Dodaj do ulubionych

depresja czy horoba-pomocy!!!!!

12.08.08, 15:28
zle sie czuje niewiem czy to depresja czy wynik przeprowadzki w tereny
gurzyste mieszkam teraz 800m nad poziomem morza,nimam znajomych tylko ja maz i
dzieci najblizszy maly klep sporzywczy 4km od domu z gorkibez uta ani rusz tak
ze raz w tygodniu wyjscie na zakupy a tak tylko 4 sciany,zle sie czuje mam
zawroty glowy bule glowy oslabienie,otepenie umyslowe mam wrazenie ze
nieistnieje wszytsko sie dzieje dookola mnie a niezemna,najchetniej lezalabym
w luzku mimo ze jestem a raczej bylam badzo aktywna osoba ,robilam badania i
wszytskie byly w pozdaku,jedynie hormon przysadki lekko zawyzony ale welug
tutejszego lekarza-konowala nieleczy sie tego.niewiem czemu ale lekarzom w
niemczech calkowicie nieufm sa jakby niedouczeni ,w zasadzie hyba ja wiecej
wiem niz moj lekarz.moje stawy sa strasznie ociezale,no niewiem jak tk dalej
pojdzie to pewnie i mnie niedlugo zakopia -niemam zadnych checi do
zycia.powiedzcie depresja -horoba?co mi jest jezeli wyniki z krwi sa dobre i
zadnych zmian horobowych lekarz niewidzi....pomocy
Obserwuj wątek
    • jagodzinska73 Re: depresja czy horoba-pomocy!!!!! 12.08.08, 16:58
      Mój mąż zaczął miec zawroty i bóle głowy w wydawałoby się
      najszczesliwszym okresie zycia..urodziła nam sie sliczna córunia
      (mielismy juz prawie 8letniego synka).Mąż ma ciekawą pracę,o
      kt.marzył,niezle zarabia,moze byc dumny ,ze sam potrafi utrzymac
      rodzinę.Przy tym dosyć dużo czasu jest z nami..Fakt,ma
      przewlekła,uciążliwa chorobę,jednak nigdy nie dałam mu odczuc,ze
      jest mi ona nie na rękę.Praca równiez nie wymwgw od niego kontaktu z
      ludźmi w takim zakresie,by było to dużym obciążeniem
      psychicznym..Tez porobilismy wszystkie badania i nic..W konsekwencji
      trafił do psychiatry..Niestety,kolejne leki nie pomagają,choć lekarz
      zapewnia,ze to nic groźnego.Mąż bierze lexotan,lexapro,brał też
      betaserc na zawroty.Nie wiem,co robic.Boję się,ze to jednak coś
      poważnego..
    • bertrada Re: depresja czy horoba-pomocy!!!!! 12.08.08, 18:42
      A byłas z tym u psychiatry. Być może górski klimat ci nie służy ale w takim
      wypadku, podejrzewam, że miejscowy lekarz spotkałby się z podobnymi przypadkami
      i poinformował cię o nich. Nawet jak jest niedouczony to z pewnością ma praktykę
      jeśli chodzi o samopoczucie osób mieszkających w górach i sprowadzających się tam.
      • joannaa32 Re: depresja czy horoba-pomocy!!!!! 12.08.08, 19:48
        niestety w tym mijscu co mieszkam niemam szans zeby isc do psychiatry mimo ze
        bym chciala mam ograniczenia jezykowe i niejestem w stanie sie dogadac a co
        dopiero opowidziec o sobie a polskojezycznego psychologa niema w okolicy
        300km.do polski znowu niemam szans jechac usze czekac na nowe dokumenty a to
        potrwa pare miesiecy
        • bertrada Re: depresja czy horoba-pomocy!!!!! 12.08.08, 20:12
          No to może idź z kimś kto będzie w razie czego robił za tłumacza. Bo jak to jest
          depresja albo jakaś inna choroba to sama nie przejdzie, potrzebujesz leków. Jak
          nie chcesz psychiatry to idź do jakiegoś innego lekarza ogólnego. Możesz też
          poszukać jakiegoś lekarza polskiego pochodzenia.
          • joannaa32 Re: depresja czy horoba-pomocy!!!!! 12.08.08, 20:20
            niestety pochodzenia polskiego szukalami jak pisalam z jezykiem polskim
            dallllleko odemnie a tesc maz czy tesciowa uwazaja ze glupoty wymyslam
            • bertrada Re: depresja czy horoba-pomocy!!!!! 12.08.08, 20:54
              To jak nawet z takiej sprawie nie możesz liczyć na jego wsparcie to po jaka
              cholerę z nim jeszcze jesteś. Ja bym takiego wymieniła na lepszy model.
              • joannaa32 Re: depresja czy horoba-pomocy!!!!! 12.08.08, 22:44
                oni nierozumieja czyjegos bula tesciowa ma niedlugo operacje a co robi
                tesc...smieje sie z niej ze sie boi,jak mowie do tesciowej ze slabo mi jest ze
                chyba cisnienie ip to ona ze wymysla bo jej nic niejest,moj maz znowu jak
                choruje owszem zjmuje sie mna i wyrecza mnie w pracy ale jak jestem smutna
                przygnebiona to kaze mi myslec pozytywnie bo ja tyko czarno widze
                • lucyna_n Re: depresja czy horoba-pomocy!!!!! 12.08.08, 23:07
                  zrozumienia u teściowej szukać nie ma sensu, choćby widziala prawdę i tak się do
                  tego nie przyzna.
              • lucyna_n talk is cheap 12.08.08, 23:06
                znajdź najpierw pierwszego, a potem pisz o wymienianiu na lepszy model.
                Teoretyzować łatwo, żyć trudniej.
                • bertrada Re: talk is cheap 12.08.08, 23:21
                  Lepiej być singlem niż żyć z idiotą.
                  • pestka_ks Faceci żadko rozumieją. 14.08.08, 09:22

                    Niestety, wiem ze swojego doświadczenia, jak i z opowiadań, że nawet najlepszy
                    facet, z którym teoretycznie można się dogadać i wszystko jest ok, nie rozumie
                    takiej choroby jak depresja.
                    Moja dr, kiedy narzekałam coś na mojego męża, zawsze mówiła, że trzeba
                    wyluzować, bo faceci już tacy są.
                    Jest w tym niestety dużo prawdy, ale nie wynika to najczęściej z ich złej woli,
                    tylko z fizjologii: faceci maja bardzo małą część mózgu odpowiedzialna za
                    uczucia, empatię itp (my zaś dość dużą).
                    W mniemaniu mężczyzny, takie pocieszanie typu "myśl pozytywnie" "zajmij się
                    czymś" to konkretna pomoc, jaką tylko potrafią zaoferować ;)
                    A niektórzy, zwyczajnie są zagubieni (!) jak małe dzieci, widząc jak ich
                    ukochana cierpi, silą się na teksty (same wiemy jakie), które nas jeszcze
                    dobijają lub po prostu milczą, nie widząc konkretnego rozwiązania:p
                    Niestety - to my jesteśmy tymi silnymi psychicznie, a panowie to tylko na filmach:D
                    Więc nie ma co robić sobie doła z powodu nierozumiejącego faceta, bo nawet jak
                    się bardzo będzie starał to nie wymyśli nic co by trafiło w nasz kobiecy gust
                    uczuciowy.


                    I jeszcze jedno: zdarzają się egzemplarze unikalne, ale zazwyczaj nie idzie to w
                    parze z ich umiejętnościami typowo męskimi;)
                    Szczerze powiedziawszy to wolę mieć męża, który, choć może nie do końca mnie
                    rozumie, to jednak utrzymuje nasza rodzinę, i chociaż z tego powodu nie mam
                    powodów do dołów:))

                    A do autorki postu:
                    niestety takie objawy mogą świadczyć o depresji, lub chwilowym załamaniu z
                    powodu zmiany miejsca pobytu, innego klimatu itp.
                    Dlatego najlepiej było by gdybyś poszukała jednak jakiegoś psychiatry- już sama
                    rozmowa z kimś kto rozumie pomaga:)
                    Może tutaj na forum zapytasz w jakimś wątku, czy ktoś nie zna jakiegoś lekarza,
                    polaka, nawet nie koniecznie psychiatry, który leczy, lub mieszka gdzieś w
                    pobliżu Ciebie- tutaj zagląda dużo osób również z Niemiec, lub mających tam
                    rodzinę, więc może warto?
                    Pozdrawiam





















                    • bertrada bzdura 14.08.08, 09:28
                      Nie idźmy w stereotypy. Mózg faceta niczym nie różni się od mózgu kobiety i nie
                      ma powodu, żeby im dawać taryfę ulgową. Po prostu od pokoleń tak się utarło, że
                      dla kobiety szczytem szczęścia jest jakikolwiek mąż, więc nie powinna mieć wobec
                      niego zadnych wymagań. A facetom to odpowiadało, każdemu by odpowiadała
                      możliwość traktowania domu jak hotelu a żony jak darmowej służącej, która zawsze
                      jest uśmiechnięta i nie ma żadnych osobistych ani zdrowotnych problemów.
                      • abasia471 Re: bzdura 14.08.08, 22:44
                        Bertrada radzi, żeby nie iść w stereotypy a sama trzyma się ich jak
                        pijany płotu. Pestka ma rację od faceta nie można wymagać
                        rozumienia emocjonalnych zawiłości, bo to przekracza możliwości
                        męskiego widzenia świata. Gdyby Bertrada miała faceta, to może
                        zauważyłaby, że mężczyźni jednak się od nas różnią a tak to tylko
                        teoretyzuje. Mądre kobiety nie oczekują rzeczy niemożliwych do
                        osiągnięcia i doceniają to co mają. Autorka wątku pisze, że mąż
                        stara się pomagać, wyręcza w obowiązkach, pociesza jak umie, więc
                        propozycje, żeby go wymienić na lepszy model są całkiem bzdurne.

                        Moim zdaniem to co autorka wątku opisuje może być początkiem
                        depresji. Skoro nie ma w tej chwili możliwości znalezienia fachowej
                        pomocy, to pozostaje jej lektura dostępnych książek traktujących o
                        problemie radzenia sobie z depresją i może jakiś łagodny środek
                        poprawiający nastrój np. Fluanxol
                        • bertrada Re: bzdura 14.08.08, 22:53
                          Gdyby abasia przebywała w męskim środowisku to zauważyłaby, że mężczyźni od
                          kobiet się nie różnią, przynajmniej poza kilkoma fizycznymi szczegółami. I gdyby
                          poczytała cos na temat różnic płci, poza oczywiście tymi wszystkimi bzdurami w
                          stylu mężczyźni sa z marsa i płec mózgu, to też by o tym wiedziała.
                          • bertrada Re: bzdura 14.08.08, 22:59
                            No i gdyby wreszcie abasia poznała znaczenie słowa stereoptym to byłoby już
                            świetnie.
                            • pestka_ks Najpierw poczytaj trochę... 15.08.08, 12:49
                              ... na temat budowy mózgu (nie chodzi o kształt;) kobiety i mężczyzny, a dopiero
                              później mów, ze to bzdura.
                              I wcale nie mówiłam o stereotypach, ani przyzwyczajeniach/mentalności tylko o
                              uwarunkowaniach zapisanych w genach płci.
                              Może jeszcze powiesz, że w ogóle nie ma różnic między facetami, a kobietami.
                              Odsyłam do google:)
                            • pestka_ks Wcale nie chodzi 15.08.08, 12:58
                              o publikacje w stylu "kobiety są..." to przecież tylko parodie mające za zadanie
                              rozśmieszyć i chyba nikt nie bierze tego na serio!
                              Poczytaj o socjologicznych i genetycznych uwarunkowaniach płci.
                              Nie gaś nikogo, że "nie czyta", że nie wie"
                              Niestety wygląda na to, że to Ty nie czytasz i tylko z upartością wartą większej
                              sprawy, tkwisz przy swoich przekonaniach.
                              • bertrada Re: Wcale nie chodzi 15.08.08, 13:24
                                No i nadal twierdzę, że nie ma żadnych naukowo udowodnionych różnic w budowie
                                mózgu mężczyzny i kobiety. Te wszystkie doniesienia to jakies pseudobadania,
                                które leżą pod względem metodologicznym i statystycznym.
                                Jak istnieją różnice pomiędzy mózgami dzieci i dorosłych to są one widoczne
                                "gołym" okiem zarówno w zachowaniu jak i w budowie. Podobnie jest w przypadku
                                różnic np pomiędzy humanistami a niehumanistami, muzykami a niemuzykami itp.
                                Natomiast w przypadku płci, takich różnic nie ma.
                                Jedyna płciowo zróżnicowaną strukturą jest jądro migdałowate, które odpowiada za
                                preferencje seksualne.

                                Wszelkie różnice są różnicami kulturowo uwarunkowanymi. Geny nie mają tu nic do
                                rzeczy. Po prostu na pewnym etapie rozwoju cywilizacji ludzkiej, warunki zmusiły
                                ludzi do przyjęcia pewnych ról społecznych, to wszystko.
                                • micaela Re: Wcale nie chodzi 15.08.08, 13:27
                                  ale ty jestes oszolomiona jednak, o wiele latwiej jest wykazac roznice miedzy
                                  mozgiem kobiety i mezczyzny i to sie dokonuje, niz wykazac ze depresja jest
                                  "genetyczna", a o czym jestes calkowicie przekonana.
                                  • abasia471 Re: Wcale nie chodzi 15.08.08, 14:34
                                    Bertrado niestereotypowo ograniczona osobo, umniejszając moje
                                    możliwości intelektualne nie dodajesz sobie rozumu, wręcz
                                    przeciwnie. Jeżeli jednak z braku lepszych argumentów wygodniej ci
                                    uważać mnie za głupią, to proszę bardzo, mnie to ani grzeje, ani
                                    ziębi.
                                    Co do mojej wiedzy o mężczyznach, to czerpię ją z praktyki a nie
                                    jak ty z feministycznych uprzedzeń. Od 30 lat jestem w udanym
                                    związku, mam przyjazne stosunki z bratem i dorosłymi siostrzeńcami,
                                    więc co nieco o mężczyznach wiem.
                                    Mężczyźni są ciekawi właśnie przez to, że patrzą na świat z trochę
                                    innej perspektywy niż kobiety, dlatego się wzajemnie dopełniamy.
                                    Feministki, które chcą zacierać te różnice, kolokwialnie mówiąc,
                                    robią sobie we własne buty.
                                    A wracając do męża autorki wątku, to warto na sprawę spojrzeć z
                                    jego perspektywy. Nie bardzo umie zrozumieć emocje żony, pewnie
                                    czuje się trochę bezradny, bo nie wie jak pomóc, ponosi negatywne
                                    konsekwencje jej stanu, chociażby przez to, że musi ją wyręczać w
                                    obowiązkach, więc ma prawo czuć się mało komfortowo. Jestem zdania,
                                    że w oczekiwaniu zrozumienia od bliźnich, powinniśmy też patrzeć
                                    trochę na sprawę z ich perspektywy i nie wymagać zbyt wiele. Mój
                                    mąż to fajny facet, który wiele dobrego dla mnie zrobił, ale nie
                                    wiem jakby się zachował, gdybym ustawicznie nadużywała jego dobrej
                                    woli i chęci służenia mi pomocą, albo miała pretensje, że nie
                                    rozumie moich emocjonalnych problemów. Do dywagacji nad rozdarciem
                                    duszy, skrajnymi emocjami, splinem, mam przyjaciółki i one mnie
                                    rozumieją. I to by było na tyle w tym temacie.
                                    • bertrada Re: Wcale nie chodzi 15.08.08, 17:23
                                      Ale to, że mąż autorki sobie nie radzi w tej sytuacji nie wynika z różnic płci,
                                      tylko z tego, że mało kto świetnie sobie radzi w takiej sytuacji i jest w stanie
                                      stanąć na wysokości zadania i dać wsparcie osobie chorej.
                                      Wystarczy sobie poczytać wątki z tego forum, żeby stwierdzić, że nie jest to
                                      łatwe zadanie. Chorzy skarżą się na niezrozumienie ze strony członków rodzin
                                      (wszystkich, bez względu na wiek i płeć) a członkowie rodzin skarżą się na
                                      swoich bliskich, których dotknęła choroba.

                                      I nic dziwnego, bo pokrętna psychika osoby zaburzonej jest ciężka do zrozumienia.
                                  • bertrada Re: Wcale nie chodzi 15.08.08, 17:16
                                    Nie dokonano czegoś takiego. Naprawdę nie ma żadnych jednoznacznych, prawidłowo
                                    przeprowadzonych badań potwierdzających genetycznie uwarunkowane istnienie tego
                                    typu różnic.

                                    A w przypadku depresji są. ;P
                                    • micaela Re: Wcale nie chodzi 15.08.08, 21:48
                                      w nauce nic nie jest jednoznaczne to raz. a dwa to jest w tobie cos psychotycznego.
                                • pestka_ks Poczytaj i pomyśl:) 16.08.08, 11:27
                                  www.bryk.pl/teksty/studia/pozosta%C5%82e/psychologia/24100-charakterystyka_r%C3%B3%C5%BCnic_mi%C4%99dzyp%C5%82ciowych_zwi%C4%85zanych_z_budow%C4%85_m%C3%B3zgu.html
                                  www.resmedica.pl/zdart2011.html
                                  kadry.nf.pl/Artykul/6051/Kobieta-kontra-mezczyzna/
                                  Nie są to pseudo lub statystyczne badania.
                                  A upieranie się, że różnice między facetami są tylko w sferze budowy
                                  anatomicznej są nielogiczne- przecież i bez tych badań wystarczy poobserwować
                                  i... trochę pożyć wśród mężczyzn:)
                                  • bertrada Re: Poczytaj i pomyśl:) 16.08.08, 13:15
                                    Te artykuły nie przedstawiają żadnych obiektywnych badań nad różnicami między
                                    płciami. Przedstawiają jedynie jakieś stereotypowe wyobrazenia podparte
                                    autorytetami znanych osób, które mimo że są małpami telewizyjnymi, specjalistami
                                    od naurobiologii nie są.
                                    Zaręczam ci, że nie ma żadnego badania, które obiektywnie i jednoznacznie
                                    pokazywałoby istnienie genetycznie uwarunkowanych różnic pomiędzy płciami. A to
                                    co jest nie uwzględnia plastyczności mózgu i leży pod względem statystycznym.
                                    Czyli nie ma żadnej wartości merytorycznej.

                                    Poza tym ludzki dymorfizm płciowy, w porównaniu do innych zwierząt, jest tak
                                    minimalny, że praktycznie atawistyczny. Obie płcie zostały stworzone do
                                    pełnienia identycznych ról, więc nie mogą się od siebie różnić, nawet budową mózgu.
                                    Zaraz na początku pojawienia się ludzkości, ludzkie samce i samice łączyły się w
                                    pary tylko na czas ciąży i pierwszych miesięcy życia dziecka, kiedy to kobiety
                                    są całkowicie niepełnosprawne i niezdolne do walki z wrogiem i skakania po
                                    drzewach, a potem każdy się martwił o siebie. Zakochanie przechodzi obu płciom
                                    po około 2 latach, czyli mniej więcej wtedy, kiedy niemowlak ma 5-6 mc i staje
                                    się samodzielnym niemowlakiem a nie "embrionem". A karmiąca kobieta z
                                    niemowlęciem jeszcze nie jest gotowa na szukanie nowego partnera, więc musi
                                    sobie radzić sama na równi z innymi członkami stada. I skoro ludzki gatunek nie
                                    wyginął, znaczy radziły sobie świetnie. W przeciwnym wypadku jako najsłabsze
                                    osobniki, padłyby ofiarami drapieżców albo nie dopchałyby się na czas do
                                    pożywienia czy schronienia.

                                    Dopiero w momencie kiedy ludzkość zaczęła tworzyć jakieś pierwsze cywilizacje,
                                    czyli załapała, że przewagę konkurencyjną daje magazynowanie dóbr, rabowanie
                                    innym zmagazynowanych dóbr i skuteczna ochrona przed rabunkiem oraz zmuszanie
                                    słabszych do pracy na swoją korzyść to zaczęły się podziały. I nie tylko na
                                    kobiety i mężczyzn ale i także na panów i niewolników, władców i poddanych itp.
                                    A jedynym kryterium była siła fizyczna.
                                    • abasia471 Re: Poczytaj i pomyśl i wyjaśnij mnie ciemnej. 20.08.08, 21:06
                                      Wróciłam do tego wątku, bo czytając w innym wątku wypowiedź
                                      bertrady, powzięłam uzasadnioną wątpliwość, co do logiczności jej
                                      przekonań.
                                      bertrada napisała:
                                      >Niebezpieczne dla mężczyzn geny są dobre dla kobiet, a pozytywnie
                                      >odziaływujące
                                      >na mężczyzn zagrażają kobietom - stwierdził zespół badawczy z
                                      >Uniwersytetu Uppsalskiego oraz z Centrum Badań Klinicznych w
                                      Vesteras.

                                      Jak możecie przeczytać w wypowiedziach z tego wątku, bertrada nie
                                      widzi większych różnic pomiędzy mężczyzną a kobietą, natomiast w
                                      przytoczonej powyżej wypowiedzi takie różnice jednak dostrzega,
                                      podpierając się naukowymi autorytetami. Więc dla jasności pytam. Są
                                      te różnice, czy nie?
                                      • bertrada Re: Poczytaj i pomyśl i wyjaśnij mnie ciemnej. 20.08.08, 21:30
                                        Ale ja tylko przytoczyłam artykuł. Nie jestem jego autorką ani też nigdzie nie
                                        ustosunkowywałam się do zawartej w nim treści. Wkleiłam go, bo Neuroleptyk
                                        chciał czegoś na dowód, że prowadzi się badania nad genetycznymi przyczynami
                                        zaburzeń psychicznych.
                  • lucyna_n Re: talk is cheap 15.08.08, 14:23
                    bertrada napisała:

                    > Lepiej być singlem niż żyć z idiotą.

                    z postu autorki nie wynika że jej mąż jest idiotą
                    • abasia471 Re: talk is cheap 15.08.08, 14:41
                      lucyna_n napisała:
                      > bertrada napisała:
                      >
                      > > Lepiej być singlem niż żyć z idiotą.

                      > z postu autorki nie wynika że jej mąż jest idiotą

                      No co ty Lucyna. Bertrada wie lepiej kim jest mąż autorki wątku i
                      dlatego próbuje ją uświadomić - Żeby kobita nie żyła w
                      nieświadomości i przy odrobinie szczęścia jeszcze bardziej
                      skompliowała sobie życie. Jak się ma początki depresji, to dobrze
                      jest to utrwalić rozpadem małżeństwa a potem to już witaj smutku i
                      czarna dziuro.
                    • bertrada Re: talk is cheap 15.08.08, 17:12
                      > > Lepiej być singlem niż żyć z idiotą.
                      >
                      > z postu autorki nie wynika że jej mąż jest idiotą

                      Ale z twoich postów wynika, że gloryfikujesz instytucję małżeństwa.
                      • lucyna_n Re: talk is cheap 15.08.08, 17:22
                        jakbyś miala takiego fajnego męża jak ja też byś gloryfikowała.

                        jakkolowiek ja nie zauważam żadnej gloryfikacji małżenstwa w moich wpisach, po
                        prostu nie uważam za dobry pomysł doradzanie rozstania się w momencie
                        pojawienia się pierwszego poważniejszego kryzysu czy trudności życiowych.
                        • bertrada Re: talk is cheap 15.08.08, 17:26
                          Są różne szkoły. Jednie radzą walczyć do upadłego a inne dać sobie spokój i
                          szukać nowego partnera. Ja jestem zwolenniczką tej drugiej.
                          • lucyna_n Re: talk is cheap 15.08.08, 19:32
                            tutaj jeszcze nie ma upadłego
                            za upadłym nie jestem, nie mam cech fanatycznych
                            • joannaa32 Re: talk is cheap 15.08.08, 21:56
                              Dziewczyny niezamierzam sie rozstawac z moim mezm to jest wspanialy czlowiek i
                              bardzo go kocham umie zrozumiec moje problmy i stara sie pomuc ,niestety nie we
                              wszytskim da rade -niewyleczy mnie przeciez al dobrym slowem pomoca przytuleniem
                              rozmowa bardzo duzo mi daje ,zwsze macieple slowa dla mnie juz jniemowic ze 10
                              albo i iweicj razy dziennie slysze kocham cie asiu,ja niejestem wylewna ale
                              staram sie mu odwdzieczyc tym samym ,skad moje samopoczucie -depresja czy cos
                              innego?moze byc wynikiem osamotnienia niemam przyaciul ktorych zwsze mialam
                              wiele mieszkam na odludziu mam tylko meza i dwoje dzieci ktorych bardzo
                              kocham,no i oczywiscie tesciowie co mi osia w gardle stoja,gdyby nie te miejsce
                              nie tesciowie i osamotnnienie bylabym zdrowa szczscliwa osoba -hyba ze mam inny
                              problem,no i akt faceci sa inni czasami oschli czasami kochani wiem ze rozumuja
                              inaczej niz kobity maja inne podejscie do wielu spraw moj maz jest optymista we
                              wszytskim widzi dobre zeczy ja natomiast na odwrud wszedzie widze bledy
                              niedoskonalosci,zawsze mowieze sie nieuda niema co zaczync a on zawsze prubuje
                              ,gdyby nie moj maz prawdopodbnie dawno bym sie zalamala i wyladowala w
                              warjatkowie, tak mam w nim duze wsparcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka