Dodaj do ulubionych

Widzenie siebie

18.09.03, 07:59
Pewien sposób widzenia rzeczy sobie ufundowałam w ramach
wielkiego jeisiennego sprzątania w rozumie:

Istnieją dwa (może więcej?) pojęcia kluczowe dla zrozumienia
depresji jako zjawiska.
Sama definicja "zrozumienia" zajęłaby nieco miejsca, więc
odkładam to na potem. Owe pojęcia to <<wgląd w siebie>> i
<<samorozwój>>.

Oczywiście w miarę upływu życia nabieramy różnych przekonań, a
fachowcy od duszy i tak swoje wiedzą. Chciałabym bardzo dojść
do takiego momentu, w którym oprócz omawiania leków,
leczenia, odstąpienia od leczenia - moglibyśmy porozmawiać o
ideach.

Takie ciągoty za perypatetykami, uczniami Arystotelesa,
odmieńcami w pozytywnym sensie.
Upatruję w tej potrzebie pewnej nadziei na poprawę mego
sposobu funkcjonowania. A moe innym te by to pomogło?

Marta
Obserwuj wątek
    • blue_a długie - sorry :) 19.09.03, 12:37
      Cześć, Marto
      jest w pół do czwartej.

      Piszę, bo nie śpię.
      Nie, piszę, bo chcę napisać do Ciebie.

      Miałam ochotę napisać "Empeko", ale nie,
      Już nauczyłam się, że nie lubisz.

      Wiesz? Trudno mi odzwyczaić się od używania emotikonów, ale próbuję.

      Nie gniewaj się, otrzymasz na ekranie tylko myśli.
      Pozbawione emocji
      <tłumię śmiech>

      Porozmawiamy?

      "Pewien sposób widzenia rzeczy sobie ufundowałam w ramach
      wielkiego jesiennego sprzątania w rozumie:"

      Ty też? Do zmian najlepiej nadaje się właśnie jesień. Wiosna też, ale inaczej.
      Jesień to jest bardziej oczyszczenie, wiosna - budzenie. Nic odkrywczego -
      wiem.

      `Istnieją dwa (może więcej?) pojęcia kluczowe dla zrozumienia
      depresji jako zjawiska.
      Sama definicja "zrozumienia" zajęłaby nieco miejsca, więc
      odkładam to na potem. Owe pojęcia to <<wgląd w siebie>> i
      <<samorozwój>>.`

      Aha...Obiecaj, że dopiszesz w jakiejś nieodległej przyszłości. I...zgadzam się.
      Głośno myślę, czy wgląd w siebie jest możliwy bez terapii własnej. Szczęśliwi
      ci, którzy pisali tu o błyskawicznych iluminacjach.

      dygresja: kocham "Osiem błogosławieństw". Rodzaj kojącego motta dla osób
      dotkniętych depresją? A jeśli jeszcze jest wyśpiewana, i jeśli śpiewa ją m.in.
      Anna Maria J. .. Po Efectinie nie płyną łzy. Naprawdę. Próbowałam, ale te łzy
      są jakieś takie żałosne, zatem - nie będę się wygłupiać.

      Wiesz, Marto? Mój wgląd w uczucia własne - krótko - obecnie jest oczarowanie
      światem, ale - nie ma już wzruszeń. Umarły. I to jest jakiś osobisty ból. Coś
      za coś. Ufam, że powrócą.

      Wracam do wglądów. Jestem zdania, że to nieliczne chwile, na co dzień jednak
      żmudne dochodzenie do tego, kim jestem, o co mi, k...., tak naprawdę chodzi.

      Widziałaś "Bez lęku" Weira? Fascynujący film. Pozdrawiam moja ukochaną
      koleżankę - etnologa, obecnie w Anglii. Przepraszam za prywatę, ale muszę. To
      ona w dużej mierze odkryła przed mną znaczenie (-a) katastrofy, w której
      uczestniczył Max. Tyle o błyskawicznych iluminacjach. A film elektryzuje,
      dosłownie.

      Moje odkrycie i przepraszam, że się powtarzam: radość własna, przez to czyjaś.
      Niejako ubocznie. Niechcący. Jeśli ktoś się ucieszy, to ja przepraszam. Rodzaj
      pochodnej. Niech matematycy łaskawie przymkną oczy za używanie ich pojęć przez
      laika.


      "Oczywiście w miarę upływu życia nabieramy różnych przekonań, a fachowcy od
      duszy i tak swoje wiedzą."

      Złapałam sie na tym, że wbrew pozorom, warto wnikliwie poznać ich teorie
      (dlaczego doba ma tylko 24 h?)

      Fachowiec od duszy...
      Psycholog? Coraz bardziej eksperymentalny. Tak wynika z moich obserwacji.
      Tracący z oczu człowieka. Szkoda.
      Psychiatra? Cenne, ale dość jednostronne widzenie. Somatyczne. Psycho -
      somatyczne? Ale mogę się mylić, bo przecież Kępiński. Pani Iwono, wiem, że ma
      Pani dla nas ograniczony czas (tak na oko..patrzę na zegarek..ze dwie godziny w
      czwartki), ale PROSZĘ, niech się Pani włączy do naszej dyskusji. Dodam ciszej:
      proszę się nie bać (choćby swoich kolegów psychiatrów). My, Pani wirtualni
      pacjenci, tylko z pozoru jesteśmy wariatami. <śmiech> Bardzo mi zależy na Pani
      głosie.
      Na Zachodzie ponoć "chodzi się" na seanse (po mądrość) do filozofów. Marto, co
      myślisz np. o prof. Szyszkowskiej? (nie pytam o jej działalność jako polityka,
      o ile można to potraktować rozdzielnie..)
      Doceniam lacanistów. Ale i widzę ułomność ich podejścia (nie wiem, czy to dobre
      słowo). Psychoanaliza, także ta z rodowodem francuskim n i e j e s t antidotum
      na cały ludzki ból. Na razie tego nie rozwijam.

      Ale - przede wszystkim - cenię mądrych eklektyków (jest w ogóle takie pojęcie?)
      Coś, co lubię - przenikanie się wielu dziedzin wiedzy, zachodzenie na siebie
      nauki, sztuki. Wschód - Zachód. Kultura - natura. Schematy (ostatecznie też
      potrzebne) versus twórczość. Szkiełko - oko. Antynomia (pozorna): starość -
      młodość. Ścieranie się wielu wielu prądów. Tu dopatruję się ciekawej głębi.
      Ken Wilber? Może.

      "Chciałabym bardzo dojść do takiego momentu, w którym oprócz omawiania leków,
      leczenia, odstąpienia od leczenia moglibyśmy porozmawiać o ideach"

      Marto, JUŻ TAK JEST! Być może naruszamy formułę forum, ale Ty, Piotr - Niebora,
      perfect_life, który uciekł (come back!!! draniuuu!!! wiem, że nie masz
      depresji, ale wracaj tuu), Aenne, Weronique (przepraszam niewymienionych z
      nicka), próbujemy tworzyć własny nurt. Jest już "warszawski rzeczywisty świat"
      w Parku Skaryszewskim. Tymczasem nie dołączam, bo jestem tchórz. A co.

      Z ogromnym szacunkiem dla pracy Pani Iwony. Jej praca tu to fundament.
      Rozsypiemy się bez wsparcia - tak serio myślę. Inaczej: potrzebne są ( co
      najmniej) dwa nurty. Równowaznie. Wchodząc tu w lipcu zauważyłam, że "nurt
      psychofarmakologiczny" był górą. A porady lekarzy, nie będących Panią Grobel,
      co najmniej dziwne. (ma Pani fajne nazwisko, mogę poanalizować? Wyciągnęłam Sł.
      Języka Polskiego. W skrócie. Usypane coś (tama?) dla oddzielenia spiętrzonej
      wody. Zabezpieczenie przed rozlaniem. Miałam rację! Yyes! Uśmiech.

      "Takie ciągoty za perypatetykami, uczniami Arystotelesa,
      odmieńcami w pozytywnym sensie."

      Aha. Serio: poprowadź nas trochę za rękę, pomożemy, pójdziemy za Tobą.
      Zainicjuj. Bądź wodzirejem. Wrzuć pierwszy temat "na tapetę". Jak grzyby po
      deszczu wyrosną następne.

      "Upatruję w tej potrzebie pewnej nadziei na poprawę mego
      sposobu funkcjonowania."

      Trochę o czym innym: pisałaś w innym wątku, że potrzebujesz wsparcia z racji
      jesieni. Jeśli mogę, służę swoją osobą, o.k.? Tak, jak umiem.

      "A może innym też by to pomogło?"
      Ja tam jestem dobrej myśli.

      Marta
      Ania

      Postscriptum:

      Zwracałam sie do Ciebie "Empeko", bo kocham empiki i pomyślałam, że to rodowód
      Twojego nicka. Teraz już wiem.

      Blue, ale tak naprawdę bliżej mi do fr. bleu.
      Bo Kieślowski. Bo Juliette Binoche w rozpaczy, z obcą twarzą, przejeżdżająca
      zaciśniętą dłonią po murze (kurrwa, to aż boli...musiałam!!!)

      Prośba: szukam niebieskich, szklanych koralików. Malutkich. Pięknych. Takich
      kuleczek. Muszę je mieć. Czy ktoś wie, gdzie mogłabym..?

      Jeśli już lecimy romanistycznie, to oczywiście Amelia. Bez komentarza.
      Albo komentarz: czerpię z niej, jak umiem. Owo czerpanie daje? tak! szczęście.

      Z ang. blue=też smutny..

      Bo wypieprzyłam z własnego pokoju ogniste meble i teraz mi spokojniej. W
      niebieskim łóżku inaczej się śni. Dobranoc. Piąta dwadzieścia. W kabarecie Tey
      o tej porze rozwozili mleko...

      Postscriptum 2: Nie napisałam niemal nic o depresji...

      It`s a fault?
      • empeka Re: Odpowiadam na dlugie 20.09.03, 09:33
        Aniu!
        :-)))
        Primo ? dziekuje za niemal esej, bardzo mi było miło go czytać.

        Secundo - << Moje odkrycie i przepraszam, że się powtarzam:
        radość własna, przez to czyjaś.
        Niejako ubocznie. Niechcący. Jeśli ktoś się ucieszy, to ja
        przepraszam. Rodzaj pochodnej. Niech matematycy łaskawie
        przymkną oczy za używanie ich pojęć przez laika.>>
        Aniu!
        Twoje bogactwo zwiększa ogólną pulę bogactwa.

        Tertio - <<Ale - przede wszystkim - cenię mądrych eklektyków (jest
        w ogóle takie pojęcie?)
        Coś, co lubię - przenikanie się wielu dziedzin wiedzy, zachodzenie
        na siebię nauki, sztuki. Wschód - Zachód. Kultura ? natura>>

        Jasne, że jest.
        Dyletant, w znaczeniu oświeceniowym nie dzieli_
        wiedzy na specjalizacje oddzielone murami. Był jeszcze blisko
        Renesansu
        My teraz jesteśmy wtłoczeni w specjalizacje. Nawet strach odezwać
        się w dziedzinie, która nie należy do twojej specjalizacji...
        Jednak jako podmioty depresji jesteśmy uprawomocnieni ;-)))

        Ucałowania
        Marta

        PS. Z ang. blue=te_ smutny.. Bleu = b__kit; bleu = siniak !!! To z fr.
        M
    • samanta5 Re: Widzenie siebie 19.09.03, 19:51
      Czyżbyś sądziła, że wiara w idee moze byc przyczyną depresji? A może żle Cię
      zrozumiałam? Jak to łączysz?
      • empeka Re: Widzenie siebie 20.09.03, 09:35
        samanta5 napisała:

        > Czyżbyś sądziła, że wiara w idee moze byc przyczyną depresji? A
        może żle Cię zrozumiałam? Jak to łączysz?

        Nic takiego nie powiedziałam.
        Idee służą jak wiadomo ułożeniu rzeczy w rozumie I realizowaniu
        zamiarów które jako idee siedzą w różnych głowach.
        Czasem gdy rozpracuje się zawartość głowy, można usprawnić
        leczenie lub przysłużyć się samorozwojowi, też coś warte ;-)

        Pa
        Marta


        • samanta5 Re: Widzenie siebie 20.09.03, 10:47
          empeka napisała:

          > samanta5 napisała:
          >
          > > Czyżbyś sądziła, że wiara w idee moze byc przyczyną depresji? A
          > może żle Cię zrozumiałam? Jak to łączysz?
          >
          > Nic takiego nie powiedziałam.
          > Idee służą jak wiadomo ułożeniu rzeczy w rozumie I realizowaniu
          > zamiarów które jako idee siedzą w różnych głowach.

          Tylko, ze realizując dany zamiar możesz spotkać się z różnym odbiorem Twoich
          działań, niekoniecznie akceptowanym przez większość.

          > Czasem gdy rozpracuje się zawartość głowy, można usprawnić
          > leczenie lub przysłużyć się samorozwojowi, też coś warte ;-)

          Gdy rozpracuje się zawartość głowy można podjąć działania polegające na
          przywróceniu delikwenta społeczeństwu, co może byc korzystne dla tegoż ale nie
          zawsze dla zainteresowanego. Twoim więc zdaniem .... idee ale w granicach
          norm? :)
          >
          > Pa
          > Marta
          >
          >
          • empeka Samanto - nie rozumiem 20.09.03, 14:40
            samanta5 napisała:

            [cytat ze mnie]
            > > Idee służą jak wiadomo ułożeniu rzeczy w rozumie I
            realizowaniu
            > > zamiarów które jako idee siedzą w różnych głowach.

            To jest stwierdzenie ogólne, pasuje do matematyki, inżynierii
            wodnej i malastwa na papierze ściernym... Jak dotąd zgadzamy się
            chyba?
            >
            > Tylko, ze realizując dany zamiar możesz spotkać się z różnym
            odbiorem Twoich
            > działań, niekoniecznie akceptowanym przez większość.

            A to prawda.
            Dlatego zanim przystępuje się do działania korzystnie jest rzecz
            przemyśleć lub uzgodnić. I zakreślić cel(e).
            >
            > > Czasem gdy rozpracuje się zawartość głowy, można usprawnić
            > > leczenie lub przysłużyć się samorozwojowi, też coś warte ;-)
            >
            > Gdy rozpracuje się zawartość głowy można podjąć działania
            polegające na
            > przywróceniu delikwenta społeczeństwu, co może byc korzystne
            dla tegoż ale nie
            > zawsze dla zainteresowanego.
            Tu przywołujesz przypadek szczególny, tj taki, w którym dobro
            zainteresowanego jest inne lub sprzeczne z dobrem ogółu (jako
            idea).
            Nie mogę zabierać głosu w sprawie, której nie znam. (Tj w tej
            konkretnej sprawie). Powiedz o co chodzi.

            Twoim więc zdaniem .... idee ale w granicach
            > norm? :)

            Napisałam coś takiego?
            I od kiedy pojęcie idei jest synonimem nowatorstwa?
            Idee mogą być stare, ale zapomniane, stare i w użyciu, nowe, nowe i
            zakazane, nowe i entuzjastycznie witane. I co tam jeszcze... Znowu
            przypisujesz mi intencje, jakich nie było.

            Pa Samanto
            Marta

            • samanta5 Re: Samanto - nie rozumiem 20.09.03, 19:10
              empeka napisała:

              > samanta5 napisała:
              >
              > [cytat ze mnie]
              > > > Idee służą jak wiadomo ułożeniu rzeczy w rozumie I
              > realizowaniu > > > zamiarów które jako idee siedzą w różnych głowach.
              > > To jest stwierdzenie ogólne, pasuje do matematyki, inżynierii
              > wodnej i malastwa na papierze ściernym... Jak dotąd zgadzamy się
              > chyba?

              Możemy sie zgodzić chociaz ja bym tak tego nie ujęła.
              > >
              > > Tylko, ze realizując dany zamiar możesz spotkać się z różnym
              > odbiorem Twoich > > działań, niekoniecznie akceptowanym przez większość.
              >
              > A to prawda.
              > Dlatego zanim przystępuje się do działania korzystnie jest rzecz
              > przemyśleć lub uzgodnić. I zakreślić cel(e).
              > > > > > Czasem gdy rozpracuje się zawartość głowy, można usprawnić
              > > > leczenie lub przysłużyć się samorozwojowi, też coś warte ;-)
              > >
              > > Gdy rozpracuje się zawartość głowy można podjąć działania
              > polegające na > > przywróceniu delikwenta społeczeństwu, co może byc
              korzystne > dla tegoż ale nie > > zawsze dla zainteresowanego.

              > Tu przywołujesz przypadek szczególny, tj taki, w którym dobro
              > zainteresowanego jest inne lub sprzeczne z dobrem ogółu (jako
              > idea).

              Nie, piszę o przypadku w którym działania podejmowane w dążeniu do realizacji
              celu (idei) nie sa akceptowane przez ogół. I to jest sytuacja typowa a nie
              szczególna. W innym przypadku bylibyśmy społeczeństwem idealnym (nie tylko my).

              > Nie mogę zabierać głosu w sprawie, której nie znam. (Tj w tej
              > konkretnej sprawie). Powiedz o co chodzi.
              >
              > Twoim więc zdaniem .... idee ale w granicach
              > > norm? :)
              >
              > Napisałam coś takiego?

              Nie napisałaś, to ja taki wniosek wysnułam.

              > I od kiedy pojęcie idei jest synonimem nowatorstwa?

              Nie wiem od kiedy :-)

              > Idee mogą być stare, ale zapomniane, stare i w użyciu, nowe, nowe i
              > zakazane, nowe i entuzjastycznie witane. I co tam jeszcze... Znowu
              > przypisujesz mi intencje, jakich nie było.

              Niczego Ci nie przypisuję. Przecież rozmawiamy i próbujemy się zrozumieć, tak?
              >
              >
              • empeka Re: Samanto - nie rozumiem 20.09.03, 20:46
                samanta5 napisała:

                > Niczego Ci nie przypisuję. Przecież rozmawiamy i próbujemy się
                zrozumieć, tak?

                Oczywiście :-)))
                A tak z ciekawości, powiedz jaką sytuację sprzeczności norm/idei/
                między jednostką a społeczeństwem (i to częstą) masz na myśli?

                Bo ja wolę dewizę "dobro jednostki powiększa sumę dobra
                ogólnego".
                Dążenie do jakiegoś ideału nie oznacza, że cel jest blisko, ani że jest
                osiągalny... niestety.
                Zresztą gdyby tak nie było, to raj byłby zbędny [;-))))) - mówię ja,
                dysydentka religijna ;-) ].

                Pa
                Marta
                • samanta5 Re: Samanto - nie rozumiem 20.09.03, 21:13
                  empeka napisała:

                  > samanta5 napisała:
                  >
                  > > Niczego Ci nie przypisuję. Przecież rozmawiamy i próbujemy się
                  > zrozumieć, tak?
                  >
                  > Oczywiście :-)))
                  > A tak z ciekawości, powiedz jaką sytuację sprzeczności norm/idei/
                  > między jednostką a społeczeństwem (i to częstą) masz na myśli?

                  Właściwie zadnej, po prostu tak działa pewien mechanizm. Ale jeżeli koniecznie
                  chcesz przykład to choćby idea dobra. Ile dróg wiedzie do celu? Chyba tyle ile
                  ludzi i każdy z nas inaczej je pojmuje.
                  >
                  > Bo ja wolę dewizę "dobro jednostki powiększa sumę dobra
                  > ogólnego".
                  > Dążenie do jakiegoś ideału nie oznacza, że cel jest blisko, ani że jest
                  > osiągalny... niestety.
                  > Zresztą gdyby tak nie było, to raj byłby zbędny [;-))))) - mówię ja,
                  > dysydentka religijna ;-) ].
                  >
                  > Pa
                  > Marta
    • iwona.grobel Re: Widzenie siebie 25.09.03, 12:35
      Włączę się do tej dyskusji niebawem.
      Pozdrawiam.
      • donjuan Re: Widzenie siebie 25.09.03, 18:41
        Spogladam wstecz na swoje doswiadczenie zyciowe i moge dzis stwierdzic , ze
        przyczyna moich trudnosci zyciowych , popadania w stany lekowe i depresyjne bylo
        niewlasciwe wychowanie w dziecinstwie , szkodliwy wplyw starszego rodzenstwa
        , i rowiesnikow w szkole. . Wylicze te czynniki w skrocie : straszenie diablem ,
        czarownica , piorunem , Panem Bogiem itp.
        Wpajanie poczucia winy - rowniez przez Kosciol - oraz poczucia nizszej wartosci
        . A ogolnie - manipulacja , w tym najwazniejsza przez rodzicow , rodzenstwo ,
        znajomych i bliskich . Dopiero gdy w wieku mocno juz dojrzalym zrzucilem z
        siebie to ubranko dzieciecosci , zobaczylem jakimi motywami kieruja sie inni
        ludzie i ze nie sa wcale aniolami , jak mi to nieustannie wszyscy wokol
        usilowali wmowic , gdy zrozumialem , ze nie jest grzechem postepowanie zgodne z
        wrodzonymi popedami , wtedy wrocila mi radosc i chec do zycia . I doszedlem do
        wniosku , ze przyczyna frustracji i dolegliwosci psychosomatycznych bylo wlasnie
        to co nazywamy wychowywaniem , a co wlasciwie bylo manipulacja . Zalecam zatem
        wszystkim nie mogacym znalezc dla siebie miejsca i cierpiacym z tego powodu aby
        jak najpredzej dokonali wgladu we wlasne zycie i wykasowali ze swej pamieci
        smieci nawrzucane im do glowy i bledna postawe wobec rzeczywistosci . Zalecam
        zdrowy egoizm jako podstawe dobrego samopoczucia .
        • samanta5 Re: Widzenie siebie 25.09.03, 18:49
          Popieram :-)
      • empeka Re: Widzenie siebie 26.09.03, 14:38
        Czekam cierpliwie i... z niecierpliwością.

        Serdecznie pozdrawiam
        Marta
        • samanta5 Re: Widzenie siebie 26.09.03, 14:53
          empeka napisała:

          > Czekam cierpliwie i... z niecierpliwością.

          > Sama definicja "zrozumienia" zajęłaby nieco miejsca, więc
          odkładam to na potem. Owe pojęcia to <<wgląd w siebie>> i
          <<samorozwój>>.
          >
          Zwracam uwagę na tekst przez Ciebie napisany. Na co czekasz? Aż psycholog poda
          Ci receptę na określenie "zrozumienia". Sama pracuj nad swoim wątkiem piszesz
          przecież o spojrzeniu w siebie i samorozwoju :)
          • empeka Re: Widzenie siebie 26.09.03, 21:53
            samanta5 napisała:

            > . Na co czekasz? Aż psycholog poda
            > Ci receptę na określenie "zrozumienia". Sama pracuj nad swoim
            wątkiem piszesz
            > przecież o spojrzeniu w siebie i samorozwoju :)

            Chcę porównać wyniki badań, jak to w obecnych czasach przyjęte
            ;-)))
            Marta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka