Dodaj do ulubionych

choroba duszy

08.10.08, 20:38
czy chorą duszę da się wyleczyć tabletkami?
Obserwuj wątek
    • sth.out.of.the.blue Re: choroba duszy 08.10.08, 20:41
      a może bardziej stosowne do tej materii (a właściwie niematerii) będą egzorcyzmy?
      nie wiem, do kogo się udać: do psychiatry czy do księdza?
      • lucyna_n Re: choroba duszy 08.10.08, 21:28
        modlitwa z egzorcyzmem jest na każdej mszy z chrztem, jak chcesz możesz sobei
        pójść więc i tu i tu.
    • lucyna_n Re: choroba duszy 08.10.08, 21:27
      depresja to choroba ciała
      • roza-551 Re: choroba duszy 09.10.08, 00:01
        male sprostowanie - depresja to choroba duszy!
        • aidka Re: choroba duszy 09.10.08, 01:48
          chyba jednak i choroba duszy, i ciała.
          uraz mózgu albo kiepska tegoż biochemia, geny - to przecież ciało.
          ale jeszcze bywają warunki zewnętrzne.
          wszystko to rozwalić może duszy spokój.
          a objawy : zaburzenia snu, apetytu, uczucie zmęczenia - to ciało.
          ale uczucie beznadziei, rozpaczy, bezsensu, lęk etc. etc. - jednak
          psyche - dusza.
          no ciężko jest. bardzo.
          • ilquad Niezupełnie 09.10.08, 14:42
            Takie uczucia jak lęk i strach powstają w momencie, gdy pojawia się
            objekt powodujący zagrożenie. Przy strachu jest to rzecz materialna,
            którą widzisz i pojmujesz, przy lękach i fobiach jest to rzecz,
            której świadomie nie widzisz, nie rozpoznajesz, dlatego wydaje się
            nie mieć źródła. W twojej pamięci zostało zakodowane, że to coś jest
            zagrożeniem i ciało twoje krzyczy, że coś złego ci się stanie, mimo
            iż świadomie możesz być pewna, że to nieprawda.
            Dusza myśli, ale to ciało czuje i karmi ją uczuciami.
    • mskaiq Re: choroba duszy 09.10.08, 03:56
      Znam wiele osob ktore pozbyly sie depresji stosujac tylko
      psychoterapie wiec nie jest to choroba ciala, chociaz kiedy czlowiek
      ma depresje choruje rowniez cialo i zmienia sie nas sposob myslenia.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • awanturka Re: choroba duszy 09.10.08, 14:07
        Psychoterapis, jak dowiedziono niezbicie ma wpływ na wydzielanie neuroprzkaźników (w tym serotoniny!) i tworzy nowe połączenia synaptyczne w móżgu, więc to, że komuś pomogła nie jest żadnym argumentem za tym, że depresja ma "wymiar duchowy". Aby negować ścisły i nierozerwalny związek między psychiką a neurofizjologią trzeba być zupełnym ignorantem (przepraszam za mocne słowa, rzadko takich używam..).
        • mskaiq Re: choroba duszy 09.10.08, 14:52
          Nie pisze ze depresja ma wymiar duchowy. Pisze ze dzieki
          psychoterapi wiele osob pozbylo sie depresji. Znam rowniez bardzo
          wiele osob ktorzy biora leki ktore maja pobudzac wydzielanie
          serotoniny i ktore maja depresje tak jak mialy.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • awanturka Re: choroba duszy 09.10.08, 15:01
            Przepraszam, to nie Ty nazwałeś depresję chorobą duszy.

            > Znam rowniez bardzo
            > wiele osob ktorzy biora leki ktore maja pobudzac wydzielanie
            > serotoniny i ktore maja depresje tak jak mialy.

            I to jest prawda, której nie da się ukryć i o której przekonałam się na własnej skórze. Tylko psychoterapia też nie wszystkim pomaga.

            Generalnie rysuje się następująca prawidłowość: w lżejszych postaciach depresji dobrze się sprawia psychoterapia (ewentualnie, ale niekoniecznie wsparta lekami) a cięższych formach depresji - farmakoterapia (dobrze by było gdyby wspomagająco zastosować też psychoterapię, ale czasem zdarza się tak, że pacjent nie jest w stanie w żadnej formie psychoterapii uczesniczyć).

            Pozdrowienia! awanturka
        • bertrada Re: choroba duszy 09.10.08, 16:02
          Tylko, że te połączenia nie tworzą się w części mózgu odpowiadającej za
          powstawanie depresji czyli min. w korze przedczołowej, tylko w korze czołowej,
          która z depresją nie ma nic wspólnego. Natomiast ma dużo wspólnego z
          analizowaniem i filozofowaniem, bo min. za to odpowiada. Nic więc dziwnego, że
          pobudzana psychoterapią do snucia pseudofilozoficznych rozważań i analizowania
          całego swojego życia, zwiększa swoją ilość połączeń nerwowych.

          A serotonina, endorfiny i wszelkie inne hormony szczęścia wydzielają się zawsze
          jak człowiek ma poczucie, że nie jest sam, że ktoś go głaska po główce, rozumie
          i chce pomóc. Bez względu, czy jest to psychoterapeuta, czy barman w knajpie,
          czy pani w kiosku. Tak to natura wykombinowała, że nagradza człowieka za to, że
          uda mu się zdobyć przyjaciół.
          Co nie zmienia faktu, ze nie wyleczy się w ten sposób depresji. Bo to nie o to
          chodzi, żeby zwiększyć człowiekowi ogólną ilość neuroprzekaźników, tylko, żeby
          ich było więcej dokładnie w tych częściach mózgu, gdzie ich brakuje. Czyli
          potrzeba zastosować taki lek, który dostarczy te neuroprzekaźniki do konkretnych
          receptorów, bo one z jakiegoś czysto fizycznego powodu same nie dają rady ich
          sobie zdobyć.
          • dolor Re: choroba duszy 09.10.08, 17:15
            > Co nie zmienia faktu, ze nie wyleczy się w ten sposób depresji. Bo to nie o to
            > chodzi, żeby zwiększyć człowiekowi ogólną ilość neuroprzekaźników, tylko, żeby
            > ich było więcej dokładnie w tych częściach mózgu, gdzie ich brakuje. Czyli
            > potrzeba zastosować taki lek, który dostarczy te neuroprzekaźniki do konkretnyc
            > h
            > receptorów, bo one z jakiegoś czysto fizycznego powodu same nie dają rady ich
            > sobie zdobyć.

            A o jakich lekach teraz mówisz?
            • lucyna_n Re: choroba duszy 09.10.08, 18:50
              ja też bardzo chcialabym wiedzieć jakie to leki
      • bertrada Re: choroba duszy 09.10.08, 16:11
        A na jakiej podstawie twierdzisz, że te osoby w ogóle miały depresję? Bo ja też
        znam wiele osób, które twierdziły, ze miały depresję i pozbyły się jej dzięki
        sile woli, psychoterapii, samorozwojowi i paru innym hecom. Tylko, że ja te
        osoby na tyle dobrze znam, że wiem, że nawet nie stały obok depresji. Część z
        nich to zwykli egzaltowani fiksanci, którzy lansowali się posiadaniem modnej
        choroby. Czyli chodzili na czarno, snuli pseudoegzystencjalne rozważania i
        czytywali dekadencką literaturę. A część to najzwyklejsze lenie, które
        imprezowały zamiast się uczyć a jak pozawalali wszystko co się dało, to
        "zapadali" na depresję, żeby tyłki ratować i nie zostać wyrzuconym z uczelni,
        czyli albo dostać urlop zdrowotny albo kolejny termin zaliczenia.
        • ilquad Re: choroba duszy 09.10.08, 16:21
          No, ja mam takiego znajomego emo, co w pewnym momencie stwierdził,
          że nie ma nerwicy tylko neurozę.
        • lucyna_n Re: choroba duszy 09.10.08, 16:56
          no wlaśnei, ty też myślalaś że masz depresję a nei miałaś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka