Dodaj do ulubionych

A może to po prostu hormony?

03.10.03, 19:57
Kochani, na początek słowa uznania i podziękowania dla wszystkich, którzy
się udzielają na tym forum. Nie ma jak porady i spostrzeżenia osób, które
przeszły (przechodzą) przez problemy natury psychicznej, znają te
zagadnienia z autopsji.
Mój problem polega na tym, że wpadam w depresje od kilku lat i już sama nie
wiem, czym są one spowodowane. Nerwica nie jest tu pewnie bez winy, ale ja
właściwie nigdy nie widzę logicznego związku między tym, co się w moim życiu
dzieje a epizodami depresji. I wydawałoby się, że w momentach remisji
całkiem sobie nieźle w życiu radzę. Mój lekarz psychiatra nie postawił
jescze diagnozy, ale chyba skłaniałby się ku nerwicy depresyjnej. Narazie
proponuje przyjrzenie się mojej tarczycy.
I właśnie w tym rzecz. Czy to może być tarczyca? Pomimo wyników w tzw.
normie, chociaż są one w dolnej granicy tej normy? Tarczyca jest
powiększona, ale endokrynolog nie stwierdza niedoczynności. Poza tym, kiedy
pojawia się depresyjny nastrój zawsze towarzyszą mu problemy z cerą, tzn.
pojawia się dokuczliwy trądzik na twarzy i sucha skóra. Co dziwne w tej
sytuacji (w co lekarz nie bardzo chyba uwierzył, raczej zasugerował, że to
byla autosugestia), samopoczucie potrafiły mi poprawiać rózne specyfiki
medycyny naturalnej, takie jak zioła klimuszki Reducenol (z morszczynem-
źródłem jodu), Sylivit ("od wątroby"), srebro koloidalne (na różne rzeczy,
ja je piłam, żeby pozbyć się drożdżycy) i te poprawy trwały od kilku tygodni
do kilku miesięcy.
Naczytałam się o powiązaniu hormonów z psychicznym samopoczuciem człowieka,
o związku T3 z depresją, o tym, że każdy potrzebuje indywidualnego stężenia
tego hormonu we krwi, żeby się dobrze czuć, o sukcesach w walce z depresją
zwłaszcza oporną na leczenie podczas podawania T3. Ale to niestety w
Stanach. U nas endokrynolodzy znają tylko levotyroksynę.
Oczywiście nasuwa się pytanie, czy to niedoczynność tarczycy miałaby
powodować depresję czy depresja niedoczynność. Pewnie to drugie. Rozumiem,
że nie przy wszystkich depresjach istnieje takie sprzężenie.
Niemniej, co sądzicie na ten temat. Jeżeli Pani Ekspert będzie mogła, to
proszę również o odpowiedź.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • hanka17 Re: A może to po prostu hormony? 03.10.03, 21:04
      Witaj,

      jeśli masz niedoczynność tarczycy, to niemożliwe jest zwalczenie depresji,
      zanim nie dojdzie się do równowagi t3 i t4, depresja w tym przypadku jest
      następstwem niedoczynności tarczycy, nie - odwrotnie. Jakie są Twoje wyniki
      ft3 i ft4, napisz też jednostki, oraz tsh ?

      Jeszcze raz zaznaczam, że bez usunięcia przyczyny depresji (niedoczynności
      tarczycy) nie ma mowy o wyleczeniu depresji a leki antydepresyjne nie działają
      i pozbawione sensu jest w ogóle branie przez taką osobę leków antydepres.,
      gdyż nie ma najmniejszych szans żeby one zadziałały. Ale, nie wiadomo czy w
      ogóle cierpisz na to schorzenie, napisz dokładne wyniki poziomu ft3, ft4, tsh.
      • faridaa Re: A może to po prostu hormony? 03.10.03, 21:39
        Właśnie chodzi o to, że na dzień dzisiejszy moje wyniki są w tzw. normie:
        Ultra hTSH 0,53 uJU/ml (norma 0,45-5,01)
        fT4 1,06 ng/dl (norma 0,71-1,8)
        fT3 2,5 ng/dl (norma 1,68-3,54)
        Takie wyniki mam po krótkim przyjmowaniu Jodthyroxu. Wcześniej wyniki też były
        w granicach normy, hormony lekarz przepisał mi na zmniejszenie wola. Co mnie
        trochę dziwi, to fT3 zmalało nieznacznie (widocznie nie dochodzi do konwersji
        T4-T3),a po leku czuję się nawet gorzej. Na niedoczynność (tylko na podstawie
        TSH i objawów) byłam leczona 3 lata temu, ale bardzo krótko brałam leki, z
        braku poprawy samopoczucua to leczenie przerwałam. Tarczyca w tym czasie się
        powiększyła, choć TSH zmalało z 1,8 do dzisiejszego 0,53 (właściwie samo, no
        chyba że sa przyczyną tych metod naturalnych). I może faktycznie to nie jest
        wina tarczycy, że mam skłonność do depresji, ale mnie osobiście zastanawia,
        czemu czułam się lepiej po tych wszystkich naturalnych specyfikach. Bo
        przecież, gdybym miała "typową" depresję, to nie poczułabym się lepiej po
        jakichś ziołkach (autosugestia nie wchodzi w grę). I skąd te problemy z cerą,
        kiedy jestem w dołku? I nie mam na myśli chandry, lecz depresję, przyjmowałam
        leki antydepresyjne, ale pomagają mi one na krótko.
        • hanka17 Re: A może to po prostu hormony? 04.10.03, 10:04
          Cześć Faridaa,
          mogę Ci tylko pogratulować wyników, na pewno nie masz niedoczynności tarczycy,
          Twoje wyniki nie są wcale z dolnej granicy normy. Jedyne co może zastanawiać,
          to może troszkę za niski poziom tsh, ale oczywiście, jak sama wiesz, mieści
          się w granicach normy. W ogóle dziwi mnie że lakarz stwierdził bez dodatkowych
          badań niedoczynność tarczycy, gdyż niskie tsh wskazuje coś wręcz przeciwnego,
          a już na pewno nie może być podstawową przesłanką leczenia na niedoczynność
          tarczycy. Zahamowanie wydzielania tsh przez przysadkę może być spowodowane
          wieloma przyczynami. Ja mam tsh 1 i to uważam że jak dla kobiety jest zbyt
          niskie. A Ty wówczas, gdy lekarz zakwalifikował Cię do przyjmowania
          Jodthyroxu, miałaś znakomity poziom tsh 1,8, wcale nie za wysoki, zreszta
          widzisz normy...Po pierwsze, musisz zmienić lekarza i zrobić usg tarczycy.
          Spróbuj preparatów z dzurawcem.
    • iwona.grobel Re: A może to po prostu hormony? 16.10.03, 09:06
      Witam i przepraszam,że tak długo czekała pani na moja wypowiedź.

      Na początku, w nawiązaniu do pierwszych słów pani postu, króciutkie
      wyjaśnienie, że nie zawsze można znaleźć logiczny związek między tym, co się w
      życiu dzieje a epizodami depresji. W tzw. depresji endogennej bywa tak, że
      epizod pojawia się dopadajac człowieka bedącego do tej pory w pełni zdrowia i
      szczęścia. Pisze pani, że lekarz podejrzewa depresję nerwicową, czyli w
      aktualnej nomenklaturze dystymię. Proszę z nim porozmawiać na ten temat, a
      wyjaśni, dlaczego w pani przypadku tak uważa. Żeby to analizować na forum
      trzeba znać wiele objawów i faktów z pani życia.

      Oczywiście ma pani rację, że objawy depresyjne mogą mieć związek z zaburzeniami
      hormonalnymi. W ogóle wzajemne oddziaływanie układu hormonalnego i zjawisk
      psychicznych to niesamowicie ciekawa i nie do końca poznana kwestia. Wiele
      hormonów i tzw. "czynników podwzgórzowych" wywiera bezpośredni wpływ na
      przewodzenie w układzie nerwowym. Są badania, z których wynika, że układ
      hormonalny odgrywa rolę w formowaniu orientacji seksualnej, albo że stan
      funkcjonalny tego układu koreluje z określonymi cechami osobowosci, że istnieją
      zwiazki między cechami osobowości, formą psychologiczną reakcji na stres
      emocjonalny a typem zmian hormonalnych w sytuacji stresowej.

      Na temat hormonów tarczycy obszernie wypowiedziała się hanka17. Wiedząc tylko
      tyle ile pani napisała, ja też skłaniałabym sie do tego, że w pani przypadku to
      chyba nie o tarczycę chodzi, choć oczywiście w przypadku jakichkolwiek
      wątpliwości niezbędne są szczegółowe badania, a nie tylko badanie stężenia
      hormonów we krwi obwodowej.

      Pisze pani o okresowych problemach z cerą, o pojawianiu się zmian o charakterze
      trądzikowym. Ja tu pomyślałabym o tzw. hormonach płciowych. Wiadomo, że i stany
      niedoboru i nadmiernego wydzielania np. estrogenów mogą powodować zaburzenia
      emocjonalne. Na znaczenie hormonów płciowych w powstawaniu zaburzeń
      depresyjnych wskazuje m.in. większa czestość występowania depresji u kobiet,
      częste pojawianie się faz chorobowych w okresie przełomów hormonalnych (okrs
      okołoporodowy, menopauza), duża częstość zaburzeń cyklu mesiączkowego w czasie
      deresji. Np. ięcej pogorszeń depresyjnych występuje w drugiej połowie cyklu, a
      zespół napięcia przedmiesiączkowego jest rozpatrywany przez niektórych autorów
      jako model patogenetyczny endogennego zepołu depresyjnego. U znacznego odsetka
      kobiet stosujących doustne środki antykoncepcyjne, jako objaw uboczny wystepują
      zaburzenia nastroju typu depresyjnego.

      Na temat tych związków jest mnóstwo literatury, a problem nie do konca jest
      jeszcze poznany.
      Hormony więc mają znaczenie ale nie tylko one.
      Pozdrawiam.
    • pajdeczka Farida 16.10.03, 09:16
      To nie tarczyca jest powiększona tylko wole. A wole jest powiększone dlatego,
      że jesteś typem kobiety depresyjnej. Taką diagnozę po prawie 30 latach
      postawiła lekarka, która jest dużym autorytetm wśród endokrynologów.
      Zauważ, że kiedy jesteś zdenerowowana czujesz ucisk w gardle. To właśnie
      przerost wola powoduje ucisk. Kiedy jesteś rozluźniona wszytko jest w porządku.
      Proponuję ziołowe tabletki na bazie kozłka lekarskiego, rozluźniają mięśnie i
      lekko uspokajają, no i autosugestia.

      faridaa napisała:

      > Kochani, na początek słowa uznania i podziękowania dla wszystkich, którzy
      > się udzielają na tym forum. Nie ma jak porady i spostrzeżenia osób, które
      > przeszły (przechodzą) przez problemy natury psychicznej, znają te
      > zagadnienia z autopsji.
      > Mój problem polega na tym, że wpadam w depresje od kilku lat i już sama nie
      > wiem, czym są one spowodowane. Nerwica nie jest tu pewnie bez winy, ale ja
      > właściwie nigdy nie widzę logicznego związku między tym, co się w moim życiu
      > dzieje a epizodami depresji. I wydawałoby się, że w momentach remisji
      > całkiem sobie nieźle w życiu radzę. Mój lekarz psychiatra nie postawił
      > jescze diagnozy, ale chyba skłaniałby się ku nerwicy depresyjnej. Narazie
      > proponuje przyjrzenie się mojej tarczycy.
      > I właśnie w tym rzecz. Czy to może być tarczyca? Pomimo wyników w tzw.
      > normie, chociaż są one w dolnej granicy tej normy? Tarczyca jest
      > powiększona, ale endokrynolog nie stwierdza niedoczynności. Poza tym, kiedy
      > pojawia się depresyjny nastrój zawsze towarzyszą mu problemy z cerą, tzn.
      > pojawia się dokuczliwy trądzik na twarzy i sucha skóra. Co dziwne w tej
      > sytuacji (w co lekarz nie bardzo chyba uwierzył, raczej zasugerował, że to
      > byla autosugestia), samopoczucie potrafiły mi poprawiać rózne specyfiki
      > medycyny naturalnej, takie jak zioła klimuszki Reducenol (z morszczynem-
      > źródłem jodu), Sylivit ("od wątroby"), srebro koloidalne (na różne rzeczy,
      > ja je piłam, żeby pozbyć się drożdżycy) i te poprawy trwały od kilku tygodni
      > do kilku miesięcy.
      > Naczytałam się o powiązaniu hormonów z psychicznym samopoczuciem człowieka,
      > o związku T3 z depresją, o tym, że każdy potrzebuje indywidualnego stężenia
      > tego hormonu we krwi, żeby się dobrze czuć, o sukcesach w walce z depresją
      > zwłaszcza oporną na leczenie podczas podawania T3. Ale to niestety w
      > Stanach. U nas endokrynolodzy znają tylko levotyroksynę.
      > Oczywiście nasuwa się pytanie, czy to niedoczynność tarczycy miałaby
      > powodować depresję czy depresja niedoczynność. Pewnie to drugie. Rozumiem,
      > że nie przy wszystkich depresjach istnieje takie sprzężenie.
      > Niemniej, co sądzicie na ten temat. Jeżeli Pani Ekspert będzie mogła, to
      > proszę również o odpowiedź.
      > Pozdrawiam
    • iwona.grobel Re: A może to po prostu hormony? 17.10.03, 22:52
      Wole to określenie powiększenia tarczycy.
    • andrzej_gl Re: A może to po prostu hormony? 18.10.03, 10:43
      Moim skromnym zdaniem hormony, są podstawowym czynnikiem wpływającym na nasze
      stany emocjonalne, w tym również na depresję.

      Pozdrawiam serdecznie, andrzej glowacki
      • kkx Re: A może to po prostu hormony? 18.10.03, 18:03
        ...a stan emocjonalny wplywa na hormony, neuroprzekazniki i cala chemie
        organizmu
        bardzo trudno odroznic skutek od przyczyny
        od paru miesiecy mam swietny nastroj, swietna cere, prace, ktora sprawia
        przyjemnosc, zamiast wzbudzac lek, przerazenie i wysysac resztki sil
        fizycznych,
        hormonow jakby wiecej (od razu rodzi sie pytanie, czy ryzykowac i te sztuczne
        probowac odstawiac, modyfikowac...)
        wszelkie pograzajace mysli na temat bezsensu wszystkiego zginely we mgle
        moze gdybym zaczela sie znowu zastanawiac, doszlabym do jakis katastroficznych
        wnioskow... dlatego wole nie myslec w ten sposob (wole i MOGE w ten sposob nie
        myslec!)
        nie wiem, co jest skutkiem, co przyczyna
        wazne, ze sa zajecia, ktore lubie i chetnie je wykonuje
        odwracaja one moja uwage od bezproduktywnych rozmyslan i pograzania sie w
        pulapkach wlasnej osobowosci

        gdzies gleboko drzemie obawa, ze w kazdej chwili moge wykonac niewlasciwy krok
        i spasc... wrocic... ale poki co, carpe diem! ;-))))
        • andrzej_gl Re: A może to po prostu hormony? 20.10.03, 14:12
          > kkx napisała:
          >
          > ...a stan emocjonalny wplywa na hormony, neuroprzekazniki i cala chemie
          > organizmu
          > bardzo trudno odroznic skutek od przyczyny

          Tak masz absolutną rację. Jednak, jeśli się zna dokładnie historię choroby -
          kiedy i w jakich okolicznościach się ona ujawniła, jak długo trwa, czy w
          rodzinie występowały podobne przypadki, itp., to wówczas staje się to
          łatwiejsze.

          Ciągle trwają badania jak bardzo determinują nas geny. Wydaje mi się, że raczej
          bardziej niż ludziom się to wydaje.

          Pozdrawiam, andrzej głowacki

          www.glowacki.art.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka