Dodaj do ulubionych

zazdrość mój problem - pomocy

13.12.05, 16:34
Jestem chorobliwie zazdrosny o przeszłość mojej żony. Często jej robię
wyrzuty , że to nie ze mna straciła dziewictwo. Byłem już u psychoterapeuty -
na prośbę żony. Ale nadal nie moge się z tego wyleczyć.
Kiedy się kochamy jest cudownie, w łóżku jest wspaniała - spełnia wszystkie ,
ale to wszystkie moje fantazje. Ale co z tego jak zaraz po seksie w mojej
głowie tworzy się obraz jak kocha sie z tamtym.
POMOCY!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • beata825 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 16:41
      chyba w kazdym zwiazku tak czasem jest ze mysli sie o tych " byłych" naszej
      partnerki lub partnera, jest to smutne ale chwilowe, sama tak czasem mam,
      jesli natomiast nie przestaniesz robic zonie wyrzutów to w koncu cie zostawi bo
      bedzie miała dosc a i tak słyszac co mowisz musi jej byc bardzo przykro, (
      rozumiem ze ona jest dla ciebie ta pierwszą)
      przeciez wazne jest to co jest teraz, przeszłosci po prostu nie ma....
      • mag751 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 17:03
        To napewno ciężki problem. Ten pierwszy raz kojarzy ci się pewnie niezwykle
        pozytywnie, kiedy coś jest nowe i najlepiej smakuje. Inicjacja to coś
        magicznego wyjątkowego dla ciebie.
        Jesteś pod presją, nawet sobie tłumaczysz, że spełnia wszystkie pragnienia....
        no oprócz tego jednego. Zamienił byś wszystko co masz dla tego
        jednego "detalu"??
        • trener9 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 17:21
          tak masz rację zrobiłbym wszystko , bym to ja był pierwszym.
          A jeżeli chodzi o spełnianie pragnień to jest to prawda , spełnia wszystkie
          moje fantazje po prostu mi wynagradza to , że straiła dziewictwo z kimś innym.
          Jeszcze jedno zrobiłbym wszystko żeby stracić pamieć i jak się obudzę niech mi
          powie ,że to ja byłem pierwszy.
          JESTEM CHORY!!!
          • mag751 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 17:51
            Wynagradza hmm to nie brzmi ładnie jak by to było przekupstwo. Ty mimo tych
            starań wciąż jesteś niezadowolony, wymagasz od niej niemożliwego zadania. No
            stało się, nie cofniesz czasu, może nie doceniasz tego co masz.
            Są tacy co nie mają nawet ułamka tego co ty, ale świat jest z definicji
            szalony :) Tylko humor może nas uratować..
            • trener9 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 18:37
              mag751 napisała:

              > Wynagradza hmm to nie brzmi ładnie jak by to było przekupstwo.

              tak jej chyba doradził pscholog.

              Ty mimo tych
              > starań wciąż jesteś niezadowolony, wymagasz od niej niemożliwego zadania. No
              > stało się, nie cofniesz czasu, może nie doceniasz tego co masz.

              Bo chyba jestem chory. Ja wszystko wiem a mimo to tak postępuje i nie moze to
              ze mnie wyjść


              > Są tacy co nie mają nawet ułamka tego co ty, ale świat jest z definicji
              > szalony :) Tylko humor może nas uratować..

              nie jest mi do śmiechu
              • mag751 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 19:14
                trener9 napisał:

                > mag751 napisała:
                >
                > > Wynagradza hmm to nie brzmi ładnie jak by to było przekupstwo.
                >
                > tak jej chyba doradził pscholog.

                Psycholog raczej by czegoś takiego nie doradził, poprzednio pisałes że doradzał
                szczere rozmowy, żeby opowiadać jak to było, etc..by rozwiąć twoje bezpodstawne
                przekonanie, że tamten był lepszy, może nie wierzysz w siebie??


                > Ty mimo tych
                > > starań wciąż jesteś niezadowolony, wymagasz od niej niemożliwego zadania.
                > No
                > > stało się, nie cofniesz czasu, może nie doceniasz tego co masz.
                >
                > Bo chyba jestem chory. Ja wszystko wiem a mimo to tak postępuje i nie moze to
                > ze mnie wyjść

                Ja nie do końca wierzę w choroby psychiczne, a to o czym mówisz nawet nie
                zbliża się do ogólnie przyjetego wyznacznika szaleństwa i choroby psychicznej.
                Ale jesteś na dobrej drodze by tym szaleńcem zostać.... zazdrość ma porażajacy
                potencjał.

                >
                > > Są tacy co nie mają nawet ułamka tego co ty, ale świat jest z definicji
                > > szalony :) Tylko humor może nas uratować..
                >
                > nie jest mi do śmiechu

                A mi często :))
                • trener9 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 19:35
                  Najgorsze jest to ,że ja wiem ,że masz rację.
                  Mam skarb w domu i tego nie doceniam.
                  Uwierz zazdrośc ma ogromny potencjał, ona mnie osiodłała i robi się ze mną
                  coraz gorzej.
                  Zaczynam jej już zatruwać życie.
                  A jednocześnie tak ja kocham ,że nie wyobrażam sobie chwili bez niej. My nawet
                  do ubikacji idziemy razem i sobie przy tym gadamy , bo nie mozemy nacieszyć sie
                  soba po pracy.
                  A rano wstajemy specjalnie o 5.00 by jeszcze przed rozejściem sie pogadać ,
                  poprzytulac i wypić kawkę przez te 2 godzinki
          • zyrafa46 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 21:48
            Wyobraź sobie, że jesteś tym pierwszym. On rzeczywiście "miał ten pierwszy raz"
            ale TERAZ Ty masz wszystko a on nic nie ma. Czy chciałbyś TERAZ być tym, który
            rozpamiętuje ten wspaniały (WSPANIAŁY) pierwszy raz? Uwaga! Ale mógłbyś tylko
            posługiwac się pamięciaąi wyobraźnią. Bo to był JEDYNY raz. A w każdym razie to
            juz HISTORIA.
            • mag751 :))) 13.12.05, 22:13
              Wspomnienia wspomnieniami ale gdyby jeszcze wiedział jak się "męczysz" mimo, że
              masz "wszystko" a on nie, to napewno by mu depresja nie groziła. Już widzę jego
              szyderczy uśmiech gdy wspomina swoje byłe i ich zatroskanych mężów, przy
              kolejnej dziewiczej panience popijając z nią szampana, na parę chwil przed tym
              pierwszym wyuzdanem seksem, którego zapewne już nic nie przyćmi!!
              Nie ma to jak łagodna terapia szokowa :))

              Miłej nocy
        • trener9 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 17:43
          mag751 napisała:

          > To napewno ciężki problem. Ten pierwszy raz kojarzy ci się pewnie niezwykle
          > pozytywnie, kiedy coś jest nowe i najlepiej smakuje. Inicjacja to coś
          > magicznego wyjątkowego dla ciebie.
          > Jesteś pod presją, nawet sobie tłumaczysz, że spełnia wszystkie
          pragnienia....
          > no oprócz tego jednego. Zamienił byś wszystko co masz dla tego
          > jednego "detalu"??


          Może dodatkowym problemem jest to ,że znałem jej pierwszego. I wtedy jak z nim
          była też ją bardzo kochałem, ciągle o nia walczyłem
      • trener9 Re: zazdrość mój problem - pomocy 13.12.05, 17:15
        Dziękuję serdecznie ,ze odpowiedziałaś.
        Niestety u mnie jest tak ,że o byłym mojej żony nie myślę chwilowo a
        permanentnie- wręcz chorobliwie.Faktem jest ,że trzymam to w sobie i staram się
        nie uzewnętrzniać.Ale często przy najdrobniejszej wymianie zdań- nawet nie
        kłutni- już uderzam w temat byłego . np."TAMTEN BY INACZEJ ZROBIŁ itp."

        Tak, bardzo jest jej przykro jak tak mówię, nieraz nawet płacze.
        Psychlog poprosił moją żonę by ze mną rozmawiała a ten temat, by mi
        opowiedziała jak jej było z tamtym, dlaczego to mnie wybrała a nie jego itd.
        By zawsze była szczera.

        Uwierz mi chyba wszystko bym oddał , żeby tej przeszłości nie było. Myślałem
        nawet , że chciałbym mieć jakiś wypadek po którym straciłbym pamięć i zacząć od
        nowa.

        Bardzo kocham moja żonę , jest dla mnie wszystkim. Wszystko co robie w życiu to
        robię praktycznie dla niej. Powodzi nam się finansowo bardzo dobrze.
        JESTEM CHORY I NIE MOGĘ SOBIE Z TYM PORADZIĆ!!





        • mlasskacz To chyba wynika z tego, że spełnia wszystkie Twoje 13.12.05, 18:53
          fantazje oprócz tej jednej niestety. Zachodzi pytanie, jakie jej fantazje Ty spełniasz (oczywiście, oprócz przypominania, ze dajesz jej kasę). Myślę, że dobrym ćwiczeniem byłoby spełnianie jej fantazji (ale nie tylko dawanie pieniędzy).
          • trener9 Re: To chyba wynika z tego, że spełnia wszystkie 13.12.05, 18:59
            Robimy sobie "nasze wieczory ". I wtedy każdy z nas ma swój wieczór.
            W jeden ja spełniam jej fantazje- to co chce , a w drugi żona spełnia moje
            • malwina43 Re: To chyba wynika z tego, że spełnia wszystkie 13.12.05, 19:43
              A Ty nie miałeś w przeszłości nikogo o kogo ona mogłaby być zazdrosna.
              Rozumiem,że ona była tą pierwszą i jedyną
              • trener9 Re: To chyba wynika z tego, że spełnia wszystkie 13.12.05, 20:00
                malwina43 napisała:

                > A Ty nie miałeś w przeszłości nikogo o kogo ona mogłaby być zazdrosna.
                > Rozumiem,że ona była tą pierwszą i jedyną

                TAK TO BYŁA MOJA PIERWSZA I JEDYNA KOBIETA, W ŻYCIU TYLKO JA KOCHAŁEM I KOCHAM
                CAŁY CZAS. ZNAM JĄ OD 14 ROKU ŻYCIA ZAKOCHAŁEM SIE JAK MIAŁEM 15 LAT. A TERAZ
                MAMY PO 32 LATA. JESTEŚMY 10 LAT PO ŚLUBIE.
                • mag751 Re: To chyba wynika z tego, że spełnia wszystkie 13.12.05, 21:32
                  trener9 napisał:

                  > malwina43 napisała:
                  >
                  > > A Ty nie miałeś w przeszłości nikogo o kogo ona mogłaby być zazdrosna.
                  > > Rozumiem,że ona była tą pierwszą i jedyną
                  >
                  > TAK TO BYŁA MOJA PIERWSZA I JEDYNA KOBIETA, W ŻYCIU TYLKO JA KOCHAŁEM I
                  KOCHAM
                  > CAŁY CZAS. ZNAM JĄ OD 14 ROKU ŻYCIA ZAKOCHAŁEM SIE JAK MIAŁEM 15 LAT. A TERAZ
                  > MAMY PO 32 LATA. JESTEŚMY 10 LAT PO ŚLUBIE.

                  To piękne, wielu by tak chciało mieć jak ty naprawdę....
                  Tu napewno jest wiele samotnych osób i w pewien sposób może być to dla nich
                  denerwujące jak tak się wydzierasz jaki to jesteś pokrzywdzony. Może są ludzie
                  co maja lepiej ale i tacy co maja gorzej i wiem że trudno jest porównywać
                  problemy. Doceń skarb jaki masz teraz, albo zepsuj wszystko, wszystko w twojej
                  gestii.
          • mlasskacz Po sprawiedliwości, raz Ty raz ona...To za mało. 14.12.05, 00:19
    • mskaiq Re: zazdrość mój problem - pomocy 14.12.05, 13:20
      Ona nie wynagradza Ci tego co sie stalo w Jej zyciu, Ona po prostu Ciebie kocha
      dlatego jest to tak dobry seks. To kochasz Ja rowniez ale do Swoej milosci
      dolaczasz zazdrosc.
      Nie potrafisz Jej wybaczyc ze nie byles pierwszy. Masz wybor, albo milosc albo
      wybaczenie.
      Wiem ze te mysli ktore przychodza do Ciebie sa niezwykle silne, wspierane sa
      przez uczucie zazdrosci. Kiedy pojawi sie to ponownie to staraj sie
      konfirmowac, powtarzaj Sobie ze kochasz i reszta jest niewazna. Musisz to robic
      tak dlugo az to uczucie i te mysli odejda. Konfirmujac nie poddajesz sie tym
      myslom i uczuciu, oslabiasz je, beda coraz slabsze i w koncu znikna.
      Przydalyby Ci sie codzienne cwiczenia fizyczne, bardzo oslabiaja emocje i wtedy
      to uczucie i mysli sa o wiele slabsze.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • nocny.lot Re: zazdrość mój problem - pomocy 14.12.05, 13:24
        mskaiq napisał:

        >To kochasz Ja rowniez ale do Swoej milosci
        > dolaczasz zazdrosc.
        > Nie potrafisz Jej wybaczyc ze nie byles pierwszy. Masz wybor, albo milosc albo
        > wybaczenie.
        Moze, jak zwykle, nie do konca zrozumialem, ale ze swej zabiej perspektywy widze tu pewna
        niespojnosc rozumowania i figury retorycznej.
        • mskaiq Re: zazdrość mój problem - pomocy 14.12.05, 13:57
          Nie wiem czego nie rozumiesz Nocny.locie. Sprobuje napisac o tym troche wiecej.
          Zwykle za miloscia podazaja inne uczucia, negatywne. Moze byc to zazdrosc,
          podejrzliwosc, nieufnosc albo strach z rozmaitych powodow, najczesciej jest to
          strach ze nie jestesmy kochani, ze mozemy byc zdrdzeni itp.
          Te wszystkie negatywne uczucia powoduja ze milosc staje sie coraz slabsza az w
          koncu przestaje sie liczyc a jej miejsce zajmuje zazdrosc albo inne negatywne
          uczucie.
          Taka zazdrosc potrafi doprowadzic do obledu, przestaje sie liczyc rozsadek,
          wszystko nakreca zazdrosc. Wtedy moze dojsc do utraty kontroli nad soba, mozna
          wtedy zrobic wszystko.
          Dlatego pisze o wyborze, ta zazdrosc mozna zatrzymac i jest to na wage
          zachowania zwiazku. Kiedy uda sie to zrobic milosc staje sie silniejsza, buduje
          sie wtedy niezwykly zwiazek pomiedzy dwojgiem ludzi.
          Mam nadzieje ze tym co napisalem nie zaciemilem jeszcze bardziej tego co
          napisalem w poprzednim watku.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • nocny.lot Re: zazdrość mój problem - pomocy 14.12.05, 14:04
            Rozumiem. Ale chodzilo mi o te alternatywe, ktora postawiles przed Autorem watku: "albo
            milosc albo wybaczenie". Wydawalo mi sie po prostu, ze kloci sie ona z tokiem Twojego
            rozumowania. Innymi slowy - wnioski kloca sie z przeslankami.
          • trener9 Re: zazdrość mój problem - pomocy 14.12.05, 17:15
            Mgodziasz racje , w moim przypadku jest tak ,że właśnie ta chorobliwa zazdrość
            zaczyna wypierać miłość. Jeszcze ma daleko , bo kocham żonę nad życie i jestem
            pewien ,że jak zazdrość spowoduje rozłam naszego związku to ja się zabije.
            Nie wyobrazam sobie minuty bez żony.
            A co do mojego ruchu fizycznego - to ja jestem trenerem i moja praca polega na
            tym , że codziennie ruszam sie 12
            • lucyna_n Re: zazdrość mój problem - pomocy 14.12.05, 22:38
              może za dużo ćwiczen fizycznych, albo rywalizacja w sporcie zespolowym tak Ci się rzuca na umysl,
              testosteron za wysoki albo co?
              Szczerze, to zupełnie ale to zupelnie nie mogę zrozumieć takiej chorobliwej zazdrości, a na wlasne
              oczy widziałam jak po 20 latach malżeństwa mąż żonę bił i od kurw wyzywal że nie był tym
              pierwszym.
              Współczuję żonie, wbijasz ją w ustawiczmne poczucie winy z powodu czegoś co w żaden sposób nie
              kawlifikuje się do bycia winą.
              Mam nadzieję że ten wątek to tak tylko dla jaj, bo jeżeli piszesz serio to ręce i rajtki opadają.
              • trener9 Re: zazdrość mój problem - pomocy 14.12.05, 23:54
                lucyna_n napisała:

                > może za dużo ćwiczen fizycznych, albo rywalizacja w sporcie zespolowym tak
                Ci
                > się rzuca na umysl,
                > testosteron za wysoki albo co?
                > Szczerze, to zupełnie ale to zupelnie nie mogę zrozumieć takiej chorobliwej
                zaz
                > drości, a na wlasne
                > oczy widziałam jak po 20 latach malżeństwa mąż żonę bił i od kurw wyzywal że
                n
                > ie był tym
                > pierwszym.
                > Współczuję żonie, wbijasz ją w ustawiczmne poczucie winy z powodu czegoś co w
                ż
                > aden sposób nie
                > kawlifikuje się do bycia winą.
                > Mam nadzieję że ten wątek to tak tylko dla jaj, bo jeżeli piszesz serio to
                ręce
                > i rajtki opadają.


                Ten wątek nie jest dla jaj- to najszczersza prawda.Ja wiem ,że to jest
                tragiczne,ale ja nie moge sie z tego wyleczyć. Ja juz jestem 10 lat po ślubie i
                do tych 20 mi nie wiele brakuje. Jest tylko jedna różnica między tym facetem co
                widziałaś a mną. Ja nigdy nie ubliżyłem żonie, nie podniosłem na nią ręki.Żona
                nigdy nie usłyszała ode mnie nic złego na swój temat. Za bardzo ją kocham.
                Ja robię jej wyrzuty, wracam do tematu a najczęściej sam trzymam to w sobie.
                Może problem w tym ,że tak ją kocham i mam pretensje że nie była tylko moja.
                Dziękuje ,że odpowiedziałaś
                • mskaiq Re: zazdrość mój problem - pomocy 15.12.05, 06:01
                  To dobrze ze jestes trenerem, ruch jest bardzo wazny, mysle ze w innym
                  przypadku ta zazdrosc moglaby byc znacznie silniejsza.
                  Przede wszystkim nie mozesz sie bac ze stracisz Zone i milosc. Musisz o to
                  walczyc, pokonasz to. Ta wiara jest niezwykle wazna. Kiedy pojawiaja sie te
                  mysli i uczucie zazdrosci musisz robic cos co odwroci uwage od tych mysli. Moze
                  rozmawiaj wtedy z Zona, o czyms co bylo dla Was radosne, przypominaj dobre
                  chwile, przytul sie do Niej. Musisz zostac po stronie milosci, nie mozesz ulec
                  uczuciu zazdrosci, bo wtedy pojawia sie strach. Zazdrosc jest strachem.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • trener9 Re: zazdrość mój problem - pomocy 15.12.05, 10:11
                    Dzięki bardzo za te słowa,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka