aidka
16.05.07, 17:16
włączony miałam przed chwilą program jednej z telewizji
/fabularno- domkumentalny/
gdzie mówiono o poprawie u osób depres.
która może nastąpić po podjęciu decyzji o udaniu się w niebyt
albo tu
albo na priva
już komuś o tym mówiłam
że też tak miałam
po tym, jak wszystko mi się zawaliło
w pewnym momencie jednak
przestałam płakać
nikogo nie błagałam o pomoc
tylko spokojnie napisałam testament
wysłałam go
wykąpałam się
umyłam i ułożyłam włosy
ubrałam "śmiertelną", moją najlepszą koszulkę z czarnej koronki
i powoli pisałam list ostatni
powoli
łykalam zgromadzone przez rok leki
i czułam...
ULGĘ
że to wreszcie cholerny koniec
no ale
jak widać
g.... z tego wyszło
a teraz tkwię w zawieszeniu - ani się cieszę, że żyję
ani martwię, że nie zdechłam..
i takie to buty...