Dodaj do ulubionych

Nawracaja depresja

28.10.03, 17:34
Od mniej wiecej pol roku nie mialam stanow depresyjnych. Teraz znowu
wrocily, chociaz jestem na Fluoksytynie. Znowu czuje sie w zyciu jak w
pulapce, z ktorej nie mam dokad uciec.
Czy z depresja mozna wygrac, czy tak jak tutaj ktos napisal trzeba ja
polubic. Przeciez nawet jak ja polubie, to nadal mi bedzie psula zycie.
Jakie sa Wasze doswiadczenia?
Obserwuj wątek
    • orlando10 Re: Nawracaja depresja 28.10.03, 18:00
      Moja historia jest taka: od ponad 3 lat zmagam sie z depresja, nerwica lekowa i
      agorafobia. Na depresje bralam juz kilka lekow: prozac, seroxat, lerivon,
      coaxil i wlasciwie zaden nie pomogl. Jezeli nie cierpisz na depresje endogenna
      (czyli spowodowana zaburzeniami rownowagi chemicznej w mozgu), lekarstwa Cie
      nie wylecza - moga tylko w pewnym stopniu zlagodzic objawy. Jedynym sposobem na
      TRWALE wyjscie z depresji jest regularna psychoterapia, dzieki ktorej dotrzesz
      do konfliktow wewn., ktore wywolaly Twoja depresje. Terapia to ciezka i
      dlugotrwala praca nad soba - ja pracuje juz od 3 lat.

      Serdecznie pozdrawiam,
      Orlando
      • havana_club Re: Nawracaja depresja 29.10.03, 09:44
        Tez chodze na terapie, ale nie za bardzo wierze w jej skutecznosc. Wiem, ze
        musze, ale robie to bez glebszego przekonania.
        A na moja depresje jestem ciezko obrazona, bo nie tak mialo wygladac moje
        zycie. Jednoczesnie boje sie, ze jak wylecze depresje, to ja juz nie bede
        soba. Depresja (czy stany depresyjne) towarzysza mi od 14 roku zycia;)))
    • looserka Re: Nawracaja depresja 28.10.03, 19:25
      Z depresją - jej nawrotami - zmagam sie od 23 lat. Przeszłam różne terapie,
      próbe samobójczą, pobyt na oddziale szpitalnym też. W końcu diagnoza - depresja
      endogenna. Wraca.Pewnie nie odpuści i mnie nie opuści:). Nauczyłam się -
      musiałam - traktować ją jako część mojego życia, żyć z nia tak jak inni muszą
      zyć np. z cukrzycą czy nadciśnieniem. Nauczyłam sie odróżniać chandrę czy
      chwilowe obniżenie nastroju od symptomów kolejnego epizodu choroby - i wówczas
      nie zwlekać z pójściem do lekarza po kolejne leki. Nie czekać aż "rozłoży" mnie
      do tego stopnia,że nie będę w stanie zwlec sie z łóżka,nie mówiąc o wyjściu na
      ulicę.
      Depresja dużo zabrała mi z życia - wielu spraw nie zdołałam zrealizować, wielu
      marzeń. Ale staram się żyć jak najpełniej- kiedy w okresach remisji zdrowie mi
      na to pozwala. Zdołałam skończyc studia (choć zaocznie), założyć rodzinę,mam
      niezłą pracę. Juz nie pytam "dlaczego mnie to spotkało", bo to są pytania
      jałowe, na które i tak nie ma odpowiedzi. Nikt mi nie obiecywał,że moje życie
      będzie łatwe i przyjemne. Staram się jak mogę - z róznym skutkiem - przezyć je
      jak najlepiej mimo nawracającej choroby.

      Pozdrawiam wszystkich
      L.
      • katara Re: Nawracaja depresja 28.10.03, 19:34
        podziwiam wytrwałość, ja mam czarną przyjaciółkę od jakiś 5 lat, czasem próbuję
        z nią walczyć, czasem się jej poddaję, czasem jest obok, i tak leci jakoś, ale
        z roku na rok coraz lepiej się poznajemy, i jakoś powoli pewne promienie
        słoneczne zaczynają do nas docierać, dużo tych promini jest na tym forum,co
        mnie bardzo cieszy. Pozdrowionka,hej
        • kochanica_francuza Re: Nawracaja depresja 28.10.03, 20:06
          katara napisała:

          > podziwiam wytrwałość, ja mam czarną przyjaciółkę od jakiś 5 lat, czasem
          próbuję
          >
          > z nią walczyć, czasem się jej poddaję, czasem jest obok, i tak leci jakoś,
          ale
          > z roku na rok coraz lepiej się poznajemy, i jakoś powoli pewne promienie
          > słoneczne zaczynają do nas docierać, dużo tych promini jest na tym forum,co
          > mnie bardzo cieszy. Pozdrowionka,hej

          Gratuluję stylu - czarna przyjaciólka:-))))
          • looserka Re: Nawracaja depresja 28.10.03, 20:28
            kochanica_francuza napisała:

            > katara napisała:
            >
            > > podziwiam wytrwałość, ja mam czarną przyjaciółkę od jakiś 5 lat, czasem
            > próbuję
            > >
            > > z nią walczyć, czasem się jej poddaję, czasem jest obok, i tak leci jakoś,
            >
            > ale
            > > z roku na rok coraz lepiej się poznajemy, i jakoś powoli pewne promienie
            > > słoneczne zaczynają do nas docierać, dużo tych promini jest na tym forum,c
            > o
            > > mnie bardzo cieszy. Pozdrowionka,hej
            >
            > Gratuluję stylu - czarna przyjaciólka:-))))


            Ja ją nazywam bardziej prozaicznie - "moja stara dobra zanjoma". Taka, co to
            nigdy o tobie nie zapomina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka