale jeśli nie wiesz to mózg jest jednym z
                                      organów naszego ciała i podobnie jak wątroba może być chory. Czasem jest tak
                                      chory, że pomoże przede wszystkim farmakoterapia, zwłaszcza na początku. Może
                                      powiesz mi, jak miałam się "zaprogramować" gdy byłam na początku depresji, gdy
                                      nie miałam zielonego pojęcia co się ze mną dzieje do tego stopnia że bałam się
                                      być sama w domu, bałam sie z niego wyjść, bałam sie wszystkich i wszystkiego, a
                                      słowo przyszłość brzmiało jak abstrakcja. Lekarz rodzinny wyciągnął mnie z tego
                                      za kłaki, bo nie chcę mysleć jak by się to skończyło (tak, tak chciałam ze sobą
                                      skończyć ale nie zrobiłam tego).Jeśli nie byłaś nigdy na toto chora to lepiej nie
                                      zabieraj głosu bo tylko wkurzysz innych forumowiczów. Ja nie wiem, czy wierzę w
                                      Boga, czy w jakąś siłę wyższą, ale nie chrzań takich bzdur, bo gadasz jakby
                                      wysłali Cię z jakiejś sekty. Pozdr.
                                      • Gość: seroton Re: Depresja i leki IP: *.olimp.ceti.pl 13.11.01, 00:25
                                        sylwka25 napisał(a):

                                        > Gość portalu: ala napisał(a):
                                        >
                                        > > Nie ma zadnej sily wyzszej tylko jest
                                        > > podswiadomosc, ktora rzadzi czlowiekeim.Najbardziej
                                        > > pomaga nauczyc sie koncentracji a nastepnie po prostu
                                        > > "zaprogramowac sie" .Tak wlasnie. Kazac sobie byc
                                        > > takim jakim by sie chcialo.
                                        > > I tak sie stanie.
                                        > > > Gorzej jest z tymi lekami, chybamatoda oddychania
                                        > > najbardziej przypadla mi do gustu. Prochy to
                                        > > straszna rzec.
                                        >
                                        > Droga Alu, nie chcę być sarkastyczna ale jeśli nie wiesz to mózg jest jednym z
                                        > organów naszego ciała i podobnie jak wątroba może być chory. Czasem jest tak
                                        > chory, że pomoże przede wszystkim farmakoterapia, zwłaszcza na początku. Może
                                        > powiesz mi, jak miałam się "zaprogramować" gdy byłam na początku depresji, gdy
                                        > nie miałam zielonego pojęcia co się ze mną dzieje do tego stopnia że bałam się
                                        > być sama w domu, bałam sie z niego wyjść, bałam sie wszystkich i wszystkiego, a
                                        >
                                        > słowo przyszłość brzmiało jak abstrakcja. Lekarz rodzinny wyciągnął mnie z tego
                                        >
                                        > za kłaki, bo nie chcę mysleć jak by się to skończyło (tak, tak chciałam ze sobą
                                        >
                                        > skończyć ale nie zrobiłam tego).Jeśli nie byłaś nigdy na toto chora to lepiej n
                                        > ie
                                        > zabieraj głosu bo tylko wkurzysz innych forumowiczów. Ja nie wiem, czy wierzę w
                                        >
                                        > Boga, czy w jakąś siłę wyższą, ale nie chrzań takich bzdur, bo gadasz jakby
                                        > wysłali Cię z jakiejś sekty. Pozdr.

                                        Witam,pozwolę się wtrącić...Ala ma poniekąd rację,tyle ze proces przez nią
                                        opisany może wystąpić tylko podczas terapi farmakologicznej,która daje
                                        człowiekowi pewną odskocznię i możność popatrzenia na pewne
                                        sprawy "obiektywnie".W tych przypadkach światopogląd nie odgrywa raczej żadnego
                                        znaczenia(aczkolwiek może pomóc)W tym wszystkim jedyną rzeczą,która trąci mi
                                        sekciarstwem to ta cała śmieszna i irracjonalna metoda oddechowa doktora???
                                        jakiegośtam...Pzdrwm
                                        • Gość: m. przeprogramowanie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 04:31

                                          przeciez dobrze wiecie, ze tego sie nie da zrobic. przeprogramowac myslenie.

                                          nie wierzysz sobie, nie wierzysz w to co widzisz w lustrze, nie wierzysz innym.
                                          kiedy wszyscy na okolo gratuluja ci sukcesu, myslisz, ze to z grzecznosci, bo
                                          przeciez to nic wielkiego, skoro nawet tobie sie udalo. i myslisz, ze nastepnym
                                          razem juz na pewno ci sie nie uda.

                                          i nawet nie ma za bardzo poco, bo przeciez przyszlosc nie istnieje. wszystko,
                                          co sie mialo wydarzyc w zyciu juz sie wydarzylo. przydlugie napisy koncowe.

                                          nie da sie zmusic czlowieka do wiary. ani w Boga, ani w siebie, ani w
                                          przyszllosc.

                                          po prostu sie nie da...
                                          • Gość: Sarah Re: zaprogramowanie IP: *.abo.wanadoo.fr 14.11.01, 12:06
                                            oczywiscie ze da sie przeprogramowac ! tak samo jak dalo sie zaprogramowac !
                                            proponuje (nieee to nie sekta !) wam glupie male cwiczenie do wykonania zaraz, natychmiast : glowa do
                                            gory, postura prosta i dumna, ramiona luzne i teraz powiedz : jestem przygnebiona, nie chce mi sie zyc.
                                            Potem odwrotnie : zwin sie w mizerny klebek, leb na dol, plecy zgarbione i mow : zycie jest piekne,
                                            przyszlosc sie do mnie usmiecha, dzien bedzie wspanialy.
                                            I co ?
                                            Nie da sie ?
                                            cos nie gra.

                                            to malutki dowod ze da sie przeprogramowac
                                            nie masz wiekszego ani mniejszego powodu zeby dzis obudzic sie i myslec (bo tak myslisz i ja tez) :
                                            moje zycie jest spieprzone i nigdy sie z tego nie wytaraskam.
                                            Zmus sie aby myslec (mowic na glos) : dzien bedzie udany.

                                            Dobre rady ciotki-klotki ;-)
                                            • Gość: ala Re: zaprogramowanie IP: *.statsbiblioteket.dk 14.11.01, 18:22
                                              Moze bez srodkow farmakologicznych nie da sie rady
                                              zupelnie wyciszyc, nie wiem. Bo wpierw trzeba sie
                                              zupelnie wyciszyc podczas koncentracji a pozniej sobie
                                              nakazac wszystko -zaprogramowac wszystko.
                                              Mysle,ze innej drogi nie ma , psychoterapeuci tez tak
                                              robia a trzeba im za to placic.
    • Gość: adam Re: Depresja, leki i seks IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 09:54


      Moze bez srodkow farmakologicznych nie
      da sie rady
      zupelnie wyciszyc, nie wiem"
      Tutaj Ala ma rację, mózg to żywy organizm i musi dostać swoją "chemię",która
      jest zachwiana stanem chorobowym.Trzeba wyraźnie powiedzieć i oswoić się z tą
      myślą, że jest to choroba psychiczna i oprocz farmakologi wymaga rownież
      usuniecia przyczn. Jak każda choroba może ,lecz nie musi powracać to zależy od
      usunięcia przyczyn i odpowiedniej profilaktyki.
      Do Panny;A ja teraz do jasnej cholery jestem chora i boję się podjąć to
      wyzwanie , on potrzebuje kogoś
      odpowiedzialnego i konkretnego a ja tego o sobie
      teraz nie mogę powiedzieć. No i poradź
      mi co mam teraz robić "- wydaje mi się, że jedna z przyczyn to stosunki
      panujące w pracy,powiem w żargonie młodzieżowym olej tą pracę, skorzystaj z
      nowej szansy ,zobaczysz jaki ciężar z Ciebie spadnie-poczujesz się lepiej-
      natomiast nie zaprzestawaj leczenia.Należy podejąć ,podejąć to wezwanie z nową
      pracą !Powodzenia
      Pozdr. adam
      • Gość: panna Re: Depresja, leki i seks IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 18:15
        Dzięki Ci Adamie za pocieszenie, cały czas wypracowuję w sobie metodę olewania
        tej pracy, sprawy sie niestety pokomplikowały, bo czując się jakbym z tego już
        wychodziła, zaangażowałam się emocjonalnie. znaczy to ni mniej ni więcej że
        chyba mi odbiły hormony (może to efekt wychodzenia)Jestem na etapie zmiany
        leku, są to środki przeciwlękowe i przeciwdepresyjne, w dawkach niezbyt dużych,
        więc może to wszystko jeszcze potrwać. W każdym razie myślę, że będzie dobrze.
        Pozdr. :-)
    • chrooper Re: Depresja, leki i seks 07.12.01, 18:19
      U mnie lekarz dopiero pół roku temu stwierdził, że "coś" mi dolega. Nie użył
      stwierdzenia depresja, ale zaproponował leczenie zamknięte. Problem z seksem
      jest dość bolesny (przynajmniej) bo dzięki mojej chorobie powoli staję się
      impotentem. Jeszcze trochę i pewne narządy będą zbędne... Mam nadzieję, że
      pobyt w klinice coś zmieni, bo jestem trochę za młody na tego typu "ubytki". Do
      tego seks jest dla mnie ważny, więc pozbowiono mnie ważnej części życia :( W
      pracy też mam problemy, jak pomyślę o zwaleniu się z łóżka to dostaję drgawek.
      Jak nie wezmę się za siebie to mnie wywalą, bo opuściłem się w pracy
      niemiłosiernie. Szkoda, że szef nie potrafi zrozumieć dlaczego? Ja czasami mam
      wrażenie, że nie jestem zdolny do żadnych głębszych uczuć. Ale nie daj się
      BĘDZIE LEPIEJ!!!
      • Gość: Ped Re: Depresja, leki i seks Do panny IP: 212.191.70.* 08.12.01, 11:51
        Jak tam ze skutecznoscia metody oddechowej ?
        Niezaleznie od wszystkiego trzeba jednak zazywac leki .
        Prozac niektorym pomaga , zwlaszcza w stanach lekkiej
        depresji . a moze cierpisz tez na migreny ? Wtedy
        depresja bywa druga stona tej samej jednostki
        chorobowej i lepiej juz jest miewac migreny , bo wtedy
        przynajmniej zchowuje sie pelna sprawnosc umyslowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka