Dodaj do ulubionych

takie luźne myśli

09.07.03, 16:13
Hej. Jestem tu pierwszy raz. Pomyślałam dziś, że czuję się jak dobrze
funkcjonujący robocik. Po lekach. Efectin 150 mg. Zero uczuć. Cynizm. Chęć do
działania, może nawet pewna nadaktywność, ale - mam nadzieję :) - nie mania,
o której przeczytałam w ulotce, dołączonej do E. Zniknęła nadwrażliwość. Jest
głowa, logiczne myślenie, nie ma "bólu istnienia". Nie boli mnie `sprawa`,
która dotąd tak bardzo bolała. Został chłodny ogląd. Żałuję? Nie.
Uśmiercam "ciepłą" blue_a...Będzie "po trupach do celu". Bez zbędnego
analizowania, bez przeżuwania. Przypomniałam sobie dziś coś mocno smutnego.
Pojawiły się dwie łzy...Zatrzymały się w oczach. Przestaję umieć płakać.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • alliss Re: takie luźne myśli 10.07.03, 02:36
      hej:)

      tez biore effectin. na poczatku mialam podobne uczucia do twoich. totalna
      obojetnosc na pewne sprawy( nie wazne jakie, ale bardzo wazne dla mnie).
      z jednej strony radosc, z jakby "pancerza" ktory nie pozwala mi byc juz taka
      nadwrazliwa, a z drugiej obawy: czy aby lek, chemia nie odbiera mi emocji,
      wlasnego subiektywnego osadu pewnych spraw, tak waznych dla mnie. z jednej
      strony radosc ze tak juz nie cierpie, nie doluje sie, nie schizuje, mam wiecej
      sily, a z drugiej obawa czy nie zatracam powoli sama siebie, swoich uczuc,
      mysli.trudno mi o tym myslec, mowic. minelo juz duzo czasu od poczatku
      leczenia, jest coraz lepiej, odzyskuje emocje, ale pewna obojetjnosc
      pozostala. "tamten"sposob myslenia daje o sobie znac szczegolnie wtedy, gdy
      zapomne tabletki i przez nastepny dzien wracaja jakby "strzepy, skrawki" starej
      osobowosci i sposobu myslenia.(az boje sie pomyslec o odstawieniu) ale sie
      rozpisalam. jesli chcesz, prosze pisz na priva , to bardzo wazny temat dla mnie

      pozdarawiam

      alliss
      • indziej Re: takie luźne myśli 25.10.03, 15:35
        Czesc!Napisz domnie jakiegos maila.Gdanie z osoba"zorientowana " w temacie
        pomaga mi doraznie.Milo by bylo gdybys znalazla chwilke i napisala czy np.
        wierzysz ,ze powrot do tamtego stanu swiadomosci jest mozliwy?A co na to twoj
        lekarz?I czy Ci pomaga?Pozdr
    • blue_a Re: ja też chcę odpowiedź... 11.07.03, 15:15
      ...od Pani Iwony :) Tak na marginesie - podoba mi się, że ktoś traktuje `nas`
      poważnie. Ad rem: czy te odczucia miną? czy nadwrażliwość może wrócić po
      skończonym leczeniu? i chciałabym ją zachować, i nie.
    • iwona.grobel Re: takie luźne myśli 12.07.03, 19:00
      No i znów kij w mrowisko. To prawda, że robię na forum za eksperta (ekspercicę, jak ktoś mnie wcześniej określił),
      ale naprawdę nie wiem wszystkiego. Z ogromnym zainteresowaniem czytam to, co państwo piszecie, jak opisujecie
      swoje odczucia, emocje, samopoczucie, reakcje na leki. Cieszę się, że się tym dzielicie z innymi, to bardzo cenne. Nie
      ukrywam, że sama wiele uczę się od pacjentów. Co innego wiedzieć, jakie mogą być objawy uboczne po leku,
      wyczytawszy to z książki, a co innego usłyszeć bezpośrednią relację, móc o różne rzeczy dopytać. Odpowiadając
      na państwa pytania też mogę się dzielić tak zdobytą wiedzą.

      Leki przeciwdepresyjne nowej generacji, a do takich należy wenlafaksyna (Efectin jest jej preparatem) nie powodują
      zmiany świadomości, nie otumaniają, nie sprawiają, że tracimy wrażliwość. Mogłybyśmy podyskutować bardziej
      szczegółowo gdybym wiedziała, co kryje się pod określeniem utraconej nadwrażliwości. Tym bardziej, że z
      napisanych słów wcale nie wynika, że to stan szczególnie pożądany. I czy przypadkiem ta "nadrważliwość" to nie
      był powód zlecenia leku? Przecież jakiś powód być musiał. Blue_a, mówię szczerze, nie chce mi się wierzyć w to
      "zero uczuć" i "cynizm". Zresztą dalsza część wypowiedzi zdaje się temu przeczyć (dwie łzy to jednak łzy, może nie
      musi być ich więcej). Wierzę natomiast, że samopoczucie zmieniło się i to, rozumiem, zastanawia, na ile przyczynił się
      do tego Efectin.

      Pacjenci, którym z powodu zaburzeń depresyjnych zlecam lek, dość często mówią na początku leczenia, że nabierają
      dystansu do spraw, które wcześniej wydawały się beznadziejne. Zastanawiają się, czy po odstawieniu leku
      wszystko powróci do poprzedniego stanu. Okazuje się, że jeśli leczenie przebiega prawidłowo, dystans zostaje, bo
      w tym przypadku oznacza on po prostu zdrowienie. Już byle co nie pogrąża w czarnej rozpaczy, nie jest
      beznadziejne, można sobie poradzić, znajduje się na to na to siły. To chyba nie jest utrata wrażliwości, prawda?

      Piszę oczywiście trochę obrazowo, w ogromnym uproszczeniu. Mam nadzieję, że czytający to psychiatrzy nie
      stukają się w głowę, że język mało profesjonalny itd.

      Pozdrawiam blue-a.

      Iwona Grobel
      • kkx Re: takie luźne myśli 12.07.03, 21:45
        Wg mnie to, co odbieramy jako "utrate wrazliwosci" to wlasnie zdobycie dystansu
        do gnebiacych nas problemow i otaczajacej rzeczywistosci.
        Moze to byc wplyw leczenia farmakologicznego, ale tez czasu i walki z samym
        soba.
        Z jednej strony jest to stan pozadany, bo dzieki chlodnemu spojrzeniu,
        poskromnieniu emocji jestesmy zdolni do zaangazaowania sie w zwykle, przyziemne
        funkcjonowanie.
        Z drugiej- pojawia sie niezadowolenie i poczucie utraty tej waznej cechy
        silniejszego odczuwania.... ale to przeciez wlasnie z ta cecha sprawia, ze
        wszystko bardziej boli, dostrzegamy wiecej niekorzystnych dla nas wydarzen,
        zbiegow okolicznosci, mamy wiecej obaw...
        Zatem, cos tracimy, ale i duzo zyskujemy...
        Wierze, ze z czasem uda sie znalezc "zloty srodek" miedzy rozsadna ocena
        rzeczywistosci a wrazliwoscia.
        Tego wszystkim zycze :-)

      • nadja Re: takie luźne myśli 13.07.03, 22:58

        > "zero uczuć" i "cynizm". Zresztą dalsza część wypowiedzi zdaje się temu
        przeczy
        > ć (dwie łzy to jednak łzy, może nie
        > musi być ich więcej).

        Ale cos w tym jest.
        ja kiedys plakalam bardzo duzo.
        Sposob na wyladowanie. Teraz pojawia sie juz...
        sama nie wiem, po prostu kiedy kolejny raz
        dzieje sie cos zlego to...jakby...nie jestem zdziwiona?
        i reaguje mniej "uczuciowo".
        Ale nie tak,ze nie boli...
        o nie....



        n
      • blue_a Bardzo, 14.07.03, 09:08
        bardzo dziękuję Pani za odpowiedź. Jestem co prawda pod opieką dobrego
        psychiatry (miła kobieta), ale szukam też hmm ratunku na własną rękę. Wierzę
        np., że zrównoważona dieta, ruch fizyczny (rzecz jasna nie wtedy, gdy chowam
        się do mojej "jaskini" :), tj. przeczekuję najgorszy czas pod kołdrą) są w
        stanie pomóc.
        Nie chcę pisać, jakie wydarzenie skłoniło mnie do leczenia się, wiem już
        także, że tabletki diametralnie nie zmienią mi życia (na co w swej naiwności
        początkowo liczyłam :), ale ufam, że zmieni się moje jego postrzeganie.
        Pasuje mi to, co usłyszałam w gabinecie. Że "gotowość do zachorowania nosi się
        w sobie, a jakieś wydarzenie jest tylko mechanizmem spustowym". Nieważne, co
        mnie "ustrzeliło" :) - "Efectin" w każdym razie pomaga. Przyznaję, że nawet
        dość podoba mi się jego efekt uboczny w postaci niemal zerowego obecnie
        zainteresowania seksem - kiedyś leczenie skończy się, przepraszam za
        frywolność, ale teraz "jest czas suszenia sieci" :) (czyt. w tym cyklu teraz
        jest czas pod nazwą `błogi spokój` :) Generalnie czuję, że leczenie to też dla
        mnie czas zastanawiania się, co dalej, jak sensownie poprowadzić swoje
        życie "po wyleczeniu". Proszę trzymać za mnie (i za wszystkich tutaj) kciuki.
        Duże pozdrowienia, blue_a.
    • sandra23 Re: takie luźne myśli 13.07.03, 12:22
      Blue, polecam Ci ksiazke: "Jak pomagal i leczyl Profesor Antoni Kępiński"
      Andrzeja Kokoszki. Ten znany psychiatra opisuje w niej mechanizm "korektywnego
      przezycia wartosci". Zrozumienie tego mechanizmu, w duzym stopniu pomaga
      zrozumiec dlaczego po farmakoterapii, ktora jest skuteczna, nie powracaja
      schematy czucia i myslenia charakterysyczne dla okresu choroby.
      Uczymy sie siebie od nowa. Obserwujemy swoje zdrowe reakcje, doswiadczamy
      spokoju i zrownowazenia, widzimy, ze potrafimy. Ta nauka zostaje, wiemy juz, ze
      mozemy byc..... A wrazliwosc powrqaca ale w zdrowym wymiarze.
      Sandra
      • blue_a hej, Sandro 14.07.03, 09:13
        wiesz, zaświtała mi niepewna myśl, że tak właśnie może być. Że siłą rozpędu,
        tj. na gruncie uczenia się (nie chcę być psem Pawłowa !!! :), dystans
        pozostanie. Dzięki za polecenie lektury, dziś będę jej szukać. Pozdrawiam.
    • blue_a luźnych myśli ciąg dalszy 14.07.03, 12:57
      np. taka (zupełnie serio) - zacząć pisać dziennik z okresu leczenia, a później
      go wydać :). Doskonale wiem, że pisanie, podobnie jak inne rodzaje twórczości,
      to niezły sposób na wyrażenie tego, co w duszy, a danie temu upust to świetny
      przyczynek do wyleczenia :) Martwi mnie trochę, że może nikt `tego` nie
      kupi... :) Ale i tak napiszę!
    • eremka Re: takie luźne myśli 14.07.03, 16:42
      Ja podobne odczucia mialam przy braniu seroxatu. Dystans - to odpowiednie
      slowo. Bylo tak, jakby nic mnie nie moglo poruszyc, zmartwic naprawde czy
      dotknac. Czy to zdrowienie? daj Boze! Ale czuje sie taka "wydrazana"..., no,
      ale przynajmniej cos jem, pije, a nie spedzam dni na paleniu fajek...
    • iwona.grobel Re: takie luźne myśli 18.07.03, 13:14
      Trzymam kciuki mocno.
      Pozdrawiam.
    • skrzyzow_ana jestem tutaj ponad trzy miesiace 27.10.03, 23:24
      prosze o dalszy ciag luznych mysli :)
      a w szczegolnosci, czy Twoje sieci znow sa mokre
      • skrzyzow_ana Re: jestem tutaj ponad trzy miesiace 29.10.03, 21:04
        skrzyzow_ana napisała:

        > prosze o dalszy ciag luznych mysli :)
        > a w szczegolnosci, czy Twoje sieci znow sa mokre
        ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka