Dodaj do ulubionych

Depresja nieuleczlana

19.07.08, 22:22
jest jak alkoholizm z którego nie można się do końca wyleczyć, a jedynie
zepchnąć na plan dalszy, zawsze już trzeba uważać, żeby nie było nawrotu.
Zgadzacie się z tym?
Obserwuj wątek
    • koalaa8 Re: Depresja nieuleczlana 19.07.08, 22:30
      Nie zgadzam się, każda depresja jest uleczalna, trzeba chcieć się jej pozbyć !
      Ja staram się jak mogę, żeby nie wróciła, mam jeszcze schizofrenie, wierzę że
      się jej pozbędę.
      pozdrawiam
    • ikar113 Re: Depresja nieuleczlana 20.07.08, 08:05
      Ja się zgadzam. 40 miliardów różnych leków antydepresyjnych,
      stabilizatorów itp itd, a nawroty ciągle są i nie da się ich
      uniknąć. Nie wiem ,jak sobie wtedy pomóc. Może kupić w sklepie
      balony, nadmuchiwać je i z furkotem puszczać w pokoju? To chyba
      zadziałoby, przynajmniej chwilowo xD
      • simon369 20.07.08, 11:42
        Dobre pytanie - czego powinna unikać osoba w depresji !?

        . . . może zawsze powinna być czymś zajęta i nie powinna nigdy się nudzić !!! -
        jak uważacie?
        • dolor Re: 20.07.08, 12:50
          Najogólniej to życia, ściślej stresu. Jak na mnie, nuda nigdy źle nie działała,
          źle działało przemęczenie i jakieś uparte poszukiwanie zajęcia, z poczuciem
          winy, że się za mało robi (zresztą z poczuciem winy wiecznym, którego trzeba się
          od zdrowych uczyć jak zrzucać, na kozła ofiarnego choćby, ale nie kumulować).
          • dolor Re: 20.07.08, 13:17
            Dwie najgorsze sytuacje dla depresyjnego: jak się bardzo starasz, a mimo to
            wszystko się pieprzy, i jak się bardzo starasz, udaje się, ale mechanizm nagrody
            nie zaskakuje i zamiast się cieszyć tracisz tylko nadzieję. Wniosek: unikać
            zbytniego się starania.
        • quicki Re: ♂ 21.07.08, 17:44
          Kiedyś czytałam że filozofią życiową jednego z Rolling Stonesów cierpiącego na
          depresję (nie wiem po nazwisku którego)jest:"Na jadący samochód żaden pies nie
          nasika."
          Z grubsza chodzi o to że jak człowiek cały czas zajęty to głupie myśli nie mają
          czasu się w głowie lęgnąć.Staram się stosować tę zasadę.Choć ,tak jak Dolorowi
          ,od lenistwa bardziej mi szkodzi spiętrzenie zadań i odpowiedzialności.Może
          chodzi o to, żeby robić same fajne i ekscytujące rzeczy?;)Tylko od adrenaliny i
          endorfin też się można uzależnić.
          • bertrada Re: ♂ 21.07.08, 18:02
            Ja nie jestem pewna, czy którakolwiek z osób z pierwszych stron gazet
            kiedykolwiek chociaż stała koło depresji. Życie jakie oni muszą prowadzić
            wyklucza posiadanie jakichkolwiek depresyjnych cech. To co im jest to problemy
            alkoholowe i narkotykowe. A to mimo pozornie niekiedy podobnych objawów,
            zupełnie inna przypadłość.
      • neuroleptyk Re: Depresja nieuleczlana 22.07.08, 16:49
        dolor napisał:

        > Nie z depresją - objawem, tak z chorobą afektywną czy jak ją tam zwać. W końcu
        > geny podatności.

        Allele depresji ma 2/3 ludzi i jakoś nie wszyscy na nią "chorują". Depresje mają
        też ludzie z pozostałej 1/3.
        Wniosek jest taki, że depresja to naturalna reakcja człowieka na niekorzystne
        czynniki środowiskowe, nie zaś żadna choroba genetyczna, która nagle uaktywnia
        się kiedy idziesz sobie ulicą i w twoim mózgu powstaje deficyt serotoniny...
          • neuroleptyk Re: Depresja nieuleczlana 25.07.08, 01:07
            Jeśli stawiasz znak równości miedzy hemofilią i krwotokiem, to chyba nie mamy o
            czym gadać....:)) Zadam pytanie, czy istnieją chorzy na hemofilię bez tych
            genów?? Poza tym sama hemofilia jest dość rzadka i jej genów nie nosi 2/3 czyli
            de facto większość ludzkości, wniosek jest więc dość oczywisty dla każdego kto
            choć trochę samodzielnie umie myśleć. Dla ciebie chyba nie istnieje coś takiego
            jak zdrowie, i każdy przejaw życia ludzkiego, a szczególnie prowadzący do czegoś
            co nazywamy kłopotami to objaw jakoś tajemniczej choroby, której owe tajemnicze
            "mechanizmy" zostaną wkrótce odkryte przez naukowców. Na każdą życiową bolączkę
            będzie odpowiedni lek i życie każdego człowieka będzie idealnie harmonijne,
            pozbawione konfliktów. To brzmi jak sen jakiegoś megalomana.
            • dolor Re: Depresja nieuleczlana 25.07.08, 02:24
              Salman Rushdie pisywał tak książki, miał sprytny pomysł, koło setnej strony
              domyślałem się o co chodzi, ale on nie poprzestawał, przy dwusetnej jeszcze
              ułatwiał, przy trzy setnej jeszcze bardziej, a po cztery setnej ciężko było
              opanować ziewanie, na szczęście potem się kończyło. A i tak muzułmanie chcą go
              zabić, może dlatego zaczął tak pisać. Ale bawiąc się w Rushdiego przed
              epilogiem, takie rozumowanie sobie wyobraź, krwotok jak depresja, hemofilia jak
              choroba afektywna, i rozpoznanie tego, nim wyjaśniono mechanizm. Teraz nadążasz?
              Nawet jeśli Twój wniosek jest prawdziwy (a akurat wiem, że nie jest, nie pytaj,
              skąd), to rozumowanie nic nie warte.
              • neuroleptyk Re: Depresja nieuleczlana 25.07.08, 06:13
                Kombinujesz panie dolor! :))

                Po pierwsze nie muszę sobie nic wyobrażać w kwestii hemofilii bo nie jesteśmy w
                X wieku tylko w XXI. A pan niech sobie dalej wyobraża depresje jako chorobę. Ale
                jeśli tak to może religia to forma schizofrenii?? Czemu nie?? Posłuchaj sobie
                tego pana co niżej zamieściłem link. A może to co on wygaduje to też efekt
                jakieś "choroby"?? Może to rodzaj "verbigeration" Kahlbauma ? (gadania za dużo)
                i analogi podobnej do tej którą ty stosujesz, do porównania tego do skurczów
                klonicznych, dla niego i jego pokroju masturbacja była chorobą objawiającą się
                "patologiczną irytacją organów płciowych"...Z resztą te "światłe" i "naukowe"
                idee wciąż "nękają" ludzi pokroju funsteina czy jak mu tam:)

                www.youtube.com/watch?v=uSjU0RsD_Fk
                Wracając do tematu

                "Choroba afektywna" to jest zgodnie z "nozologią psychiatryczną" spektrum. Co
                więcej hemofilia to też jest genetycznie uwarunkowane spektrum ze spektrum
                zaburzeń koagulacyjnych w końcu są np. typy A typ B, C itd. Odpowiednio z
                klasyfikacją ICD10 D66 D67 D68.1


                Więc jeśli krwotok=depresja a depresja="choroba afektywna" to jeśli spektrum
                hemofilii="choroba afektywna" to hemofilia typ A=krwotok
                Czyli to o czym pisałem wcześniej, że stawiasz błędny znak równości hemofilii i
                krwotoku.

                Co ma wspólnego hemofilia z wrzodami żołądka??
                Już bliżej jej do efektów ubocznych SSRI w związku z krzepliwością a nie żadnym
                krwotokiem samym w sobie. Czy efekty uboczne leków to nie choroba??

                Allele hemofilii ma znacznie więcej osób, niż jest leczonych. wrzody żołądka
                mają też pozostali. Wniosek - krwotok to wymysł koncernów farmaceutycznych. Ale
                my mówimy albo o rybce: hemofilia (spektrum) depresja(spektrum) albo o pipce
                generalnie krwotoki, wrzody żołądka itd.

                Mój wniosek jest prawdziwy, jeśli się z nim nie zgadzasz to napisz chociaż
                czemu. Jeśli depresja to dla ciebie fizyczna choroba tak samo jak ta hemofilia
                to na pewno uznał byś jej leczenie tak samo jak leczenie chorego na Huntingtona
                przez rozmowę tzw "psychoterapię" za rodzaj malpractice. Jakoś nie słyszałem
                żeby choremu na cukrzyce czy na jakąkolwiek inna chorobę lekarz mówił, że to się
                leczy lekami oraz rozmową. Czy to nie jest wystarczający dowód, przynajmniej dla
                myślącego jasno człowieka, że jest to tylko mydlenie oczu? Do godziny 14
                psychiatra przepisuje leki (wadliwa biochemia mózgu) a po 14 prowadzi sesje
                psychoterapeutyczne (rozmowa o problemach) i wypowiedzi w rodzaju "choroby
                psychiczne są bardzo skomplikowane i wciąż wiemy o nich niewiele" Tylko, że jak
                na ironię dla przykładu schizofrenia sakralny symbol psychiatrii jest jedną z
                najlepiej przebadanych "chorób". Można więc tu zacytować Szasz'a z jego artykułu
                o micie efektu placebo.

                "An ounce of clear thinking is worth a pound of research into the mysteries of
                the obvious."
                • dolor Re: Depresja nieuleczlana 25.07.08, 10:23
                  Miałem zniknąć, ale pozwolę sobie na jeszcze ostatni post, bo zdumiewa mnie, jak
                  zacina się pan czasami broniąc przed zrozumieniem prostych porównań. Może na
                  zbiorach będzie panu łatwiej. Zbiór A - osoby z genami hemofilii, zbiór B -
                  osoby leczące się na hemofilię, zbiór C - osoby u których wystąpił krwotok.
                  Zbiór A jest szerszy niż B, a każdy element zbioru B zawiera się w A. Zbiór C
                  jest liczniejszy niż pozostałe zbiory, jest w nim zawarty każdy element zbioru
                  B, ale już nie każdy zbioru A, zdarzają się elementy A, które nigdy nie trafią
                  do C. Wiele jest też w C elementów nie zawartych w A(a więc jednocześnie w B). A
                  mimo wszystko hemofilia to choroba. Teraz podłóżmy za A pana "osoby z allelami
                  depresji", pod B osoby leczące się z powodu choroby afektywnej, pod C osoby z
                  objawami depresji (nie jako choroby afektywnej, każdej depresji, obojętnie od
                  czynnika ją wywołującego, tak jak krwotok może być powodowany różnymi
                  czynnikami). Mamy podobnie skonstruowane zbiory, a pan wyciągnąłeś na tej
                  podstawie wniosek: choroba afektywna nie może być chorobą. Rozumowanie podobnie
                  skonstruowane, wnioski skrajnie różne. Teraz pan załapał? O reszcie już mi się
                  nie chce, ale pan się tak zapędził w udowadnianiu swoich racji, że nie zważa pan
                  na prawa logiki.

                  I niech pan nie będzie taki dumny, że wiek XXI to nie X. DNA odkryto pół wieku
                  temu... Zanim się człowiek połapie, jak to wszystko rzeczywiście działa, nas już
                  dawno nie będzie, ludzkość wciąż jest bardzo młoda i prymitywna.

                  Ten Pana psychoterapeuta to faktycznie trochę efekt popularności wielkiego
                  manipulatora Freuda, dawno to wszystko obalone, a w świadomości ludzi te
                  podświadomości się zakorzeniły tak, że nic ruszyć nie może. Psychoterapeuta może
                  spełnić rolę nauczyciela, który powiedziałby człowiekowi z hemofilią, czego
                  unikać, żeby zmniejszyć ryzyko krwotoku. Może zająć pacjenta poszukiwaniem
                  wypartych emocji i zagubionych wspomnień, zanim farmaceutyk zadziała albo sam
                  organizm się naprawi, może wreszcie się obrazić, że mu pacjent w interakcję
                  wejść nie chce, ale też nie znam nikogo, kogo by gadaniem wyleczył. Ja nie
                  twierdzę, że psychiatria jest doskonała, może to i stania Augiasza, którą
                  oczyścić by warto, ale pan wylewasz dziecko z kąpielą twierdząc, że żadnego
                  dziecka nigdy nie było.

                  I jeszcze jedno na koniec. Niech się pan tak nie dziwi, że część ludzi chce
                  łykać leki przeciwdepresyjne. Jak pan masz ciężką grypę, wysoką gorączkę i
                  wszystko pana boli, możesz pan zażyć aspirynę nawet jeśli w pana organizmie nie
                  ma niedoboru kwasu salicylowego, nie zna pan genomu wirusa, a jedynie wiadomo
                  panu, że po zażyciu aspiryny niektórzy przestali tak cierpieć. A jeśli ktoś
                  udowodni, że schizofrenia ma podłoże wirusowe, i jeszcze szczepionkę pomoże
                  wynaleźć, Nobla dla niego, sam powieszę portret nad łóżkiem. Ale na razie takie
                  brednie: może wirus, może zapalenie, może wpływ planet, a może udawanie, to
                  sobie można wsadzić tam, gdzie czopek.
                  • neuroleptyk Re: Depresja nieuleczlana 25.07.08, 17:48
                    Rozważamy przypadek genetycznej "choroby" X z rodzaju domniemywaniach
                    "genetycznych chorób" XX
                    W analogii do innej genetycznej choroby Y z rodzaju genetycznych chorób
                    YYOczywiście w twojej ripoście nigdy tej analogii nie było. Zignorowałeś całkiem
                    podtypy, kiedy w ICD10 jest czarno na białym, że YY to oddzielne aczkolwiek
                    bardzo podobne choroby.

                    W pierwszym przypadku depresji chce zaznaczyć, że nie wiemy czy te wyjątki nie
                    odnosiły się do całego spektrum czyli, że każdy rodzaj choroby afektywnej ma
                    wyjątki..

                    Wiemy natomiast, że takich wyjątków w hemofilii jako całości nie ma. Żeby
                    zapewnić tą lukę w analogii wstawiłeś coś takiego jak krwotok (liczba
                    pojedyncza) i stworzyłeś z niego swoje własne (już później) spektrum chorób,
                    które potencjalnie łączy zupełnie różne rodzaje chorób tylko jednym objawem.
                    Czyli de facto tylko różne rodzaje manifestacji tego samego objawu. Czegoś
                    takiego w ICD10 nie ma tak jak są "zaburzenia afektywne". Całość twoich
                    przykładów nie podlega tym samym wyjątkom oraz same proporcje genetyki
                    sprawiają, że nie jest to dobra analogia.
                    Mówiąc jeszcze innymi słowami posługujesz się by mi udowodnić porównaniem objawu
                    (zbioru ludzi z wariacją krwotoku) występującego w zupełnie różnych chorobach i
                    z przyczyn właśnie tych chorób (ty piszesz z przyczyn czynników a ja twierdzę
                    chorób, bo przebicie tętnicy objawia się krwotokiem, wiec chorobą jest uraz tak
                    jak ślepota jest tylko permanentnym objawem degradacji siatkówki czy uszkodzenia
                    oka) do zbioru osób chorych na "choroby afektywne" (Czyli ludzi co nie mają
                    wspólnego jednego objawu lecz raczej jakiś wspólny wzór poszczególnych objawów
                    wywołany wariantami danej choroby) Tak więc schizofrenia to nie są ludzie z
                    różnymi wariantami urojeń to nie wystarcza.
                  • neuroleptyk Depresja "nieuleczlana" propaganda 26.07.08, 15:00
                    Postanowiłem jeszcze raz odpisać na twój post z myślą, iż ta odpowiedź będzie
                    bardziej klarowna oraz dorzucić parę innych uwag.
                    Co do "hemofilii umysłu" cały szkopuł tkwi w tej rzekomej analogii. Twierdzisz,
                    że są podobieństwa, ale jest tak tylko na pierwszy rzut oka. Poza tym zmieniasz,
                    co rusz te twoje analogie rozbudowując je coraz bardziej i wmawiasz mi, że nie
                    znam podstaw logiki np.

                    >>>Rushdiego przed
                    epilogiem, takie rozumowanie sobie wyobraź, krwotok jak depresja, hemofilia jak
                    choroba afektywna, i rozpoznanie tego, nim wyjaśniono mechanizm.


                    Teraz krwotok dla ciebie jest objawem hemofilii ale poprzednio zdawał się być
                    chorobą samą w sobie "krwotok jak depresja" A może depresja to też objaw?? Tylko
                    czego?? choroby afektywnej?? Czyli depresja to objaw choroby depresji?? Co to
                    takiego jest ten objaw depresja??. Mówiąc szczerze udowadnianie fałszu w twoich
                    wypowiedziach jest przez to bardzo trudne. Cała twoja logika opiera się na
                    nieprecyzyjności, jak to się mówi diabeł tkwi w szczegółach.

                    A grupa z genami hemofilii, B grupa chorych na hemofilie (z genami)

                    Nie ma osób bez genów hemofilii, którzy by na nią chorowali.

                    Grupa C krwotok – jeden objaw wielu zasadniczo się różniących chorób więc
                    totalnie luźna symptomatologia

                    Grupa nie składa się tylko z chorych na hemofilię.

                    W skład grupy wchodzą ci co chorowali bądź chorują na choroby, które mają
                    wspólny tylko ten jeden objaw. Więc będzie tu i Mike Tyson i Adrew Golota.

                    A grupa z genami depresji B grupa "chorych" na depresję (z genami)
                    C grupa "chorych" na depresje (bez genów depresji)

                    Są osoby bez genów depresji z nią "zdiagnozowani" lub "chorzy" na nią.

                    Grupa D to specyficzny układ wielu wspólnych objawów charakteryzujący
                    "zaburzenia afektywne" - model opierający się na syndromach.
                    Grupa składa się tylko z "chorych" i tych co "chorowali" na depresję obojętnie
                    jaką. (odpowiednik jakiejkolwiek wersji hemofilii)
                    Gdyby zastosować tu twoją skrajnie luźną symptomatologię i traktować wszystkie
                    możliwe objawy "depresji" pojedynczo, to w grupie tej znaleźli by się nie tylko
                    wszyscy z kategorii F. ICD10 ale i wszyscy ludzie na tej planecie.


                    Więc hemofilia to bardzo kiepska analogia panie dolor
                    Poza tym czy krwotok to objaw hemofilii?
                    To podobny dylemat do tego, czy ludzie umierają na AIDS czy może zabijają ich
                    choroby zakaźne.
                    Można mieć hemofilię bez tego twojego krwotoku i być nadal chorym bezobjawowo
                    czego nie można powiedzieć o depresji, gdzie decyduje brak jej "objawów". Istota
                    choroby jest defekt w ciele a nie sam zbór "objawów". To, dlatego tak uparcie
                    psychiatrzy twierdzą, iż defektem tym jest w chorobach psychicznych jakoś
                    niedobór chemiczny w mózgu, ale to jest zwykłe kłamstwo.

                    Niezwykle istotna jest kwestia objawów i krwotok to objaw i wie o tym każdy, ale
                    gdy weźmiemy "objawy" depresji i generalnie chorób psychicznych to dla jednego
                    człowieka to będzie objaw a dla drugiego już nie np. utrata zainteresowań to dla
                    psychiatry jeden z objawów, dla kogoś innego czy dla mnie to nie jest objaw.

                    Objawy chorób znajdujemy w ciele, jak np. ten twój krwotok czy wysypkę, objawy
                    psychiatryczne to zmedykalizowane niewłaściwe zachowanie (kontekst kulturowy),
                    więc psychiatra "bada" nie ciało a czyny. Oczywiście nie wliczamy do zachowania
                    odruchów i całej neurologii. Bicie swojej żony po pijanemu to nie jest objaw
                    neurologiczny, to zwykłe bestialskie zachowanie.

                    To, że ludzie chcą zażywać substancje chemiczne zwane obecnie farmaceutykami lub
                    lekami, to nie jest nic nowego i tak było od początku ludzkości. Przyjmowanie
                    tych substancji było związane z różnymi obrzędami teraz takim panującym obrzędem
                    są recepty i leczenie a wszystko inne to już narkomania i patologia. Amfetamina
                    na ulicy to Speed i większość ludzi wie, po co ją się bierze i że nie ma to
                    związku z leczeniem żadnej choroby. Jednak w aptece ta sama substancja to "lek"
                    zwany Adderallem. Całe te głupie gadanie o szkodliwości tzw. "narkotyków" i
                    jednoczesne przemycanie Żyda przy pomocy oficera Gestapo. Teraz żeby dostać daną
                    substancję chemiczną jak np. benzodiazepiny musisz udowodnić, że jej
                    potrzebujesz, musi być diagnoza i pozwolenie w formie recepty. Wiec żeby ją
                    dostać to musisz np. symulować, że cierpisz na bezsenność i jak taki lekarz ma
                    to zweryfikować??

                    Może kiedyś skończy się ta hegemonia terapeutycznego rządu, ubezwłasnowolnień,
                    recept, więzień dla niewinnych ludzi, patologizacji, medykalizacji wszystkiego,
                    co tylko się da, odgórnego narzucania tego, co jest w "najlepszym" interesie
                    obywatela. Jeśli tak się stanie to każdy dorosły człowiek będzie za siebie
                    odpowiedzialny, bo nie będzie miał innego wyjścia, nie będzie można zrzucić winy
                    na "chorobę psychiczną". A neuroleptyki, benzodiazepiny, SSRI i to, co ci tylko
                    odpowiada i co uważasz za potrzebne będziesz mógł kupić w aptece jak różne
                    rodzaje lodów, czy proszków do prania.
    • iso1 Re: Depresja nieuleczlana 21.07.08, 21:51
      Zbyt uproszczony problem zawarty w twoim pytaniu.
      Są różnego rodzaju typy (rodzaje) depresji wynikające z różnych czynników
      (źródeł). To po pierwsze. Po drugie każdy organizm jest inny. Silne organizmy
      dadzą sobie radę same. Inne przeżyją krótkotrwały kryzys i po lekach wrócą do
      normy. Jeszcze inne potrzebują leków i psychoterapii. Jeśli źródło depresji tkwi
      głęboko i w dzieciństwie to do rozwiązania problemu potrzebna jest głęboka
      psychoanaliza.
    • mskaiq Re: Depresja nieuleczlana 22.07.08, 14:39
      Depresja to choroba negatywnosci. Jesli rozwijamy negatywnosc to
      rozwijamy depresje.
      Trzeba odejsc od negatywnosci, zastapic ja przez pozytywnosc wtedy
      depresja znika. Jesli wracamy do negatywnosci automatycznie wraca
      depresja.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • carla.bruni Re: Depresja nieuleczlana 24.07.08, 18:40
      gazdziikowa napisała:

      > jest jak alkoholizm z którego nie można się do końca wyleczyć, a
      jedynie
      > zepchnąć na plan dalszy, zawsze już trzeba uważać, żeby nie było
      nawrotu.
      > Zgadzacie się z tym?
      a ja mam gdzies depresje. owszem ostatnio troszke czuje sie gorzej,
      ale wstaje rano i robie swoje i mysle, ze na tym wlasnie polega
      walka. nie nalezy sie poddawac. trzeba rano wstac, umyc sie i
      zalatwiac wazne sprawy. wtedy dzien jest lepszy i nie masz wrazenia,
      ze caly dzien nic nie robiles. rzerabialam juz to, ze wstac sie z
      lozka nie chcialo, ale wierzcie mi jak sie czlowiek przelamie to
      potem jest lepiej i po malu do przodu. pozdrawiam serdecznie.
        • carla.bruni Re: Depresja nieuleczlana 24.07.08, 20:08
          dolor napisał:

          > Zazdroszczę Ci tej niewiedzy.
          wiedzy, wiedzy;)!! wiem jak to jest, ale co? mam cale zycie w lozku
          spedzic? z ukochanym partnerem pewnie nie byloby to taki zle;);).
          pozdrawiam;).
          • dolor Podążając za modą. 25.07.08, 02:33
            Więc wiedzy tak małej. O tym, czego poczuć nie można.
            Ale dość tego, jakaś remisja mi się przyplątała, po ponad półtora roku, idąc
            śladem Raindożki, znikam, na dni, może i tygodnie, jak wróci co zawsze wraca,
            wrócę i ja. Za bardzo Was szanuję, żeby się z tym tu pętać, daleko mi do tego,
            by mieć najgorzej. Nie pozabijajcie się, i tak wszystko chce nas zabić. Jak się
            ktoś zakolegować chce, mail będzie trwał.
                • lubba Re: Podążając za modą. 27.07.08, 16:09
                  co który? im dłużej zagląm na FD tym bardziej interesuje mnie
                  odpowiedź na to pytanie. Biorąc pod uwagę populację FD, to owszem
                  ktoś tam czasem przechwala się remisją i rzucaniem FD (po co łączyć
                  jedno z drugim???) ale co który wypada blado, co, co, co ?????? nie
                  wiem
                  Oficjalne deklaracje o rozstaniu z dowolnym forum muszę przemyśleć,
                  widziałam już sporo takich, także własną
                  czy taką deklarację braku potrzeby kontaktu z innymi wirtualnymi
                  bytami składa się z potrzeby (ostatniego) kontaktu z w/w czy z
                  innych względów? Jakich?
    • mskaiq Re: Depresja nieuleczlana 26.07.08, 02:31
      carla.bruni napisala
      >a ja mam gdzies depresje. owszem ostatnio troszke czuje sie gorzej,
      >ale wstaje rano i robie swoje i mysle, ze na tym wlasnie polega
      >walka. nie nalezy sie poddawac. trzeba rano wstac, umyc sie i
      >zalatwiac wazne sprawy. wtedy dzien jest lepszy i nie masz
      >wrazenia, ze caly dzien nic nie robiles. rzerabialam juz to, ze
      >wstac sie z lozka nie chcialo, ale wierzcie mi jak sie czlowiek
      >przelamie to potem jest lepiej i po malu do przodu. pozdrawiam
      >serdecznie.
      Masz calkowita racje Carlo, kiedy czujesz sie gorzej wtedy trzeba
      wstac, dzialac, po chwili wszystko wraca do rownowagi.
      Dobrze jest rozpoczynac dzien od biegu bo nastawia pozytywnie.
      Trzymaj sie mocno.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka