alicjaa2
02.09.06, 13:14
Siedem miesiecy temu Zispin pomogl mi wrocic do normalnosci.Byla to moja
pierwsza w zyciu depresja, lek biore do dzis jednak wiem ,ze bede musiala go
odstawic w najblizszej przyszlosci.Zastanawiam sie czy pierwsza w moim zyci
depresja i zazywanie leku d ponad pol roku swiadczy o tym ,e tak naprawde juz
nigdy sie nie wylecze? Paniecznie boje sie nawrotu smutku, nie chce stracic
kontroli nad swoim humorem ( mimo,ze i tak obecnie kontrluje mnie lek). Czy
wystarczy mi SILNA WOLA i PRACA - dodam jeszcze ,ze zaczynam nowa, dobry
moment na odstawienie lekow....nie chce tez szukac sobie powodow do ich zazywania.
Poza tym moja mama cierpi na CHAD , z depresja i mania mialam kontakt cale
zycie. Nie chce zeby antydeprsanty doprowadzily mnie do mani, chociaz mam
swiadomosc swoich zachowan i obseruje sie tak jak cale zycie bserwowoalam
zachowania mojej mamy...
Na dodatek biore leki przeciwpadaczkowe,ktore prawdopodbnie eleminowaly by
manie....
Czy sadzicie cokolwiek na ten temat?
( zispin - lek ekmendowany w UK przy padaczce, glowny skladnik to
Mirtazapine - pojecia nie mam co to....)