Dodaj do ulubionych

Jak komuś pomóc

20.03.08, 21:07
Nie wiem czy forum to dobre miejsce na takie problemy, ale zawsze warto spróbować. Mam koleżanke, która wpada powoli w coraz to większą depresje. Zaczęło się od tego, że rozstała się z chłopakiem. Niby nie koniec świata, ale akurat w tym przypadku okazało się to druzgocącą porażką dla niej. Od tego momentu trudno w ogóle do niej dotrzeć. Zamknęła się w sobie, siedzi ciągle w domu i nie widzi w niczym sensu. Na każdą moją próbę, jakiego kolwiek kontaktu reaguje opornie. Wiem, że nie mogę jej teraz zostawić samej a im więcej czasu pływa tym sytuacja staje się poważniejsza. I teraz pytanie do was, co zrobić żeby jej pomóc. Czy są jakieś metody żeby wciągnąć znowu kogoś do tzw. życia zewnętrznego? Moje pomysły jakoś się kończą a w ogóle boje się tego, że koleżanka w ogóle przestanie reagować na jakiekolwiek moje słowa.Myślałam, że może upływający czas będzie lekarstwem, ale jest coraz gorzej. Może ktoś z was wie, co w takiej sytuacji robić?
Obserwuj wątek
    • nienill Re: Jak komuś pomóc 20.03.08, 21:40
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=210
      • sylwkasz Re: Jak komuś pomóc 20.03.08, 22:04
        Wyglada na to, ze twoja kolezanka ma depresje. Powinnas przekonac ja
        (co moze nie byc latwe) do wizyty u psychiatry lub chociaz u
        psychologa. Czasami gleboka depresja konczy sie probą samobojcza,
        wiec nigdy nie nalezy jej lekcewazyc.
        • nienill Re: Jak komuś pomóc 20.03.08, 22:16
          sylwkasz napisała:

          > Wyglada na to, ze twoja kolezanka ma depresje.
          nie bredz sywlka.
          to juz nie mozna miec na tym swiecie dola po stracie chlopaka tylko
          trzeba miec depresje i od razu wszystkie prochy lykac???

          Powinnas przekonac ja
          > (co moze nie byc latwe) do wizyty u psychiatry lub chociaz u
          > psychologa.
          z psychologiem mozna sprobowac :/ ggrrrr....

          Czasami gleboka depresja konczy sie probą samobojcza,
          ...szczegolnie wtedy, gdy depresja juz sie konczy.
          dlatego proponuje zostawic dziewczyne w spokoju i w depresji. bo
          jeszcze nie daj boze depresja zacznie jej mijac i bedzie miala sile
          na samoboja.
          • sylwkasz Re: Jak komuś pomóc 20.03.08, 22:19
            mysle, ze o tym czy powinna brac leki czy nie powinien zdecydowac
            lekarz, a nie my na forum. Ja zrozumialam, ze ta sytuacja trwa juz
            bardzo dlugo i jest coraz gorzej. Z jednego postu trudno
            wywnioskowac co jej dolega i czy to tylko dol czy depresja, pewnie
            ze moge sie mylic. Tak czy siak, milo ze jest ktos, kto sie martwi o
            tą dziewczyne, ze nie jest sama.
          • anetiv Re: Jak komuś pomóc 20.03.08, 22:33
            Dziękuje za odpowiedz.. Jak do tej pory próbowałam jakoś ja czymś zająć, wyciągając ją z domu. Tylko już sama nie wiem czy to jest wogóle metoda. Czas mija a sytuacja wcale sie nie poprawia.I wygląda ona mniej więcej tak, że razem z odejściem tego chłopaka otaczający ją świat przestał właściwie mieć znaczenie. Pierwszy raz spotykam sie aż z taką reakcją i nie wiem już jak dalej postąpić.
            • nienill Re: Jak komuś pomóc 20.03.08, 22:38
              anetiv napisała:

              Czas mija a
              > sytuacja wcale sie nie poprawia.
              a ja sie pytam: ILE tego czasu juz minelo?
              • anetiv Re: Jak komuś pomóc 21.03.08, 18:03
                Ta sytuacja trwa już kilka miesięcy i jakoś nie wydaje mi sie żeby to sie tak po prostu samo bez niczyjej pomocy nagle zmieniło. A najgorsze jest to, że większość osób bagatelizuje tą sytuacje. Kolega nawet stwierdził, że nie ma czasu i ochoty na wysłuchiwanie płaczliwej i przesadzającej baby. Brak czasu to magiczne słowo.. A podobno przed świętami odzywają sie w ludziach pokłady dobroci. Podobno tak sie dzieje..
                • nienill Re: Jak komuś pomóc 21.03.08, 19:20
                  anetiv napisała:

                  > Ta sytuacja trwa już kilka miesięcy i jakoś nie wydaje mi sie żeby
                  to sie tak p
                  > o prostu samo bez niczyjej pomocy nagle zmieniło.
                  wiec ją wyslij do psychiatry i tyle.
                  jesli nie bedzie chciala, to trudno. jej zycie i jej sprawa. nic na
                  sile.

                  A podobno przed świętami odzywają sie w ludziach pokłady dobroci. Pod
                  > obno tak sie dzieje..
                  jestem niewierzaca i wypraszam sobie tego rodzaju argumenty.
            • sajder86 Re: Jak komuś pomóc 20.03.08, 22:55
              moge jej dac moje namiary
              jestem fajny i wolny hlopak
              • nienill Re: Jak komuś pomóc 20.03.08, 23:00
                ooooooo :)
                witam pana :)
              • anetiv Re: Jak komuś pomóc 21.03.08, 18:15
                sajder86 napisał:

                > moge jej dac moje namiary
                > jestem fajny i wolny hlopak


                Podobno lekarstwem na nieudaną miłość jest zakochać sie znowu, ale chyba najpierw powinno sie poradzić sobie z poprzednim związkiem.
            • fobikspoleczny Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 21:16
              To trochę tak, jak z moją mamą.
              Cały czas słyszę: " kiedy Ty się wreszcie ożenisz, kiedy zostanę
              babcią - wyjdź gdzieś na dyskotekę, poznaj jakąś ładną dziewczynę,
              nie siedź tyle w domu" itp. itd.
              Ostatnio to nawet rozdaje na lewo i prawo - w pracy - młodszym
              koleżankom... telefon do mnie, a te wydzwaniają, czy niechciałbym
              ich zabrać gdzieś "na kawę" ( o kurwa, sam w to niewierzę !!! ).
              A tylko raz u niej w firmie byłem - ciekawe, czy to mój "wdzięk" tak
              na nie działa, czy raczej persfazja mojej mamy ( jestem pewien, że
              bardziej to drugie )?
              Jak sam poznam jakąś interesującą cipcię, to znowu jej się ona nie
              podoba... a to nie jest lekarzem, prawnikiem, bizneswomen...-
              słowem - chce mnie uszczęśliwić na siłę, co wcale " szczęścia " mi
              niestety nie przynosi.

              Depresja, to rzeczywiście bardzo zdradliwa choroba, która potrafi
              często zabić.
              Moim zdaniem, jeśli chcesz jej naprawdę pomóc, to... sama udaj się
              do psychiatry. Jest wiele gabinetów i ośrodków świadczących " porady
              lekarskie " ( tak jak małżeńskie, rodzinne itp. ), nie mówiąc już o
              poradach internetowych na stronach uznanych klinik i instytutów
              świadczonych " za friko " przez specjalistów.
              Lekarz będzie wiedział najlepiej, jak pomóc Twojej koleżance - i pod
              wzgledem objawów, postępowania z taką osobą itp. - i pod względem
              prawnym ( bo nie każdego na siłę do " wariatkowa " się zabiera, a i
              nie każdy wymaga " natychmiastowej " pomocy ).
              Otrzymasz fachową wiedzę i nie będziesz niepotrzebnie "dołować"
              swojej koleżanki własnymi wrażeniami na temat jej zachowania.

              Po takiej konsultacji, czy też gdyby objawy się niebezpiecznie
              nasilały zawsze można wezwać lekarza do domu; tylko, że laik odbiera
              je czysto subiektywnie... i nie wiadomo czego naprawdę one dotyczą -
              zwykłego " doła ", czy też utrwalonego i pogłębiającego się stanu
              depresyjnego - bo chyba nie chciałabyś, aby Twoja przyjaźń z
              koleżanką - na skutek zbyt nadgorliwego działania - bezpowrotnie się
              zakończyła?

              Takie podstawowe postępowanie wygląda tak, że jeśli stan depresyjny
              utrzymuje się ponad dwa tygodnie, to należy udać się do lekarza.
              Nie znaczy to wcale, że jest on już " głęboko " utrwalony (
              przeszedł w chorobę )... ale może się niestety w niedługim czasie
              biochemicznie w mózgu utrwalić.
              • nienill Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 21:24
                fobikspoleczny napisał:


                > Jak sam poznam jakąś interesującą cipcię, to znowu jej się ona nie
                > podoba...
                najwidoczniej twojej mamie, jako kobiecie, podobaja sie ludzkie
                genitalia, ale w "meskim wydaniu"
                • fobikspoleczny Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 22:26
                  Ach... ciekawa interpretacja!
                  Posłużę się nią jako bardziej " obiektywną " przy najbliższej okazji
                  rozmowy z mamą " na temat ".
                  • nienill Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 22:38
                    fobikspoleczny napisał:

                    > Ach... ciekawa interpretacja!
                    wal sie


                    naprawde nie mozesz sie obejsc bez tego rodzaju okreslen?
                    przeciez generalnie faceci _maja_ jednak to do siebie, ze w
                    obecnosci kobiet nagle zaczynaja sie myc, golic, czesac.... i gdzies
                    miedzy tymi rzeczami miesci sie takze bardziej poprawne politycznie
                    wyslawianie sie.
                    ciebie ta regula nie dotyczy?
                    • fobikspoleczny Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 22:59
                      Ach "wrónia" jak zwykle jest wrażliwa na punkcie gentaliów i "
                      określeń ". To chyba jakiś silny wstręt. Romek Polański nakrecił o
                      tym całkiem ciekawy film ( grozy ) pod tym samym tytułem.

                      > ciebie ta regula nie dotyczy?
                      > naprawde nie mozesz sie obejsc bez tego rodzaju okreslen?
                      > wal sie...???

                      >... przeciez generalnie faceci _maja_ jednak to do siebie, ze w
                      > obecnosci kobiet nagle zaczynaja sie myc, golic, czesac.... i
                      gdzies
                      > miedzy tymi rzeczami miesci sie takze bardziej poprawne
                      politycznie
                      > wyslawianie sie.

                      Normalnie się nie golą, nie myją i nie czeszą, a w obecności kobiet
                      wysławiają się " poprawnie politycznie "...


                      pl.youtube.com/watch?v=0NJUwvhi6XE&feature=related
                      • nienill Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 23:10
                        fobikspoleczny napisał:

                        > Ach "wrónia" jak zwykle jest wrażliwa na punkcie gentaliów
                        nie genitaliow w ogole, tylko tego jednego okreslenia uzywaniego
                        niezgodnie z jego przeznaczeniem

                        > Normalnie się nie golą, nie myją i nie czeszą, a w obecności
                        kobiet
                        > wysławiają się " poprawnie politycznie "...
                        studiowales tę wspanialą psychologię, wiec nie rżnij mi tu teraz
                        debila
                        • fobikspoleczny Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 23:39
                          > studiowales tę wspanialą psychologię, wiec nie rżnij mi tu teraz
                          > debila

                          Jako debil ci teraz odpowiem:... kup sobie kołek osinowy i się nim
                          wal.
                          Jak się dojebiesz do orgazmu, to może spuścisz trochę z tonu ( i z
                          krzyża ) i jak ci ktoś powie " cipcia ", to uznasz to za słowo "bez
                          wyrazu"( albo nawet jako pozytywne ), a nie obrazę twojej i
                          ogólnoświatowej... "kobiecości".

                          Taka jest poprawność polityczna brudnego, nieogolonego i
                          nieuczesanego debila.

                          • nienill Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 23:47
                            czyzby szanowny pan fobik nagle stracil swoje slawne, choc niebo
                            osobliwe poczucie humoru??


                            fobikspoleczny napisał:

                            to uznasz to za słowo "bez
                            > wyrazu"( albo nawet jako pozytywne ),
                            akurat tego slowa nie uznam
                            • fobikspoleczny Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 22.03.08, 00:17
                              > czyzby szanowny pan fobik nagle stracil swoje slawne, choc niebo
                              > osobliwe poczucie humoru??

                              " o niebo osobliwe "?... masz rację w twoim przypadku, można tylko
                              śmiać się do łez, albo płakać aż do napadowego śmiechu.

                              > akurat tego slowa nie uznam

                              To zmień sobie terapeutę, najlepiej na jakiegoś " pozbawionego
                              zahamowań "- bo widzę, że ten ci nie służy.
                              A najlepiej będzie jak zmienisz go na wykąpanego, uczesanego i
                              ogolonego " chłopca na telefon ", który umie się poprawnie i wesoło
                              wypowiadać - zwłaszcza w towarzystwie kobiet.
                              Bedziesz miała to co lubisz: " kulturę zachowania i obycie "... i
                              terapię w jednym.

                              Hindusi praktykujący Kamsutrę, to jedni z najzdrowszych ludzi na
                              świecie. Ponoć energia seksualna jak pnie się z czakry podstawy do
                              czakry korony - potrafi rozbić nie jedną blokadę emocjonalną i nie
                              jedno patologiczne zahamowanie.
                              • nienill Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 22.03.08, 11:39
                                fobikspoleczny napisał:

                                > " o niebo osobliwe "?...
                                *nieco

                                > Hindusi praktykujący Kamsutrę, to jedni z najzdrowszych ludzi na
                                > świecie. Ponoć energia seksualna jak pnie się z czakry podstawy do
                                > czakry korony - potrafi rozbić nie jedną blokadę emocjonalną i nie
                                > jedno patologiczne zahamowanie.
                                jak maja sie kamasutra i blokady emocjonalne do stwierdzenia "Jak
                                sam poznam jakąś interesującą cipcię"?
                                bo ja nie rozumiem.
                                • fobikspoleczny Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 22.03.08, 16:16
                                  > bo ja nie rozumiem.
                                  Widać myślenie nie jest twoją najmocniejszą stroną.
                                  Weź się za szydełkowanie, albo wycinanki - może to ci rozładuje
                                  wściekliznę macicy.
              • anetiv Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 23:06
                Do tej pory wydawało mi sie, że uszczęśliwianie kogoś na siłe jest złym pomysłem. Ale akurat w przypadku tej koleżanki sytuacja wygląda troche inaczej. Równie dobrze mogłabym sobie to po prostu odpuścić i uznać, że przecież ona jest dorosła i wie co robi, ale jakoś nie mam przekonania, ze to byłoby dobre rozwiązanie. Pewnie masz racje z tą wizytą u psychologa, tylko problem tkwi w tym, że na niektóre osoby słowo psycholog działa jak płachta na byka.. Jak na razie staram sie ją wciągać w jakieś rozmowy, ale to jakoś przypomina bardziej mój monolog.


                A w temacie uszczęśliwiania Cie przez mame, moge tylko stwierdzić, że moja babcia kategorycznie stwierdza, że chce doczekać sie prawnuka, a ja jako niedobra wnuczka sie nie słucham. Cała rodzinka sie już z tego śmieje, tylko ja jakoś najmniej :)
                • fobikspoleczny Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 23:23
                  Poszukaj w necie grup typu " synapsis " itp. One udzielają porad (
                  nie diagnoz ) odnośnie problemów. Najlepiej jak zasięgniesz kilku
                  takich profesjonalnych internetowych porad ( i tak nic na tym nie
                  tracisz ).
                  W mojej wypowiedzi ( odnośnie mojego przypadku ) chodziło mi tylko o
                  to, że nie ma co - zbyt na siłę komuś pomagać, bo można "
                  przedobrzyć ".

                  > A w temacie uszczęśliwiania Cie przez mame...

                  Ech święta się zbliżają, a tu znów te same życzenia będą... od całej
                  rodzinki, a potem rozprawianie z wójkami " no to kiedy, jak i
                  co...?" i tym podobne bzdety ( jak co roku zresztą ).
                  • anetiv Re: Jak komuś " pomóc "...na siłę??? 21.03.08, 23:38
                    Dziękuje za pomoc i wogóle zainteresowanie tym tematem. Czasem po prostu trudno samemu coś wymyśleć..

                    A co do świąt to przynajmniej dobrze, że śnieg stopniał, bo inaczej z rozpędu bym w końcu jutro choinke zaczęła ubierać :)
    • mskaiq Re: Jak komuś pomóc 22.03.08, 10:04
      Rozsatanie z chlopakiem przynosi wiele zalu nad soba, a takze żal
      przeszłych chwil, niespełnionych pragnień, nie doczekania chwil, na
      które się czekało.
      To zal przynosi depresje, nie jest miloscia ale jest z nia bardzo
      czesto mylony.
      Wyciagaj ja na spacery, staraj sie aby byla zajeta i tlumacz jej ze
      to co czuje nie jest miloscia tylko zalem. Milosc nigdy nie rani,
      podczas gdy zal przynosi wiele bolu, depresje a czesto samobojstwo.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka