Dodaj do ulubionych

teoretycznie o depresji i psychoterapii

25.10.03, 10:02
Mówimy o leczeniu depresji - niektórzy powątpiewają, że to możliwe,
niektórzy uważają, że wystarczy wziąć się w garść.
Depresja jest zaś stanem psychicznym, który jest skutkiem naszych przeżyć,
tym samym naszej wrażliwości, umiejętności radzenia sobie z życiem - to
chyba prawda???
Nie jest stanem bez przyczyny a więc leczenie polega na pracy nad
przyczynami - naszymi przeżyciami i powstałą na ich skutek osobowością.
(Tak?)Wyleczenie depresji polega więc na skutecznym przejściu psychoterapii
z lub bez pomocy leków. A może jest inny cudowny środek na leczenie
depresji - osobiście powątpiewam:(?

Jeżeli jesteśmy żywotnie zainteresowani wyleczeniem, dlaczego nie mówimy o
skutecznej psychoterapii? Czy osoby, które mają to za sobą, nie bywają na
tym forum?:)))
A w konsekwencji - dlaczego nie mówić otwarcie - "mi pomoga ten a nie inny
lekarz, taki a nie inny rodzaj psychoterapii, na takie i takie przeżycia"?
Ja chętnie bym poczytała więcej....
Czy może naruszam jakąś konwencję? Może tu bardziej mówimy o depresji a nie
o przyczynach, mówimy, że o przyczynach i etapach rozmawia się z lekarzem,
rzadko ktoś się podejmuje porad poza taką, by zachęcić do psychoterapii...
Obserwuj wątek
    • kiniaczek1 Re: teoretycznie o depresji i psychoterapii 27.10.03, 19:48
      cze!

      Też chciałabym sie dowiedzieć - jaka forma terapii pomaga innym. JA jestem
      teraz na grupowej. Chciałabym żeby mi pomogła, ale to chyba nie jest takie
      proste. A jeśli to sie nie uda co dalej? jakiej terapii powinnam sie poddać.
      Szukam odp na takie pytanie. A może jednak ta mi pomoze , w końcu mam jeszcze
      miesiac:).pozdr

      chciałabym pogadać o różnych terapiach...

      Kiniaczek
    • empeka Re: teoretycznie o depresji i psychoterapii 27.10.03, 21:04
      Na tym forum wielokrotnie ten temat był poruszany, ale już go nie
      widać na obecnej odsłonie, trzeba by cofać się daleko w czasie.

      Skrótowo powiem, że nawet dr. Iwona Grobel napisała, że w depresji
      jedno i dwubiegunowej główną rolę odgrywają leki. Natomisat
      psychoterapię dobrze jest włączyć na odpowiednim etapie leczenia,
      co może ustalić tylko lekarz. Ewentualnie z psychologiem.

      Ja sądzę, że są stany takiej zapaści wewnętrznej w depresji, że
      żadna psychoterapia nie skutkuje, trzeba nieco wydobrzeć.
      Za to potem są wielkie korzyści w postaci modyfikacji zachowań, co
      w efekcje przynosi lepsze srosunki z innymi i z sobą. Poprawia się
      też samoocena i otrzymuje się wiele informacji zwrotnych na własny
      temat.
      • babazgaga Re: teoretycznie o depresji i psychoterapii 27.10.03, 21:10
        Podpisuje sie pod tym co napisała empeka ręcami i nogami
        A w temacie terapii... jak to powiedziala moja koleżanka (zreszta psycholog),
        ile terapeutów, tyle podejść i rodzajów terapii.... trudno mówić "mi pomogło to
        i to" bo metoda to jedno, a terapeuta jako osoba drugie, nie mniej chyba ważne.
        Ja najpierw zaczełam tabletki, potem do pani psycholog na indywidualną terapię,
        dużo "zadań domowych" i zero terapii grupowej. Pomogło wtedy, teraz zaczyna mi
        wracać, ale jeszcze sie trzymam.
        Może to głupie, ale trzyma w garsci mnie to, że effectin drogi jest, za jedną
        paczke effectinu moj kot żre dwa miesiące. Powtarzam sobie że muszę się trzymać
        bo ja to pół biedy, ale kot chory jest, jak ja mu to przetłumacze że nie bedzie
        jadl?????
        • pakana Re: teoretycznie o depresji i psychoterapii 30.10.03, 19:23
          z tym kotem.....to piękne....rozczulające;)
          ja wczoraj leżałam na kanapie i myślałam, myślałam, myślałam. Wstawałam tylko
          na papierosa. I nagle podszedł do mnie mój pies i mnie polizał. A ja
          myślałam: "no tak, jak ja mam ci powiedziec robaczku, że właśnie się
          rozłożyłam i nie mam siły nigdzie iść?". Poszłam z moją sunią na spacer,
          wróciłam po godzinie, popatrzyłam na nią już przytomnie, przytuliłam,
          pogłaskałam i powiedziałam "cieszę się że jesteś". A ona miała taki
          uśmiechniony pyszczek:)))
          • blue_a uśmiechy dla psa 30.10.03, 19:49
            Lubię, jak ludziom w depresji nie ginie poczucie humoru. Jak ginie, to też
            akceptuję, trudno. A w temacie. Ja myślę, że jedno i drugie. Proszeczki i
            talking therapy. Tylko sztuka znaleźć kogoś sensownego do tego talking :) Ja
            znalazłam. Co prawda już do niego nie chodzę, ale czuję efekty wciąż. I
            podrzucam chętnym namiary. Chyba wyślę temu panu życzenia na Gwiazdkę (czego
            nie praktykuję, ale tym razem może tak). Się na pewno ucieszy :)

            Pogłaszcz psa ode mnie. Sama go nie mam - bałabym się zostawiać czworonoga
            samiutkiego jak palec do wieczora. Jeszcze by był smutny..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka