Dodaj do ulubionych

Ratujcie!!!!!!!!!!!

09.05.08, 15:44
Pewnego dnia obudziłam się z myślą, że nie kocham mojego
Narzeczonego. Potworny dół, lęk, blokada przed Nim, której nie chcę.
Cały czas myślę o jednym, budzę sie z tą myślą i kładę spać.. nie
potrafię juz normalnie żyć, funkcjonować. Czy to może być jakiś lęk,
nerwica natręctw? Miał ktoś tak?
Obserwuj wątek
    • nr.4 Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 15:52
      nie przejmuj sie, jestes kobieta, to calkiem normalne ze jestes niezdolna do
      milosci.
      • tarja30 Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 16:12
        nr.4 napisał:

        > nie przejmuj sie, jestes kobieta, to calkiem normalne ze jestes
        niezdolna do
        > milosci.


        ooooo jest i ON nr 4!!!!
    • andalou Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 18:06
      nie kochasz, to bezwzględnie wykorzystaj i rzuć.
      w czym problem?
      • marti19801 Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 18:50
        Nie chce rzucac !!!!!!!
        • demole Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 18:57
          żarówa z pewnością ma oznaczać brak światła,albo wyłączenie prądu,
          zjadanie żarówki nalezy przeprowadzać ostroznie,żeby się nie pokaleczyc,
          są nawet instrukcje jak poprawnie zjadać żarówkę,
          należy gryżć powoli i- o dziwo :wypluwać pogryzione kawałki,chocia przy dobrych
          zębach rzecz może przypominać piasek zgrzytający w zębach,
          swietna zabawa ,ale w telewizji

          jednakoz dla oszóstów to zero ,czy żarówa ,mimo ze nadrzucona,jest mimo wszystko
          kolcem w oku
        • andalou Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 18:58
          no dobra, to nie rzucać.
          można poczekać aż zbudzi myśl odmienna.
          albo ta się zadomowi, opatrzy i przyjmie.
    • dolor miłość 09.05.08, 21:11
      "Zakochanie, miłość, wzajemne przywiązanie... Uczucia, które potrafią wynosić na
      szczyty szczęścia lub strącić w otchłanie cierpienia. Piękne, tajemnicze,
      wspaniałe itd. Sławione przez poetów i artystów. Napędzające świat. A z punktu
      widzenia neurofizjologa jawiące się jako wybuchowa mieszanina neuroprzekaźników
      zakłócająca codzienne funkcjonowanie mózgu.

      W organizmie człowieka można wyróżnić około 100 neurosubstancji związanych z
      pojawianiem się uczuć i emocji.

      W przypadku miłości jednym z najważniejszych jest fenyloetyloamina (PEA),
      substancja o strukturze biochemicznej podobnej do amfetaminy. Pochodne
      fenyloetyloaminy pomagają między innymi zaadaptować się do przewlekłego i
      ostrego stresu. PEA blokuje presynaptyczne wychwytywanie noradrenaliny. W
      efekcie ośrodek przyjemności jest pobudzony znacznie silniej niż normalnie.

      Inny istotny neuroprzekaźnik to dopamina, której wydzielanie jest aktywowane
      między innymi w czasie rozmowy, szczególnie gdy rozmówcy wzajemnie się dotykają.
      Dopamina wraz z fenyloetyloaminą wywołują stan tzw. miłosnej euforii.

      Wspomaga go obniżony poziom serotoniny, odpowiadającej zwykle za stabilizację
      nastroju i emocji. Badania S. Sutherlanda pokazały, że obniżenie poziomu
      serotoniny powoduje zakłócenie wzajemnej komunikacji międzykomórkowej i w
      efekcie poczucie opisywane przez ludzi jako uczucie rozbicia czy pływania w
      obłokach.

      Miłość podnosi również poziom estrogenów i androgenów oraz wazopresyny i
      oksytocyny, które odpowiadają między innymi za zachowania poprawne społecznie.
      Wysoki poziom dopamniy pobudza wydzielanie hormonów płciowych oraz hormonów
      szczęścia, czyli encefalin i endorfin, substancji zwykle związanych z
      odczuwaniem przyjemności, satysfakcji i zadowolenia. Są one rozkładane w szybkim
      czasie (ok. 5 min), dlatego powstaje potrzeba wykonywania określonych gestów –
      głaskania, pocałunków, trzymania się za ręce, przytulania – tak, aby stale
      utrzymywać podwyższony poziom dopaminy.

      W 2004 roku Helen Fisher opublikowała książkę pt. Why We Love: The Nature and
      Chemistry of Romantic Love, w której opisała wyniki badań nad osobami
      zakochanymi. Na ich podstawie wyróżniła trzy główne, kolejne rodzaje miłości.
      Pierwszy nazwała pożądaniem. Charakteryzuje go podwyższony poziom hormonów
      płciowych (testosteronu i estrogenów), które mają zachęcić do poszukiwania
      partnerów. Nagrodą na tym etapie jest gratyfikacja seksualna.

      Drugi rodzaj to zauroczenie, nazywane także miłością romantyczną. Charakteryzuje
      go podwyższony poziom neurotransmiterów z grupy monoamin, wywołujących między
      innymi stany bezsenności, rozmarzenia, chęć i potrzebę nieustannego przebywania
      w towarzystwie ukochanej osoby. Specyficzny dla tego rodzaju miłości jest
      znacznie podwyższony poziom dopaminy, norepinefryny oraz obniżony poziom
      serotoniny. Stwierdzono istnienie zależności – im więcej dopaminy, tym bardziej
      związana ze sobą para. Zerwanie na tym etapie przypomina stan przymusowej
      abstynencji i wychodzenia z uzależnienia.

      Trzeci rodzaj miłości to połączenie. Jest on konieczny, aby od zauroczenia móc
      przejść do ‘konkretów biologicznych’, czyli do zapłodnienia, urodzenia i
      wychowania potomstwa. Ten rodzaj miłości charakteryzuje wysoki poziom oksytocyny
      (wydzielanej również w ogromnej ilości podczas aktu narodzin i w czasie
      karmienia piersią) i wazopresyny – odpowiadającej między innymi za monogamię. To
      okres wyciszenia fascynacji aspektami cielesnymi – jak bowiem pokazały badania,
      wysoki poziom oksytocyny i wazopresyny zagłusza szlaki dopaminowe i
      norepiefrynowe (adrenaliny), co uzasadnia spadek poziomu aktywności seksualnej.

      Miłość utrudniają nie tylko określone nakazy i zakazy społeczne. Podwyższony
      poziom testosteronu powstrzymuje wydzielanie oksytonyny i wazopsresyny, co nie
      rokuje pomyślnie jeśli chodzi o stałość związku. Inne badania wskazują, że osoby
      o niskim poziomie serotoniny mają tendencję do wielu przelotnych związków o
      charakterze fizycznym. Również czas nie sprzyja miłości. Proces przyzwyczajania
      się do podwyższonego poziomu PEA zależy od poziomu wydzielania monoaminooksylaz
      (MAO), enzymów rozkładających noradrenalinę. Czas przyzwyczajania – czyli stan
      zakochania – może trwać od 18 miesięcy do 4 lat dla wysokiego poziomu MAO. Co
      więcej, im niższy poziom MAO, tym większa skłonność do częstych, intensywnych i
      krótkich „miłosnych szaleństw”.

      Badania prowadzone przez M. Liebowitza z New York State Institute of Psychiatry
      pokazują, że uczucie miłości i uzależnienia są do siebie bardzo podobne. Miłość
      dostarcza organizmowi podobnych wrażeń jak amfetamina. Dojrzała miłość,
      charakteryzująca się ustabilizowanym poziomem endorfin, przypomina uzależnienie
      od substancji z grupy opiatów. Endorfiny swoją strukturą biochemiczną
      przypominają morfinę. Podobne efekty pobudzenia mózgowego jak w stanie
      zakochania, obserwuje się w również w stanach maniakalnych. Inne badania,
      prowadzone przez A. Bartelsa i S. Zekiego na University College London z
      wykorzystaniem fMRI pokazują, że stan zakochania uaktywnia specyficzne rejony
      mózgu. Badanym pokazywano zdjęcie ich ukochanych oraz dla równowagi przyjaciół.
      Zdjęcie ukochanej osoby aktywowało 4 obszary i wyłączało jeden. Aktywowane pola
      odpowiadały między innymi za odbieranie sygnałów trzewiowych (słynne ‘motyle w
      brzuchu’) i jednocześnie uruchamiały układ nagrody. Wygaszony obszar obejmował
      okolice kory przedczołowej, aktywny u osób z depresją. Ciekawe wyniki dały
      badania nad aktywnością mózgu prowadzone przez interdyscyplinarny zespół Helen
      Fisher, w których badanym pokazywano przez 30 sekund na przemian zdjęcie
      ukochanych i zdjęcie osoby znajomej i tak przez 12 minut. Zdjęcia ukochanych
      pobudzały okolice związane z wydzielaniem dopaminy i szlaki dopaminowe oraz
      układ nagrody i motywacji, a deaktywowały jądra migdałowate.

      W 2004 roku Fisher postawiła tezę, że miłość nie jest emocją. Raczej należy
      postrzegać ją jako „specyficzny system motywacji, jako popęd, jako część systemu
      nagrody istniejącego w mózgu...”. Układ ten zmusza do poszukiwań partnera
      dopasowanego do naszych potrzeb uruchamiając specyficzną kaskadę mózgowych
      reakcji. Za strategie poszukiwania, następnie nawiązywania i utrzymywania
      kontaktu odpowiada według Fisher kora czołowa. A wszystko po to, aby uruchomić
      ten wyjątkowy układ nagrody.

      Na przeszkodzie łatwego uruchomienia układu nagrody stoi kwestia wyboru
      partnera, która wydaje się w pewnym stopniu być uwarunkowana biologicznie.
      Badania wskazują, że jedną ważniejszych biologicznie z cech jest symetria ciała,
      odczytywana jako gwarancja sprawności i zdrowia. Niektóre badania wskazują, że
      oglądanie symetrycznych ludzi pobudza obszar związany z układem nagrody oraz
      pobudza wydzielanie testosteronu. Preferowana sylwetka kobieca niezmiennie od
      wieków ma kształt podobny do klepsydry, gdzie stosunek obwodu bioder do talii
      wynosi 0,7 niezależnie od masy ciała. Zależność ta wydaje się być powiązana z
      biologią kobiet, u których adekwatnie do wieku wzrasta ilość tkanki tłuszczowej
      w talii. Jest zatem sygnałem o wieku kobiety i jej zdolności do rodzicielstwa.
      Badania na parach pokazały również, że pary są do siebie wzajemnie fizycznie
      podobne. Prowadzone w USA badania wykazały, że w szczęśliwych i długowiecznych
      parach istnieje podobieństwo pod względem głośności mówienia, długości
      środkowych palców dłoni, długości płatka ucha, wielkości uszu, obwodu szyi i
      nadgarstka oraz poziomu przemiany materii.

      Innym elementem ważnym w doborze partnerów jest dobór osobników jak najbardziej
      odmiennych pod względem genomu białek wchodzących w skład tzw. głównego układu
      zgodności tkankowej. Czyli im bardziej zgodne genotypy, tym mniejszym
      zainteresowaniem obdarza się ewentualnego partnera. Badania prowadzone na
      University of New Mexico wskazują, że zasada ta pozwala na wzmacnianie układu
      odpornościowego ewentual
      • andalou Re: miłość 09.05.08, 21:36
        żaden motylek nie przeżyje czterech lat
        i o co tyle krzyku?
        • zoltanek Re: miłość 09.05.08, 23:02
          w brzuchu nie
          • andalou Re: miłość 09.05.08, 23:27
            łykanie owadów, to ekstremalna rozrywka
    • zoltanek Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 21:33
      tez tak miałem. po kilku miesiacach przemogłem sie i jej
      powiedziałem o swoich watpliwosciach. przybyło problemów ale też
      odczułem ogromna ulge. pół roku póżniej sytuacja się odwróciła.
      powiedz mu o tym, inaczej się zapętlisz. dlaczego od razu zrywać?
      związek ma swoje wzloty i upadki.
      • andalou Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 21:35
        powiedz, rozpadnie się na milion kawałków
        a potem zacznie traktować tak samo
        • zoltanek Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 21:40
          widocznie tak ma być. w związku do sekretów prawo mam tylko ja. w
          zadnym razie druga strona
          • demole Re: Ratujcie! 09.05.08, 22:06
            teksty obywatelki dolor,
            tchną
            znajomoscią życia,
            dogłębną,mądroscią osoby wiekowej,i umiejącej poradzić sobie ze wszystkim,

            i tutaj HALT !!
            młode dziewczyny dymające się i przymilające,kochające we facetach w kwiecie
            wieku,starszych,niekiedy umierajacych,
            pielegniarka popychajaca óżko i obijająca się jeszcze wywożąc sędziwego
            człowieka do prosektorium,

            w młodziutkim wieku odkrywa tajemnice jak zyc zeby zarobic bez pracy i zawsze
            miec przewage

            juz sobie pani wybrała
            acz zakazane jest dążyc do nadmiaru i wybierać wedle upodobania / tekst równierz
            kradziony oczywiście

            OBYCZAJÓWKA NA GWAŁT POTRZEBNA !!
          • andalou Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 09.05.08, 22:52
            może też razem powyciągają się z wątpliwości i zaułków
            za grzywki.

            kto wie.
            • demole Re: Ratujcie! 09.05.08, 23:09
              zwyciężyj giełdę
              • demole Re: Ratujcie! 09.05.08, 23:19
                podziel sobie zycie na okresy po 4 lata,lub 7 lat,
                idż do szkoły a potem ,kiedy uprawiasz sex -to urodż to dziecko,
                w młodym wieku,
                babcia będzie wychowywać a ty dalej chodż do szkoły i zyj z chłopakiem,
                w średniowieczu mozna było dostac ślub,

                a po co ci szkoła kiedy twoja mama skończyła studia i jest w stanie nauczyć
                wszystkie twoje dzieci a jej wnuki całej podstawówki i gimnazjum ?
                potem z powrotem mama idzie do pracy a ty masz urlop ze szkoły
                i tak czas dzieli sie po 4 do 7 lat okresowo,
                bez pięciolatek

                to jest odwrotna strona komuny,
                zamiast o tym co złe - mówic o tym co dobre,ale trzeba tez popracować,jeśli nie
                będziesz pracować lub chcesz karirey to przeważnie na koniec będziesz miec to co
                niejeden wykolejeniec,
                czyli zal i nieszczęście

                to jest uczciwie postawione,
                nba to co dzieje sie dookoła niewarto nawet patrzeć
                wystarczy urodzić te dzieci i wymusić na starszych pomoc,bo oni i tak juz sobie
                młodosci od podatku nie odliczz,
                a moga się przydać
    • mskaiq Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 10.05.08, 12:41
      To nie akceptuj mysli ze nie kochasz Swojego Narzeczonego. Ty wiesz
      lepiej czy Go kochasz czy nie, a tej niechcianej mysli mozesz sie
      pozbyc. Powtarzaj Sobie (afirmuj) ze kochasz Swojego Narzeczonego.
      Kiedy idziesz spac zasypiaj z mysla ze kochasz Swojego narzeczonego,
      kiedy sie budzisz mysl o tym rowniez.
      U mnie pojawialo sie bardzo wiele podobnych mysli jak u Ciebie.
      Pozbylem sie ich, wiem lepiej niz mysl czy kocham czy nie. Nie
      utozsaniaj Siebie z mysla, bo jest wiele mysli ktore sa przeciwko
      nam. Na przyklad mysli samobojcze, ze jestesmy do niczego, itp.
      jesli zaczynamy wierzyc myslom stajemy sie ich ofiara.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • demole Re: Ratujcie!!!!!!!!!!! 10.05.08, 12:47
        najpierw odpowiem ci na zwierze ezechiela,
        otóż cena strachu jest taka,że trzeba jakieś zwierze zaprzęgnąc do transportu
        tego dynamitu,
        dynamit poukładany,kumple poszli na zwiady,
        przed snem,jeszcze zapale szluga ..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka