Dodaj do ulubionych

Jak zachęcić chorego do leczenia?

12.01.07, 11:10
Mój syn ma depresję. Ale nie chce skorzystać z porady lekarza, bo w tej
chwili ja jestem jego najgorszym wrogiem. Do tej pory byłam najlepszym
przyjacielem. Ale straciłam pracę i dla syna jestem nikim. On w tej chwili
jeszcze się uczy, ale czarno widzę jego przyszłość. Swoją też.
Obserwuj wątek
    • kurcze_moll Re: Jak zachęcić chorego do leczenia? 12.01.07, 11:26
      lepiej niech sie uczy.
      Jak sie zacznie leczenie to moze sie zniechecic do nauki.
      Pogarszajace sie samopoczucie samo zmusi go do pojscia do lekarza.
      Pani, jak i cala rodzina to 50 procent choroby, usilowanie wplyniecia na
      lekarzan i syna moze niechcaco nawet wywolac ujemny feedback /
      • odtracona Re: Jak zachęcić chorego do leczenia? 12.01.07, 11:37
        Ale on właśnie nie chce się uczyć, ale nie da się spokojnie z nim porozmawiać
        (ja naprawdę to potrafię), bo od razu na mnie wrzeszczy i we mnie upatruje
        przyczynę swoich niepowodzeń szkolnych (kiedyś był naprawdę dobrym uczniem).
        Twierdzi, że to ja zniechęcam go do nauki. Prawda jest taka, że ja od dłuż-
        szego czasu dokładnie go obserwuję i na podstawie tych obserwacji oraz szcząt-
        kowych rozmów doszłam do wniosku, że on jednak ma depresję albo silną nerwicę.
        Nie jestem aż tak biegła w tej sprawie. Czy silna nerwica może doprowadzić do
        depresji?
        • mskaiq Re: Jak zachęcić chorego do leczenia? 12.01.07, 23:22
          Nerwioca to strach a strach bardzo czesto jest przyczyna depresji. Jesli
          potrafisz odebrac ten strach wtedy depresja sie wycofuje.
          Piszesz ze wrzeszczy kiedy probujesz z Nim rozmawiac. Nie rozmawiaj na temat
          szkoly, ani o depresji. Postaraj sie rozmawiac z Nim o Swoich planach, o tym ze
          bedziesz szukala pracy, ze znow bedzie wszystko w porzadku.
          On potrzebuje upewninia ze bedzie dobrze, ze znajdziesz prace. Ty sama musisz w
          to wierzyc i szukac jej.
          Wyciagaj go na spacery, ale nie na sile, ot tak przy okazji. Staraj sie rowniez
          aby byl zajety, Ty rowniez. Kiedy jestes zajeta nie ulegasz negatywnym myslom,
          ktore przynosza depresje.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • suzanah3 Re: Jak zachęcić chorego do leczenia? 13.01.07, 01:07
      Nerwica i depresja często występują razem...Ja jestem zdania, że jesli on ma
      naprawdę depresję-to kwestia czasu az dostanie takiego "kopa" w sensie
      cierpienia, że sam pobiegnie ochoczo do doktora...Tak było ze mną :)
    • eizo1 Re: Jak zachęcić chorego do leczenia? 13.01.07, 03:02
      niech sam zdecyduje
      • odtracona Spacer z synem i jego przyczyna nerwicy 13.01.07, 18:15
        Wyciągnęłam wczoraj i dzisiaj syna na spacer. Spacerować w deszczu - nawet
        to było przyjemne. Zaczął rozmawiać, otworzył się troszeczkę i przede wszyst-
        kim uspokoił. Nawet poszliśmy na małą przekąskę do baru. Kupiłam mu mały pre-
        zent, aby wrócił mu pogodniejszy nastrój. Ale też i przeraziłam się. Dowiedzia-
        łam się, że nie może wytrzymać w tej szkole (jest w klasie maturalnej), bo ni-
        szczy go psychicznie kilku kolegów z równoległej klasy. Obrażają go, szczegól-
        nie, gdy wchodzi do WC, albo jak stoi z innymi na korytarzu. Wytrzymuje to
        cierpliwie, bo nie chce się z nimi bić, ale też i nikt z klasy go nie broni.
        Musi wytrzymać to wszystko do matury. Nie może się poskarżyć wychowawczyni, bo
        nie miałby wtedy życia. Co zatem robić? Co byście zrobili na jego i moim
        miejscu? Przyczyną ich zaczepek jest to, że znaleźli sobie po prostu bardzo
        spokojnego "kozła ofiarnego", którego można obrażać i upokarzać. Syn zaczął
        wagarować, bardzo niechętnie chodzi do szkoły. Aż do dzisiaj nie wiedziałam
        o tych jego kłopotach, bo nie chciał mnie martwić. Jestem wściekła. Kiedyś tak
        chętnie się uczył. Myślałam, że będzie z radością się uczył, aby dostać się na
        wymarzone od lat studia. Kilku kretynów zmarnowało mu 2 lata nauki, które teraz
        będzie ciężko nadrobić. Chociaż nie o to w tym chodzi. Zależy mi na tym, aby
        syn od nich się uwolnił i aby w przyszłości nie miał takich debili w swoim oto-
        czeniu.
        • miriam11 Re: Spacer z synem i jego przyczyna nerwicy 13.01.07, 18:20
          Może przenieś go do innej szkoły? Ja wiem, że to stres, ale i tak chyba
          mniejszy, niż codzienne znoszenie upokorzeń!
          • sneeper_mmvi Re: Spacer z synem i jego przyczyna nerwicy 13.01.07, 18:27
            jest milosc
            brac takie same leki jak chory
            kochasz - rob to co on
            jesli dawka lekow nasercowych jest toksyczna , zabije i zdrowego i chorego
            jesli nie jest toksyczna - nie zabije ani zdrowego , ani chorego
            kto kocha , albo widzi blizniego
            zacznie robic to co on

            gdyby cos bylo zle w leczeniu , u brata -zobaczysz to szybciej niz lekarz
            wtedy brat szybciej wyzrowieje,

            jak bedzie dobrze, brat bedzie leczyl sie z wlasnej woli,

            a ty mozesz sob9e wziac cos na zmniejszenie cisnienia , gdy mialas wysokiwe w
            czasie brania lekow, ktorych nie musialas brac , ale bralas je dla brata

            --
            lecznie autyzmu nie wciaga jak narkotyk
            chociaz milosc wciaga jak nrkotyk
            • sneeper_mmvi Re: Spacer z synem i jego przyczyna nerwicy 13.01.07, 18:38
              wazne :
              dzieci autystyczne onanizuja sie
              schizofrenicy bywaja agresywni i rozbijaja przedmioty
              depresyjni popelniaja samobojstwa

              jak kiwac sie z takim autystycznym agresorem ?

              - trzeba miec zdrowe poglady moralne
              i rozumiec co to jest markowanie ciosow
              w mysl zasady stosowanej w innej dziedzinie :

              " oni kradna ,zabijaja, gwalca - my ich kochamy, ale ich
              nie nasladujemy" [ i umiec to sobie przelozyc ]
            • sneeper_mmvii Ortodoks 13.01.07, 19:25
              no to przeszlismy przez linie zmiany daty dzieki za pomoc
              -sneeper

              ps. chodzilo o skrzynke glosowa w telefonie, ale trzeba chwile poczekac

              gdyz niecierpliwosc jest upadkiem wielkich a cierpliwosc zwyciestwem malych
              --

              pamietam jak moj oddzial przeniesiono z przyczyn administracyjnych do innego
              szpitala z oddzialem dla dzieci, uczylem sie grac na pianinie, ogladalem fajny
              telewizor podarowany tym dzieciom w latach 80- tych, mialy swoja szkole i uczyly
              sie,
              --
              interwencja z Izraela jest bzwzglednie konieczna
              ale Izraelici musza najpierw u siebie zrobic porzadek
        • marwolo Re: Spacer z synem i jego przyczyna nerwicy 14.01.07, 11:48
          Nie wiem naprawdę, co doradzić :(

          Najbardziej wnerwia fakt, że takie zera to pewnie ani nie będą miały depresji,
          ani nerwicy, ani czegokolwiek innego - a jak czlowiek porządny, to zawsze ma
          jakieś problemy :/
          Niech się trzyma; może ktoś jeszcze na tym forum coś doradzi.

          Pzdr mocno
          • sneeper_mmvii Re: Spacer z synem i jego przyczyna nerwicy 14.01.07, 12:23
            oczywiscie to prawo fizyki
            - im wieksza liczba neuroleptykow tym bardziej osobowosc zmierza do zera
            • odtracona Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 09:38
              Może wymyślicie coś jeszcze w tej sprawie? A co na to "maska"?
              • ollaboga77 Re: Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 14:07
                Takie sprawy załatwia się z dyrektorem, psychologiem ( po to w szkole jest) lub
                pedagogiem i wychowwawcą.

                Syn wtedy poczuje sie pewniej. Że nie ejst sam. Nie wiem czmu Pani jeszcze tego
                nie zrobiła. Sama Pani pisze, że on chce iść na swoje wymarzone studia.

                Swoją drogą jeśli pojawi się tu ida37 ona jest nauczycielką w szkole to też mam
                nadzieję dorzuci swoje 5groszy.

                Ale to co napisałam jest najprostrze i najskuteczniejsze.
                Zyczę powodzenia !
                • odtracona Re: Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 14:25
                  Syn boi się, że po rozmowie z dyrektorem lub wychowawcą będzie jeszcze gorzej.
                  Będą chcieli wiedzieć, kim są tamci uczniowie i boi się zemsty z ich strony.
                  Dowiedziałam się o tym kilka dni temu. Teraz on nie chce przenieść się do
                  innej szkoły, bo już w maju matura.
                  • ollaboga77 Re: Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 16:18
                    Tak naprawde to nie ma innej mozliwości w tej sytuacji. Zresztą pewnie rodzice
                    tych uczniów beda proszeni do szkoły.

                    Prosze tak sprobować... bo jego stan się bedzie pogłębiał...

                    A jeśli obrót sprawy miałby by taki, że pomimo tego wszytskiego co juz
                    wczesniej napisała nadal nic to wtedy moze zmienic szkołe. Czy na dzienna czy
                    wieczorowa i zaoczną. Z takich liceów ludzie tez idą na studia.
                    powodzenia
                    • euforyjka Olla 15.01.07, 16:20
                      widze, ze bardzo przejelas sie tym co sie dzieje na forum wegetarianizm. jesli
                      mam byc szczera to lepiej daj sobie spokoj z tamtym forum i w ogole tam nie
                      zagladaj bo jego admin to chyba najwiekszy cham jaki moze byc. pozdrawiam
                      • ollaboga77 Eufora 15.01.07, 16:38
                        Dzięki Eufora, ale raz tam weszłam i sadziłam, że dowiem sie czegos na temat
                        vege. po czym się okazało, że nie ma mowy bo misiu i spółka.... człowieka
                        zjedzą ze smakiem... to mięsozercy ^99
                  • eizo1 Re: Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 16:47
                    przecier z to nie jest dziecko
                    niech to sam załatwi
                    • eizo1 Re: Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 17:00
                      a jak sam nie potrafi to niech idzie do psychologa
                      bo do końca życia nie będzie miał takie problemy
                      i sobie zwyczajnie nie poradzi
                      • ollaboga77 Re: Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 17:16
                        nie poradzi? i co rozwiazanie widzis z wbójce? 1 na kilku chłopaków? no to nie
                        ma on szans drogi eizo... zresztą miałby wtedy tez problemy z zachowanie w
                        szkole..

                        Lepiej juz nie doradzaj. Ciekawe czy sam tak załatwiałes sprawy co?
                        • eizo1 Re: Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 17:44
                          jakiej bójce
                          bójka to jest dziecinda niepraktykowana od pierwszych klas gimnazjum


                          on jest w klasie maturalnej więc ma skończone 18 lat niech złoży doniesienie na
                          policje i dołączy ją do skargi na dyrektora do kuratorium


                          i tyle
                          • koalaa8 Re: Może macie jeszcze inne rady? 15.01.07, 18:17
                            >Mój syn ma depresję. Ale nie chce skorzystać z porady lekarza, bo w tej
                            >chwili ja jestem jego najgorszym wrogiem. Do tej pory byłam najlepszym
                            >przyjacielem. Ale straciłam pracę i dla syna jestem nikim. On w tej chwili
                            >jeszcze się uczy, ale czarno widzę jego przyszłość. Swoją też.

                            Wg mnie żeby pomóc synowi musisz zrozumieć dokładnie syna problem, usiąść blisko
                            niego, powiedziec że bardzo go kochasz i jest najwazniejszy dla Ciebie. Musicie
                            rozmwaić na jednym poziomie żeby czuł się przy Tobie bezpiecznie, najlepiej
                            żebyś mogła go jeszcze przytulić, wtedy się otworzy i będziecie rozmawiać. Jak
                            wyjść z depresji to najlepiej zapropnować wspólny spacer, basen, rower, kręgle,
                            cokolwiek związane z ruchem. Zadbać o syna,usmiechaj się do niego, żeby czuł się
                            dla Ciebie kimś wyjątkowym. Odnośnie szkoły może syn coś sam zaproponuje jakieś
                            rozwiązanie. Jak bywam negatywna, na mnie to działa, wychodzę z depresji,
                            schizofrenii i nerwicy, jestem na dobrej drodze.
                            pozdrawiam
    • mskaiq Re: Jak zachęcić chorego do leczenia? 16.01.07, 04:03
      Mysle ze najlepiej znalesc rozwiazanie ktore zmieniloby tych chlopakow w
      Twojego syna przyjaciol.
      Sankcje przeciwko nim przyniosa wieksze zaczepki i wiecej problemow. Moze warto
      zaprosic ich do domu na dobre ciacho wlasnej roboty. Dobro przynosi dobro,
      lepiej isc taka droga.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka