Dodaj do ulubionych

do dooopy to wszystko

06.09.08, 00:34
brat nie wytrzymal leczenia. znowu jest w domu, juz nie wiem jak mam z nim rozmawiac. to, ze ma wsparcie i ze wszyscy go kochazmy to on wie, a moze wlasnie zbyt dobrze wie. pozdrawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • eizo111 Re: do dooopy to wszystko 06.09.08, 00:53
      tak to jest
      • carla.bruni Re: do dooopy to wszystko 06.09.08, 02:49
        eizo111 napisała:

        > tak to jest
        > nie rozumiem uzaleznien. dzis mam kompletny dol:(. pozdrawiam serdecznie.
        >
        >
    • mskaiq Re: do dooopy to wszystko 06.09.08, 03:08
      Pozbyc sie nalogu to bardzo trudna sprawa. Osoba z nalogiem bardzo
      czesto nie wytrzymuje i wtedy wlasnie potrzebuje wsparcia i milosci.
      On wie ze zrobil zle i ma wyrzuty sumienia, ktorych moze nie
      okazywac. On potrzebuje zachety, wiary w to ze potrafi wrocic do
      leczenia. Im wiecej bedziesz Mu okazywala tej milosci tym wieksza
      szansa ze wroci do leczenia. Jesli bedziesz robila Mu wymowki to
      tylko poglebisz w nim przekonanie ze jest nic nie warty i ze
      leczenie to strata czasu bo On jest do niczego.
      Jesli bedziesz u powtarzala ze poradzi sobie, ze go kochasz, ze jest
      wazny dla Ciebie to wroci do leczenia.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • carla.bruni Re: do dooopy to wszystko 08.09.08, 13:43
        mskaiq napisał:

        > Pozbyc sie nalogu to bardzo trudna sprawa. Osoba z nalogiem bardzo
        > czesto nie wytrzymuje i wtedy wlasnie potrzebuje wsparcia i
        milosci.
        > On wie ze zrobil zle i ma wyrzuty sumienia, ktorych moze nie
        > okazywac. On potrzebuje zachety, wiary w to ze potrafi wrocic do
        > leczenia. Im wiecej bedziesz Mu okazywala tej milosci tym wieksza
        > szansa ze wroci do leczenia. Jesli bedziesz robila Mu wymowki to
        > tylko poglebisz w nim przekonanie ze jest nic nie warty i ze
        > leczenie to strata czasu bo On jest do niczego.
        > Jesli bedziesz u powtarzala ze poradzi sobie, ze go kochasz, ze
        jest
        > wazny dla Ciebie to wroci do leczenia.
        > Serdeczne pozdrowienia.
        mask, on mial tej milosci za duzo. czasem tak bywa. pozdrawiam
        serdecznie.
      • ollaboga77 Re: do dooopy to wszystko 08.09.08, 18:14
        CześC carla. Chłopak juz widac mocno zasiedział się w alkoholu i tym
        światku by teraz ot tak poprostu z tego zrezygnow2ał, bo on poza
        tym niczego innego nie zna.

        Jest jeszcze metoda, która moze mu pomóć. Ona działa od wewnątrz na
        poziomie ducha czyli tam gdzie go najbardziej uwiera.
        sama teraz z tego korzystam. jak chcesz coś wiecej wiedzieć napisa
        na priva.
        pozdrówka
        Ola
    • little_emma Re: do dooopy to wszystko 06.09.08, 18:50
      Spróbujcie namówić go do leczenia jeszcze raz. Jeśli uwierzy, że
      może mu się udać i że może wytrzymać, to wtedy jest szansa na
      odniesienie sukcesu.
      Bo myślę, że jeśli nie podejmie leczenia, to chyba znowu wróci do
      nałogu i wszyscy będziecie się męczyć.
      Życzę sukcesu:)
      • carla.bruni Re: do dooopy to wszystko 08.09.08, 13:48
        little_emma napisała:

        > Spróbujcie namówić go do leczenia jeszcze raz. Jeśli uwierzy, że
        > może mu się udać i że może wytrzymać, to wtedy jest szansa na
        > odniesienie sukcesu.
        > Bo myślę, że jeśli nie podejmie leczenia, to chyba znowu wróci do
        > nałogu i wszyscy będziecie się męczyć.
        > Życzę sukcesu:)
        podjal leczenie juz po raz 3 i po dwoch tygodniach sobie zrezygnowal
        ot tak sobie. nie czol sie zle, nie poszedl sie napic poprostu
        zrezygnowal, a mial tam wszystko. terapie, zajecie itd. my go czesto
        odwiedzalismy, a on sobie zrezygnowal i twierdzi, ze po 10 latach
        picia 2 tygodnie tertapii mu wystarcza!! pozdr.
    • bertrada Re: do dooopy to wszystko 06.09.08, 19:07
      A ja myślę, że dobrze byłoby go skontaktować z osobami które wyszły z nałogu.
      Sama mówisz, że nie rozumiesz nałogów, więc nic dziwnego że nie możecie się
      dogadać. Dla ciebie i pewnie dla reszty rodziny również, jego problemy to czysta
      abstrakcja a on czuje się niezrozumiany i stąd problemy.
      Podejrzewam, że ktoś kto sam przez to wszystko przeszedł lepiej do niego dotrze.
      • carla.bruni Re: do dooopy to wszystko 08.09.08, 13:52
        bertrada napisała:

        > A ja myślę, że dobrze byłoby go skontaktować z osobami które
        wyszły z nałogu.
        > Sama mówisz, że nie rozumiesz nałogów, więc nic dziwnego że nie
        możecie się
        > dogadać. Dla ciebie i pewnie dla reszty rodziny również, jego
        problemy to czyst
        > a
        > abstrakcja a on czuje się niezrozumiany i stąd problemy.
        > Podejrzewam, że ktoś kto sam przez to wszystko przeszedł lepiej do
        niego dotrze
        > .
        chcialam. mial do niego przyjechac nie pijacy alkoholik z wroclawia,
        ale brat nie wyrazil zgody na rozmowe z nim, a ktos nie bedzie
        jechal 200 km na darmo. namawiam go na aa, ale wiem, ze w jego
        przypadku to za malo!! pozdrawiam serdecznie.
        • bertrada Re: do dooopy to wszystko 08.09.08, 14:02
          A w waszej okolicy nie ma jakiś klubów AA czy czegoś w tym rodzaju. Byli
          alkoholicy często zajmują się wolontariatem i pomagają innym wyjść z nałogu.
          Podejrzewam, że potrafią rozmawiać z osobami, nawet jak te nie życzą sobie
          pomocy i nie chcą rozmawiać.
          • carla.bruni Re: do dooopy to wszystko 08.09.08, 14:09
            bertrada napisała:

            > A w waszej okolicy nie ma jakiś klubów AA czy czegoś w tym
            rodzaju. Byli
            > alkoholicy często zajmują się wolontariatem i pomagają innym wyjść
            z nałogu.
            > Podejrzewam, że potrafią rozmawiać z osobami, nawet jak te nie
            życzą sobie
            > pomocy i nie chcą rozmawiać.
            > sa. ciekawe czy pojdzie.
    • laurpi Re: do dooopy to wszystko 08.09.08, 14:35
      współczuję, to okropne mieć w rodzinie lub mieszkać z osobą czynnie
      uzależnioną od alkoholu. jak zacznie pić i rozrabiać, chyba trzeba
      będzie wzywać policję, dopilnować, żeby coś tam odnotowali w karcie
      rodziny (coś takiego teraz chyba funkcjonuje, w niebieskiej linii
      można się dowiedzieć chyba) i potem masz dowód w sądzie i przymusowe
      leczenie - przynajmniej tak mi się wydaje.
      bo jeśli już tyle go namawialiście z rodziną, chcecie pomóc, a to
      nic nie daje, to nie ma raczej sensu. lepiej się zająć sobą, a
      brata pijanego zignorować, powiedzieć mu, ze z nim nie gadasz, jak
      jest pijany, a jak będzie próbował przemocy albo wynoszenia rzeczy z
      domu to policja.
    • mskaiq Re: do dooopy to wszystko 08.09.08, 15:36
      Carla.bruni napisala
      >mask, on mial tej milosci za duzo. czasem tak bywa. pozdrawiam
      >serdecznie.
      Czy myslisz ze ma za duzo milosci do Siebie zeby pomoc Sobie. Czy ma
      za wiele milosci do Ciebie i Rodzicow i dlatego nie chce sie leczyc.
      On nie kocha Siebie, jest Mu wszystko jedno czy pomoze sobie. On nie
      ma milosci do Was bo inaczej leczylby sie dla Was.
      On potrzebuje milosci tyle ile jest to mozliwe aby mogl zaczac
      kochac Siebie aby mogl pokochac Was.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka