Dodaj do ulubionych

Ja i depresja

28.11.05, 05:28
Siemka. Ja pragnę zapoznać się (za kumplować) z kimś, kto ma taki problem jak
ja, ale na priv nie publicznie. Oczywiście napiszę, więc o swoim przypadku. I
jak będę mógł to posłużę pomocą. Wiec nazywam się Rafał mieszkam w środowej
Polsce w większym miesicie. Mam 19 lat. Problemy (pewne dziwne sygnały)
zaczęły się pojawiać w 5 klasie podstawówki. Miałem problem z pewnymi osobami
(„lujami”, że tak powiem) a że ja byłem spokojny i fajnie mi się żyło, bo
jestem jedynakiem, byłem dręczony przez tych lujów z podstawówki. Akurat
trafiłem do takiej klasy, ale cóż byłem silnie wewnętrznie (tak mi się
zdawało) nic nikomu nie mówiłem „cicho sza”. Później zaczęło się uciekanie z
lekcji, aby (najczęściej pierwsze i ostatnie), bo chcieli ode mnie pieniędzy
jak nie to bili. W tej szkole i tej klasie w późniejszych latach działy się
przeróżne rzeczy (narkotyki, złodzieje itd.) się przewijali przez klasę. To
był horror, co tam się działo (łącznie z wzywaniem policji kopaniem innych
przez uczniów tej klasy przy pracownikach szkoły jaraniem tabletkami itd). Nie
mówiąc o tym, co się działo w szatni na WF-ach np. bójki zakładanie kosza na
śmieci na głowę (słabszym kumplom) normalnie jak w woju. Tam się nie dało
podskoczyć oni mieli takie znajomości po prostu nie do przeskoczenia. Na
WF-ach jak ktoś wpuścił bramkę to w szatni była masakra(wpiedziel taki, że
cały posiniaczony wychodził), czasem WF-iści wkraczali do akcji i rozpędzali
(jeden tak wrzeszczał, że dyrektorka przybiegała) a szkoła duża bardzo duża,
ona o wszystkim wiedziała, ale… to trwało do 3klasy gimnazjum. Nie chcę mi się
wchodzić w szczegóły. W 3 klasie było ciekawiej, musiałem m. innymi uciekać
przed nasłanymi na mnie „żulami” (idąc ze szkoły) Pamiętacie aferę na całą
Polskę z odpowiedziami do testów gimnazjalnych? To już wiecie, co za szkoła, a
jak nie wiecie to trudno.. (ja byłem pierwszym rocznikiem po reformie). W
podstawówce zacząłem miewać tzw. „tiki nerwowe” później doszła dawniej zwana
nerwica (wtedy było takie rozpoznanie), gdy zacząłem chodzić do państwowej
przychodni (terminy super 3-4 miesięczne do psychiatry i psychologa) niestety
trafiłem na panią, która nie wiedziała jak sobie poradzić z moim fantem, bo
była młodym lekarzem. Nie było źle wg niej dała mi lek na skupienie uwagi o
nazwie „noetropil” czy jakoś tak już nie pamiętam. Dziś gdy mam większą wiedzę
na temat leków psychotropowych itp. Wydaję się to wręcz śmieszne aby skierować
mnie na lekcje indywidualne i dać neotropil ;) W gimnazjum i chyba wcześniej w
5 klasie pojawiały się sporadycznie dziwne napady (utrata równowagi takie
zaćmienie pola widzenia, silne poty i drżenie rąk) w sumie mama mnie zapisała
do tej przychodni ja nie chciałem bałem się. Takie „leczenie” u pani
psychiatry trwało jakieś 5 lat. Gdy skończyłem Gimnazjum cudowna pani
specjalistka wyskoczyła z propozycją wysłania mnie do zawodówki, na co ja się
uśmiechnąłem i wyszedłem. Później była przerwa w leczeniu, bo obraziłem się na
tą całą sprawę (jakoś wszystko ustąpiło) byłem tylko troszkę bardziej wrażliwy
i nerwowy niż inni koledzy i koleżanki. Trafiłem zgodnie ze swoim życzeniem do
technikum (nie wiem w sumie, po co) chyba, dlatego że koledzy tam chodzili i
nie będą mnie już tam dręczyć. W sumie fajna mała szkoła dwie klasy na jednym
roku mili nauczyciele i p. dyrektor uśmiechnięta ;). Wszystko było Oki. Już na
początku poznałem tam fajną dziewczynę i zacząłem z nią kręcić blebleble itd.
Po pół roku w tej szkole również zaczęły się dziwne rzeczy. (pobicia, wyzwiska
jakieś znajomości ze starszymi kolegami łącznie z przyprowadzaniem ich na
lekcje – moi koledzy) W pewnym momencie dziewczyna z którą kręciłem nie
chciała dalej (ja zawaliłem sprawę i do dziś sobie pluje w twarz) zaczęło się
kocenie itd. Starsi koledzy jak się odezwali i komuś manto sprawili później
mieli problemy (jeden miał nos złamany itd.) przestali się wtrącać. Swoją
drogą łosie ze wsi zaczęli chodzić do tego technikum i zaczęło mi się tam nie
podobać. Byłem zdołowały tym że ona mnie już nie chciała i znowu się pojawiła
przemoc. Chamstwo (np. robili wszystkim po kolei „kanapę”- biorą gościa
rozkładają na siłe na brudnej podłodze rzuca się na ciebie z 10 gośći. Mowie
Wam, że to boli, nie polecam i udusić się można) ale co tam. Po tym jak
usłyszałem ze chcą mnie pobić po lekcjach, bo komuś tam coś nie pasowało,
poszedłem do szatni wziąłem kurtkę byłem wkurzony – wyszedłem, więcej nie
wróciłem. Zacząłem mieć poważne problemy ze świadomością. Byłem strasznie
zdołowały zrobiłem się agresywny i chamski. Zrobiłem sobie pół roku przerwy w
nauce po jeździłem po kraju po robiłem zdjęć troszkę (moje hobby) od września
wystartowałem w lo. Było fajnie wszystko szkoła jak każda inna. Niestety po
raz trzeci trafili się okrutni i chamscy ludzie (kilka osób). Po Tworzyły się
w klasie ekipy, klasa się podzieliła, ja krzątałem się od jednych do drugich,
jako że jestem kontaktowy i zyje ze wszystkimi w zgodzie (bynajmniej tak
chcę), Jako że jestem szczery i uczciwy zostałem od razu przy uważony przez
dwóch gości z klasy. Jeden przychodził do szkoły raz na dwa tygodnie drugi
częściej. To były takie typowe cwaniaczki, gdzie się da to trzeba coś zbroić.
Pojechałem na obóz integracyjny (w skandalicznych warunkach nawet sobie nie
wyobrażacie) wieczorem nauczyciele się schowali w swoim pokoju (rząd baraczków
w środku lasu) zaczęła się impreza. Muza na max i zabawa (jaranie „blantów”
czy jak to się tam nazywa itd.) picie wódki szklankami (na siłę) laski po na
stole tańczyły w jednym pokoju i zaczynały się rozbierać, nauczyciele
oczywiście jak wychodzili na papierosa (nagrzani oczywiście) po chwili chowali
się w swoim pokoju. Impreza na sto dwa, jako że klasa z różnych warstw
społecznych (niestety takie było to lo – nigdzie indziej po technikum nie
chcieli przyjąć i nie chcieli Wierzyc ze sam zrezygnowałem) zaczęło się
podrywanie fajniejszych dziewczyn a jak nie chciały to na siłę i do ostatnich
pokojów, (co dalej wiemy). Rano okazało się, że kilka dziewczyn(tych „zdzir”
ze się tak wyraze) zostało zastanych w pokojach z chłopakami w łóżku.
Następnego dnia zaczęło się wymuszanie pieniędzy ode mnie. Gdy się weszło po
rzeczy (przytrzymywanie na siłę w pokojach i wymuszanie kasy) narkotyki były
normą wśród większości z 2ch ~30 osobowych klas. W pewnym momencie zrobiło mi
się nie dobrze i miałem dość! Zadzwoniłem po tatę, aby po mnie przyjechał. Gdy
wreszcie trafił do tej wioski w środku jakiegoś lasu. Wrzuciłem wszystko do
samochodu i kazałem! Jechać. Tato zdziwiony, później też mama, gdy się
dowiedziała. Byłem załamany nerwowo przestałem chodzić do szkoły. Nikt mnie
nie mógł przekonać. Zaczęły się napady lęków i poczucie oszołomienia.
Przestałem wychodzić z domu, zacząłem kłócic się ze wszystkimi przyjaciele
koledzy i koleżanki się odwracali po woli ode mnie. Świat mi się zaczął walić.
Trafiłem do słynnej pani specjalistki. Nie dość że musiałem czekać ona jak
gdyby nigdy nic zapisała rispolept. Nawet nie kazała się zapisać na jakąś
kontrolną wizytę. Wyjechałem na południe polski do rodzinnego domu do babci
odpocząć. Tam zaczęły się silne napady lęków i panika (zacząłem brać
rispolept) ponieważ przy pierwszych dawkach tego typu leków byłem otumaniony i
zdziwiony – nikt mi nie powiedział że może być taka reakcja) miałem
strasznego doła nie wiedziałem co robić. Następnego wieczoru sam wsiadłem w
pociąg do domu (głupota w takim stanie), gdy wysiadłem w środku nocy chyba w
Zawierciu, bo źle się czułem nie weidziałem gdzie jestem i co ja tam robię. Ja
„nawalony” po tych lekach miałem m ze sobą jakieś tabletki uspokajające – nie
wiem ile łyknąłem. Rozsypały się na schodach w przejęciu podziemnym. Na
szczęście pomogła mi jakąś pasażerka zaczepiła mnie i spytała, kim jestem i co
tu robi
Obserwuj wątek
    • abdon Re: Ja i depresja 28.11.05, 14:13
      Zaglądnij tutaj
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=99
    • avula Re: Ja i depresja 29.03.06, 22:58
      To straszne i przejmujące..dawno napisales ten post i dziwne ze nikt nie
      napisal! ja Cie rozumiem, moj kuuzyn tez mial podobnie..tyle ze teraz nie radzi
      sobie...stoczyl sie, poszedl w zlym kierunku.. Ciekawa jestem jak potoczyly sie
      toje dalsze losy..
      • chudas16 Re: Ja i depresja 28.07.06, 18:14
        trzymam kciuki za pozytywne rozwiazania!!
    • gosiaczaczek Re: Ja i depresja 23.09.06, 13:40
      Mam nadzieję, że on czasu napisania tego postu wiele w Twoim życiu sie
      zmieniło...i to w końcu na lepsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka