colinmontenegro
29.08.07, 05:41
List do Pani Dokgor Ś
....TO było tak dawno temu, już będą 2 lata a ja dziś znów obudziłem
się w środku nocy przypominajac sobie ten koszmar który mi się
przydażył...Tak byłem w szpitalu psychiatrycznym w Toszku. Spędziłem
tam 7 dni, dni kótre mnie tak strasznie zmieniły. Kiedyś wcześniej
byłem radosny, szczęsliwy z maturą w kieszeni...heh....wepchneli
mnie tam siłą, bo miałem na rękach sznity. Tak, owszem czasem
zadawałem sobie ból, czasem nie radzięłm sobie z natłokiem
problemów, ale...ale miałem zawsze takie poczucie wartości,
wiedziałem, że coś znaczę..hehe...Toszek... mój najgorszy koszmar,
to co tam przeżyłem, te zimne noce....Do dziś pamiętam nazwisko Pani
Doktor, która rządziła na oddziale, nigdy wcześniej nie
przypuszczałem, że coś takiego ma miejsce...hehe pamiętam jak
wmawiała mi chorobę psychiczną, jak obiecywałą, że nigdy mnie nie
wypuści. Pamiętam, ciągle pamiętam jak inni pacjenci się bali, ten
strach w ich oczach. Boże nie chciałbym, nigdy więcej spotkać ludzi
tak zaszczutych, tak upokarzanych jakich TAM widziałem. Nie wiem,
nie potrafię sobie wyobrazić, tego, że człowiek może tak bardzo
poniżyć człowieka.....Ja, ja starałem się wytrwać na tym strasznym
oddziale, bez słońca, nocą było tak zimno że zwijałem się w kłębek,
musiałem uważać, bo agresywni pacjenci potrafili zaatakować...
Pamiętam jak doktor potraktowała starszego dziadka, który trafił w
szoku, bo zmarła mu małżonka, jak tłumaczyła mu, że teraz na niego
będzie kolej, że nikt go przecież nie będzie utrzymywał...tak...tak
właśnie Pani Doktor ja to pamiętam..pamiętam...ciągle pamiętam jak
wmawiała mi Pani, że stanowię dla siebie zagrożenie, jak potrafiła
pani krzyczeć przez pół oddziału i śmiać się z tego, że wstydzę się
korzystać z toalety bez drzwi....7 dnia przyszedł z urlopu
psycholog, którego przez cały mój pobyt nie było, zbadał mnie i
powiedział, że wyjdę do domu, że to kryzys wieku
dojżewania....psycholog nie chciała słuchać o tym co działo się na
oddziale, chyba wszysyscy myśleli, że mają kolejną marionetkę, którą
będzie można naćpać relanium i postawić w koncie....Wyszedłem ze
szpitala, przyszedł policjant zebrał zeznania...sprawę o
bezpodstawne trzymanie w szpitalu umorzono...Wyszedłem już całkiem
inny, przerażony, bałem się światła, nagle z typowego imprezowicza,
człowieka aktywnego, zrobiła się ze mnie szara mysz.......dziś
staram sie żyć normalnie, chciałbym zamknąć te straszne drzwi,
czasem jednak, tak jak dziś mam przed oczami siebie, jak mówię jej,
ze nie jestem chory, że to nie prawda, żeby przestała...no cóż nie
jestem chory...Pani Doktor..nie miała Pani prawa mi życia odbierać,
nie miała Pani prawa,
Przepraszam, musiałem napisać....