27.06.06, 21:03
Musiałam się jakoś zmobilizować i wyznaczłam sobie deadline na wizytę u
lekarza: to już jutro. Niestety, im blizej wizyty, tym lęk coraz silniejszy i
obawiam się, ze stchórzę.
Nie pomagają racjonalne wyjaśnienia: że to dla mojego dobra, ze już najwyzszy
czas, że jak tak dalej pódjdzie to nie będę w stanie funkcjonować, mogę
zawalic pracę.
Strasznie się boję i sama nie wiem, dlaczego aż tak bardzo. Ostatni raz u
psychiatry byłam jakieś 3 lata temu, prawie 2,5 roku temu odstawiłam leki i
jakoś funkcjonowałam: raz lepiej raz gorzej ale zasadniczo było ok. A teraz
znowu powrót do psychiatrii i do leków - może odczytuję to jako porażkę, nie
wiem. Boję się tez, że moze przypadkiem spotkam kogoś z pracy albo jakąś
wścibską sąsiadkę, a to już zupełnie nieracjonalne.
Wiem jedno: jak jutro znowu nie pójdę, to się chyba całkowicie załamię.
Obserwuj wątek
    • pestka71 Re: Jutro 27.06.06, 23:20
      To idź koniecznie. Przełam się i idź! Powodzenia, trzymam kciuki!

    • offline1 Re: Jutro 28.06.06, 08:11
      Lepiej żałować tego co się zrobiło, niż tego czego się nie zrobiło.
      Potem będzie cię gryzło, że nie poszłaś.
    • elvi3 Re: Jutro 28.06.06, 08:39
      Dzielna jesteś z tą decyzją, tylko nie daj się strachowi.
      Powodzenia! Na pewno wszystko będzie dobrze.
    • srubka_87 Re: Jutro 28.06.06, 19:22
      mam nadzieje ze dałas rade :))
      • layal Re: Jutro 28.06.06, 21:27
        Szkoda gadać:(
        • pestka71 Re: Jutro 28.06.06, 22:21
          byłaś? I jak?
          • layal Re: Jutro 28.06.06, 22:24
            Pestka, o to chodzi, że nie byłam...
        • facet.z.lisciem.na.glowie Re: Jutro 28.06.06, 22:36
          Layal jak dla mnie to samo zapisanie się do lekarza to już jest coś.Dla mnie to
          byłby postęp rewolucyjny.Od dawna wiem, ze muszę to zrobić. Tylko jak klasyczna
          Zosia-Samosia ma pójść do psychiatry i przyznać się,że nie radzi sobie z własnym
          życiem? No i do tego przecież to fobia społeczna, a tu trzeba zadzwonić, później
          pojawić się w gabinecie, a po drodze jakaś rejestracja,poczekalnia...koszmar.
          Reasumując: doskonale rozumiem,że mogłaś stchórzyć w ostatniej
          chwili,zazdroszczę pierwszego kroku i trzymam kciuki za następną próbę.
          • pestka71 Re: Jutro 28.06.06, 22:55
            layal, a nie masz kogoś z kim byś mogła pójść dla większej pewności? Kto by
            załatwił wszyatkie formalności itd? A może wizyta prywatna - wiem że to
            kosztuje ale nie trzeba się rejestrować, wizyta może być wieczorem, zero
            jakiegoś czekania? Może warto tak spróbować?
            • layal Re: Jutro 28.06.06, 23:06
              Mam dwie koleżanki, które wiedzą o mojej fobii, ale ostatnio nawet przed nimi
              ściemniałam, że wsystko jest ok. Co tu duzo gadać, nawet sama przed sobą nie
              chcialam się przyznać, że moja fobia wróciła. Nie chcę ich w to angażować.
              Z moim dotychczasowym partnerem jestem aktualnie "w separacji" i jego również
              nie chcę w to angażować. Z róznych powodów - także jego nie najlepszego stanu
              psycho-fizycznego. Mogę załatwić wszystko sama, tylko teraz bardzo trudno jest
              mi się zmobilizować, bo oprócz fobii dopadła mnie depresja, a i ten upał za
              oknem nie nastraja mobilizująco.
              Wizyta prywatna jest jakimś wyjściem i chyba się na nią zdecyduję.
          • layal Re: Jutro 28.06.06, 23:15
            Facet - no właśnie to jest najgorszy problem: przyznać się, że nie radzę sobie
            z własnym życiem. Samo dzwonienie, załatwianie to jest jeszcze mały pikuś.
            • pestka71 Re: Jutro 28.06.06, 23:43
              mi tam jest łatwiej się przyznać że sobie nie radzę z ludźi, życiem, niż gdzieś
              dzwonić i coś załatwiać
              • layal Re: Jutro 28.06.06, 23:55
                dzwonienie i załatwianie formalności jest dla mnie trudne, ale w tym konkretnym
                przypadku wiąże się to jeszcze z przyznaniem się do nieradzenia sobie w życiu.
                Ja strasznie boję się do tego przyznać. Wolę kisić się we własnym sosie i
                udawać, ze jest ok niż przyznać się, że sobie kompletnie nie radzę. A kiedy
                sobie przestaję radzić i gdy już naprwdę nie jest ok, wtedy coraz bardziej
                zaczynam się izolować. Robi się z tego błędne koło.
                • offline1 Re: Jutro 29.06.06, 08:41
                  I myślę, że tym bardziej należy przerwać to błędne koło wizytą u specjalisty.
                  Bo prawda jest taka, że sobie nie radzimy. Raz jest lepiej, raz gorzej, lecz
                  fobia nam towarzyszy.
                  Trzeba się pozbyć tego gówna. Zabiera nam życie, wysysa energię, wszelkie
                  pozytywne emocje.
                  Poszedłbym do lekarza (tylko prywatnego; mam upatrzonego) nawet dzisiaj, lecz
                  mam problem całkowitego braku gotówki.
                • elvi3 Re: Jutro 29.06.06, 11:09
                  > Ja strasznie boję się do tego przyznać. Wolę kisić się we własnym sosie i
                  > udawać, ze jest ok niż przyznać się, że sobie kompletnie nie radzę.

                  Znam ten ból, całe lata udawałam przed bliskimi, że jestem silna, ze wszystkim
                  sobie radzę i nie mam absolutnie żadnych problemów :)
                  Nie martw się, Layal, Ty masz przynajmniej plan pójścia do lekarza. Za którymś
                  razem się uda. Ja mam jeszcze lata świetlne aby wpaść na pomysł takiej wizyty :)
                  • layal Re: Jutro 29.06.06, 20:35
                    I poszłam. I mam receptę na leki, tylko nie mogłam jej zrealizować, gdyż
                    niespodziewanie okazało się, że nie mam zbyt wiele gotówki, a kartę pred dwiema
                    godzinami pożarł mi bankomat. Chyba komuś coś zrobię!!!!!!
                    • offline1 Re: Jutro 30.06.06, 08:27
                      Spoko, z bankomatu nikt nieproszony jej nie wyjmie. Jeśli zgłosiłaś "pożarcie"
                      karty przez bankomat w oddziale banku to wszystko ok, wkrótce Ci ją oddadzą.

                      Cieszę się, że poszłaś do lekarza. Jakie leki dostałaś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka