Dodaj do ulubionych

wyalienowana w pracy

20.02.08, 22:33


hej, piszę do was i proszę o radę. Muszę zmienić swoje życie - zwłaszcza
siebie i swoje nastawienie do siebie samej. Nie potrafię nawiązywać
znajomości, pracuję w pewnej firmie już około roku, od tamtego czasu
zakolegowałam się z jedną osobą z którą jestem cały czas w pokoju, co do
innych to tylko rzucę zdawkowe cześć i albo odpowiedzą albo odwrócą się i
udadzą że nie zauważają. Wiem że to częściowo przez moje zachowanie, ponieważ
jestem strasznie zamknięta w sobie, nieśmiała i niewygadana i nie potrafię tak
podejść do kogoś i zacząć gadać. Próbuję podejść czasem do kogoś i zacząć coś
mówić ale tak naprawdę przez to że zastanawiam się co powiedzieć, nic mi nie
wychodzi, widzę ich niechęć lub "miły" uśmiech. Wmawiam (?) sobie że nikt mnie
nie lubi, nie szanuje i bardzo żle się z tym czuję, zamykam się jeszcze
bardziej. Jestem już tym bardzo zdołowana, w domu po pracy przeżywam wszystko
co się stało w pracy, kto jak na mnie spojrzał lub miny robione przez nich do
siebie. Jestem tam najmłodsza i wiele osób nie słucha moich poleceń, a jak o
coś pytam to odpowaidają z wielką łaską. Ja nie umiem się do tego odnieść, nie
potrafię zareagować na takie zachowanie i się postawić. Mam przez to wszytko
"dołek" który juz się ciągnie za mną od pół roku. Mąż mówi żebym szukała nowej
pracy ale ja nie szukam, kupuje tylko gazetę z ofertami co tydzień i
przeglądam - jak juz coś znajdę to nie wysyłam bo uważam że się nie nadaję i
zmiana pracy nie pomoże mi zdobyć poczucia wartości i będzie to samo...
pomóżcie
Obserwuj wątek
    • kontrreformacja Re: wyalienowana w pracy 21.02.08, 15:40
      Jedna rzecz mnie zastanowiła. Po co ty się własciwie chcesz z nimi
      kolegować? Poznałaś się bliżej z osobą z którą jesteś w pokoju, z
      resztą nie musisz. Poza tym z tego co piszesz, oni też nie wykazują
      dużych chęci do towarzyskich pogawędek w pracy. Moim zdaniem,
      niepotrzebnie się dołujesz. Praca to praca, nie trzeba się z
      wszystkimi przyjaźnić.

      zastanów się, czy to aby nie jest tak, że po prostu bardzo byś
      chciała, żeby inni zwracali na ciebie większą uwagę, lubili cię,
      zabiegali o twoje towarzystwo. Jako typowy przykład neurotyczki, ja
      tak mam. Cięzko mi się pogodzić z tym, kiedy ktoś nie klaska z
      zachwytu na mój widok i zaraz odczuwam to jako osobisty afront ;)
      A najpawdopodobniej ten ktos jest po prostu
      zajęty/zmęczony/niewyspany/też nieśmiały i wcale nie ma złych
      zamiarów.
      Jedyne co może warto zmienić to spróbować samemu okazywać więcej
      zainteresowania innym, tak by dać im do zrozumienia, że chętnie ich
      bliżej poznasz. Ale to też nie na siłę.

      A jakie kontakty z innymi ma ta osoba z którą jesteś w pokoju? Bo to
      jest dość naturalne, że najpierw poznajesz jedną osobę, a ona
      potem "wprowadza cię" w towarzystwo. We dwie/we dwoje zawsze raźniej.

      > Jestem tam najmłodsza i wiele osób nie słucha moich poleceń, a jak
      o coś pytam to odpowaidają z wielką łaską. Ja nie umiem się do tego
      odnieść, nie
      > potrafię zareagować na takie zachowanie i się postawić.

      A czy do ich obowiązków nalezy słuchanie twoich polceń i
      odpowiadanie na pytania? Podwładni cię nie słuchają, czy koledzy? Bo
      jezeli koledzy, to problem jest raczej w twoim podejściu, w
      oczekiwaniu, że coś ci się od nich należy, podczas kiedy tak nie
      jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka