lena.20
25.10.06, 16:44
Proszę Was o pomoc...
Może już ktoś podobnie się wypowiadał, nie wiem. Szukałam w archiwum, nic nie
znalazłam.
Opiszę trudną dla mnie sytuację, bardzo nową i dziwną. Kieruję ją do osób
cierpliwych i takich, które mogą pomóc mi, doradzić, co mam ze sobą zrobić...
W zeszłym roku moje życie uległo zmianie. Bałam się, że nie zdałam matury,
jednak ją zdałam. Wreszcie zaczęłam się spotykać z moim wymarzonym facetem,
tym o którego walczyłam parę lat. Do tej pory jesteśmy razem i to chyba
jedyna osoba, która podbudowuje mnie we wszystkim, motywuje do działania.
Niestety coś się zaczęło dziać...poszłam na studia, nie trafiłam w "TO".
Studiowałam kierunek, który w ogóle mi nie odpowiadał, ludzie też
beznadziejni, denerwowała mnie grupa, wszystko co tyczyło się uczelni... nie
interesowały mnie tematy, zero przyjemności z nauki a zawsze byłam kujonkiem,
siedziałam godzinami nad książkami, a czasem po prostu z nudów brałam zadania
z matematyki i rozwiązywałam je...Studia były pierwsze...
Następna zmiana adresu - zamieszkałam z ciocią, w rednim wieku. Zagubiona,
wdowa, sama, rozrywka - filmy i seriale. Zero tematów do rozmowy, jeżeli już
to pieniądze i polityka czyli to co najmniej mnie interesuje...
I zaczęło się...non stop siedzę w domu, nie chce mi się nigdzie wychodzić,
ani na imprezy, do kina, odmawiam znajomym spotkania, nie chcę nikogo
widzieć. Jak siedzę w domu nie robię nic, większość czasu spędzam przy
kompie, czytaniu, szukaniu...
Kiedyś byłam bardzo rozrywkową osobą, teraz jestem jak stara baba, bez tego
wigoru, witalności..
Prócz tego często płaczę, trzęsą mi się ręce jak się wkurzę, a także zaciska
mi się gardło, że nie ogę przełykać śliny. Czasem jak jestem na uczelni
(studiuję teraz nowy kierunek - stosunki m-dzynarodowe) mam ochotę coś
powiedzieć albo zrobić niespokojnego i wtedy muszę sobie mówić "ogarnij się
dziewczyno, ogarnij" i na chwilę przechodzi. Któregoś dnia jak jechałam
autobusem stała obok mnie kobieta, wredna, stara, bogata. Patrzyła na mnie z
pogardą. Miałam ochotę złapać ją za włosy i cisnąć jej głową o szybę... nie
wiem, ale dla mnie to nie jest normalne...
Także pracuję... mam beznadziejną pracę, której wprost nienawidzę. Jestem tam
od 7 miesięcy, robię coś co w ogóle mnie nie interesuje. Szef jest luzak, co
też mnie denerwuje, bo nie potrafię podejść do pracy na poważnie. Zachowuję
się przez to czasem bardzo niestosownie, powiem coś po czym on dziwnie na nie
patrzy, np. przeklinam, obrabiałam do niego dupę koleżance z pracy.
Stoję na przystanku, na uczelni podczas przerwy, w autobusie, modlę się do
boga, żebym się tylko dobrze czuła (prawdopodobnie mam wrzody, a palę i piję
kofeinę co nasila objawy) bo mam wrażenie że zemdleję.
Mamroczę przez sen, ciocia mnie uświadomiła.
Smucę się często, płaczę...
Kocham mojego faceta, a czasem mam go dosyć tylko nie potrafię tego mu
powiedzieć, bo go zranię...
Myślę o przeszłości, wiele przeżyłam złych omentów, po których wiele ludzi by
się załamało, ale ja się trzymałam,nie dołowałam. Teraz żyję przeszłością,
nie mogę się od niej uwolnić.
Często mam koszmary, prawie co noc. Ostatnio próbuję myśleć pozytywnie i
udaje mi się spokojnie spać.
Mam dziwne myśli, takie nie trzymające się kupy, jakbym miała ostrego kaca,
co mnie najbardziej wkurza w tym wszystkim i zero radości z życia, a mam
prawie wszystko.
Może powinnam znaleść sobie jakieś zainteresowanie, ale kreatywne, może wyjść
do ludzi, pobiegać czy poćwiczyć...
iść na imprezę...
nie wiem.
Jest mi źle...
Boję się, że to może jest jakaś choroba psychiczna. Nie wiem...
Nie chcę brać leków, moja siostra brała, była też w szpitalu. To jej nic nie
dało.
Ma pracę, kupiła dom, samochód, urodziła dziecko i jest szczęśliwą żoną -
przeszło jej wszystko.
Ja wiem, że nie powinnam marudzić, bo nie mam tak źle, można jakoś z tego
wyjść a przykładem jest moja siostra. Ale ja nie chcę czekać na poprawę!!
Ja pragnę być taka jak kiedyś - wesoła, rozrywkowa, interesująca się
wszystkim lenka..
Proszę...POMÓŻCIE!!!!
DORADŹIE MI COKOLWIEK...