loreee
24.03.07, 19:59
od pewnego czasu mam coraz mniej sily i coraz wieksze kryzysy. nigdy nie
mialam marzen, ani zadnego celu w zyciu, a kazdy dzien byl dle mnie koszmarem
i walka, zeby go jakos przetrwac. trwalam jakos na tym swiecie tylko ze
wzgledu na moja mame. teraz wydaje mi sie, ze to wszystko nie ma sensu, a
najgorsze jest to, ze na nikim nie moge sie wesprzec. nie mam przyjaciol,
ktorym moglabym zaufac i poprosic o pomoc, a ostatnio zawiodlam sie takze na
mjej mamie. ona jest za mna, pod warunkiem, ze wszystko robie po jej mysli.
kiedy prosze ja o to, zeby przestala pewne rzeczy robic, bo to mnie rani,
strasznie sie denerwuje i mowi, ze przesadzam. a ja juz zaczynam miec dosyc
tego zycia. jesli kazdy dzien to udreka i nikomu na mnie nie zalezy, to ile
mozna sie tak meczyc????