sauriko
21.02.06, 19:16
Cos jest nie tak, bardzo nie tak. Mialam duzo stresów przez ostatnie lata,
wiele wrecz tragedii w moim zyciu, i peklam. Boję sie. Wczoraj doslownie
czulam rano, to trudno opisac, czulam, ze trace osobowosc, ze za chwilke bede
kims innym, nie wiem kim, i bardzo sie tego balam. Mowilam sobie: uspokoj
sie, jestes soba, ale nie wiedzialam, coraz mniej wiedzialam, co to znaczy.
Mowilam do siebie, chcialam uslyszec swoj glos - mieszkam sama. Boje sie, mam
dziwne mysli, zeby juz to skonczyc, ale jeszcze tli mi sie taka mysl, ze jak
skoncze, to juz nic dalej, a tu chocby wczoraj, zza okna tak glosny spiew
ptaka, wieczorem, niespodziewanie. Sluchalam tego krotkiego koncertu i
poryczalam sie, ze idzie wiosna, a ja wrak emocjonalnie uzalezniony od kogos
zupelnie nie dla mnie;((( Mam tyle problemow, i nie mam sily stawic im tzw
czola, bo czola nie mam:(
Jutro ide, ale mam awersje do lekow antydepresyjnych, bralam kiedys
amitryptyline po ktorej by7lam agresywna, ale nie balalm sie - tak jak teraz -
byc sama w domu. Bralam imipramine, to bylo pietnascie lat temu bylam w
szkole sredniej. szwajcarski odpowiednik pramolanu insidon, niedawno seroxat
i bardzo sie zle po nim czulam, jak sie uniezaleznic emocjonalnie od kogos,
kto jak wampir? Jak skad miec sile zeby wstac?
Powiedzcie mi cos, siedze sama, mam obok pluszaka i rycze:(((