jedynymariola62 29.10.08, 17:44 Czy moze mi ktos powiedziec jak sobie radzic z lekami.Lecze sie juz osmy rok.zmienialam leki jak rekawiczki i nic.dalej to samo a wrecz coraz gorzej.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mariola-62 Re: leki 03.11.08, 16:35 zazywalam efektin er75,bioxetin,rexetin,laxapro,xanax i wiele doraznych jak afuban neurol,spamilan,clonazepan,oxazepan i zomiren. od tego sie bardzo uzaleznilam.Niech nikt tego swinstwa nie zazywa.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fresh022 Re: leki 12.11.08, 18:45 terapia i czytanie ksiazek o lęku, zeby sie z tym oswoic ,zaakceptowac i wiedziec ze to nic groznego ze to nasze mysli .... Odpowiedz Link Zgłoś
daisy56 Re: leki 14.11.08, 16:12 no właśnie to tylko myśli, ale jak one potrafią marnować życie. Chwilami aż trudno uwierzyć, że to tylko myśli. Ja też już obiecałam sobie, że żadnych leków. Na psychoterapię narazie nie chodzę bo nie mam gdzie, i tak codziennie staram sobie tłumaczyć, że nic mi się nie stanie, że bedzie ok ale umieram ze strachu, że zaraz coś mi się stanie. Chwilami nie mam już sił:(( Odpowiedz Link Zgłoś
mariola-62 Re: leki 14.11.08, 18:38 Ja wychodze z domu jak sie lepiej czuje,dochodze do sklepu i klapa.Robi mi sie slabo,siodme poty mnie oblewaja i niewiadomo co robic.2 tygodnie temu bylam u lekarza zeby zmienil mi tabletki na inne(zazywam asentre)bo mysle ze moja glowa juz tak niereaguje jak przedtem,a lekarz podwoil mi dawke na 2tabletki dziennie i dalej klapa.Od dwoch tygodni znowu niewychodze sama z domu.I tak w kolko.Niemam juz sily do tej cholernej choroby.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
daisy56 Re: leki 17.11.08, 14:04 Ja też raczej sama nie wychodzę z domu. Do pracy i prawie wszedzie jeżdze samochodem.. są dni kiedy wejde nawet do supermarketu ale to tylko z chłopakiem. Został jeszcze rower ale to jest też niezbyt pewne. Wydaje mie się, że po lekach czuje się gorzej niz za czasów gdy w ogóle jeszcze ich nie brałam, jakos poryły mi umysł dlatego odradzam leki, no może jakieś lekko uspokajające i to wystarczy. Dla mnie najwiekszym problemem jest to, że boje sie iż w każdej chwili mogę zemdleć- to właśnie najbardziej mnie dobija:( Odpowiedz Link Zgłoś
mariola-62 Re: leki 18.11.08, 10:43 Chcialam ci napisac,że na tabletki trzeba trafic zeby byly dobre.Ja mialam taka mozliwosc i spieprzylam sobie sama.Zazywalam efektin er 75 przez 1,5 roku i musze przyznac ze czulam sie super i przestalam je brac.Nie trwalo to jednak dlugo.Po 0,5 roku wszystko wrocilo z podwojona sila.Gdybym nie przerwala to moze teraz byloby wszystko ok Odpowiedz Link Zgłoś
daisy56 Re: leki 18.11.08, 13:47 Tylko, że ustawicznie przecież nie możemy brać leków. Bierze się rok dwa aż w końcu trzeba przestać bo już nasz umysł jest tak przyzwyczajony do "normalnego" życia, że wydaje nam się iż damy rade a jak piszesz to powraca ze zdwojoną siłą. Zapewne przez wcześniej brane tabletki powraca z większymi objawami. Taki jest moje zdanie. Sądze, że rzeba poprzez tarapie nauczyć się z tym żyć a nie uciekać (ja narazie tego nie umiem) A jak dajesz sobie rade w życiu codziennym, praca, szkoła? Odpowiedz Link Zgłoś
mariola-62 Re: leki 19.11.08, 10:44 Do szkoły nie chodze z racji mojego wieku(46), do pracy też nie ze względu na dojazdy.Mąż stwierdził,że jak mam pracowac poto żeby wydac je na taksówki to lepiej zebym siedziala w domu.Tylko przy takiej chorobie dobrze jest pobyc miedzy ludzmi bo jak sie siedzi w domu to czlowiek bardziej ma obawy co stanie sie jak wyjdzie sie z domu.Wracajac do efectinu jak sie dobrze czulam to sama zrezygnowalam z brania tabletek i tu zrobilam błąd.Pierwszymi tabletkami ,które bralam był efectin i dobrze go tolerowałam jakbym nie przerwała sama leczenia to byc moze teraz nie siedziałabym w domu bo już wtedy mogłam wsiąśc do autobusu i jechac do pracy to było super. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy56 Re: leki 19.11.08, 14:15 Zastanawiam się czy bardzo pomaga nam sama psychika, że bierzemy tabletki czy one same. Mimo wszystko ja będę się starała z całych sił aby już więcej nie brac leków. Jeśli już będę u kresu wytrzymałości to zdecyduje się na terapie a narazie staram się nauczyć żyć ze swoimi lękmi, wspomagać się czasem tabletką uspokajającą i zobaczymy co bedzie dalej. Mój psychiatra kiedys powiedział widząc mnie po 2 latach przerwy, że z taką chorobą zawsze się powraca (bardzo mnie pocieszyła) zatem po co brac leki skoro i tak wrócę do lekarza- choroba nieuleczalna.. Odpowiedz Link Zgłoś
hania2.pl Re: leki 02.12.08, 22:48 Witaj, ja przez oststnie pó roku brałam Zomiren, pózniej Afobam ponieważ nie bylo Zomirenu w aptece, Skład leków ten sam i strasznie uzalezniający. teraz mam problem , zeby przestać , uzalezniłam się, Chcę przestac i nie wiem jak, czuje sie jak w pułapce. Wychodze z domu ,i za kazdym razem czuje lęk. Myslałam, że to przejdzie, teraz gdy przeczytałam wypowiedzi tylu osób, obawiam się, że to może nigdy już nie minie. Ale zdaje sobie sprawe z tego, że musze odstawic to lekarstwo, będę sie starała brać mniej. Ty też staraj sie ograniczać, jeżeli mozesz. Kiedyś miałam tylko nerwicę, teraz doszła agorafobia, kiedys pomagałam sobie oxazepamem, po jakims czasie zażywania oxazepamu objawy złagodniały i przez kilka lat brałam lekarstwa sporadycznie. Boję sie o pracę, zastanawiam się jak wszyscy tutaj cierpiący na to radzą sobie z obowiązkami, przeciez trzeba chodzic do pracy, sklepu, załatwiac inne sprawy. Wiem, ze nie odpowiedziałam na Twoje pytanie,ale jak najmniej lekarstw, ja zazywałam do tej pory 1 lub dwie tabletki dziennie ale stanowczo za długo. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mariola-62 Re: leki 03.12.08, 12:36 Z zomirenu trzeba wychodzić bardzo pomału i ostrożnie to jest najgorsze świństwo z wszystkich tabletek.Ja przez zomiren wpadłam w picie piwska zaczęło sie od 1 a z czasem to mi 6 było mało.Jak tylko zażyłam tabletke odrazu czegoś zaczęło mi brakować wypiłam piwsko i odrazu czułam się lepiej i mogłam wszędzie wyjść.Uzależniłam się od tego okropnie.Teraz wyszłam z zomirenu,wyszłam z piwska i mam z tym spokój ale lęki zostały ale co zrobić wole to niż uzależnienie.pozdrwiam Odpowiedz Link Zgłoś
daisy56 Re: leki 03.12.08, 15:33 Właśnie sama sie nad tym zastanawiałam jak osoby z nerwicą radzą sobie z codziennymi obowiązkami. Mam to szczęście, że mam prace siedziącą przy biurku, siedzimy w 3osoby w pokoju więc nie jest źle, gdzie ustawicznie kontroluje czy nie jest zbyt ciepło co mogłoby spowodować omdlenie. Do pracy jeżdże samochodem, autobus-odpada. Niestety kolejki w supermarkecie, załatwianie spraw urzędowych nie wchodzi w gre. Zawroty głowy i uczucie omdlenia jest nieodłączne. Nie wiem co będzie dalej bo narazie mieszkam z rodzicami i oni raczej wszystko załatwiają ale gdy założe rodzine i pomyśle sobie o kolejce do lekarza z dzieckiem to już teraz robi mi sie gorąco. Przyznam, że lepiej się czuje gdy widze, ze nie sama jestem z tym problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
juventi ciągłe napady paniki 03.12.08, 22:05 Z tym jest różnie, bo albo ludzie całkowicie się odseparowują od społeczeństwa i się poddają lub w jakiś tam sposób sobie radzą. Każdy przypadek jest inny. Jeśli chodzi o mnie to z perespektywy czasu widzę, że albo mam jakieś cholerne szczęście, albo udaje mi się wszystko tak poustawiać aby jak się tylko da unikać "tych sytuacji". Oczywiście jak wiadomo do końca się nie da. Pociesza mnie w tym wszystkim to, że nie jestem z tym sam jak wcześniej sądziłem. Wiem że to zabrzmiało strasznie, ale nie cieszę się z tego, że inni chorują, ale .... Największy problem jaki mi stwarza ta choroba to to że praktycznie nie mogę się przemieszczać. Mieszkam w małym miasteczku, ale praktycznie wszędzie poruszam się samochodem, nawet do pracy chociaż mam do niej 1 km. O wyjazdach poza prawie zapomniałem. Oczywiście nie ma mowy o pociągu, autobusie, a nawet samochodzie gdy prowadzi ktoś inny. Straszne jest w tym wszystkim to że nie można normalnie funkcjonować no i niestety nikt wokół tego nie rozumie, no bo np. nie widzi kataru, guza czy złamanej ręki... Odpowiedz Link Zgłoś
mariola-62 Re: ciągłe napady paniki 04.12.08, 15:07 Święta prawda ktoś kto tej choroby niema lub niemiał nigdy nas nie zrozumie.U mnie w domu tak jest os ośmiu lat,a teściowa mi mówi żebym kupiła sobie melise to mi wszystko przejdzie.Głupie gadanie.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
daisy56 Re: ciągłe napady paniki 04.12.08, 15:47 U mnie w domu jedynie ojciec mnie rozumie, ponieważ w młodości przechodził przez to samo. Sam nie wiem kiedy to się stało ale w końcu przeszło... przeszła nerwica lękowa-dla mnie dziwne, niezrozumiałe ale pewłne nadzieji na to, ze może kiedys i mnie się uda. Pamiętam jak byłam mała to często w połowie drogi wracaliśmy do domu bo ojciec źle się czuł. On sam nie potrafi mi wytłumaczyć jak sobie dał rade. Sadze, że być może coś przejełam po nim w genach. Odpowiedz Link Zgłoś
only_isabelle Re: ciągłe napady paniki 06.12.08, 10:31 Mariola, Daisy, Fresh, hania, wysłałam Wam zaproszenia na nasze forum, dajcie znać, pozdrówki Odpowiedz Link Zgłoś
fresh022 Re: ciągłe napady paniki 07.12.08, 13:01 Witajcie , jestem i ja :) powiem wam na pocieszenie ,że nerwica jednak może ustąpić i to na długo , u mnie była przerwa 8lat. Do momentu az sie pojawił w sumie ten sam problem nierozwiazany sprzed 8laty . Teraz jestem juz na dobrej drodze , jest duzo lepiej ,ale bylo fatalnie. Nie wychodzilam z domu 2 miesiace, a jak juz musialam to cala sie trzesłam, zawroty głowy serce mi waliło jak oszalałe. Nie czulam ,że ide , szłam jak pijana :( pomogły mi ksiazki o nerwicy , trening autogeniczny valerio abisetti zreszta on mnie cały czas wycisza i bardzo, bardzo pomaga. Miałam tez rozmowe z psychologiem kilka razy.Są gorsze dni szczególnie przed okresem lęki sie nasilaja , biore codziennie magnez , witaminy, na noc magnez rozpuszczalny i dodatkowo relamax 1 tab. rano wstaje wypoczęta, śpie dobrze tylko czasami są malutkie problemy. Ale to co sie działo ze mną to masakra nigdy tak nie mialam, nawet przed 8 laty nie mialam trzesiawki tylko serce mi waliło jak szalone wtedy musialam jechac do spzitala ale tam dostalam tylko cos na uspokojenie i lekarz zapytal czy mialam jakas sytuacje stresowa ostatnia , a ja ze tak pogrzeb ojca ,aha wiadomo o co chodzi! i zostalam tam na noc i mialam rozmowe z lekarzem :powiedziala mi zebym sie nie przejmowala i kazala mi sobie wyobrazac jakies mile sytuacje z zycia :) i powiedziala ze jak tak bede wszystko analizowała to sobie w zyciu dorosłym nie poradze, miala racje ... :)ale jest juz o niebo lepeiej... czego i wam zycze ...choć wiem jak trudno przez to przechodzić gdzie nikt człowieka nie rozumie ...ja to przetrwalam ,pomogla mi samotnosc i odizolowanie sie od swiata zewnetrznego, az zatesknilam za wychodzeniem do miasta i ludzi :) miałam rozne bóle , byly bardzo mocne w okolicy serca , psychika moja byla bardzo. bardzo wrażliwa , mnie nawet cudze słowa bolały , to bylo okropne :( wytrzymalam ! ale bylam z dala od otaczajacego mnie swiata ,mogłam sobie na to pozwolić. Nie wiem jak musialabym do pracy chodzic to na pewno nie dalabym rady , musialabym brac urlop ale kto w dzisiejszych czasach da urlop az na 2 miesiace ?? ! wtedy trzeba by bylo szukac innego rozwiazania , ale jak sie jest w takiej sytuacji to potrzebna jest cisza , spokój zadnych info. z zewnatrz, ja w ogóle nie ogladałam zadnych informacji w tv bo wszystko doprowadzalo mnie do jeszcze wiekszego doła niz mialam. Ja nawet jak karetke gdzies slyszalam to juz prawie mdlałam :( ehhh, teraz jak na to spojrze z boku to sie śmieje , przeciez to kazdy słyszy to ludzie powinni przestac pracowac w tym momencie i płakać albo sie dołować :)) ehh ale tak było ...mam nadzieje ,ze ten optymistyczny stan mojego ducha na dzien dzisiejszy pozostanie ze mna na bardzo długo...oczywiscie z gorszymi dniami motywujacymi do wiekszej pracy nad sobą . :) Odpowiedz Link Zgłoś
mariola-62 Re: ciągłe napady paniki 07.12.08, 13:25 Może znasz jakąś literature,która w miarę by coś pomogła z lękami? Odpowiedz Link Zgłoś
juventi Re: ciągłe napady paniki 07.12.08, 20:48 Jeśli możesz to napisz po kolei jak udało Ci się z tego wyjść, bo szczerze mówiąc to ja nie widzę już żadnej drogi wyzdrowienia i uświadomiłem sobie, że wewnętrznie już się z tym pogodziłem. Odpowiedz Link Zgłoś
mariola-62 Re: ciągłe napady paniki 08.12.08, 09:58 ja też chętnie się dowiem jaki masz sposób na wyjscie z agorafobii? czekamy na receptę pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
juventi Re: ciągłe napady paniki 12.12.08, 23:06 Szczerze mówiąc to nie wiem. Były momenty, gdy myślałem, że już mi się udało z tego wyjść, niestety tylko się łudziłem. Lęki wracały w najmniej oczekiwanym momencie. Cieszę się, gdy czytam, że ktoś jednak wyzdrowiał, wówczas wiem, że jednak trzeba wierzyć do końca, tylko każdy potrzebuje całkiem innego impulsu, by wyzdrowieć. Ja swojego jeszcze nie odnalazłem. Szukam ciągle, chociaż zdarzają się chwile zwątpienia. Odpowiedz Link Zgłoś
hot24 Re: ciągłe napady paniki 24.06.10, 15:05 wyrazy szacunku, podziwiam takie osoby jak ty pełne motywacji do działania, ja mam wrażenie liczę tylko na łatwiznę tabletki. Odpowiedz Link Zgłoś
niesiwy Re: leki 04.07.10, 17:14 Jestem tu nowy . Pozdrawiam wszystkich ex- pacjentow dr. Wrony. Nie chcialbym sie wymadrzac , ale w TYM wątku przynajmniej wymieniono pare medykamentów, ale nie wymieniono Seroxat'u (aka Seronil?) Na mnie Seroxat nie działał, ale znam osoby (więcej niż mam palców), które dzieki temu lekarstwu wyszly z agorafobii. Skutki uboczne sa znikome tzn. przytycie i spadek libido. A zyski niewymierne. Skoro już wpadłem w ton mentora. Zaprawdę powiadam Wam : proszki są jak kule inwalidzkie - po to, żeby postawić człowieka do pionu po ciężkiej kontuzji. Właściwa rehabilitacja to psychoterapia i... trening własny. Tzn. wcielanie (mądrego) słowa w czyn, co mi średnio wychodzi. ale to przez fatalne odcięcie od psychoterapeuty. (Przeprowadzka na wieś, skąd nie ma jak dojechać do Katowic) Aha - męczę się już z agorafobią ponad 10 lat. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś