martinezoom
14.12.06, 19:34
...wracam po dniu bezsensownego wzbogacania mojego szefa, do domu. I co? Coś
zjem, posurfuję w necie, obejżę coś bezsensownego w TV, usiądę na łóżku i
popatrze na symbole dawnego mnie (zakurzona gitara, sterta książek ze studiów
których nie skończyłem, canon eos 33); powiem sobie kilka razy "do du*y z tym
wszystkim" i poczuję jak nadchodzi frustracja, wstrętny oślisgły ściskający
za żołądek i tchawicę strach (że muszę jutro iśc do pracy i oddawac się
zajęciu którego nienawidzę, że nie mam wyboru w swoim życiu, że nic nie
potrafię zrobic poza tym co muszę, że nie mam przyjaciół), poczucie winy (że
nic nie robię aby odmnienic swoje życie a jak próbuję to szybko to upada) i
te pojawiające się myśli : słomiany zapał; nieudacznik; przeciesz inni mają
znacznie gorzej niż ja, więc o co chodzi?
Zadam byc może retoryczne pytanie:
Jak się wyrwac z tego marazmu?
Jak się zmusic aby wyjśc pobiegac i porobic coś co dawniej mnie cieszyło?
Skąd znaleś w sobie siłę?
Jak..?
pzdr.
m.