fastnfurious
24.01.15, 10:41
dziś zaczęłam się poważnie o siebie bać. jednocześnie nie mam odwagi, by udać się do psychologa i opowiedzieć mu o tym wszystkim co się we mnie dzieje. poniżej opiszę w skrócie wszystkie fakty, które jak sądzę, mogą mieć wpływ na mój stan emocjonalny:
- mój ojciec był alkoholikiem, nie pamiętam go, zachlał się na śmierć gdy mama wyrzuciła go z domu kiedy byłam jeszcze mała, wiem to tylko z opowieści
- dzieciństwo pamiętam jako szczęśliwe, mama pracowała, zarabiała dużo pieniędzy, miałam wszystko, czego potrzebowałam, opiekowała się mną mama i babcia
- kiedy miałam 14 lat mama zmarła na raka. zostałam sama ze starszym bratem, dziadkowie już nie żyli
- mój brat starał się nas jakoś utrzymać, radził sobie nieźle, ale jest cholerykiem i często na mnie krzyczał, wyzywał mnie - jak zresztą 22-letni chłopak miał sobie poradzić z rozpieszczoną gó...arą w żałobie po mamie
- zawsze dobrze się uczyłam, miałam świadectwa z paskiem, wygrywałam konkursy itp. ale nigdy nie wierzyłam w swoje możliwości i myślałam, że to wszystko przez przypadek
- smutek zajadałam. byłam bardzo gruba - czułam się brzydka i niechciana.
- wyszłam za mąż bardzo młodo za wspaniałego faceta. znaliśmy się kiedy byłam gruba, ale zaczęliśmy być razem dopiero gdy schudłam kilkanaście kilo
- mąż nie był zbyt chętny, żeby ze mną sypiać, tłumaczyłam sobie to tym, że wciąż jestem za gruba, ale robiłam mu o to awantury
- po jakimś czasie okazało się, że mąż ogląda pornografię i zaspokaja się w ten sposób, zaczął się mój obłęd - sprawdzanie go, wypytywanie, jego kłamstwa, moje awantury z tym związane, jego w końcu przyznawanie się do winy i przepraszanie
- myślałam, że uciekanie w pornografię to wina tego, że jestem nieatrakcyjna - schudłam więc jeszcze bardziej, obiektywnie jestem bardzo atrakcyjna, z seksem się trochę poprawiło, mąż ogląda pornografię rzadziej, częściej mnie komplementuje i częściej coś inicjuje
- mam dosyć dobrze płatną pracę, zarabiam więcej niż mój mąż, mam poczucie że wszystko jest na mojej głowie bo przez ostatnie 2-3 lata mąż miał bardzo małe dochody, zdarzały się miesiące, w których miał wysokie zarobki, ale są też miesiące, w które ma 400 zl zysku
- mąż rozkręca swoją firmę, przynosi to coraz więcej pieniędzy, raczej nie ma zysków niższych niż 1500 m-c - finansowo jest więc trochę lepiej
- mąż poświęca dużo czasu na pracę, często pracuje wieczorami i w weekendy, więc spędzamy mało czasu razem
- mam mało znajomych, wszyscy moi przyjaciele zostali w rodzinnym mieście gdy ja wyjechalam na studia, nie mam z nimi już kontaktu, w nowym mieście nie znalazłam "swojej paczki"
- większość czasu oprócz pracy spędzam sama, wracając z pracy jestem bardzo zmęczona
- bardzo kocham mojego męża, nie chciałabym być z nikim innym, ale nie mam już siły wciąż na niego czekać
- dziś miał jechać na małe zlecenie, a potem mieliśmy pojechać na weekend do jego rodziców, wczoraj się pokłóciliśmy o pierdołę - zawiniłam i ja i on. powiedziałam mu, że nigdzie z nim nie jadę. on nie protestował. nie przygotowałam się więc na wyjazd - nie zrobiłam prania, nie ogarnęłam się. mówiłam mu o tym, że po całym tygodniu mam stertę prania i że ja nie jadę więc planuję pranie na następny dzień, a jeśli on chce coś na wyjazd to ma sobie wyprać. nic nie wspomniał o tym, że chce żebym jechała z nim itp.
- dziś rano (spaliśmy oddzielnie) na pół godziny przed planowanym wyjazdem powiedział, że chce żebym jechała. ja wpadłam w furię. Bardzo chciałam jechać, ale nie zdążyłabym już się ogarnąć (wykąpać, spakować itp.) tak, żeby zdążył na zlecenie. Pokłóciliśmy się znów, on nie pozwolił mi przejść w drzwiach, zaczęłam go uderzać, a na koniec oblałam go wodą i zaczęłam rzucać zakupami
- strasznie się ze sobą czuję, nie miałam nad sobą totalnie kontroli, nie chciałam się tak zachować
- pojechał sam, a ja wyję bo wiem, że czeka mnie kolejny weekend spędzony od początku do końca, a od poniedziałku praca, której nie lubię, ale jest stabilna, dzięki niej możemy się utrzymać - spłacić kredyt itp.
Nie wiem co robić, nie chcę mieć takich napadów jak dziś, wydaje mi się, że jestem zaplątana i nie wiem jak się odplątać.