kismett
12.02.07, 23:51
Cześć.Mam 25 lat i fobię społeczną od 12.Zwiedziłam kilka gabinetów
psychiatrycznych i brałam kilka lat leki,które kompletnie na mnie nie
podziałały m.in sławny seroxat,więc ostatnio postanowiłam rozstać się na
dobre z lekami oraz lekarzami-rutyniarzami.Mam już naprawdę bogate
doświadczenie w walce z tym choróbskiem(byłam juz na dnie)i wiem,że dla
większości chorych nie ma nic lepszego niż częste kontakty z ludzmi.Trzeba
się konfrontować z tym czego się boimy,nie ma lepszego sposobu.Mam koleżanki
na studiach ale nie chcę im mówić dlaczego czasem się dziwnie zachowuję.To
chyba i tak nic nie zmieni.Najlepszym rozwiązaniem byłaby terapia grupowa dla
ludzi z F.S.,ale takiej nie ma w SZCZECINIE.Byłam na jednej pt."wszyscy do
jednego wora".Trafiłam do grupy z osiemdziesięcioletnim panem z depresją
emerytalną,nimfomanką,facetem zdradzanym przez żonę i innym przezywającym
lobbing w pracy.Brakowało tylko alkoholików,którzy mieli osobną grupę.Poza
tym wszyscy byli towarzyscy,świetnie się ze sobą czuli.Miałam wrażenie,że
niektórzy chodzą tam dla rozrywki.Jedna babka gadała tylko o facetach i
podrywała wszystko co się ruszało ;-).Wytrzymałam tam tydzień.
Dlaczego terapie dla ludzi z fobią są chyba tylko Warszawie?Nie ma na nie
kasy czy ludzie z fobią boją się na nie chodzić?Ja już wiem,że to jedyna
metoda.Większość sobie jakoś radzi,ale "jakoś" to chyba za mało.Samo może
przejdzie ale kiedy?
Poza tym nie znam nikogo z fobią społeczną,a na tym mi bardzo zależy bo chyba
inaczej mi się nie poprawi.Więc jak jesteście ze Szczecina i okolic to
piszcie:kismett@gazeta.pl Możemy do siebie pisac a potem może się spotkamy?
Nie chcę nikogo wystraszyć :-)