Dodaj do ulubionych

zmordowany już jestem sam sobą

30.09.08, 11:24
w ciągu 3 lat przeżyłem więcej niż niejeden w ciągu życia - ślub,
rozwód, następny związek z dzieckiem partnerki, alkoholizm, odwyk,
terapia, leczenie psychiatryczne. mam juz dość sam siebie. mam 33
lata a spie...łem juz wszystko co miałem do zrobienia. nie wiem
tak naprawdę czy dalej to wszystko ma sens. Znów piję, wicznei w
pracy jestem narąbany - jest kwestia czasu az mnie wyrąbią. I tak
sobie póki co żyję. Ale mysli samobójcze mam juz non stop - o ile
kiedyś miałem je codziennie - to teraz już myśle tylko i wyłącznie o
tym.
Obserwuj wątek
    • amamit Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 11:28
      no to natychmiast do lekarza.
      nie ma takiej rzeczy, ktorej czlowiek nie moze, jak to ladnie ujales, spie...lic, nie ma takiej, ktorej by nie mogl jeszcze zrobic. tylko smierc jest nieodwracalna. i nic nikomu po niej.
      • rushmoore Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 11:34
        byłem już. dalej pije. tego samego dnia sie nawaliłem. nie wiem co
        robić ze sobą. powinienem iść na następny odwyk, ale nie mogę
        chodzic co 2 miesiące.
        • bertrada Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 11:55
          Dlaczego nie możesz chodzić co 2 miesiące?

          Jak dla ciebie ten alkohol jest rodzajem ucieczki od problemów albo lekiem
          antydepresyjnym, no to faktycznie ten odwyk niewiele ci pomoże. Bo problem
          powróci. Albo rozwiążesz problemy życiowe jeżeli to one są przyczyną sięgania po
          alkohol albo zaczniesz się leczyć, jeżeli przyczyną są jakieś zaburzenia
          psychiczne. W przeciwnym wypadku raczej masz niewielkie szanse na wyjście z tego
          błędnego koła. Mimo wszystko idź do lekarza i opowiedz mu o swoich kłopotach.
    • mskaiq Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 12:06
      Ratuj Siebie, nie ma znaczenia ile razy pojdziesz na odwyk, trzeba
      kontynuowac tak dlugo az wygrasz z alkoholizmem. Czy ktos jest wazny
      dla Ciebie ?
      Serdeczne pozdrowienia.
      • rushmoore Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 12:13
        jest. i po roku wspólnego życia ma juz mnie dość. na nikim innym mi
        tak w życiu nie zależało. Sperdoliłem wszystko. Już nikogo takiego
        nie znajdę.
    • lucyna_n Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 18:23
      no fakt, przejebaleś calą młodość,
      ale faceci kolo 40 łapią drugi oddech, jeszcze się spoko zalapiesz na dwa śluby
      , dwa rozwody i kilka dzieci.
      • grzegorz961 Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 23:38
        konstruktywna wypowiedz znanej na forum podpory psychicznej:))
        • lucyna_n Re: zmordowany już jestem sam sobą 02.10.08, 16:19
          nikt mi tu za podpieranie nie płaci, piszę jak sytuację widzę, jak się komuś to
          nie podoba, zawsze może napisać, "nie podoba mi się Twój punkt widzenia, ta
          osoba jutro stanie na nogi, znajdzie szczęście w trwałym związku i umrze z
          poczuciem że miala wspaniałe życie."
          dlaczego nie?
    • loserka Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 18:45
      Związek z dzieckiem partnerki?
      Od ilu lat pijesz?
    • ilquad Re: zmordowany już jestem sam sobą 30.09.08, 22:26
      Łe no ja to przy tobie się czuję, jakbym przeleżał w wyrze te lata.
      • aidka Re: zmordowany już jestem sam sobą 01.10.08, 23:42
        Rushmoore...
        współprowadziłam kiedyś terapię dla osób uzależnionych. byli na niej
        ludzie, którzy podejmowali próbę wyjścia z nałogu nie po raz drugi
        czy trzeci, ale dużo więcej. był, np., mężczyzna, który znalazł się
        na terapii po raz....17. i, tym razem, udało mu się. nie pije od
        wielu lat. odbudował swe życie emocjonalne, osobiste, pracuje, ma
        mieszkanie i wspaniałą rodzinę. kocha i jest kochany, szanowany i
        lubiany przez innych. szczęsliwy po prostu. patrząc dziś na niego,
        dostaje się skrzydeł i łyka nadzieję, że i inni mogą, skoro udało
        się jemu.
        Jezus też upadał dźwigając krzyż, ale podnosił się i szedł dalej.
        niestety, On zmierzał po śmierć. Ty masz szansę podnieść się i iść
        po życie. zrób to. Mskaiq ma razję, próbuj. daj sobie szansę. skoro
        przechodziłeś terapię, to wiesz - alkohol jest depresjogenny. na
        chwilę Ci pomoże, ale potem będzie gorzej i gorzej.
        nie pozwól na to.
        z serca życzę Ci powodzenia.
        • rushmoore Re: zmordowany już jestem sam sobą 02.10.08, 08:16
          dziekuję za dobre słowo. Wiem że pierwsza terapia to zazwyczaj
          tylko "chrzest", ale mam dość terapii na razie póki sam nie widzę w
          niej sensu - jestem ząłamany tym wszystkim i najprostsze dla mnie
          jest picie. Straciłem wiele z tego co miałem w życiu osobistym, a
          miałem wiele. W tej chwili nie wiem co dalej ma się ze mna dziać.
          Żyje z dnia na dzień, nie wiem co będzie za tydzień, a co dopiero za
          rok, czy dwa.
          Ale będę się starał życ dalej, choć to nie jest juz łatwe.
          • aidka Re: zmordowany już jestem sam sobą 02.10.08, 14:07
            to oczywiste, Rushmoore, że terapia będzie bezcelowa, póki jej nie
            zechcesz i nie uwierzysz, iż może Ci pomóc. ale, abyś zechciał
            czegokolwiek, musisz odstawić alko./ jesteś teraz w ciągu ? pijesz
            codziennie ? co i ile?/
            Twój powrót do życia i jakiegoś, choćby minimalnego z niego
            zadowolenia, musi zacząc się od przerwania picia. Ty to przecież
            wiesz - im dłużej to picie potrwa, tym bardziej depresyjny nastrój
            będzie się utrzymywał. może teraz przez to przygnębienie oceniasz,
            iż wszystko, co było dla Ciebie cenne straciłeś. patrzysz aktualnie
            na to przez pryzmat mocno obniżonego nastroju i otrzymujesz
            zafałszowany obraz. być może jeszcze wszystko jest do naprawienia,
            ale zrób ten, wiem - duży wysiłek, i zastopuj picie, jako krok
            pierwszy.
            uściski
            a.
            • rushmoore Re: zmordowany już jestem sam sobą 02.10.08, 15:11
              ostatnio piję codziennie, raz więcej, raz mniej, mam teraz ciąg
              około tygodnia. pijęz rana, bo wieczorem musze wyglądać na
              trzeźwego.
              Wątpie czy uda mi sie naprawić cokolwiek z tego co straciłem, chyba
              za późno już. Ale wiem, ze to tak naprawdę mało ważne dopóki chlam.
              Spróbuje przestać. nie wiem jak i na jak długo - ale spróbuję.
    • carla.bruni Re: zmordowany już jestem sam sobą 02.10.08, 08:44
      rushmoore napisał:

      > w ciągu 3 lat przeżyłem więcej niż niejeden w ciągu życia - ślub,
      > rozwód, następny związek z dzieckiem partnerki, alkoholizm, odwyk,
      > terapia, leczenie psychiatryczne. mam juz dość sam siebie. mam 33
      > lata a spie...łem juz wszystko co miałem do zrobienia. nie wiem
      > tak naprawdę czy dalej to wszystko ma sens. Znów piję, wicznei w
      > pracy jestem narąbany - jest kwestia czasu az mnie wyrąbią. I tak
      > sobie póki co żyję. Ale mysli samobójcze mam juz non stop - o ile
      > kiedyś miałem je codziennie - to teraz już myśle tylko i wyłącznie o
      > tym.
      doskoe wiem co czujesz. pewnie wlasnie tak ma moj brat, ktoremu nie umie pomoc!!
      leczysz sie Rush? mam nadzieje, ze tak. pozdrawiam serdecznie.
      • rushmoore Re: zmordowany już jestem sam sobą 02.10.08, 15:13
        leczę się - na niby. jeszcze chodze do Ośrodka, ale co z tego skoro
        piję. byłem na odwyku, nie piłem po nim tydzień + 5 tygodni odwyku
        to sukces - razem półtora miesiąca. Więcej miałem tylko chyba jak
        miałem z 17 lat.
        • carla.bruni Re: zmordowany już jestem sam sobą 02.10.08, 16:40
          rushmoore napisał:

          > leczę się - na niby. jeszcze chodze do Ośrodka, ale co z tego skoro
          > piję. byłem na odwyku, nie piłem po nim tydzień + 5 tygodni odwyku
          > to sukces - razem półtora miesiąca. Więcej miałem tylko chyba jak
          > miałem z 17 lat.
          wiem jak to jest. moj brat wytrzymal na odwyku 2 tygodnie. Ty masz jeszcze jakas
          motywacje - prace, moze dziecko. moj brat nie pracuje wiec nie ma po co wstawac
          rano z lozka, wiec pije z nudow. pozdrawiam serdecznie.
        • aidka Re: zmordowany już jestem sam sobą 02.10.08, 20:57
          Rush,
          Ty wiesz przecież, że teraz nie jest czas na to, byś cokolwiek
          próbował naprawiać w osobistym życiu. teraz musisz zacząć od
          początku, a nie od środka czy końca. teraz musisz przede wszystkim
          przerwać ciąg, wytrwać choć 2, 3 dni bez picia, by można było
          stosować leki. na początek, krótko, jeśli lekarz zdecydowałby, że
          można - podeprzeć się benzodiazepiną jakąś, włączyć też
          antydepresjaki podawane w chorobie alkoholowej /doxepina, coaxil/
          drugi krok - ponowna terapia. po jej przejściu też nie jest dobrze
          od razu rzucać się w załatwianie osobistych spraw, bo będziesz na to
          za słaby. każdy stres może cofnąć Cię w picie z powrotem.
          spróbuj zrobić sobie plan wyjścia z kryzysu. powoli. spokojnie. nie
          wszystko na raz. na początek przerwij ten cholerny ciąg. zrób
          wysiłek - rano odkładaj myśl o piciu najpierw na godzinę, potem
          dwie, dociągnij do doby, dwóch dni i idź do psychiatry. powiedz
          prawdę o wszystkim. poproś o leki. przecież Ty nie chcesz pić.
          zrobiłeś ważną rzecz - zrozumiałeś, że jesteś chory, dobrowolnie
          poszedłeś na terapię, wytrwaleś tam. potem się nie udało i zapiłeś.
          no trudno. nie trzeba tego rozpamiętywać, ale próbować dalej.
          Twoja choroba nie jest ani lepsza, ani gorsza od żadnej innej
          choroby. ale wiesz z terapii, że jest przewlekła, nieuleczlna i
          śmiertelna, jeżeli się jej nie leczy.
          a Ty żyć chcesz - inaczej nie pisałbyś tu. zrób pierwszy krok.
          ściskam
          a.
          /czy ta Twoja terapia była prowadzona w systemie Minnesota ?/

          --
          Forum Depresja Bez Cenzury :
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=69731
    • mskaiq Re: zmordowany już jestem sam sobą 03.10.08, 10:38
      Na podobnych zasadach do Twoich zaczalem pic alkohol. Nie trwalo to
      na szczescie dlugo, przerwalem po dwoch czy trzech miesiacach.
      Zaczalem pic bo nie widzialem zadnych szans aby moc byc z osoba
      ktora kocham. Przerwalem bo uwierzylem ze to zalezy ode mnie czy z
      bede z ta osoba czy nie.
      Kiedy pijesz odbierasz sobie wszystkie szanse, wtedy na pewno
      przegrasz. Jesli przerwiesz picie masz szanse, mozesz wygrac to co
      jest najwazniejsze dla Ciebie w zyciu.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • rushmoore Re: zmordowany już jestem sam sobą 13.04.09, 20:56
      jestem po odwyku, jednak wyrąbali mnie z roboty. Tak podsumuję tylko.
      • stardusts Re: zmordowany już jestem sam sobą 13.04.09, 21:37
        witaj ja w 3 lata stracilam wszystko: grupa destrukcyjna, kredyty,szpital,
        sprawa w sądzie w zwiazku z grupa, smierc bliskich i tak sobie teraz zyje myslac
        czy ma to sens....ale zyje tylko po co? za co? dlaczego?
        • rushmoore Re: zmordowany już jestem sam sobą 14.04.09, 14:13
          trochę mi lepiej niż wtedy gdy zakładałem ten wątek. może dużo spraw się rozwiązało.
      • mskaiq Re: zmordowany już jestem sam sobą 14.04.09, 11:18
        Jestes na odwyku a to bardzo istotne. Kiedy przestaniesz pic to
        mozesz odbudowac Swoje zycie. Mysle ze warto sie zastanowic nad tym
        co zrobiles zle w Swoim dotychczasowym zyciu.
        Wszyscy uczymy sie na bledach, sprobuj wyciagnac wnioski i rozpoczac
        od nowa.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • rushmoore Re: zmordowany już jestem sam sobą 14.04.09, 14:12
          robię co mogę, na odwyku spędziłem ponad 4 m-ce, już jestem w domu i próbuję
          ogarnąć wszystko. szukam pracy, pilnuję się, chodzę na mitingi i do terapeuty.
          Zobaczymy. na razie jakoś się trzymam.
          • stardusts Re: zmordowany już jestem sam sobą 19.04.09, 20:10
            3 mam kciuki bardzo mocno :) Ja też sie zbieram ku życiu, choć cholernie trudno
            czasami...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka